Strefa Kobiet: Akcja Motywacja

Przyszła wiosna, ptaszki radośnie ćwierkają, słońce świeci, przyroda budzi się do życia. Jeśli w zimowych miesiącach się nie obijałaś, czas spędzony na alternatywnych aktywnościach, siłowni i trenażerze zaczyna przynosić efekty. Jest noga, podjazdy wchodzą jak nigdy. Ty jednak tego nie czujesz. Coś zaczyna szwankować, a miało być tak pięknie. Najchętniej odpuściłabyś wszystko i schowała się z kubkiem czekolady pod ciepłym kocykiem. Wiosenne przesilenie?



CO NA KRYZYS?

 

Kryzys motywacyjny przed rozpoczęciem sezonu. Za mało witaminy D, endorfin albo dopaminy. Zmęczenie? Przetrenowanie? Przyczyn może być wiele. Co poradzić, gdy mimo sprzyjających okoliczności wolisz zalec na kanapie niż kręcić kolejne kilometry? Proponujemy rozwiązania.

 

JAZDA W GRUPIE

 

Najlepszym sposobem na większość życiowych problemów są przyjaciele i znajomi, z którymi można spędzić czas. Samotność trenującego kolarza/kolarki potrafi nieźle dać po głowie. Jeśli więc zaczyna brakować ci motywacji, bardziej ciągnie kanapa i książka, znajdź kogoś, z kim wyjdziesz na rower, poszukaj trenującej w okolicy grupy, sama zorganizuj jakąś ustawkę, poszukaj jakiegoś ciekawego rowerowego wydarzenia na Facebooku.

 

Motywacja

 

Ja mam najczęściej tak, że gdy bardzo mi się czegoś nie chce, nie mam ochoty na trening, wycieczkę, zazwyczaj ta rzecz wychodzi najfajniej, okazuje się wyjątkowo dobrze spędzonym czasem. Najtrudniejszy jest pierwszy krok, potem już łatwiej. Obecność drugiej osoby, możliwość zamienienia kilku słów, wypicie kawy w przerwie treningu to elementy kolarstwa, które osobiście lubię najbardziej.

 

USTAWKI

 

Osobom traktującym kolarstwo bardziej ambicjonalnie i takim, którzy mają nieustanne parcie na wynik, cotygodniowe ustawki z innymi ścigantami zawsze mocniej podnoszą ciśnienie. Co zmotywuje bardziej niż możliwość zerwania z koła kumpeli albo zebranie wszystkich okolicznych pucharków na Stravie? Ja tam bym wprawdzie znalazła lepsze motywacje, ale wbrew pozorom w środowisku kobiecym coraz więcej jest fighterek. Nie tylko chłopaki lubią tego typu gonki.

 

KONTAKT Z NATURĄ I KOLARSTWO ROMANTYCZNE

 

Jeśli twoja jazda na rowerze to głównie treningi, wykresy, tętno i ftp, może trzeba na chwilę odpuścić, zluzować gumkę spodenek. Wsiąść na rower i pojechać w Bieszczady. A jak nie w Bieszczady, to byle gdzie, byle bez licznika, czujnika mocy, Stravy, z wyłączonym telefonem. Przestać patrzeć w tabelki i wykresy, a rozejrzeć się wokół siebie. Zobaczyć soczystą zieleń pąków na drzewach, poczuć muskanie wiatru na policzkach, usłyszeć szum opon na szutrze, kamieniach albo asfalcie. I poczuć, poczuć zapach wiosny. Na pewno kojarzycie ten moment, gdy w pierwszych wiosennych dniach wychodzicie z domu i atakuje was ciepłe, soczyste, wiosenne powietrze. To jest ten moment, gdy od razu w głowie pojawia się rower. Wykorzystajcie go.

 

Kociol Bimbru - Inne Enduro

 

Kolarstwo romantyczne pozwala głowie odpocząć, liczy się tylko tu i teraz, nie trzeba analizować tętna, prędkości kadencji, nie ma parcia, jedziesz, gdzie chcesz, ile chcesz, słuchasz siebie. Kontakt z naturą też pozwala zluzować i złapać pewien dystans do codziennych treningów. Złap jakiś zachód słońca, posłuchaj ptaka ćwierkającego na drzewie, weź trochę tej energii z natury, w końcu jesteś jej częścią.

 

EKSPLORACJA I NOWE ŚCIEŻKI

 

A może ta wiosenna stagnacja związana jest ze zwyczajnym znudzeniem i powtarzalnością treningów, tras i miejsc, w których jeździsz? Poszukaj alternatyw. Włącz w pokładowym komputerku opcję „take me to” i daj się ponieść fantazji twojego licznika. Poszukaj inspiracji w Internecie, na blogach, wśród znajomych z okolicy. Nie ma nic lepszego niż jazda w nieznane. Z własnego doświadczenia wiem, że gdy mam zrobić jakąś znaną pętlę w okolicy, bardzo ciężko zmotywować mnie do wyjścia na rower. Sprawa wygląda zupełnie inaczej, gdy ktoś ze znajomych zaproponuje coś nowego albo gdy sama na mapie wyrysuję sobie tracka w zupełnie nieznanej okolicy. To się nazywa powiew świeżości w jeździe.

 

 

ROWEROWY SHOPPING

 

Oprócz czekolady najlepiej humor poprawiają zakupy. A kolarska wiosna bardzo sprzyja tego typu aktywności. Zrób więc sobie dzień dziecka i zafunduj jakiś rowerowy prezent. Najlepiej oczywiście, gdyby był to nowy rower, ale i jakiś rowerowy gadżet może skutecznie poprawić samopoczucie i zmotywować do jazdy. Może nowe lampki i pierwszy w życiu night ride? Może pierwsze SPD‑y i nauka wypinania się na światłach? ;) Nie chcę tu powielać stereotypów, ale zdecydowanej większości kobiet najbardziej humor poprawiają nowe ciuszki. Pozwól więc sobie na małe rowerowe szaleństwo i odśwież garderobę na wiosnę, kup nowy kask, okulary. O bezpieczeństwo trzeba wszak dbać. Bezapelacyjnie.

 

AMBITNE CELE

 

Jeśli jednak należysz do tych osób, które dobrze reagują na metodę kija i marchewki, najlepszym sposobem na znalezienie motywacji będzie wyznaczenie sobie jakiegoś ambitnego celu. Wymagający wyścig, długo planowana wycieczka lub wyjazd rowerowy, trasa marzeń typu podjazd pod Stelvio albo jakieś ultra. Każdy ma jakieś marzenia do spełnienia. Aby wszystko to zrealizować, musisz być w życiowej formie. Tu nie ma miejsca na wymówki, lenistwo. Naklej sobie na lodówce fotkę z podium, które już kiedyś udało ci się zdobyć, widoczek z agrafki na wymarzonym podjeździe, i co tam tylko wymyślisz, co będzie przypominało o twoim celu. Załóż na rękę bransoletkę, która, jak zobaczysz ją rano, przypomni ci o priorytetach. I małymi, codziennymi krokami dąż do celu. Śledź postępy, załóż dzienniczek, zaznaczaj w kalendarzu wszystkie swoje treningi/jazdy, porównuj osiągnięcia. Wymierność jazdy na rowerze jest twoim sprzymierzeńcem. Jeśli robisz coś konsekwentnie, na pewno zacznie to przynosić efekty. A te będą motywować do kolejnych działań.

 

Kociol Bimbru - Inne Enduro

Pamiętaj o swoich sukcesach

 

ODPUSZCZENIE

 

Nie byłabym sobą, gdybym oczywiście na koniec nie odwróciła kota ogonem. Bo jeśli faktycznie nie masz ochoty na kolejny trening, organizm daje znać, że chce chwili spokoju, głowa nie wyrabia, to najzwyczajniej w świecie, bez wyrzutów, odpuść. Przerwa w treningach czy choćby codziennych dojazdach do pracy na rowerze nie jest taka zła. Czasem lepiej się zatrzymać i nawet zrobić krok w tył, niż na siłę walczyć ze sobą. Tak naprawdę nic nie musisz. Jedyne, co powinnaś zrobić, to posłuchać siebie i robić to, co podpowiada intuicja.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Transcascadia - etapówka Enduro inna niż wszystkie

Pomorska 500, albo osobiste piekło północy

Test: Zestawy do kołkowania opon bezdętkowych

10 powodów dla których warto odwiedzić Karyntię

 

Komentarze do artykułu