Home Nowości Test Trek Marlin 8 2023 najdroższy z najtańszych

Test Trek Marlin 8 2023 najdroższy z najtańszych

0
6075

Seria Marlin w Treku to „od zawsze” seria najtańszych rowerów górskich, poza modelami dziecięcymi. Tak zwana generacja trzecia, która właśnie pojawiła się w sprzedaży – i teoretycznie pochodzi z sezonu 2023 – zdecydowanie jednak pod wieloma względami nie przypomina roweru z podstawowej półki. Zmodernizowano w niej niemal wszystko, od geometrii ramy począwszy na wyposażenie w napęd 1×12 i sztycę teleskopową skończywszy. Czy przy cenie 6899 złotych za najwyższą wersję nadal jednak możemy mówić o podstawowym modelu? Odpowiadamy.

Zupełnie odmieniona geometria

Jeśli ktoś znał do tej pory Marlina, to sam widok nowej wersji może spowodować zjawisko zwane deja vu. Gdzieś to już widzieliśmy? Owszem, tyle, że to nie był ten rower nowy Marlin przypomina bowiem bardziej model Roscoe, a nie swojego poprzednika. Zobaczcie zresztą nasz test Roscoe 7 z poprzedniego sezonu. Ta sama idea przyświecała zmianom – geometrię wypłaszczono, rower wydłużono. Tyle, że Marlin nadal ma zdecydowanie mniejszy skok widelca z przodu, bo wynoszący 100 mm. W tym przypadku jednak powiedzieć „wypłaszczono” to nic nie powiedzieć, bo kąt widelca został zmieniony o aż 3 stopnie! Podobne zmiany zaszły w przypadku innych kątów i wymiarów, bo podsiodłówka wyostrzyła się o pół stopnia, a rozstaw kół dla testowanego rozmiaru M (17,5 cala) urósł o ponad 6 cm. Jednocześnie sam rower nie urósł znacznie, bo zasięg (Reach) zmienił się tylko o centymetr, więc dobierając rozmiar ramy nie trzeba zmieniać przyzwyczajeń.

Osiem rozmiarów ramy

Pomyślano nie tylko o zmianie geometrii, ale też o dostępności roweru dla osób o różnym wzroście. Nowy Marlin 2023 ma aż osiem rozmiarów ramy – dotychczasowy miał sześć. To jednak nie wszystko, bo zmieniają się też rozmiary kół, i w najmniejszym XXS jest to 26 cali, w XS i S 27,5 cala, a w pozostałych 29 cali.

Rama ma też duży przekrok, ułatwiający wsiadanie i manewrowanie, a w mniejszych rozmiarach też wygiętą w dół rurę górną, zostawiającą dużo miejsca. Nie zapomniano też o praktycznych dodatkach, typu mocowania do bagażnika czy stopki. Jest i miejsce na montaż dwoch koszyków na bidony. Model dostępny jest też w dwóch efektownych lakierowaniach, w tym naszym „szybszym” czerwonym.

Na czym polega więc w przypadku rama w stosunku do wyższych modeli, choćby wspomnianego Roscoe? Główka sterowa nie jest stożkowa, ma jednolity wymiar 1-1/8 cala, sama rama i widelec to także starszy standard osi – odpowiednio 100 i 135 mm. W rowerze nie znajdziemy też osi sztywnych, tylko zaciski, zarówno w ramie, jak i widelcu.

Napęd 1×12 i sztyca teleskopowa

Pod względem wyposażenia zmiany nie są równie radykalne, bo już w poprzedniej serii topowy model wyposażony był w napęd Sram Eagle SX 1×12. Oczywiście dostajemy dzięki temu szeroki zakres przełożeń i jednocześnie użyteczne ich zestopniowanie. Tylna zębatka ma zakres 11-50 z, przednia wielkość 30 z.

Tym razem dołożono do niego od razu w zestawie sztycę teleskopową, która bardzo pomaga w trudniejszym terenie, pozwalają łatwiej przesunąć środek ciężkości. Sztyca ma dobrany skok do rozmiaru ramy, „rosnąc” wraz z nim. W testowanym rozmiarze M ma 130 mm skoku, w mniejszych 100 mm, a w większych 150 mm.

Całość uzupełniono o hamulce Shimano z długimi dźwigniami z serii MT500, pasującymi do rekreacyjnego charakteru roweru. Przednia tarcza ma 180 mm średnicy, tylna 160 mm.

Tradycyjnie, jak na Treka przystało, na pokładzie znajdziemy poza tym głównie komponenty Bontragera, takie jak kierownica z mostkiem, siodło, czy obręcze. Te także zostały dobrane, tam gdzie to ma sens, pod kątem ergonomicznym, więc zmienia się długość mostka i szerokość kierownicy – w testowanym M mostek ma 50 mm, a kierownica 750 mm (w mniejszych rozmiarach jest ona węższa, schodząc do 690 mm w XXS).

Na charakter roweru zdecydowanie wpływa też amortyzator przedni Judy Silver RockShoxa, o skoku 100 mm, ze sprężyną powietrzną, co pozwala dostosować jego ustawienie do wagi użytkownika, ale też z dźwignią blokady na prawej goleni.

Pomyślano też o tak istotnym drobiazgu, jak opony, w związku z tym zamontowano parę Maxxisów Ardent w rozmiarze 29×2,4 cala. W ramie przewidziano na nie miejsce ze sporym zapasem, a obręcze, jak i same opony, są też przystosowane do systemu bezdętkowego.

Wrażenia z jazdy

Rower został przetestowany przez dwóch użytkowników. Najpierw pojechał nad morze, gdzie przez Grzegorza Radziwonowskiego oblatane zostały na nim ścieżki Bigfoot Works Bikepark. Następnie na kilka tygodni trafił do Cecylii Czartoryskiej, która jeździła na nim we Wrocławiu i okolicach. Po teście Cecylia podzieliła się z nami wrażeniami – znajdziecie je, wraz z prezentacją, w filmie poniżej.

Wnioski? Trek zrobił bardzo wiele, by rower mógł się podobać. To fascynujące, jak długo firmy rowerowe upierały się, że nowoczesne geometrie z płaskim kątem widelca sprawdzają się tylko w przypadku zaawansowanych użytkowników, podczas gdy jest dokładnie na odwrót. Płaski kąt widelca w parze z wydłużonym rozstawem osi sprawia, że łatwiej jeździ się przede wszystkim tam, gdzie początkujący może mieć problemy – czyli właśnie na zjazdach. Doświadczony użytkownik i tak sobie poradzi z każdym rowerem, będzie wiedział co zrobić, gdy ten będzie chciał go zrzucić, przesuwając środek ciężkości do tyłu. Ta progresywna geometria nie przeszkadza także oczywiście wtedy, gdy ktoś ma większe doświadczenie, bo pomaga w niemal każdej sytuacji.

Dobrym przykładem mogą być tu wspomniane ścieżki typu flow Bigfoot Works, z okazjonalnymi dropami i bandami. Na gładkich nawierzchniach – a takie są trasy w TPK – nowoczesnie zbudowany rower święci triumfy. Nie przeszkadza niewielki skok zawieszenia, za to geometria, duże koła i sztyca teleskopowa błyszczą w takich warunkach. Sprawdzają się także opony o umiarkowanym bieżniku. Na Marlinie 8 w takich warunkach można się doskonale bawić, bo ergonomicznie jest wybitni dopracowany – długość mostka, szerokość kierownicy itd trafiają w złoty środek. Ścieżki nie są ekstremalne, więc ograniczenia roweru nie wpływają na wrażenia z jazdy w doł.

Jak to jednak zwykle bywa, zanim się zjedzie, trzeba najpierw wjechać i tu widać, gdzie tkwią oszczędności. Ich suma sprowadza się do jednego – wysokiej masy. 14,36 kilograma w rozmiarze M to dużo i to się zwyczajnie czuje. Super, że mamy napęd Eagle, przełożenie najlżejsze 30/50 z (korba, maksymalna zębatka) pozwala wtoczyć się nawet na stromą górę, o sprincie nie ma jednak mowy. Sytuację lekko można poprawić przez przejście na tubeless, zrzucimy wówczas 200-300 gramów (godne zalecenia dla jeżdżących więcej, czyli przynajmniej raz – dwa razy w tygodniu, bo inaczej mleko w przyspieszonym tempie ulega degradacji)

Werdykt

Trek Marlin 8 2023 to rower o nowoczesnej geometrii, który dzięki niej dobrze jeździ. Amerykańska firma podąża w jedynym słusznym kierunku, adaptując rozwiązania tam, gdzie one się sprawdzają, a ta zmiana sprawdza się w praktyce w 100%. Jednocześnie poziom wyposażenia, a przede wszystkim wynikająca z niego wysoka waga sprawiają, że rower pozostaje na poziomie amatorskim. Stanowi interesującą propozycję dla tych, dla których rower to jedna z aktywności i zamierzają go używać okazjonalnie, także np. w mieście. Dla nich niektóre kompromisy nie będą miały znaczenia, typu brak osi sztywnych, za to cieszyć się bedą z szerokiego zakresu przełożeń, czy sztycy teleskopowej ułatwiającej wsiadanie.

Info: trekbikes.com

To także może cię zainteresować

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Translate »