W KLIMACIE ENDURO, CZYLI ŁYDKA I SKILL

Region Dolnego Śląska obfituje w naprawdę wiele ciekawych tras rowerowych. Wciąż powstają też nowe, jak choćby Singletrack Glacensis czy Pasmo Rowerowe Olbrzymy. Trwa rewitalizacja Czarnej Góry. My jednak skupiliśmy się ostatnio na eksplorowaniu dzikich ścieżek wykorzystywanych od lat przez organizatorów zawodów.



Było tak też tym razem przy wyborze regionu na weekendową wycieczkę. Postanowiliśmy sprawdzić Broumovsko i okolice, czyli w sumie około 70 km tras wykorzystywanych w drugim dniu legendarnego, wieloetapowego wyścigu MTB Trilogy! Trasy z tego dnia są nieco rzadziej uczęszczane na co dzień, zdecydowaliśmy więc przyjrzeć im się z bliska.

 

W klimacie enduro

 

MOKRY START

 

Start naszej wyprawy zaplanowaliśmy w czeskiej miejscowości Suchy Dul, zaledwie 20 kilometrów od granicy z Polską (po sąsiedzku mieliśmy dobrze znane i lubiane Góry Stołowe). Wbrew nazwie nasz „dół” okazał się całkiem mokry, ponieważ tuż po przyjeździe zaczęła się regularna ulewa. ldąc więc tradycyjnym czeskim trybem spędzania czasu, wylądowaliśmy w knajpce „Kacama Suchodolska”, za którą jest zresztą parking, gdzie spokojnie można zostawić auto. Po romantycznym piciu herbaty i zjedzeniu ultrasłodkich rurek z kremem, które zaopatrzyły nas w kalorie na najbliższe 3 lata, mogliśmy wystartować. Przestało padać. Tym razem wybraliśmy się w duecie, trzonie teamu Knurświny - Masko (Paweł Pupiń) i Krzysiek Pałys. Uważamy, że dłuższe tripy lepiej robić w węższym gronie, maksymalnie 3 do 4 osób. lm więcej osób, tym więcej przystanków, potencjalnych awarii itp.

 

W klimacie enduro

 

HVEZDA

 

Najpierw ruszyliśmy przez miejscowość Hlavnov na niewielki szczyt Hvezda (znany u nas jako Gwiazda lub Policka Góra). To było chyba jedyne miejsce tego dnia, gdzie spotkaliśmy turystów w liczbie większej niż jeden. Była nawet wycieczka z Niemiec! Gości mogą zainteresować kapliczka na górze, piękny widok na Góry Stołowe i Chata Hvezda, sympatyczne miejsce, gdzie da się wrzucić coś na ruszt. My jednak pozostaliśmy nieczuli na te atrakcje i odszukaliśmy wąską ścieżkę zaczynającą się w wysokiej trawie naprzeciw wspomnianej kapliczki. To był chyba jeden z ciekawszych zjazdów tego dnia. Najpierw płynny singiel, który przeszedł w kamienne i korzenne półki, kończąc się ziemistą ścieżką udekorowaną kamieniami. Płynny przejazd tego fragmentu gwarantuje uniesienia emocjonalne. To też miejsce, gdzie zaczęło się robić fantastycznie pusto. My, las i piękne formacje skalne.

 

W klimacie enduro

 

„CIEKAWE, CZY DA SIĘ Z TEGO ZJECHAĆ…”

 

Z Hvezdy zjechaliśmy do Bukovic, następnie nawierzchnią utwardzoną pojechaliśmy w kierunku Pekova. Nawigowaliśmy na bieżąco, szukając najlepszych dojazdów i podążając trasa- mi MTB Trilogy. W pętli, którą opisujemy, nie brakuje dojazdów takimi drogami, ale ma to swoje zalety. Ruch jest tu mały, a kilometry na asfalcie mijają jakoś szybciej. Z Pekova zaczęliśmy podjeżdżać na malowniczą, zalesioną górę, na której znajduje się park narodowy i niewielkie skalne miasto Ostas. Nasza trasa omijała szczyt Ostas, całość trawersowaliśmy, jadąc leśnymi szlakami. Podjazy nie są tutaj wymagające, za to dookoła jest mnóstwo skał w bajecznych kształtach, które skłaniają do zatrzymywania się i głupich dywagacji pod hasłem: „ciekawe, czy da się z tego zjechać.”. Ta część kończy się niezbyt długim singlem, który pokonuje się częściowo po szerokich, leśnych drogach mocno wyżłobionych przez wodę i zrywki drzew. Można spokojnie przewietrzyć tarcze hamulcowe i pobawić się, wybijając z korzeni i kamieni po bokach, co chętnie robiliśmy, jak dzieci próbujące nie ominąć żadnej kałuży.

 

W klimacie enduro

 

TEPLICKIE SKAŁY

 

Następna część trasy powoduje, że znowu możecie być jak Peter Sagan. Biegnie asfaltem przez małe, urokliwe miejscowości Dedov i Javor, a na końcu dojeżdżacie do Teplic nad Metują. W Teplicach można się posilić. Jest tu kilka restauracji i dobra kawiarnia przy czymś przypominającym rynek. Jest kilka sklepów, bankomaty i baza noclegowa. Wszystko co trzeba! My akurat, będąc z natury skromnymi ludźmi, niczego nie potrzebowaliśmy, bo prowiant mieliśmy ze sobą w plecakach i bukłakach. Z Teplic podjazd prowadził nieco bardziej stromym asfaltem, nadal jednak niepowodującym astmatycznych bezdechów. Wjazd kierował do masywu Teplickich Skał. Od strony Teplic rejon jest nieco mniej oblegany niż od strony Adrspach, gdzie przyciąga turystów dosyć znane skalne miasto, które w ciepłe, letnie dni bywa zatłoczone. Cała trasa okala Teplice i tworzy w sumie 4 OS‑y Trilogy z dojazdówkami w tej okolicy.

 

W klimacie enduro

 

W DÓŁ Z PAZUREM

 

Tym razem znów nie wjeżdżaliśmy na samą górę. Mniej więcej w połowie podjazdu na jednej z agrafek odbiliśmy w prawo, na leśną drogę przy charakterystycznej drewnianej wiacie. Na tej drodze zaczynał się zjazd. Ale nie spodziewajcie się tam downhillu rodem z Fort Wiliam! To bardziej mieszanka leśnych, szerokich dróg, elementów singli między drzewami, jest też prosty przejazd wzdłuż łąki, gdzie wiosną niebieskie łubiny wyróżniają się na tle soczystej zieleni, a po prawej stronie dopinguje was spore stado baranów. Trasa, naprawdę prosta, bez żadnych wyzwań, kończyła się z powrotem w Teplicach, gdzie zjechaliśmy do charakterystycznego ośrodka sportowego z boiskiem. To znów odpowiedni moment, żeby się posilić. Jeśli nie, można jechać dalej.

 

TYLKO BEZ HAMOWANIA!

 

Z Teplic pojechaliśmy wzdłuż torów kolejowych w kierunku północno‑wschodnim, azymut Bohdasin. Droga okazała się mało uczęszczana, jak na sobotę i można było spokojnie cieszyć oko sielskimi widokami. Tuż za Bohdasinem, kawałek za małą stacją kolejową, odbiliśmy w prawo, w las. Przez kolejne kilometry nasze koła odpoczywały od rozgrzanego asfaltu, a my zmierzyliśmy się z niezbyt wymagającym leśnym podjazdem. Nie jest to również mocno uczęszczany szlak, nie spotkaliśmy tam nikogo. Podjazd kończył się krótkim singlem, niezbyt krętym, naturalnym, z korzeniami i kamieniami. Jednym z tych, na których raczej nie powinno się hamować, żeby koledzy się nie śmiali. Na jego końcu, przy samej drodze krajowej nr 303, skręciliśmy w lewo, w las. Tam czekała nas niespodzianka! Znów podjazd. Choć w tych rejonach podjazdy nie dały nam popalić tak, jak potrafią to zrobić np. w Mieroszowie lub Głuszycy. Łydka była ciepła, ale się nie gotowała.

 

W klimacie enduro

 

„DZIDA”

 

Dalej, po kolejnym zjeździe, trasa zawija i znów kieruje nas na drogę nr 303. Przecięliśmy ją, wjeżdżając na masyw, po którym tego dnia już jeździliśmy (to samo pasmo, w którym znajduje się Hvezda). Tym razem byliśmy z drugiej strony, trochę klucząc, aby zaliczyć kilka zjazdów i żeby dystans wycieczki nie okazał się powodem do wstydu. Na tym odcinku jest jeden ładnie odsłonięty szczyt, który najpierw trawersowaliśmy singlem idącym jego krawędzią, niedawno odsłoniętą przez wycinkę. Żeby była zabawa, trzeba trochę dopedałować. Następnie singiel skręca ostro w lewo i zmienia się w tzw. „dzidę” (przez krzaki wąską ścieżką).

Jazda na ślepo, przez bujną zieleń i ewidentnie rzadko uczęszczane ścieżki, z większą prędkością, skutecznie podniosła nam poziom adrenaliny. Po zjeździe musi być podjazd, takie są niezmienne prawa natury. Tym razem na naszym szlaku pojawiło się już kila osób. Podjazd i podejście prowadziły na Supi Hnizdo, czyli kolejne spektakularne formacje skalne. Trzeba przyznać, że przy podjeździe rozmowy nieco ucichły, ale możliwe, że w zamyśleniu zachwycaliśmy się okolicą i kolejnymi rzeźbami skalnymi. Zjazd był szybki i stosunkowo krótki, jednak dał nam masę zabawy! Kamienne, naturalne schody z niewielkimi dropami i uskokami dopiero w niższych partiach przechodziły w ziemiste podłoże. Można to było albo przelecieć „piecem”, albo trochę się zabawić, skacząc to tu, to tam. Dla nas takie miejsca pozostają niezmiennie jak połączenie dziecka ze sklepem z zabawkami.

W klimacie enduro

PLAYGROUND

 

Ostatni zjazd tego dnia (jakkolwiek by to nie zabrzmiało) był miłym zwieńczeniem wyprawy. Najpierw leśna, szeroka droga, skąpana w zieleni, z uskokami i kamieniami do tradycyjnych „stuntów”, następnie bardziej kręty singiel między drzewami, większe korzenie i w końcu skałki, z których można się wybijać lub kilka z nich traktować jak dropy. W tym miejscu stanęliśmy, żeby „patentować” niektóre linie i kamienie. Jest tu kilka ciekawych ścianek i kamiennych zjazdów dla śmiałków lub dla Danny’ego McAskilla. Taki naturalny playground. Z tego miejsca mieliśmy już bardzo blisko do Suchego Dolu, gdzie zostawiliśmy auto. Deszcz nieco pokrzyżował nam plany i ostatecznie przejechaliśmy nieco ponad 50 kilometrów i 1400 metrów przewyższeń. Pętlę można wydłużyć o około 30 kilometrów, ale w takim wypadku dobrze by było wyruszyć z Suchego Dołu przed 10.00 rano. Wtedy trasa, biegnąc dalej w stronę Machova, pokryłaby się w całości z drugim etapem MTB Trilogy (całościowo wychodzi wtedy 12 OS‑ów!).

Tak czy inaczej, jeśli lubicie jazdę po naturalnych ścieżkach, a przy okazji ciszę i spokój, będziecie mieli banana na twarzy, tak jak my. Po zjeździe mogliśmy spokojnie umyć rowery, wy- czyścić resztę zapasów z plecaków i udać się na kawę. Zasłużyliśmy!

 

W klimacie enduro

 

Informacje

 

Region CHKO Broumovsko to nazwa chronionego regionu przyrodniczego, obejmującego teren Broumowskich Ścian, Adrspasskoteplickich skał i sąsiadujących formacji skalnych na terenie 41 kilometrów kwadratowych. Występują tu charakterystyczne skały przypominające majestatyczne rzeźby. Czeski region na południu graniczy z Górami Stołowymi, od północy jest niedaleko do Gór Suchych. Granicę najlepiej przekraczać w Tłumaczowie lub nieco wyżej w Golińsku. Największe miejscowości w tym regionie to Broumov, Police nad Metuji, Teplice nad Metuji. Nie ma tu wysokich szczytów rodem z Alp. Większość wzniesień sięga poniżej 700 m n.p.m. Wyższe formacje to m.in. Cap (786 m n.p.m.) czy Bożanowski Szpiczak (773 m n.p.m.). Opisane przez nas trasy są częścią maratonowych zmagań drugiego dnia słynnych czeskich zawodów MTB Trilogy. Więcej informacji na temat wyścigu znajdziecie na mtbtrilogy.cz. Informacje o trackach można znaleźć na mtbtrilogy.cz/en/tracks, my korzystaliśmy również ze śladów w aplikacji Trailforks.

Informacje o regionie: broumovsko.cz

 

Zakwaterowanie

 

Właściwie w każdej większej miejscowości w okolicy znajdziecie hotele i pensjonaty. Większy wybór jest w Broumovie, Teplicach nad Metuji i Policach nad Metuji. Informacje o noclegach: broumovsko.cz/ubytovani-na-broumovsku

 

Sklepy/serwisy rowerowe

 

W Broumovie, Teplicach nad Metuji i Police nad Metuji znajdziecie wypożyczalnie rowerów z małymi sklepami i serwisami:

  • Půjčovna koloběžek firmy Kostka v Polici nad Metují, Pellyho domy Masarzkovo nám. 75, 549 54 Police nad Metují, tel. 491 421 501, e-mail: kolobezky@sportvpolici.cz
  • Půjčovna elektrických kol v Teplicích nad Metují, Palackého 92, 549 57 Teplice nad Metují, greenpointteplice.com, tel. 722 080 957, e-mail: greenpointteplice@gmail.com
  • Půjčovna kol SPECIALIZED a dalších sportovních potřeb, Klášterní 225, Broumov, tel. 734570140

 

Przeczytaj również:

 

Cyfrowy sprzęt do wszystkiego - test GPS

Test długodystansowy - e-bike...bez silnika

Glacensis Flow Trip. Obowiązkowo do zaliczenia

Komentarze do artykułu