Glacensis Flow Trip. Obowiązkowo do zaliczenia!

Jeśli ludzie stojący za Trasami Enduro Srebrna Góra zapraszają na „wycieczkę”, nie wypada odmówić. Głupio byłoby później żałować, szczególnie jeśli hasło przewodnie brzmiało „Glacensis Flow Trip”.



 

GLACENSIS FLOW

 

Nazwa mówi niemal wszystko, bo zawiera trzy podstawowe składniki. Singletrack Glacensis to nazwa sieci ścieżek, która powstaje na polsko‑czeskim pograniczu, a rozpościera się obecnie na obszarze siedmiu gmin, od Międzylesia przez Międzygórze, Stronie Śląskie, Lądek‑Zdrój i Złoty Stok po Kłodzko i Bardo. Już ukończono ponad 130 kilometrów, ostatecznie powstanie ich ponad 200. Projekt współfinansowała Unia Europejska w ramach promocji regionu i turystyki. Kompletną mapę ścieżek, wraz z ich przebiegiem i dodatkowymi informacjami o atrakcjach, znajdziecie na traseo.pl/singletrack oraz trailforks.com. Pomysł organizatorów tripu, czyli PM Bike Experts w składzie: Marek Janikowski, Iwona i Piotr Kurczab, był prosty - połączyć najciekawsze ich zdaniem fragmenty tras typu flow i dzięki ominięciu tych bardziej żmudnych wyłuskać z całości perełki. Decyzja mogła być jedna. Jedziemy!

 

 

Glacensis Flow Trip

 

 

ORGANIZACJA

 

Wyprawa startuje ze Srebrnej Góry. To tu odbywa się załadunek rowerów na przyczepę. Pierwszy etap trasy - jazda samochodem. Całość zaplanowano tak, by odcinki pokonywać „pod rząd”, zgodnie z jej przebiegiem. Proces jest powtarzalny - odcinek na rowerze, podwózka, odcinek na rowerze itd. Dla zainteresowanych możliwe są kombinacje, np. rezygnacja z któregoś fragmentu podwózki i zastąpienie go podjazdem. Między wieloma mniejszymi pętlami ścieżek istnieją już dojazdówki, ale, bywa, że prowadzą mocno pod górę, co nie dla każdego jest interesujące (a często i niemożliwe do pokonania ze względów kondycyjnych). Nawet jeśli trasy nie są wymagające technicznie, długość tripu robi swoje (tym bardziej z łącznikami) i wymaga pary w nogach.

 

ATRAKCJE

 

Objeżdżamy pętle w Jodłowie, Międzygórzu, Stroniu, Lądku i Złotym Stoku. Plan był jeszcze na Kłodzko i Łaszczową (Bardo), ale skutecznie pokrzyżowała go burza, która przeszła nad okolicą. Zresztą, szczerze mówiąc, i tak, zakładając, że po drodze trzeba coś zjeść i nie zapominać o uzupełnianiu płynów, był on bardzo napięty. Mimo podwózki część fragmentów trzeba wjechać, a przemieszczanie się między punktami swoje trwa. Warto też pamiętać, że ścieżki są nowe. Tak nowe, że w niektórych przypadkach oficjalne oddanie jeszcze nie nastąpiło (np. Złoty Stok zapraszał na 7 lipca). Przygotowano już jednak infrastrukturę w postaci miejsc zdatnych na przystanek (wiaty) i map umieszczonych w kluczowych punktach. Gotowe jest również oznakowanie. Bramy otwierające i kończące szlaki nie pozostawiają wątpliwości co do przeznaczenia ścieżek. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, by wybrane fragmenty pokonać samemu. Z pomocą map (także elektronicznych!) będzie to łatwe. Kuszące wydają się też dwie opcje - albo stylem „na żywca”, czerpiąc z terminologii wspinaczkowej, czyli łącząc odcinki w linię i wykorzystując dojazdówki; albo stylem „alpejskim”, z obozem w okolicach samochodu, który będzie dowoził do początków poszczególnych pętli. To zresztą jedno z naprawdę genialnych rozwiązań, możliwość startu z tego samego punktu! Można tam zostawić samochód i przemieszczać się do kolejnego punktu startu.

 

 

Glacensis Flow Trip

 

 

ATRAKCJE TUŻ PRZED OTWARCIEM

 

Trasy objeżdżaliśmy jeszcze przed sezonem, więc nie wszystko było czynne, ale nie powinno być problemu ze znalezieniem miejsca zaopatrzenia w prowiant. Trasy na większości odcinków prowadzą obok miejscowości turystycznych. Organizatorzy szczególnie polecili nam w bar w Jodłowie (początek pętli Ostoja) z fantastycznym widokiem (oraz grillem). Sprawdziliśmy też restaurację Złoty Jar w Złotym Stoku (i gofry odrobinę niżej, obok kopalnianego muzeum). Jeśli kogoś poza jazdą interesują atrakcje architektoniczno‑turystyczne, nie będzie miał problemu z uzupełnieniem programu. Międzygórze to architektoniczna perełka, a czekają jeszcze urodziwy, choć nieco zaniedbany, Lądek‑Zdrój i Złoty Stok (tu atrakcje dla dzieci!). W Czarnej Górze w szybkim tempie rozbudowuje się bike park, gdyby ktoś zechciał urozmaicić sobie pobyt, włączając odcinki zjazdowe.

 

SPRZĘT

 

Większość uczestników naszego tripu miała ze sobą duże rowery typu enduro, ale 160 mm skoku i koła 29 to zdecydowanie przesada. Trasy bez problemu da się przejechać na zwykłym góralu, sztyca teleskopowa i pełna amortyzacja będą dodatkowym atutem, ale skok w granicach 100-120 mm zdecydowanie wystarczy. Charakter tras najbardziej zbliżony jest do Singletracka pod Smrekiem, trasy w Rychlebach czy Srebrnej są zdecydowanie trudniejsze!

 

 

Glacensis Flow Trip

 

 

ZRÓB TO SAM!

 

Co wybrać na start, jeśli ma się jeszcze mniej czasu niż cały dzień? Polecamy parking na Przełęczy Jaworowej, gdzie rozpoczynają się trzy różne pętle o różnym charakterze, z opcją wydłużenia o czwartą w kierunku Złotego Stoku. To kilkadziesiąt kilometrów do pokonania i Złoty Stok po drodze. Po takim wstępie jesteśmy przekonani, że będziecie chcieli wrócić po więcej. Tak zresztą, jak i my. Jest jeszcze wiele do przejechania i odkrycia!

 

Glacensis Flow Trip

 

 

„Uszczęśliwiamy ludzi…”

Marka Janikowskiego z ekipy PM Bike Experts spytaliśmy o detale tripu

 

BIKE: Braliście udział w wytyczaniu ścieżek, czy cały przebieg tras to wasze dzieło?

 

MAREK JANIKOWSKI: Wytyczyliśmy całe 133 km i teraz wytyczamy resztę, w sumie będzie to 205 km.

 

Dla kogo są przeznaczone trasy, z perspektywy kogoś, kto stoi za Trasami Enduro Srebrna Góra.

 

Dla ludzi, którzy kochają góry, wycieczki na rowerach i chcieliby przemierzać szlaki troszkę łagodniejszymi pętlami niż drogi leśne.

 

Którą trasę najlepiej wybrać na początek, jeśli ktoś nie jeździł na singlach?

 

Najlepiej pętlę Zdrój w Lądku, która ma 8 km, lub Ostoja w Jodłowie, o długości 15 km. Nie mają dużych różnic wysokości i nie są trudne technicznie.

 

 

Glacensis Flow Trip

 

 

Czy koniecznie trzeba mieć rower górski, by po nich jeździć i czy kolory na mapie mają znaczenie? Na mapie dostępnej na Traseo kolory są dwa - czerwony i niebieski.

 

Trafiają do nas ludzie na gravelach i holenderkach, tak też się da, ale najlepiej mieć rower górski z przerzutkami. Kolory nie oznaczają ani trudności, ani zjazdu czy podjazdu. To jest liczący 200 kilometrów szlak, więc jeżeli jedziemy jednym kolorem, jedziemy do przodu, jeżeli zmieniamy kolor, zawracamy. Oczywiście nie znaczy to, że jedziemy pod prąd, to małe pętelki na dużym szlaku.

 

Wasza oferta przeznaczona jest dla tych, którzy wolą zjeżdżać i chcieliby mniej podjeżdżać?

 

Tak, ludzie lubią zabawę i chcą szybko i dużo zobaczyć. Właśnie dla takich osób jest nasza oferta. W sumie tym się głównie zajmujemy - uszczęśliwiamy ludzi, wożąc na Glacensis Flow Trip. Przy okazji można wyrobić sobie zdanie o całym systemie ścieżek i potem wrócić na ulubione odcinki.

 

Czy oferta obejmuje stały zestaw tras? W jakiej kolejności?

 

 Na razie tak, jak będzie skończone 200 km, będziemy zmieniać. Obecnie to zjazd Pętla Stronie, Rudka (czasem 2 razy, bo jest superszybka), Orłowiec, Złoty Stok, czasem Łaszczowa.

 

Ile trwa wyprawa i ile kosztuje? Dostępne terminy?

 

Wyprawa trwa 10 godzin, od 9.00 do 19.00. Ruszamy od wakacji w piątki. Cena bez przewodnika to 140 zł za osobę, z przewodnikiem 180 zł.

 

Więcej informacji: pmbike-experts.pl

 

 

Przeczytaj również:

 

Kanadyjskie geny - Devinci DC NX/GX

Kocioł Bimbru - Inne Enduro

Góra Św. Anny - góra, ktora zatrzymuje chmury

Miara mocy hamowania - test hamulców hydraulicznych 

 

Komentarze do artykułu