SOKOLIKI

Jesień to wspaniała pora na odwiedziny Rudaw Janowickich. Rozległe tereny leśne z przewagą buczyny pięknie mienią się barwami na stokach. Nasza wiosenna wycieczka idealnie nadaje się do powtórzenia pod koniec roku.



Jeszcze w poniedziałek tylko brak zielonych liści pozwalał domyślać się, że to nie wiosna, a już w środę na wjeździe do Kotliny Jeleniogórskiej przywitał nas widok białej Śnieżki i połyskujące bielą dwa charakterystyczne stożki Sokolików. Na szczęście były to tylko ostatnie podrygi zimy, które nie przeszkodziły nam w pokonaniu trasy. A plan był prosty, najpierw Sokolik Duży, a następnie Zamek Bolczów. Oczywiście w stylu enduro!

 

ŚLADAMI MARATOŃCZYKÓW
To paradoks, ale wiele szlaków tak dziś popularnych wśród fanów enduro wcześniej zostało przetartych przez maratończyków. Nie inaczej było i tym razem. Choć jeśli porównać sprzęt, na którym najczęściej startuje przeciętny maratończyk, czyli sztywniak ze skokiem 100 mm, z typowym enduro, wypada tylko podziwiać samozaparcie tych, którzy decydują się na podobną katorgę. Wiele z opisanych dalej ścieżek widziało opony rowerowe lata temu, gdy o spłaszczających przeszkody twentyninerach nikt jeszcze nie myślał. Rudawy Janowickie już dawno trafiły do maratonowego repertuaru, włącznie z mistrzostwami Polski w tej dyscyplinie i edycjami imprez, które miały start i metę w Janowicach Wielkich. Jest więc spora szansa, że wcześniej trafiliście w tę rewelacyjną dla miłośników MTB okolicę. Nasza trasa pozwoli zaliczyć od razu kilka największych jej atrakcji oraz poznać nowe.

 

 

 

SZWAJCARKA
Sokoliki to nazwa potoczna, właściwa brzmi Góry Sokole. Ich główne szczyty to Krzyżna Góra, Sokolik i Sokolik Duży. Jeśli będziecie mieli więcej czasu, w trasę można wystartować z Jeleniej Góry i do przełęczy między szczytami dojechać zielonym szlakiem od strony Wojanowa (trasa w jedna stronę zajmie w dobrym tempie godzinę). Jeśli mniej, polecamy dotarcie samochodem do schroniska Szwajcarka, powyżej Karpnik. Obok mieści się mały parking (5 zł, bezpłatny dla nocujących, w sezonie może być tłoczno). Tym samym dojazd do atrakcji dramatycznie się skurczy. Szwajcarka jest urocza, w stylu klasycznej Cepelii, ale jeśli nie przemawia do was folklor, polecamy po prostu atrakcje kulinarne, czyli naleśniki lub pierogi robione na miejscu. Ze Szwajcarki w stronę Sokolików prowadzi szlak czerwony, w każdym wariancie trasy trzeba go pokonać przynajmniej raz.

 

 

 

Początek ścieżki Tabor wymaga w kilku miejscach pokonania własnych granic.

 

 

Zamek Bolczów jest jedyny w swoim rodzaju. Jak wiele znacie ruin, w których niemal wszędzie można wejść, włącznie z murami sięgającymi powyżej koron drzew?

 

 

KRZYŻNA I SOKOLIKI
Szczyty strzelają w niebo tuż obok siebie, z punktu widzenia fana MTB zdecydowanie ciekawsze są Sokoliki, choć i Krzyżna oferuje nowe ścieżki enduro, ukryte od strony Karpnik. Tyle tylko, że najpierw trzeba na nią wejść, pchając rower, co trochę upośledza tzw. fun. Za to do podnóża Sokolików da się wjechać fantastycznymi, wijącymi się eskami, szeroką ścieżką z atrakcjami w postaci dywanów korzeni. Wejście na szczyt Sokolika Dużego jest przeżyciem i nagrodą, dreszczyku emocji dostarczają wiekowe, stalowe schody prowadzące na górę. Za to widok (360 stopni) na całe Karkonosze jest bezcenny! Po zejściu w dół możecie wybrać kilka wariantów zjazdu, najpopularniejszy jest zjazd tą samą drogą, którą wjechaliście. Od niedawna jednak tuż obok zaczynają się przynajmniej dwie ścieżki endurowe – Hubal i Tabor – wyznaczone i przetarte przez miejscowych, takich jak Jakub Mikita. Tabor jest łatwiejszy do znalezienia, zaczyna się za Sokolikiem (czyli patrząc z Sokolika Dużego w stronę Jeleniej Góry, za kolejną wielką skałą), a prowadzi wąskim przesmykiem między skałami. Redaktor Ruda, mieszkanka Jeleniej i nasza przewodniczka, zachwalała ścieżkę jako wyjątkowo wymagającą, ale i przyjemną. Najtrudniejsze jest pierwsze kilkadziesiąt metrów, a nagroda to coraz większe flow. Ścieżką można później dojechać do singla prowadzącego do Bobrowa (także znanego z jednego z maratonów), otrzymując w sumie naprawdę długi zjazd. Niestety, wyjazd na górę, do miejsca startu (bo zjeżdża się aż do poziomu rzeki Bóbr), będzie mozolny. Dlatego tym razem pokonaliśmy tylko najtrudniejsze fragmenty. Hubal prowadzi ze szczytu w przeciwną stronę i jest trudniejszy do odnalezienia. Sugerujemy wcześniejsze umówienie się z kimś z miejscowych fanów enduro. Po zaliczeniu kilku zjazdów wracamy do Szwajcarki.

 

SZLAK ZIELONY
Kolejny punkt programu to Zamek Bolczów. Najprościej jest dostać się do niego zielonym szlakiem, który prowadzi bezpośrednio z punktu A (Szwajcarka) do punktu B (zamek) przez Przełęcz Karpnicką. Szlak jest znów wyjątkowy, stanowi atrakcję samą w sobie. Czy wspominałem już, że był tłem kilku maratonów? Bez względu na kierunek jazdy trzeba pokonać strome fragmenty, w górę albo w dół, w naszym wariancie pod górę prowadził asfalt, a w dół coś, co w czasie roztopów zamienia się w strumień. Prawdziwa rzeź dla sprzętu i ludzi, choć przyznać trzeba, że w wyjątkowo malowniczym otoczeniu. Sygnał, że męka się kończy, to znaki żółtego szlaku i asfaltowa droga. Alleluja! Do pokonania został już tylko jeden podjazd, a raczej podejście.

 


ZAMEK BOLCZÓW
Zielony szlak na tym fragmencie ma znów charakter kultowy, ale większości bywalców kojarzy się raczej z męką, bo zawsze spotykali się z nim w połowie maratonów, zwykle wspinając się pod górę albo mozolnie człapiąc. To jednak zdecydowanie najkrótsza droga w górę, do zamku, w dodatku, poza fragmentami tuż obok asfaltu i pod szczytem, wiele odcinków przebiega poziomicami i da się przejechać. Zdecydowanie warto się pomęczyć. Zamek Bolczów jest jedyny w swoim rodzaju. Jak wiele znacie ruin, w których niemal wszędzie można wejść, włącznie z murami sięgającymi powyżej koron drzew? Po raz kolejny tego dnia nagrodą są rewelacyjne widoki i niepowtarzalny klimat doliny pałaców i ogrodów, jak nazywana jest Kotlina Jeleniogórska. W tym momencie zasłużyliście też na odpoczynek przed ostatnią atrakcją. 

 

ZJAZD DO JANOWIC
W zamierzchłych czasach, gdy jeszcze prowadziły tędy trasy maratonów, było to „ulubione” miejsce GOPR‑owców. Zjazd zielonym szlakiem w stronę Janowic prowadzi najpierw szeroką ścieżką, która następnie przechodzi w sekcję składającą się wyłącznie z kamieni o wielkości przynajmniej głowy dziecka. Zwykle kamienie są mokre. Jeśli więc naprawdę nie czujecie się pewnie na zjazdach, tę sekcję warto potraktować z respektem. Do końca zjazdu jeszcze kawałek, naturalny wąwóz jest szybszy i kryje w sobie kilka dodatkowych niespodzianek. Niekoniecznie warto trzymać się środka (grząsko!). Zielony szlak prowadzi prosto do Janowic, na kolejnym skrzyżowaniu ze szlakiem żółtym wypada podjąć decyzję, co dalej. Do miejsca startu przy Szwajcarce najłatwiej jest wrócić asfaltem (na głównej w lewo) albo żółtym w lewo, pod górę i zielonym pod prąd. Ten ostatni już znacie, sami więc musicie zdecydować. W każdym wariancie i tak konieczna będzie wspinaczka, prędzej czy później!


PS

Z Zamku Bolczów można też zjechać z powrotem szlakiem zielonym, którym podchodziliśmy, a zjazd jest łatwiejszy, bo mniej kamienisty. W tym wariancie zjazd do Janowic odbywa się asfaltem i szlakiem żółtym.

 

 

Zjazd z powrotem do Szwajcarki, po prawej zostawiamy Krzyżną na następny raz.

 

 

Wejście na szczyt Sokolika Dużego jest przeżyciem i nagrodą, dreszczyku emocji dostarczają wiekowe, stalowe schody prowadzące na górę. Za to widok na całe Karkonosze jest bezcenny!

 

 


ALTERNATYWY
Opisana trasa nie wyczerpuje potencjału Rudaw, najprościej oczywiście poruszać się szlakami turystycznymi. Godny polecenia jest w szczególności szlak niebieski, grzbietowy, w stronę Skalnika i ze zjazdem w kierunku Gruszkowa, następnie szlakiem żółtym w kierunku Karpnik. Tędy również prowadziły kiedyś trasy maratonów. Wyjątkowym miejscem są pobliskie Kolorowe Jeziorka w Wieściszowicach, warto je zobaczyć! Dla fanów MTB kultowa jest oczywiście Łopata, czyli ekstremalnie stromy podjazd od strony Strużnicy szlakiem żółtym.

 

SPRZĘT
Choć większość opisanych tras kiedyś pokonywało się na hardtailach, dziś zjazdy, szczególnie z Sokolików i Zamku Bolczów, łatwiej będzie pokonać na sprzęcie z większym skokiem, takim jak używane przez nas rowery Dartmoora. Wish Enduro pozwalał czuć się swobodnie także na kamienistym Taborze, sztywny Hornet wymagał większej ostrożności, szczególnie na dużych progach. Zdecydowanie wskazane są opony z dobrą przyczepnością i mocnymi ściankami bocznymi oraz zestaw ochraniaczy.

 

 

Zapraszamy też na film z trasy do BIKE TV.

 

Rudawy Janowickie już dawno trafiły do maratonowego repertuaru, włącznie z mistrzostwami Polski w tej dyscyplinie i edycjami imprez, które miały start i metę w Janowicach.

 

Artykuł został po raz pierwszy opublikowany w numerze 4/2016 Magazynu Bike, e-wersja TU

 

Komentarze do artykułu