10 przykazań dla leniwych

Chcesz wystartować w maratonie, musisz trenować. Chcesz trenować, powinieneś regularnie jeździć. Chcesz jeździć? Przestań szukać wymówek... I sprawdź 10 przykazań dla leniwych.



10 przykazań dla szukających wymówek...

żeby nie wyjść na rower!

 

1. NIE BĘDZIESZ LENISTWA TŁUMACZYŁ NA STO SPOSOBÓW.


Nazwijmy rzeczy po imieniu. Jeśli całą zimę zbierałeś się, by oddać rower do serwisu, odkładałeś wzięcie się za siebie, by być przygotowanym
do sezonu, jeśli wstanie z krzesła zajmuje ci więcej czasu niż pomyślenie o tym, by się z niego ruszyć? Tak, jesteś leniuszkiem.
Każdy trochę jest, bo większość kombinuje, jak zrobić, żeby się nie narobić. I to normalne, ludzkie. Ale są i tacy, którzy każdą minutę wykorzystują jak najlepiej, mistrzowie planowania. Wstaną raniutko, by mieć więcej czasu. I wyjdą na rower. Dlatego nie tłumaczmy „niechcemisia” na tysiące sposobów. Trzeba ćwiczyć siłę charakteru, nawet jeśli ciężko jest zamienić „zaraz” na „już”.

 

2. NIE BĘDZIESZ WINIŁ POGODY ZA BRAK MOŻLIWOŚCI JEŻDŻENIA.


Nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani rowerzyści. Oklepane i denerwujące? Oczywiście, choć ma w sobie wiele prawdy. W dzisiejszych czasach ubiór nie jest już problemem. Jednocześnie wyjście na rower przy brzydkiej pogodzie nie zawsze będzie rozwiązaniem lepszym od trenażera czy indoor cyclingu. W niektórych sytuacjach o wiele bardziej efektywny trening przeprowadzicie w domu czy fitness klubie. A i tak zawsze znajdą się tacy, którzy pogodę będą winić za to, że nie jeżdżą.

 

3. OD MARUDZENIA SIŁ NIE PRZYBĘDZIE.


Żeby jeździć, trzeba jeździć. Niezaprzeczalnie, jeśli nie ruszysz się i nie będziesz systematycznie pedałował, siły nie będzie. A jak siły nie będzie, jazd również. Trzeba tylko zacząć i cieszyć się, że z jazdy na jazdę jest lepiej. Jeśli chcesz mieć wyniki, pamiętaj, żeby jeździć, trzeba jeszcze wiedzieć jak jeździć. Znam kilka osób, które spokojnie mogę nazwać „kolekcjonerami kilometrów”. Jeżdżą długie dystanse, mają dobrą wytrzymałość, ale na ustawce pójdzie jeden, konkretny zryw i już ich nie ma. Jeśli odpowiada ci jazda „kolekcjonerska”, wsiadaj na rower, wyznacz trasę i ciesz się widokami. Noga wyrobi się sama i pokonywanie kilometrów będzie coraz przyjemniejsze.

 

4. NIE WIŃ DZIECI SWOICH.


Kochasz je jak własne rowery. Dla nich zrobiłbyś wszystko. Czasami jednak bywa tak, że drugie z rodziców nie może zostać z dzieckiem. Babcia odmawia, ciocia odmawia i nawet opiekunce coś akurat wypadło. Patrzysz na dziecię i zerkasz na rower. Przez jedną, krótką chwilę przez głowę przebiega myśl, że niemożność udania się na trening to przez tego szkraba, który co chwilę robi w pieluchę. I co? A weź to dziecię do fotelika rowerowego albo wsadź je do przyczepki. Jeśli twoja latorośl jest starsza, kup jej rower. Spędzicie razem czas, zacieśnicie więzi. Dziecko będzie
szczęśliwe, a i ty powinieneś, bo w końcu miłość do dziecka i roweru będzie cię otaczać z każdej strony.

 

5. NIE ZASTANAWIAJ SIĘ DŁUGO NAD WYBOREM ROWERU.


Masz jeden rower? Masz mniejszy problem. Jeśli jesteś osobą niezdecydowaną i potrafisz stać nad rowerami pół dnia, zanim któryś wybierzesz, jeden rower będzie dla ciebie wybawieniem. Czasami pomoc przychodzi też z zewnątrz, kiedy towarzysze jazdy wybiorą, a ty po prostu się dostosujesz. Wtedy masz zero stresu spowodowanego rozmyślaniem nad tym, który sprzęt wybrać i gdzie pojechać.

 

6. NIE TRAĆ CZASU!


Czas to rzecz bezcenna. Oddajemy go za marne pieniądze osobom, dla których pracujemy. Żadne pieniądze go nie zwrócą, zastanawiaj się więc dobrze, na co przeznaczasz każdą sekundę swojego życia. Ile minut w ciągu dnia zebrałoby się, gdyby policzyć „jeszcze chwilę” przy telewizorze, bezmyślne wodzenie palcem po ekranie telefonu i czas, w którym enty raz przewracasz się w sobotni poranek na drugi bok? Ale im bardziej się spinasz i spieszysz, tym czas szybciej mija. Dlatego wyluzuj, zaplanuj, co masz zrobić, i trzymaj się tego, a wyjdziesz na rower.

 

7. NIE REZYGNUJ Z WYJŚCIA NA ROWER Z POWODU BRAKU OSOBY TOWARZYSZĄCEJ.


Znam takich, którym do szczęścia nie potrzeba wiele. Wystarczy czas i rower. Sami jeżdżą na treningi, czasami tylko przyjadą na jakąś ustawkę, żeby się sprawdzić. Większość woli jednak jazdę ze znajomym bądź w grupie. Mało tego, wiele osób nie wyobraża sobie jechać w ciszy. Ja również należę do tych, które wolą móc do kogoś zagadać lub chociaż posłuchać. Z całą pewnością w grupie jest weselej, a kilometry mijają szybciej i żwawiej. Niestety, w dzisiejszym świecie ludzie ciągle gdzieś pędzą i coraz trudniej umówić się na wspólny wyjazd. Czy z tego powodu zrezygnujesz z wyjścia na rower? Nie rezygnuj, dasz radę. Przypomnij sobie, jakie to wspaniałe uczucie, kiedy jedziesz przed siebie i nic cię nie interesuje. Pobądź trochę sam ze sobą, nie musisz ciągle mówić i słuchać. Rób, co masz robić, i nie oglądaj się na innych.

 

8. NIE MÓW, ŻE NIE MOŻESZ JEŹDZIĆ, BO MASZ NIEWYGODNE SIODŁO.


Źle dobrane siodełko to nie jest błahy problem. Kiedy po pół godzinie jazdy zaczynasz się na nim wiercić, kiedy kremy i wazelina nie działają, wiedz, że coś jest nie tak. Tyłek boli, jeździć się nie chce, no, bo co to za przyjemność. I tak sobie wmawiasz, że pójdziesz do sklepu po siodełko testowe, a czas mija. Niech rzuci bidonem ten, kto choć raz w życiu nie przeżył horroru z czterema literami i siodłem w roli głównej. A sklepów, marek i siodełek jest tyle, że na sto procent znajdziesz w końcu to jedyne, wymarzone i pasujące jak stópka Kopciuszka do zgubionego pantofelka.

 

9. NIE POŻĄDAJ PARTNERA/PARTNERKI BLIŹNIEGO SWEGO!


Jesteś wielkim szczęściarzem, jeśli „druga połowa” podziela twoją pasję. Rozumie trudy treningu, pomaga zorganizować dzień, a ty odwdzięczasz się tym samym i razem jeździcie szczęśliwi. Piękny to układ. Nie wszyscy jednak mają tak cudownie i sielsko. Gorzej, jeśli partner nie podziela
twej pasji, mało tego, nie ma nawet swojej. Ciężko wtedy przeprowadzić jakiekolwiek negocjacje. Jeśli rowerzysta wykorzystuje swoją „drugą połowę”, jest to niesprawiedliwe. Ale co zrobić, gdy namawiasz ukochaną, by zechciała zająć się sobą, a ty w tym czasie zajmiesz się domem? By wyszła ze znajomymi, zaczęła kurs językowy, by po prostu znalazła sobie zajęcie, które przyniesie jej szczęście, jak tobie rower, a ta odpowiada, że najszczęśliwsza jest, siedząc w domu z tobą na kanapie? Najwyraźniej takiej osobie wystarczą telefony do ciebie, wylewanie żali i obwinianie cię za to, że lubisz coś więcej niż ona sama.

 

10. ANI ŻADNEJ CZĘŚCI ŻYCIA, KTÓRA JEGO JEST…


Gienek ma lekki rower na elektryce, sprzęt Miecia waży dziesięć kilo mniej, a mnie bolą plecy, noga nie podaje i oczy mi łzawią. Dodatkowo on ma fajną chałupę i więcej kasy, u niego jest mniejszy smog i drogi nie dziurawe. Jej dzieci się słuchają, ma znajomego serwisanta, co po taniości rower naprawi i ona tak ładnie wygląda w obcisłym, bo mnie to się fałda robi. I co ci jeszcze przeszkadza?

 

Poradnik dla szukających wymówek popełniła Monika Mojra Alimanović, czyli niepowtarzalna autorka bloga Cycki na rowerze :)

 

Tekst po raz pierwszy ukazał się w numerze BIKE 5/2018. Wersja elektroniczna dostępna TU.