Druga młodość sportowca – pierwszy start!

Mam plan! Jest prosty, zebrało mi się na ściganie, więc po to zacząłem trenować. Mniej więcej. Ale żeby przełaje? Dlaczego nie!



Dawno, dawno temu... OK, gdzieś tak na przełomie lat 90-tych i tysięcznych. To wówczas po raz mniej więcej przedostatni startowałem regularnie w wyścigach XC. Pamiętam puchar Langa w Szczawnie, gdy modliłem się, by dotrwać do mety. Nie chodzi nawet o sławetną ściankę, z zakrętem w lewo na dole, gdzie parę osób efektownie wyleciało z trasy, ale o sam wysiłek. Tamta tras przypominała rollercoaster, z ciągłymi szarpnięciami to w górę to w dół. Był jakiś wąwóz, gdzie ktoś się uparł, byśmy bez przerwy atakowali ścianki - lewo prawo, lewo prawo i tak bez końca. Czyli.... typowe XC. Cross country boli, że sprawia przyjemność tylko wtedy, gdy jesteś naprawdę w formie. Najlepiej życiowej. A ile razy się w niej jest? Na pewno wówczas nie byłem.

 

Z jakiegoś dziwnego powodu lubię jednak przełaje. Choć są takie same prawie jak XC. Też jest jazda w trupa, bywa trudno technicznie, podobnie leci się z językiem na zębach. Tyle, że trochę krócej. Dlatego też i przy pierwszej sensownej okazji - kolejnej edycji imprezy UCI Bandits, czyli Mistrzostw Świata Wrocławia w Przełajach - wystartowałem. I boleśnie, a może radośnie (a może to i to) przekonałem się, że chcieć oznacza móc trochę mniej więcej. Proszę Państwa jakie to lanie potrafi być przyjemne! Bo jeśli tylko człowiek potrafi cieszyć się detalami, typu pokonanie wrednego podjazdu, to czysta orgia zadowolenia. Fakt, że wyprzedza się ludzi na pagórkach o wysokości aż 2 metrów (a co), by potem znów dać się łyknąć na prostych. Oczywiście że nie wygrałem. Rund było osiem, przejechałem siedem, bo kilku najlepszych zdążyło mnie wyprzedzić. Dobrze jechało mi się przez sześć, potem już była walka do mety. Wnioski? Jak ktoś lubi się ścigać, nigdy mu to nie mija.

 

Pozostaje tylko zrobić formę. A tu mam jeszcze sporo do zrobienia. A.... dieta nie działa. Paulina Limanowska, z Wrocławskiego Centrum Fit Dietetyk, napewno na mnie nakrzyczy przy następnej wizycie!

 

Podejrzewam, że dlatego że mam problemy do stosowania się do niej ;)

 

 

Komentarze do artykułu