Kolarskie menu: omlet z farszem

Chyba wszyscy od czasu do czasu próbujemy eksperymentować w kuchni. Z takich inspiracji powstają ciekawe potrawy, zdarza się też, choć niezwykle rzadko, że na stałe pojawiają się na kolarskich stołach. Bo kolarz to wybredna kulinarnie istota, z często niezrozumiałą dla otoczenia kartą menu.



Omlet z farszem! Modyfikacja 

W swoich poszukiwaniach przepisów i wartościowych składników spróbowałem, myślę, że z powodzeniem, zmodyfikować klasyczny omlet, do którego użyłem mąki owsianej. Polecam taką właśnie wersję, by podnieść poziom węglowodanów i zrównoważyć poziom białka za pomocą
farszu ze słodkawą nutą. Możecie zaszaleć, podsmażając dodatkowo cienkie plastry polędwicy wołowej. Zajmie to dodatkowe kilka minut. Jeśli macie obawy, polecam suszone pomidory, by dopełnić smaku. 

 

 

 

Przygotowanie interwał pierwszy 

 

Przyrządzenie tego dania zajmie kilka dłuższych chwil, więc by wszystko wyszło składnie, jak planowe interwały na trenażerze, ułożyłem kolejność dość płynnie. 


Na rozgrzewkę przygotujcie 2 patelnie. Gdyby zabrakło drugiej, użyjcie rondla. Na starcie zapinamy bloki i wrzucamy na łyżeczkę podgrzanej oliwy z oliwek pokrojony w plasterki czosnek, rumienimy trochę i dokładamy zmrożony szpinak w liściach. Nie stosujcie mielonego, by uniknąć finalnie kłopotliwej konsystencji. Dusimy do momentu, gdy szpinak zmięknie. Jajko roztrzepujemy i dokładamy wraz z garścią żurawiny do szpinaku. Mieszamy, aż do ścięcia, następnie dodajemy łyżkę jogurtu, solimy i pieprzymy do smaku, mieszając.
Przykrywamy, odstawiając na bok. 

 

Przygotowanie interwał drugi 

 

Drugi rozpisany interwał jest krótki i intensywny. Z polędwicy wołowej wycinamy ostrym nożem dość cienki plaster na ekspresowy stek. Smarujemy go odrobiną oliwy z oliwek, posypujemy grubo mielonym pieprzem i wrzucamy na bardzo mocno rozgrzaną patelnię, smażąc po kilka lub kilkanaście sekund z obu stron (w zależności od upodobania i grubości). Odkładamy na drewnianą deskę na kilka minut. Kroimy
w drobne paski lub kostkę i dorzucamy do farszu ze szpinaku. 

 

Ostatni etap i do mety, czyli omlet 

 

Pozostał ostatni etap, który doprowadzi was do mety przy stole. Na większą, naleśnikową patelnię wylewamy odrobinę oliwy i smarujemy całą powierzchnię. Oddzielamy białka od żółtek, w jednej misce ubijamy na pianę białka, w drugiej mieszamy widelcem lub trzepaczką żółtka
doprawione szczyptą soli. Dosypujemy stopniowo mąkę owsianą i pianę, cały czas mieszając. Wlewamy na patelnię i patrzymy, jak rośnie (na małym ogniu).
Nie za szybko podgrzewamy, by również górna część miała czas na stężenie. Obracamy na drugą stronę i po kolejnych kilku minutach omlet ląduje na dużym talerzu. Przy okazji niewprawieni w boju doszlifują swoje umiejętności w obracaniu omletu, co jest pewnego rodzaju sztuką.
Pozostała nam już tylko dekoracja. Gdyby farsz ostygł, podgrzewamy go delikatnie, pod przykryciem, krótko, i nakładamy na połówkę omletu, składając go na pół. 


Jeśli jesteś wegetarianinem lub nie przepadasz za wołowinką, możesz użyć jako dodatku suszonych, ale odsączonych z oliwy pomidorów, wrzucając je do farszu w połowie duszenia szpinaku. 

 

Smacznego! 

 

 

 

 

Komentarze do artykułu