Miejscówki: Podtatrzańskie ścieżki cz. 3 – Kluszkowce

Odbywając sierpniowy rajd wzdłuż południowej granicy Polski, zrealizowałem chytry plan sprawdzenia za jednym zamachem ścieżek w kilku różnych miejscówkach. Większość z nich na Podhalu, które niekoniecznie kojarzy się z wieloma możliwościami jazdy na góralu. Na liście nie mogło zabraknąć Kluszkowców!



GORĄCA LISTA

 

Na mojej gorącej liście znalazły się najpopularniejsze miejscówki. Znacie inne? Z chęcią się o nich dowiemy i osobiście sprawdzimy. Dokąd więc jechać na Podhalu? Wypadałoby zacząć od kultowych Kluszkowców. Naturalnie w wersji dla dorosłych (ok, może nie tylko, młodzieży zawsze było to miejsce miłe!). Jeśli jednak okolicę zwiedzacie rodzinnie, polecamy Velo Czorsztyn, rzut mokrym beretem, a trasa dookoła jeziora jest łatwa, w większości pokryta asfaltem. Mało MTB, za to bardzo widokowa i do przejechania dla każdego.

 

 

KONIECZNIE KLUSZKOWCE!

 

Przez trzy lata z rzędu Bike był głównym sponsorem tutejszego Joy Ride Bike Festiwalu i góra Wdżar pozostaje wciąż bliska naszemu sercu. Z sentymentu więc, a także z ciekawości, jak impreza wygląda obecnie, pojawiłem się także w tym roku na miejscu w dniu, gdy powinna się rozpocząć. Niestety, poprzedniego wieczoru cała okolica znalazła się w „czerwonej strefie” i towarzyszące targi odwołano. Pozostały zawody, które wykorzystałem jako pretekst do odświeżenia tras.

 

 

Uprzedzam, Kluszkowce są zdecydowanie propozycją dla zatwardziałych fanów enduro! Objazd ścieżek po raz kolejny potwierdził dotychczasową ocenę. Mówiąc wprost, to kraina wypychów. Oczywiście, w Bike Parku Kluszkowce zainteresowani mogą korzystać z wyciągu, by jeździć po trasach wykopanych, ale i tak naturalne są zdecydowanie ciekawsze. Co do Bike Parku to jest po prostu niewielki, a to samo w sobie trzeba lubić. W sumie 4 linie, włącznie z Green Line'em, to dość mało, szybko można poznać wszystkie możliwe opcje. Specyfika gruntu powoduje, że wszędzie bywa kamieniście. Z drugiej strony ci, co lubią latanie, ucieszą się kilka razy na A-Line. Warto sprawdzić samemu, z czym to się je!

 

 

Góra Wdżar jak na dłoni - czyli Kluszki

 

 

Ze szczytu górki Tatry stają się jakby bliższe.... Tu w trakcie zawodów DH

 

Wracając do enduro - te trasy od kilku lat niemal identyczne, przebiegi się nie zmieniają. Nawet więc jeśli nie są oznakowane, nie powinno być problemów z ich znalezieniem. Na wszelki wypadek podajemy obok ślad. Ale uwaga! Przelicznik trzy, cztery godziny wypychów nadal obowiązuje w zamian za około 20 minut zjeżdżania.

 

Na zawodach nie wjeżdża się na Lubań, ale warto - na szczycie jest wieża

 

 

Sam podjazd pod wieżę jest taki sam jak na OS1, ale kawałek dalej do góry (to przedłużenie podjazdu). Najlepiej niemal okrążyć górę od prawej (patrząc z dołu), jest najmniej stromo

 

 

A nie mówiłem, że warto się na górę wdrapać? Przy okazji pozdrowienia dla Grega Falskiego (na zdjęciu)

 

OS1, OS2 i OS3

 

Podstawowe trasy enduro są dwie: OS1 spod Lubania i OS2 oraz OS3 w jednej linii spod sąsiedniego szczytu. W sumie do zniszczenia 1000 metrów w pionie, w poziomie około 20-25 km (w zależności od wersji podjazdu). Przy okazji warto zdobyć Lubań, jest nowy kawałek singla spod szczytu przechodzący w OS1! Wszystkie ścieżki są czarne, poziom zawodów enduro! Podjazd na OS1 można skrócić wybierając zamiast oficjalnej drogi dookoła sztajfę na wprost - ale to taki wariant dla masochistów, albo na elektryku. Na OS2 i OS3 podjazd - ok, to wypych - jest jeden. Skrótów nie ma! Gdyby kiedyś w przyszłości były tu znów zawody jestem pewien, że wszyscy znawcy, jeśli tylko będą mieli taką możliwości, wybiorą elektryki.

 

Zjeżdżałem tymi trasami w różnych warunkach, nawet takich jak w 2016. Da się nawet w błocie po kolana.... Zle zdecydowanie życzę wam lepszej pogody! Swoją drogą, trasy te mają jedną wadę, albo zaletę także dla fanów wycieczek krajoznawczych - nie ma widoków! Za to są w cieniu, biegnąć lasem. Latem bywa to nie do przecenienia.

 

I drobna galeryjka z tras - z Bike Festu w 2016. Niektórym dotąd chlupie w butach!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

Podtatrzańskie ścieżki cz. 1: Bukowina

Podtatrzanskie ścieżki cz. 2: Kościelisko

 

Komentarze do artykułu