Home Nowości Trek Gdynia Młode Wilki w drodze na szczyt

Trek Gdynia Młode Wilki w drodze na szczyt

3
809

Jesień jak to jesień. Ostatnie liście z trudem trzymają się jeszcze drzew, a ja bardzo nie chcę wyciągać roweru z ciepłego bagażnika. Sobotni poranek Gdynia Witomino. Lekko mży. Za szybą samochodu zbiera się wataha Młodych Wilków.

Większośc ubrana jest w teamowe stroje, wokól uwijają się rodzice, którzy przywieźli młodzież na umówiony trening. Nikt tu nie potrzebuje wciągać brzucha, nawet jeśli wiedzą, że dziś będę podglądał jak ćwiczą. Szybko robi się mały tłumek, dwaj trenerzy Michał Przekop (instagram.com/przekop.waty/) i Łukasz Derheld (instagram.com/dre_rowery/) sprawnie ogarniają całą grupę, od razu podrzucając praktyczne porady. “Zrzuć kurtkę, będzie ci za ciepło”, “Popraw kask” słyszę, po czym następuje fachowa ingerencja omijająca warkocz.


Wszyscy się znają, a zresztą to nie jedyna grupa, która upatrzyła akurat to miejsce na punkt spotkań. Sądząc po tłoku i ilości rowerów można byłoby sądzić, że cała Gdynia nic tylko jeździ. Obok Wilków migają żółte ciuchy MajBike Team, mija nas też grupka dziewczyn prowadzona przez Agatę Patokę (sprawdzam później, rzeczywiście miała tego dnia zajęcia z techniki jazdy). Rodzice się żegnają, poinformowani, kiedy mają wrócić, my możemy ruszyć w las!

Tym razem cały team Trek Gdynia Młode Wilki ma zajęcia razem – na miejscu są trzy grupy wiekowe, wszyscy Pro, nawet jeśli tylko najstarsza, sięgająca w przyszłym sezonie do kategorii młodzików, tak się nazywa.

Całość ma formę zorganizowanych ćwiczeń, o wyraźnej strukturze, wszyscy wiedzą, co mają robić. Poszczególne grupy różnią się długością trwania zajęć – oczywiście najmłodsze dzieci „praktykują” MTB krócej!

Zajęcia, na których byłem, były o tyle nietypowe, że połączono od razu różne elementy. Standardowo różne umiejętności typu bunny hop ćwiczone są indywidualnie, tym razem zostały połączone w cała sekwencję – prawdziwy tor przeszkód!

Nad wszystkim oczywiście czuwają cały czas trenerzy. Jak widać Łukasz – jadący z tyłu – przy okazji dba o socialmedia, nagrywając film! Tak, kamerę trzyma w ustach…

Najpier bunny hop, potem stoppie (zatrzymanie się na przednim kole)…. plastikowe słupki wyznaczają tor miejsce, gdzie należy to zrobić

Kolejny element to slalom – i to, jak widać, gęsty. Wbrew pozorom niezbyt prosty!

Potem już zakręt w prawo, można się rozpędzić i czas na lot!

Jeszcze jedan zakręt i zanim podjedzie się pod górę, wypada jeszcze poćwiczyć wheelie…

Choć oczywiście tak naprawdę wszyscy byli zainteresowani, by jeszcze raz wjechać na górę i początek pętli i całość powtórzyć kilkakrotnie.

Cały czas panuje porządek. Na znak trenera zakończone zostaje jedno ćwiczenie, zebrane akcesoria i zostaje omówione kolejne zadanie. Tym razem będzie to podjazd i zjazd!

Wszyscy startują po kolei, ci, którzy dotrą pierwsi na górę, kibicują pozostałym. Górka jest tak stroma, że podjechanie do szczytu praktycznie niemożliwe!

Nie zmienia to faktu, że niektórym udaje się wyjechać bardzo wysoko.

Po tym, jak wszyscy wyjechali na górę, następuje zwrot i po kolei wszyscy zjeżdżają. To jeszcze jedna okazja do ćwiczenia techniki. Młodsi biorą przykład ze starszych i bardziej doświadczonych.

Ufff…. w końcu koniec ćwiczeń praktycznych, można NAPRAWDĘ pojeździć w terenie. Najmłodsza grupa po 45 minutach kończy ćwiczenia, reszta wyrusza na małą pętlę.

I tu w praktyce można się przekonać, jak weszły ćwiczenia! Finał następuje na hopce na dole, która już była wykorzystywana wcześniej. Chętni po kolei robią whipy, reszta kibicuje!

Praca u podstaw

Dzieci się rozjechały, my siadamy wygodnie przy kawie parę ulic dalej. Michał Przekop (instagram.com/przekop.waty/) mieszka strategicznie blisko placyku ćwiczeń. Bez ryzyka przeziębienia możemy chwilę porozmawiać o stronie organizacyjnej całości i dalekosiężnych planach. Słucham dwugłosu, to Łukasz, to Michał uzupełniają informacje podawane przez drugiego z trenerów.

Kiedy wystartowaliście?

Łukasz: Inicjatywa funkcjonuje od 2021 roku, choć tak naprawdę zrobiło się o niej głośniej w tym. Od razu jednak w programie znalazły się starty lokalne, w tym wymagające licencji.

Michał: Kierunek “wyścigowy” jest kontynuowany, włącznie z pucharem Polski, startujący są “w czubie kraju”. A rok temu przyjechali w kaskach orzeszkach, pchaliśmy ich ręką pod górę! Trzon teamu to piątka chłopaków.

Z tego co widziałem są obecnie trzy grupy, zgadza się?

Michał: Tak, najwyższa grupa Pro, potem Sport i najmłodsza 7-9 lat. Grupy ułożone są schodkami, tak musi być.

Łukasz: Dla najmłodszej grupy nie wymyśliliśmy jeszcze nazwy, ale na pewno nie będą nazywać się ani orzeszki ani wentylki, czy pszczółki. To zawodnicy – najmłodsze Wilki!

Ile jest w sumie osób w teamie?

Michał: 25.

Czy jest coś takiego jak nabór, czy wszyscy chętni są przyjmowani? 

Michał: Tak i nie. Robimy sobie raz w miesiącu zajęcia, na które można wejść na test próbny. Są bardziej lajtowe, można ogarnąć i program zajęć i adaptację nowego człowieka do grupy. Często biorę na te zajęcia chłopaków, żeby świecili przykładem. I wtedy tak naprawdę jest to decyzja dziecka, czy mu się to podobało i rodzica, czy chcą się zapisać. Nie mieliśmy jeszcze takiej sytuacji, żeby ktoś chciał się zapisać, a my mu powiedzieliśmy nie. Wychodzimy z założenia, że możemy wytrenować każdy materiał. Nie powiemy dziecku “nie chcemy cię”, tak naprawdę droga jest otwarta, żeby się zapisać.

Łukasz: Wystarczą chęci, fachowa wiedza i rodzic robi wielkie oczy, co się dzieje w ciągu dwóch-trzech treningów.

Michał: A to są dzieci, które nie potrafią ruszać na rowerze do przodu, hamować, zmieniać przełożeń. Nic, zero. Njatrudniej jest z dziećmi, które jeżdżą z rodzicami i na pierwszej górce wywracają się naciskając tylny hamulec. Bo rodzic powiedział że przedni hamulce to zło. Więc pierwsze zajęcia to wyplenianie złych przyzwyczajeń. Jeśli dziecko widzi na zajęciach, że jest przeszkoda, której się boi, ale robi to kolega ze szkółki, to zapala mu się lampka “ja to zrobię!” To chyba największy kop dla dzieciaków – jeśli w starszej grupie ktoś skacze dwumetrowy stolik to ja za rok też to skoczę! I koło się kręci. Bardzo często też naśladują nas, jeśli coś pokażemy. Czym nasze umiejętności będą wyższe, tym jesteśmy w stanie ich bardziej wytrenować.

Jak często są zajęcia?

Michał: W sumie 5 razy w tygodniu, dla wszystkich! Czyli każda grupa ma zajęcia po 2 razy w tygodniu, wtorki i czwartki, a najmłodsza raz.

Łukasz: Są zadania domowe na weekendy oraz zakaz jazdy w pewne dni, bo potem dzieci przychodzą totalnie wypompowane na zajęcia. Już mamy taki poziom w starszej grupie, że musimy trzymać się programu. 

Czy zajęcia są płatne?

Michał: Jest składka członkowska, wynosi ona 250 złotych miesięcznie.

Trek wspiera ekipę, co to oznacza konkretnie?

Łukasz: Są to rowery użyczone dla dzieciaków, są to rowery, które Trek dał klubowi i klub zdecydował, którzy zawodnicy mogą jeździć. Naturalne jest, że będzie to grupa pro, bo to rowery topowe Procaliber 9.8, doposażone w droppery, po to, żeby mogli rywalizować na arenie międzynarodowej. Bo na takim sprzęcie w tych kategorii się jeździ.

Michał: Lat temu dziesięć kategoria żak to były teamowe rowery tzw. graty, dojeżdżane przez dzieciaki. Pojechaliśmy na wyścigi i okazało się, że wygrywający w żakach mają rowery po 25000 zł. Bez roweru trudno jest mówić o wygrywaniu. Inna sprawa, że bez roweru na pewnym poziomie nie możesz się rozwijać. Np. na wąskich oponach zjedziesz trudny zjazd, ale na szerszych i agresywnych zjedziesz go szybciej, zaadaptujesz się do większych prędkości. Sprzęt jest tutaj kluczowy w rozwoju technicznym dla dzieciaków.

Łukasz: Trek od początku dał nam kredyt zaufania i wyposażył całą ekipę w odzież, kaski i topowe oświetlenie do wieczornych treningów. Oraz zaprosił nas na letnie zgrupowanie w Szczyrku gdzie pojawiliśmy się dziesięcioosobową ekipą. Korzystaliśmy z gościnności hotelu Gronie i całej bazy Szczyrkowskiego.

Czy najwyższa kategoria jaka jest obecnie w klubie to żak?

Łukasz: Mamy dwóch młodzików, za rok będzie też junior młodszy. 

Michał: Idziemy od dołu kategoriami, nie tworzymy grupy typu 15-16 lat. Wydaje mi się że po pierwsze nie ma takiego zapotrzebowania, bo w tym wieku ktoś już albo jeździ sam, albo jest w klubie. Lepiej wychować.

Łukasz: Jeśli są starsi, Michał jako trener współpracuje też indywidualnie.

Jakie ty Michał masz właściwie wykształcenie?

Michał: Mam dyplom trenerski UCI, który robiłem w Szwajcarii. Skończyłem AWF, wychowanie fizyczne, zdobyłem papiery trenera personalnego, a potem kurs UCI, najwyższy poziom czyli dyplom.

Jak często dzieci mają zawody?

Michał: Tak naprawdę zawody są przez cały rok, przez cały czas.

Czy startują w MTB cz też w innych dyscyplinach?

Michał: Startują w MTB, ale też w lokalnych wyścigach przełajowych. Jeśli chodzi o wyścigi to jest w czym przebierać. Często jest też tak, że startują i rodzice.

A jak wyglądają plany na przyszły rok?

Michał: Chcemy wystartować w kilku pucharach Polski w XC, plus mistrzostwa, cztery-pięć imprez. Oprócz treningów planujemy zgrupowania zimowe i letnie i skupiamy się na tych konkretach. Plus dodatkowo imprezy lokalne.

Wspominacie o treningach zimą dwa razy w tygodniu. Ćwiczyć będziecie na sali?

Michał: Nie! Zburzyliśmy totalnie system, jeździmy przez cały rok, także w śniegu, lodzie deszczu. Do momentu, kiedy nie ma alertu RCB! Nie odwołujemy zajęć. Jeżdżą 6-7 latkowie, dzieciaki już się nauczyły, że jak jest zimno, to zakłada się 2 pary rękawiczek! jak jest śnieg to w lesie jest fajnie, ślisko, a jak jest ciemno w lesie, to są lampki. To najlepszy okres na naukę umiejętności. Prawda jest taka, że najbardziej na zajęciach zimą marznie trener!

Postępy ekipy możecie śledzić na instagram.com/trekgdyniamlodewilki/

Zobacz także


5 2 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
V-da
V-da
1 rok temu

Najlepsi, jak coś robić to porzadnie i z duchem czasu, social media sa obowiazkowe dla współczesnych sportowców i zarażaja innych zajawa, trzymam kciuki i może też czas na sekcje enduro z treningami tylko na BFW.

trackback

[…] Trek Gdynia Młode Wilki w drodze na szczyt […]

Translate »