Poradnik: Jazda rodzinna z prądem

Elektryk idealnie nadaje się do zatrudnienia jako wół roboczy. Nie tylko wtedy, gdy partner lub partnerka mają słabszą kondycję. Doskonale sprawdzi się w przypadku turystycznych wypadów rodzinnych.



Wypad w regiony alpejskie, jak choćby nad jezioro Garda, błyskawicznie pozwala się przekonać, że elektryki są popularne nie tylko wśród usportowionych fanów gór, ale wśród rodzin. Wielopokoleniowa ekipa na elektrykach, wliczając w to dzieci na odpowiednio mniejszym rozmiarowo sprzęcie, zaskakuje tylko za pierwszym razem. Każdy, kto zaczyna jeździć na elektryku, błyskawicznie przekonuje się, że jazda w towarzystwie „analogowym” jest trudna, powoduje problemy z dopasowaniem tempa w przypadku słabszych użytkowników, co jest jeszcze bardziej oczywiste w przypadku dzieci. Mają mniej siły, szybciej się męczą, a elektryk pozwala im wyrównać te wydolnościowe dysproporcje. W przypadku jeżdżących na elektrykach rodziców i jazdy w poważnych górach „elektryfikacja” sprzętu to najlepsze rozwiązanie, choć nie jedyne.

 

Analog + mały elektryk

 

Rozwiązaniem godnym polecenia tym, którzy jeżdżą na rowerze stale i utrzymują dobrą kondycję, jest posadzenie na rower elektryczny tylko dzieci. Przy odpowiednich umiejętnościach technicznych, nabytych wcześniej na zwykłym, lekkim rowerze, pozwala to dodać (dosłownie) wiatru w plecy i zwiększyć zasięg wspólnych wypraw. Dzieci, ze względu na ograniczone siły fizyczne, rzadko są w stanie pokonać więcej niż 20 kilometrów po płaskim, i to z założeniem, że w połowie zaplanujemy przystanki i atrakcje. Z użyciem elektryka dystans można zwiększyć dwukrotnie (sprawdzone!). W związku z tym, że rodzice nadal jadą na rowerach klasycznych, odczują dystans i tym samym będą zadowoleni.

Podstawowym ograniczeniem w przypadku wyprawy rodzinnej jest dostępność małych rowerów elektrycznych. Ma je w ofercie np. Haibike (haibike.com), ale od wzrostu ok. 140 cm możliwe jest poszukiwanie rowerów dorosłych w małych rozmiarach. Na przykład Trek Powerfly 4 dostępny jest od wielkości ramy XS, zalecanej do wzrostu 137-150 cm. Nie polecamy kuszącej opcji stosowania konwersji klasycznych rowerów na elektryczne, z doczepianym silnikiem, są zbyt zawodne, a wariant, w którym zamiast czujników moc dozuje się manetką, bardziej przypomina motor niż rower i nie uczy właściwych nawyków.

 

 

Elektryk plus przyczepka

 

W przypadku mniejszych dzieci, które nie są w stanie pokonywać większych odległości, kolejna opcja wykorzystania elektryka to użycie go jako holownika do przyczepki. Bardzo małe dzieci są lekkie, większe już niekoniecznie. Ciekawie robi się, gdy pasażerów jest więcej niż jeden. Oczywiście finalnym ograniczeniem jest maksymalny udźwig przyczepy, a ten nie przekracza z reguły ok. 45 kilogramów (dla wersji dwuosobowych). Taka masa, w połączeniu z dłuższą trasą, potrafi zmęczyć, tu elektryk będzie idealnym rozwiązaniem. Przyczepa zaś w każdym przypadku (może za wyjątkiem konieczności upchania jej w małym samochodzie) to same zalety. Dziecko wygodnie siedzi, zdecydowanie wygodniej niż w foteliku, jest dodatkowo chronione w klatce z rurek i przypięte pasami. Może mieć pod ręką ulubione zabawki, a w razie słońca czy deszczu ma się gdzie schować. Standardowo przyczepy mają obecnie wiele opcji rozbudowy, przygotowane są też do przewozu dodatkowego bagażu. W przypadku transportu dwóch pasażerów dochodzą też aspekty towarzyskie, dzieci się nie nudzą, zanim dotrą do celu wyprawy. Są nawet modele, w których pomyślano o dodatkowym bagażniku z tyłu (!), służącym do transportu biegówki. Zawsze więc gdy mały kolarz się zmęczy, można ją zaparkować, a delikwent może odpocząć. Ambitnym rodzicom, lubiącym jazdę w terenie, polecamy np. model Thule Chariot Sport (6499 zł, thule.com), taki, jak naszych zdjęciach. Wyposażony jest w amortyzację, która dysponuje systemem dopasowania do wagi użytkownika, to również model wielofunkcyjny, który może być joggerem i wózkiem. Ba, po dokupieniu odpowiedniego zestawu zimą da się Chariota ciągać na nartach biegowych!

 

Porady praktyczne

 

Przyczepkę najlepiej kupować w sklepie, w którym fachowcy pomogą w doborze sprzętu, szczególnie że połączenie jej z rowerem elektrycznym wymaga dopasowania mocowania. Klasyczne przyczepki były montowane do dłuższej szpilki w tylnej piaście, w dobie sztywych osi, będących standardem w elektrykach, wymaga to dobrania specjalnego adaptera. A że samych standardów osi tylnej jest przynajmniej kilka (różny skok gwintów i długości osi), konieczna będzie porada fachowca i zamówienie odpowiedniego akcesorium (w przypadku Thule dodatkowa oś).

 

Uwaga! Zestaw z przyczepką jest nie tylko dłuższy, ale i szerszy, warto wziąć to pod uwagę już na etapie planowania trasy (mostki i kładki na ścieżkach). Błoto nie jest problemem, dodatkowa atrakcja, ale należy doliczyć koszty prania. 

 

 

Trasa na pierwszy raz

 

Prawdziwe góry, spektakularne widoki, smaczne jedzenie dla dzieci i łatwa trasa oraz opcja wybrania się całą rodziną, by każdy był zadowolony? Polecamy Polanę Jakuszycką i trasę do Schroniska Orle, a dla ambitnych do Chatki Górzystów. Z Polany do Orlego jest niespełna pięć kilometrów asfaltowej nawierzchni i po jednym podjeździe w każdą stronę. Zarówno na Orlem, jak i w Chatce, są naleśniki. Po drodze do Chatki jest wiele miejsc na odpoczynek i postój. Na przykład wiata chroniąca przed deszczem oraz strumień z głazami, po których można skakać. Wariant do Chatki i z powrotem liczy około 20 kilometrów. Na samej Polanie, ale też w Szklarskiej Porębie, możliwe jest wypożyczenie rowerów elektrycznych i przyczep.

 

 

Pomyślano o wielu dodatkowych opcjach przewiezienia bagażu.

 

 

Młody pasażer ma wygodę, której można pozazdrościć.

 

 

Prawie jak rower! W przyczepie są tarczówki, przydatne przy bieganiu.

Komentarze do artykułu