CYKLOKLASA MERIDA

Zajęcia zaczynają już o 07:05. Zimą oznacza to środek nocy. Ćwiczą wtedy na sali lub na rowerach stacjonarnych. Na zajęcia popołudniowe cykloklasa wyjeżdża na zewnątrz. Jeżdżą zwykle na góralu w terenie, bo tam jest spokojniej.



SP 1 w Rydułtowach

 

Odwiedzam Szkolę Podstawową Nr 1 w Rydułtowach koło Rybnika, by spotkać się z dyrekcją, uczennicami i trenerem jedynej tego typu klasy w Polsce – Cykloklasy Merida dla dziewcząt. Spotykamy się w małej sali gimnastycznej. Od razu czuję, jakbym cofnęła się w czasie do szkolnych lat. Te same kolory lamperii, podobna atmosfera. Dziewczyny, uczennice klasy piątej i szóstej, czekają na mnie usadowione w półkolu, pod ścianą stoją rowery. Trener cykloklasy Darek Skupień, i jednocześnie sekretarz Śląskiego Związku Kolarskiego, opowiada o kulisach treningu dziewcząt, łączeniu MTB, szosy, przygotowaniach do wprowadzenia kolarstwa torowego. Dziewczyny startują również w zawodach BMX. Na mistrzostwach Polski zajęły pierwsze i drugie miejsce. Darek Skupień wspomina: „W Pucharze Polski okazało się, że nie przewidziano osobnego startu dziewcząt. Miały startować z chłopcami. Trochę głupio, zważywszy, że byliśmy prawie gospodarzem zawodów w Wodzisławiu Śląskim. Podszedłem do dziewczyn i dałem im instrukcje. Powie- działem: jedziecie spokojnie, mijacie tych przewracających się i wjeżdżacie na metę. Widziałem uśmiech na twarzach innych trenerów. Ostatecznie skończyło się tak, że w finałowej ósemce było sześć dziewcząt i dwóch chłopców”.

 

Cykloklasa Merida

 

NA POCZĄTKU BYŁO...

 

W regionie mieliśmy dwa kluby, Feniks Rydułtowy i Feniks Czernica. W obu pełniłem rolę trenera. Na początku było tam tylko kolarstwo męskie. Takie były realia i wydawało się to oczywiste. Można powiedzieć, że stałem się prekursorem promocji kolarstwa dziewcząt na Śląsku. Pamiętam czasy, kiedy na Olimpiadę Młodzieży dostały nam się dwie dziewczynki i było to tak niezwykłe, że w Federacji o nich zapomniano i żadna nie dostała nawet stroju. Zacząłem pracę w Feniksie Rydułtowy z kilkoma dziewczętami, ale po jakimś czasie moje dziewczyny zaczęły przyciągać kolejne. Trenowała z nami wtedy między innymi Gienia Bujak (obecnie reprezentantka Słowenii na szosie). Z Gienią była u nas jej koleżanka Zuzia Krzystała, obecnie jedna z najmocniejszych zawodniczek MTB w Polsce, od 2019 roku reprezentująca barwy Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team. Moimi wychowankami są też Piotr i Adrian Brzózkowie.

 

1 na 20

 

Pewnego dnia pakowałem autobus i kiedy spojrzałem na skład mojego teamu, uświadomiłem sobie, że na 20 osób w teamie mam tylko jednego chłopaka. Można powiedzieć, że z tej małej miejscowości na południu Polski zrobiliśmy centrum kolarstwa kobiet w Polsce. Na początku dziewczynki trenowały w Feniksie. Kiedy jednak wprowadzono kategorię Żak (wcześniej kategoria Żak była kategorią zabawową, dzieci nie miały licencji), zaproponowaliśmy utworzenie klasy sportowej w Szkole Podstawowej Nr 1, kolarskiej klasy dziewcząt i piłkarskiej chłopców. Był rok 2015.

 

Mamy też grupę chłopców trenujących w Feniksie, ale w klasie chcieliśmy utrzymać ścisły podział. Podczas gdy w początkowej fazie szkolenia, czyli w klasach IV, V i VI nie byłoby problemu, w klasach starszych, VII i VIII, jest zupełnie inny program szkoleniowy dla chłopców i dziewczyn, obejmujący zupenie inne obciążenia treningowe. Chcieliśmy utrzymać jednorodną grupę treningową. W ciągu dnia dziew- czyny wyjeżdżają trzy razy na trening na tych samych rowerach, trzy różne klasy przestawiają tylko siodełka, wszystko to jest łatwiejsze do zorganizowania, gdy trenujemy tylko dziewczynki.

 

Cykloklasa Merida

 

Rozumiem, że regularnie bierzecie udział w zawodach?

 

W sezonie mamy do trzech wyścigów w tygodniu. Na samym początku, gdy sami organizowaliśmy zawody MTB, trasy były łatwe, płaskie i szybkie. Teraz dziewczynki próbują już startu w maratonach, brały udział w Mistrzostwach Śląska w Ogrodzieńcu i zdobywają coraz to nowe doświadczenie. Trasa w Ogrodzieńcu była naprawdę ciężka, przejazdy przez wodę, błoto, żleby, techniczne zjazdy. Powoli dziewczyny oswajają się z takimi trasami.

Nasza Emilka (Emilia Staniek) wygrała ostatnio maraton Bike Atelier. Startowała na regularnym dystansie, nie na takim dla małych dzieci. Na dłuższych dystansach młodzież musi startować z opiekunem i nagle okazuje się, że nasze zawodniczki są szybsze od swoich rodziców. Tata Emilki musiał naprawdę mocno trenować, żeby nie zostać w tyle. Czasem spotykam nasze podopieczne na szosie, zatrzymuję je i pytam, gdzie jest rodzic, a one, ze zdziwieniem, obracając się za siebie i wzruszając ramionami, mówią mi zazwyczaj, że chyba został gdzieś z tyłu. [śmiech]

 

Czy na zawodach, gdzie bywacie, startuje dużo dziewcząt?

 

Odpowiem historią. W Ogrodzieńcu na Mistrzostwach Śląska podszedłem do dziewczyn na odprawie przed wyścigiem, juniorek młodszych, i powiedziałem: „Uwaga! Wyścig o Mistrzostwa Śląska został odwołany”. Wszyscy zamilkli, a ja dokończyłem: „W ich miejsce rozegrane zostaną Mistrzostwa Rydułtów!”. W stawce były prawie same dziewczęta z Rydułtów, porozstawiane tylko po różnych klubach. To jednak nie oznacza, że jest nas mało. W Ogrodzieńcu wśród młodszych kategorii było około 50 dziewcząt.

 

Cykloklasa od początku związana jest z Meridą. Jak się ma do tego żeńska druzyna Liv Feniks Women's cycling Team, której jest Pan również trenerem?

 

W Liv jeżdżą nasze wychowanki, ale są to starsze dziewczynki, które ukończyły szkołę podstawową i jeżdżą w klubie Feniks Czernica. Tam rekrutujemy dziewczyny z całej Polski. Wśród jeżdżących kobiet mamy w Liv Feniks Women's Cycling Team również zawodniczki kategorii masters. W Liv założenie było takie, że każda dziewczyna z Polski może dojść do tego klubu i startować jako jego reprezentacja. Mieliśmy nawet dziewczynę z Warszawy. Merida jest natomiast wyłącznym sponsorem Cykloklasy.

 

Cykloklasa Merida

 

A czy Feniks Rydułtowy wiąże się w jakiś sposób z Feniksem Czernica?

 

Tak, to powiązanie stanowię ja, czyli trener. Samorządy dbające o kluby są inne. Każdy z tych klubów ma inne dotacje, inne priorytety. Klasa sportowa Merida jest związana z Feniksem Rydułtowy.

 

Macie bardzo dużo rowerów. MTB, szosówki, przelajówki, torowe ostre koła. czy łatwo było je zdobyć?

 

Początkowo mieliśmy problem z dostaniem rowerów dla dziewcząt, dlatego że małe ramy dla kobiet nie były w ogóle dostępne. Wynikało to z tego, że w kolarstwie kobiety stanowiły niewielki procent. W tej chwili sytuacja się zmienia, rowerów jest więcej, jest wybór i są dostępne. Bardzo nas cieszy, że promocja sportu kobiecego poszła w dobrym kierunku. Duża w tym również zasługa naszego sponsora Meridy.

 

Jak rekrutuje się dziewczyny do cykloklasy?

 

Nabór odbywa się w trzeciej klasie. Rozmawiamy z rodzicami, opowiadamy, jak klasa jest zorganizowana, jakie mają zajęcia, na czym polegają treningi i że wciąż jest to rodzaj zabawy. Organizujemy też pokazy zajęć. Ostatecznie do klasy dostają się osoby, które zdadzą egzamin. Egzamin dzieli się na dwie części: ogólny egzamin sprawnościowy oraz jazda na rowerze. Ważnym punktem jest również ocena wychowawcy, który zna dzieci od trzech lat i zna ich predyspozycje. Podczas egzaminu z jazdy na rowerze nie oceniamy szybkości, jazda nie jest na czas, chodzi o to, żeby sprawdzić, jak dzieci zachowują się na rowerze, czy w ogóle potrafią jeździć. Zdarzyło mi się, że musiałem łapać zawodniczki, gdyż były tak wystraszone, że nie potrafiły utrzymać równowagi. Inny rower, sala pełna obcych osób... Dla tych małych dziewczynek, które kończą trzecią klasę, to olbrzymi stres.

 

Jak wyglądają treningi dla najmłodszych dziewczynek?

 

Początkowo mają formę zabawy. Nie kładziemy nacisku na szybkość i rywalizację. Zależy nam, żeby dzieci nie czuły presji. Nie nastawiamy się na wynik.

 

Jak wiele osób kontynuuje uprawianie kolarstwa po ukończeniu cykloklasy?

 

 Nie każda z naszych uczennic po ukończeniu szkoły podstawowej kontynuuje naukę w szkole mistrzostwa sportowego, wiele z nich kończy zabawę z rowerem lub przechodzi do innej szkoły, ale wciąż uczestniczy w zajęciach klubu.

 

Cykloklasa Merida

 

Jak wygląda wasze zaplecze?

 

Wydaje nam się, że stworzyliśmy idealne warunki do uprawiania kolarstwa. Dzieci nie muszą przychodzić na zajęcia po lekcjach, wszystkie treningi odbywają się w ramach zajęć szkolnych, staramy się, by zajęcia sportowe były albo rano albo jako ostatnia lekcja. Mamy super bazę do jeżdżenia w zimie. Dzieci mogą trenować na rolkach i na rowerach stacjonarnych. Byliśmy też na torze kolarskim w Pruszkowie, dziewczyny mogły spróbować jak wygląda taka jazda. Czekamy tylko na lepszą pogodę, by pojechać do Kalisza i tam rozpocząć naukę na dużym torze. Tor wrocławski jest krótki i trudny technicznie. Wydaje mi się, że Kalisz jest bardziej odpowiedni dla dziewczyn, które będą się dopiero tego uczyć. Bawimy się w różnych dyscyplinach. Rodzice dzieci często organizują wakacje w ten sposób, by zawodniczki mogły uczestniczyć w Mini Tour de Pologne. Dla dzieciaków jest to ogromne przeżycie. Fantastyczna oprawa, świetne nagrody, dzieciaki mają również paradę rowerową. Zawodnicy licencjonowani startują w regularnym wyścigu, a dzieci z osiedla, które nie mają ani sprzętu ani umiejętności, biorą udział w paradzie rowerowej, w której nie ma rywalizacji. Na Mini Tour de Pologne grupa dziewcząt z Meridy to autentycznie kolorowy zawrót głowy. Jeśli widzi się 40 osób w takich samych koszulkach, to takiego wrażenia nie robią nawet teamy z World Touru.

 

Lubię pytać o małe sukcesy, takie, o których nie pisze się w prasie. Ma Pan takie na swoim koncie? A właściwie, czy dziewczyny mają?

 

Mam ogromną radość z tego, kiedy widzę jak dziewczyny kleją dętki. Oczywiście cała masa dętek jest źle sklejona, ale i tak cieszę się strasznie, że tak małe dziewczynki potrafią sobie z tym poradzić i wiedzą, jak to zrobić. Po jakimś czasie dziewczyny potrafią mi powiedzieć, że mają za nisko siodełko, źle ustawione hamulce i wtedy wiem, że moja praca ma też wymiar „pozatrenerski”, że dziewczyny stają się prawdziwymi małymi kolarkami. Taka mała dziewczynka potrafi nawet swojemu tacie zwrócić uwagę, że jedzie za twardo.

 

Kto ma w klasie więcej sukcesów na koncie, dziewczyny w kolarstwie, czy chłopcy w piłce?

 

Chłopcy w piłce nożnej rywalizują na poziomie lokalnym, dziewczyny biorą udział w ogólnopolskich zawodach, między innymi w Mini Tour de Pologne, w Pucharach i w Mistrzostwach Polski. Swoją przewagę w liczbie sukcesów zawdzięczają również temu, że częściej uczestniczą w zawodach. Bardzo nas cieszy, że zawodniczki z młodszych klas są już doceniane przez włodarzy miasta. W innych miastach często funkcjonuje to w ten sposób, że interesuje się zawodnikami dopiero na poziomie seniorskim. W Rydułtowach wygląda to inaczej. Dziewczynki od szóstej do ósmej klasy startują już z licencjami i co roku zapraszane są na rozdanie Wiktorów, regionalnych nagród. Organizujemy lokalne zawody również w środy. Są to zawody tylko dla dzieci, bo zauważyliśmy, że w wielu zawodach dzieci często są zepchnięte na margines, my natomiast postanowiliśmy zorganizować imprezę, w której dzieci są w centrum uwagi. Przyjeżdża do nas Paweł Pietrzak z UKS Krupiński Suszec ze swoją drużyną (o klubie pisaliśmy w numerze BIKE 5/19). Dzieciaki ścigają się na MTB i, co dla nas najważniejsze, wszystkie otrzymują nagrody.

 

Cykloklasa Merida

 

Szosa czy MTB...

 

Pytam dziewczyny, którą dyscyplinę wolą – szosę czy MTB. Większość wybiera MTB. Wydaje im się bardziej ekscytujące i, co zaskakujące, bezpieczniejsze. Wolą upaść na korzenie niż na asfalt. Rozmowa się rozkręca. Okazuje się, że dziewczyny też mają mnóstwo pytań. Ile mam lat, jakie osiągnięcia, puchary, gdzie je trzymam. Kiedy dorosną, i o ile zostaną w kolarstwie, nie będą miały tak łatwo jak ja. Nie będą się ścigać z pięcioma rywalkami, będą musiały pokonać ich całe zastępy. Trener Skupień już teraz podkreśla, że dziewczynek żaków w kolarstwie jest najwięcej od wielu lat i ich poziom jest tak wysoki, że kwalifikacja na mistrzostwa Polski okazuje się nie lada wyczynem.

„Proszę pani, jak byłyśmy u Emilki, to Nikola założyła wszystkie medale na szyję i potem wszystko ją od tego bolało”. Śmiejemy się, dziewczyny opowiadają o swoich patentach na wieszanie medali w domu. Ktoś przyznaje, że nie ma ich jeszcze tyle, by mieć na nie specjalne miejsce. Na wszystko przyjdzie czas – tłumaczy trener. Darek Skupień podkreśla:

„Nie liczymy, że wszystkie z naszych wychowanic pozostaną w kolarstwie. Ale to, co zdobędą, przełoży się z pewnością na ich późniejsze życie. Wydolność to zysk istotny, ale nie jedyny. Nasze dziewczyny na wycieczki szkolne pakują się w piętnaście minut, innym dzieciom zajmuje to czasem cały tydzień. Niesamowite, jak bardzo samodzielne stają się te dzieciaki, będąc tak często poza domem. I bardzo nas to cieszy”.

 

Przeczytaj również:

Zipp 3zero moto - pierwsza jazda

Adrzej Poczopko i Anna Sadowska pierwsi na Śnieżce

Hope HB.130 - pierwsza jazda

Komentarze do artykułu