MIĘDZY NIEBEM A ZIEMIĄ

Dolina Chamonix to magiczne miejsce, jedyne w swoim rodzaju. Wszyscy, którzy je odwiedzają, prawdopodobnie marzą o tym, by zdobyć Mont Blanca górującego nad doliną, a już na pewno nie mogą przestać podziwiać jego majestatu. Chyba że wybrali się tu na rowerze, wówczas sprawy stają się odrobinę bardziej skomplikowane.



W dolinie byłem wielokrotnie, o bardzo różnych porach roku, zawsze z jakimś rowerem. Na własną rękę zwiedziłem już chyba wszystkie możliwe ścieżki dostępne dla zwykłych śmiertelników, zapuszczając się niekiedy w obszary mniej cywilizowane. I choć może się to wydać dziwne, bo góry wokół są naprawdę wysokie, od dłuższego czasu czułem pewien niedosyt. Dolina jest rajem dla narciarzy, wspinaczy, alpinistów, biegaczy (w szczególności ultramaratończyków) czy po prostu turystów (w szczególności... chińskich), ale niekoniecznie dla fanów MTB. Szosowcy też zresztą mają do wyboru praktycznie jedną, główną drogę, ale to już zupełnie inna sprawa.

Tym razem więc, odrobinę pobudzony fajnymi, ale jakże znanymi, Petit Balcon Sud i Petit Balcon Nord (popularne ścieżki piesze i rowerowe wokół doliny), postanowiłem pojeździć z kimś miejscowym. Skontaktowałem się z Office de Tourisme i dzięki pomocy Cecile kolejnego dnia moim towarzyszem został Richard Etellin (montblanc‑loisirs.com), miejscowy przewodnik rowerowy. Trudno sobie wyobrazić lepsze towarzystwo!

 

DWA KOŃCE
Zanim przejdę dalej, konieczne jest jednak uzupełnienie. Zasadniczo jazda w dolinie dozwolona jest tam, gdzie znajdują się oznakowane trasy rowerowe, ale miejscowe władze nie stawiają potrzeb bikerów na pierwszym miejscu... Oznacza to mniej więcej tyle, że wyższe partie gór w tzw. wysokim sezonie (haute saison) – lipiec‑sierpień – dla rowerzystów również są zamknięte. Warto o tym pamiętać, planując wypad, bo spotkanie z przedstawicielami władz w niewłaściwym miejscu może się okazać kosztowne. Tu nie ma różnic związanych z nacją, służby mundurowe mają ograniczone poczucie humoru. Na szczęście dotyczy to głównie regionu Brévent‑La Flégère, gdzie wyjeżdża się kolejką wysoko, by ewentualnie zjechać trasą zjazdową. Trasa ta jednak nie istnieje już na najnowszej wersji mapy MTB doliny i i utrzymywana jest głównie przez miejscowych pracą rąk. To samo zresztą dotyczy malowniczej trasy XC na górze, która zniknęła z listy dostępnych tras.

Oficjalnie więc kolarstwo górskie uprawia się na dwóch końcach doliny – w Les Houches i Le Tour, gdzie znajdują się dwa nieduże bike parki. Wszystko co pomiędzy można potraktować jako rozgrzewkę, ze wskazaniem trasy Chamonix‑Argentière jako wariantu dla początkujących, a wymienionych „balkonów” jako wariantu dla średnio zaawansowanych. Jeśli zaś w Chamonix będziecie naprawdę krótko (co swoją drogą jest czystym marnotrawstwem możliwości), zacznijcie od Le Tour. Cała reszta może poczekać, włącznie z trochę na siłę dołączanymi do doliny trasami w Servoz czy Saint‑Gervais. Bo niby widać z nich Blanka, ale to już nie to. Z przedmieść Genewy też zresztą bije bielą po oczach.

 

 

Wszystkie trasy w bike parku w Le Tour mają tę samą fototapetę z Mont Blankiem w tle.

 

 

 


LE TOUR
Nie jest łatwo odnaleźć informacje o tym bike parku, a szkoda, jest bowiem bardzo dobrym miejscem do nauki jazdy. Widok w tle, gratis, niepowtarzalny! Dwuczęściowy wyciąg plus kilka tras do wyboru sprawiają, że niemal każdy może poczuć się tu swobodnie. W gruncie rzeczy wszystkie trasy zbliżone są charakterem, to pokręcone single. Podstawowa różnica polega na tym, że trudniejsze – czerwona i zjazdowa czarna – mają więcej skoczni i kamieni w ramach oferowanych atrakcji. Sam bike park nie jest jednak wybitnie rozbudowany, więc swobodnie można przejechać wszystkie trasy w przeciągu kilku godzin. Miejsce ma jednak szczególną, chyba najważniejszą zaletę – to doskonały punkt wypadowy w kierunku innych tras. Jeśli więc znudzi się wam nagle zwykłe „bikeparkowanie”, dosłownie rzut kamieniem obok znajdą się inne atrakcje. Z górnej stacji wyciągu jest kilkaset metrów do przełęczy Col de Balme, a to już granica szwajcarska (i schronisko). Jeśli tylko będziecie mieli czas, wybitnie godny polecenia jest zjazd singlem w tamtą stronę, singlem liczącym... 20 kilometrów. Zjeżdża się trasą pieszą, ale jazda jest dozwolona.

 

Kolejny popularny kierunek to Vallorcine, gdzie standardowo prowadzi czerwona trasa rowerowa, a z powrotem na górę można też wyjechać wyciągiem. Do Vallorcine prowadzi również bardzo dobra (podobno) trasa zjazdowa, ale w sezonie 2015 była nieczynna. Po renowacji ma być otwarta w kolejnym sezonie.
Poza tym pamiętajcie, jeśli zabłądzicie, czy będzie to Szwajcaria, czy też jedna z pobliskich francuskich dolin, najłatwiejszy powrót do Chamonix zawsze będzie pociągiem!

 

 

Chętni nie muszą korzystać w bike parku z wyciągu – na górę prowadzi też droga (stroma – sprawdzone!)

 

 

TOUR DE MONT BLANC
Co dalej? TMB, czyli Tour de Mont Blanc, popularna trekkingowa trasa dookoła masywu Mont Blanc przez trzy kraje – Francję, Włochy i Szwajcarię. Pierwotnie przeznaczona dla pieszych, jest także coraz popularniejsza wśród fanów rowerów. Ma swój wariant MTB, do przejechania standardowo w cztery dni. Jeśli więc będziecie czuć niedosyt, szczytów i lodowców, może być to pomysł na kolejne wakacje. Jak wygląda trasa? Możecie sprawdzić jej fragment w Le Tour. Właśnie tędy wiedzie ostatni etap jednej z popularnych wersji. Po trzech wyczerpujących i wspaniałych dniach czwartego jedzie się od Champex, przez Col de Forclaz i Col des Posettes, by oficjalnie wkroczyć z powrotem do doliny w Le Tour. Dalej już tylko z górki albo północnym balkonem, albo drogą!

 

ILE TO KOSZTUJE
Bardzo popularne turystycznie miejsce, najwyższa góra Europy w tle... To może oznaczać tylko wydatki. Dolina nie jest supertanim miejscem, ale widoki na szczęście wciąż są bezpłatne, tak samo jak pedałowanie po górach. Sami Francuzi zresztą narzekają, że Chamonix jest za drogie jak dla nich. Na szczęście na wyciągach, tam, gdzie dozwolone są rowery, obowiązują dla nas specjalne niższe stawki, cztery godziny nie kosztują więcej niż 80 zł. Za profesjonalnego przewodnika MTB trzeba zapłacić 300 euro dziennie, ale grupa do 6 osób może go wynająć za 70 euro od osoby. I jak wszędzie na świecie istnieją tu kempingi i supermarkety (Super U/Marche U), a wśród przybywających tłumnie Anglików (szczególnie tych na dłużej) popularne jest też mieszkanie w kamperach. Jeśli jednak szukacie odrobinę więcej wygody, polecamy Hotel de la Couronne w Argentière (hotelcouronne.com). Uprzedzamy też lojalnie, że dolina uzależnia i że będziecie chcieli wrócić!

 

Dolina Chamonix to miejsce spotkań wielu nacji, tak jak tu z kolegami z Anglii.

 

 

INFO

Dolina Chamonix leży u podnóża najwyższego szczytu Europy Mont Blanc (4810 m n.p.m.). W przeciwieństwie do większości kurortów we Francji jest to miejsce, gdzie nie powinniście mieć problemu z porozumieniem się w języku angielskim. Wizytę warto zaplanować poza sezonem, czyli w miesiącach takich jak czerwiec i wrzesień (szczególnie!), gdy nie tylko będzie mniej ludzi, ale i niższe ceny. W dodatku tylko wówczas dostępne są niektóre wysoko położone trasy. Wcześniej i później w dolinie da się jeździć, ale wysoko może leżeć śnieg.
Aktualne informacje znajdziecie na stronach chamonix.com oraz compagniedumontblanc.fr (czyli firmy zarządzającej infrastrukturą narciarsko‑wyciągową). Godny polecenia jest też blog chamonixbikeblog.com, ekipy mieszkającej na miejscu i eksplorującej miejscowe trasy.

 

Artykuł ukazał się w numerze 1-2/2016 Magazynu Bike, wydanie elektroniczne dostępne TU

 

Komentarze do artykułu