Girls Just Want To… #bezSpiny!

Dziewczyńskie MTB bywa trudne do ogarnięcia. W przypadku szosowych ustawek wydaje się, że jest łatwiej. Więcej dziewczyn jeździ, łatwiej się umówić i trudniej zgubić. Ale nie poddajemy się i działamy!



#bezSpiny!

W tym roku postanowiliśmy razem z Arkiem Perinem z Arek Bike Center wejść na wyższy level i zorganizować babski obóz rowerowy. Tydzień jeżdżenia i szkolenia się na trudnych i kamienistych trasach San Remo. Jak było? Przeczytajcie wypowiedzi uczestniczek.

 

 

San Remo

Do uroków włoskiego San Remo i Ligurii nie trzeba nikogo przekonywać. Temperatury w okolicy 15-20 stopni (gdy w Polsce w termometry wskazywały okolice zera). Urozmaicone, techniczne, czasem wyeksponowane ścieżki z widokiem na morze, zjazd na rowerze na samą plażę, lody w miasteczku. San Remo to znakomite miejsce na wiosenne tygodniowe oderwanie się od rzeczywistości.

 

 

U Arka Perina

Busem z załadowanymi na przyczepie rowerami wspinamy się wysoko w góry. Arek wybiera trasę i jakiś trudniejszy element, na którym skupiamy się i wałkujemy go, zjeżdżając kilkanaście razy. Czujne oko wypatrzy każdy błąd. Włoski temperament pana instruktora sprawia, że panuje swobodna i bezstresowa atmosfera. Na wszystko jest czas, każdą rzecz można poprawić. W kobiecym gronie nie ma męskiej napinki i rywalizacji. Zostawiamy to na zawody.

 

 

Serwis

Na obozie wieczory spędzane są zazwyczaj koedukacyjnie w garażu, gdzie każdy coś tam grzebie przy rowerze, by ten działał niezawodnie kolejnego dnia. Poza szkoleniem jazdy na rowerze Arek dzieli się też wiedzą techniczną i pomaga w drobnych naprawach. A gdy rowery już ogarnięte, pora na chwilę przy komputerze. Analiza filmów nagranych danego dnia to ogromna porcja wiedzy. Można dowiedzieć się i dokładnie zobaczyć, co robimy źle, a także próbować wychwycić to u innych.

 

 

 

W babskim gronie

Muszę się przyznać, że jako współorganizatorka wyjazdu trochę obawiałam się, jak będzie. Na szczęście okazało się, że w babkach siła i musimy same się przekonać, że mimo iż cenimy i kochamy naszych panów, warto czasem spędzić odrobinę czasu w babskim gronie.

 

#bezSpiny!

 

Ania, @rowerem

Czy warto jechać na obóz szkoleniowy „tylko dla kobiet”? Bo czy warto w ogóle jechać na obóz, to raczej pytanie retoryczne ;) Byłam sceptycznie nastawiona do tej idei. Zawsze unikałam wydarzeń „tylko dla..”. Bo po co te podziały, co to za różnica? Osobiście dobrze czuję się w męskim towarzystwie i nie przepadam za babskim plotkowaniem. Zresztą jechałam z moim „osobistym” i zamierzaliśmy wspólnie przemierzać liguryjskie szlaki. No cóż, nie wyszło. Bo jak się okazało, jazda w damskiej grupie ma swoje niewątpliwe zalety. Na razie jeżdżących dziewczyn jest nadal stosunkowo mało, zatem nasza grupka również nie była zbyt liczna i mimo różnego poziomu umiejętności ćwiczenie elementów na trasie przebiegało szybko i sprawnie, bez zbędnych przestojów – mało stania i czekania, dużo jeżdżenia. Nie wkradał się żaden element niepotrzebnej rywalizacji i wzajemnego udowadniania sobie „tego i tamtego”. Znikła też obawa, że będę słabsza niż wszyscy faceci, że porzucą mnie w lesie albo wpakują na dwumetrowego dropa. No i nie było potrzeby tłumaczenia panom, co to jest lakier hybrydowy. Rozumiałyśmy się bez słów. Na 101% było warto! Teraz nikt, kto mnie zna, nie uwierzy, że to powiem: niecierpliwie czekam na kolejny babski „zlot”.

 

Katarzyna „Buruś"  Burek

Obóz z ABC w Ligurii to mój pierwszy rowerowy wyjazd do Włoch. Niesamowicie piękny kraj i niepowtarzalny klimat. Każdego dnia odwiedzaliśmy kultowe miejscówki z pięknymi, ale wymagającym trasami. Byłam (i jestem) naprawdę pod wielkim wrażeniem. Według mnie świetnie sprawdziła się formuła tego wyjazdu. Wąskie grono kobiece, trochę plotkowania ;) a przede wszystkim dużo jazdy i zero rywalizacji. Wśród kobiet atmosfera nie jest tak napięta, jak to bywa w męskim towarzystwie, nikt się nie popisuje, nie ma ciśnienia. Mała liczebność grupy sprawiła, że był to obóz wzorowy pod względem szkoleniowym. Każda z nas dostała mnóstwo cennych uwag od niezastąpionych instruktorów – Arka i Krzyśka. Myślę, że ta formuła powinna na stałe zagościć w ofercie organizatora.

 

Gosia

Długo się nie zastanawiałam (jechać czy nie jechać), kiedy na stronie ABC Arek Bike Camp pojawiło się ogłoszenie, że w marcu 2018 roku planowany jest obóz enduro w San Remo przeznaczony dla dziewczyn i we współpracy z Mambą. Na razie sport ten jest zdominowany przez mężczyzn, więc tym bardziej propozycja bardzo mnie ucieszyła. Wiadomo, przed wyjazdem miałam wątpliwości, jak to będzie, czy będziemy się z dziewczynami w stanie dogadać, czy dam radę jeździć  w grupie (moja kondycja nie jest oszałamiająca) i czy ten czas spędzony nie będzie bardziej stresem niż odpoczynkiem. Nic bardziej mylnego! Okazało się, że obóz z dziewczynami to bardzo dobrze spędzony czas, zarówno pod względem szkoleniowym, pod wprawnym okiem Arka Perina, jak również biorąc pod uwagę możliwość zawarcia nowych znajomości. Co prawda jak na moje umiejętności trasy w San Remo okazały się bardzo trudne, ale i tak uważam, że wyniosłam ze szkoleń wiele cennych uwag, które zapewne okażą się przydatne podczas mojej przygody z enduro. Jak będzie organizowany następny taki obóz, na pewno jadę!

 

 

 

 

Arek Perin, Arek Bike Center

Jestem na tak! Kobiecy obóz rowerowy to świetna opcja na szkolenie w pięknym towarzystwie. Dziewczyny są bardziej opanowane i zdeterminowane. Mam nadzieję, że żaden facet nie poczuje się urażony… W mężczyznach drzemie lew i chłopaki często chcą się popisać. Wiele dziewczyn na grupowych jazdach nadal, niesłusznie, czuje się jak „szare myszki”. Na obozach „Girls only” jest spokojniejsza atmosfera podczas szkoleń i jazdy, a wieczorami dziewczyny potrafią nawet bardziej szaleć niż chłopaki. Dziewczyny uczy się po prostu inaczej, nie trzeba im niczego udowadniać, a chłopaki troszkę oczekują, by pokazać, jak można szybko przejechać dany odcinek, co instruktora, mimo wszystko, stresuje. Taki podział na płeć z pewnością dobrze wpływa na naukę w trakcie trwania obozu. Klienci są spokojniejsi i bardziej skoncentrowani. Pamiętajmy, że obóz tworzą ludzie, którzy biorą w nim udział i to od nich zależy, czy ostatecznie będą zadowoleni i coś z niego wyniosą.