Jak e-bike uratuje MTB

Dlaczego producenci zwykłych samochodów, jak Renault czy Volkswagen, finansują astronomicznie drogie teamy w F1, WRC i innych topowych seriach wyścigowych? Ze względu na rozwój technologii. Bo choć trudno uwierzyć, że rozwiązania rodem z bolidów trafią kiedyś pod maskę naszych clio, to z myślących na innym poziomie mózgów inżynierów czasem „skapnie” jakiś pomysł usprawniający rozwiązania dla mas.



Choć nazywanie e-bike'ów Formułą 1 kolarstwa górskiego jest, delikatnie mówiąc, odważnym posunięciem, każdy, kto mniej więcej orientuje się w elektrycznym światku, przyzna, że widoczne na pierwszy rzut oka innowacje pojawiają się w nim częściej i szybciej niż w rowerach napędzanych wyłącznie batonami i mięsem. Jakie nowinki ze świata e-MTB mogą niedługo „skapnąć” klasycznym rowerom?

Wytrzymalsze napędy

Najbardziej oczywista zmiana, bo już się zaczęła. SRAM EX1 to napęd o zakresie przełożeń większym od grup 1x11, ale oferujący tylko... 8 biegów. Dzięki temu potrafi zmieniać biegi pod dużym obciążeniem i wytrzymywać więcej niż dotychczasowe rozwiązania. Przy tym wszystkim działa całkowicie „analogowo”. Pancerność jest okupiona większymi przeskokami między przełożeniami oraz wyższą masą i ceną, ale wiele osób chętnie pójdzie na taki kompromis.

Skrzynie biegów

To pewnie tylko marzenia, ale... Powiedzcie szczerze, czy schowany w ramie silnik elektryczny współpracujący ze zwisającą z wahacza klasyczną przerzutką nie wygląda kuriozalnie? A ponieważ za lepszą integrację elektrycznego napędu wzięło się Shimano, nie uwierzę, że gdzieś w japońskiej piwnicy ściśle tajny zespół projektantów nie myśli nad możliwością włączenia w ten system przekładni planetarnej, która dałaby wyraźną przewagę nad konkurencyjnymi napędami wymagającymi staromodnych (i zbyt delikatnych) kaset i przerzutek.

Opony

Kenda pierwsza zapowiedziała trzy modele opon dedykowanych e-MTB, następnie swoje propozycje dorzuciły Maxxis i Schwalbe. Brzmi absurdalnie, ale faktem jest, że w e-MTB opony są poddawane większym (i nieco innym) obciążeniom. Szczegóły techniczne nie są znane, ale na rynku zawsze znajdzie się miejsce na innowacje zwiększające wytrzymałość opon bez drastycznego podnoszenia masy. Zwłaszcza w rozmiarach Plus, dla których konstrukcja i wytrzymałość opon są wciąż największym ograniczeniem. Jest niemal pewne, że elektryki przyczynią się do ich rozwoju, bo szerokie opony, pozwalające lepiej okiełznać dodatkową moc, są w elektrykach oczywistym rozwiązaniem.

Zawieszenie

Kolejna niedorzeczna nowinka, która już istnieje, to Magura Boltron, czyli widelec upside-down dedykowany e-bike'om. Od lat czekam na porządnego USD do enduro, a tu bach! Bez żadnych zapowiedzi i budowania hype'u pojawia się gotowy produkt. Na razie waży 2,2 kg, ale nie wierzę, że Magura nie przygotuje nieco odchudzonej wersji dla zwykłych rowerów.

Większa masa amortyzowana to też inne wyzwania stawiane tłumieniu. Powiedzmy sobie szczerze… To, co dzieje się w fabrycznie strojonych tłumikach, już od dłuższego czasu jest dla zwykłych użytkowników czarną magią. Udoskonalenia w tej kwestii są jednak jak najbardziej odczuwalne na szlaku. Ciężkie e-bike'i zmuszą projektantów do pracy w nowym zakresie wymagań i możliwych ustawień. Kto wie, na jakie nowe pomysły przy okazji wpadną?

Mówi się też, że jazda e-MTB zupełnie inaczej męczy organizm. Po całym dniu jazdy nogi są świeże, ale górne partie ciała zmęczone dużo bardziej niż na zwykłym (lekkim i łatwym do ogarnięcia) rowerze. Lada moment ze świata motocykli zawita do nas tłumik skrętu zmniejszający obciążenie rąk w walce z ciężkim sprzętem. Ciekawe, w jakim stopniu będzie przydatny w coraz dłuższych i coraz szybszych rowerach enduro?

Elektronika

Rozwój rowerów elektrycznych przyczyni się do rozwoju elektroniki?! Bez jaj! Ale… Konkretnie chodzi mi o integrację elektronicznych gadżetów, które już teraz pojawiają się w klasycznych rowerach. Napęd, sztyca, zawieszenie, o banalnym oświetleniu nie wspominając. To wszystko wymaga dziś oddzielnych baterii i plątaniny kabli, co jest akceptowalne tylko dla największych fanów prądu. W przypadku e-bike'ów potężny akumulator na pokładzie aż się jednak prosi o wykorzystanie go do zasilania spójnego i eleganckiego systemu. Taki, który mógłby walczyć z rozwiązaniami mechanicznymi ich najstarszą bronią – prostotą.

Konstrukcja ram

Zauważyliście, że od paru lat wszystkie rowery są takie same? Może nie identyczne, ale gdyby usunąć z ramy logo, czasem byłby problem z odgadnięciem producenta. Konieczność wpasowania silnika i baterii może być jednak impulsem do radykalnych zmian, które będą się przenikać z klasycznymi rowerami. Liderem jest tu Specialized, szalejący ostatnio w kwestii niecodziennych ram. Widzieliście Demo z asymetrycznym przednim trójkątem? Lapierre właśnie wyprodukował Overvolta z baterią w tym miejscu. Stumpjumper ze „schowkiem na kiełbasę” w dolnej rurze? Trudno oprzeć się wrażeniu, że ta ostatnia innowacja jest efektem ubocznym wpasowania w to miejsce baterii modelu Turbo Levo.

Kolejną nowinką są sposoby łączenia materiałów rodem z motocykli. Często jedna rama łączy w nich elementy stalowe, aluminiowe i z tworzyw sztucznych. Już teraz poszedł tą drogą Rotwild, chowając baterię w karbonowej dolnej rurze, będącej częścią... aluminiowej ramy.

Jak już wspomniałem, do gry dołączyli wielcy gracze (czytaj: Shimano), więc jest szansa na pojawienie się w branży jakiegoś standardu mocowań silnika i baterii. A może od razu ujednolicony interfejs do montażu skrzyń biegów? Marzenia...

Popularyzacja MTB

Wróćmy jednak na ziemię, do prawdopodobnie najważniejszego aspektu popularyzacji rowerów wspomaganych elektrycznie, czyli do kwestii przyciągnięcia do MTB rzeszy nowych riderów. Zniesienie bariery kondycyjnej spowoduje większe zainteresowanie jazdą po górach, a więc większe pieniądze obracające się w branży, również w lokalnych sklepach, centrach ścieżek czy hotelach. To z kolei może pociągnąć za sobą większą świadomość kolarstwa górskiego ogólnie, więc chociażby przychylność władz w sprawach budowy nowych tras czy zainteresowanie sponsorów.

Oczywiście, jestem świadomy, że dla wielu hardkorowo-elitarnych-enduro-riderów jest nie do pomyślenia, że jakiś junior account manager wypełznie z korpo i będzie ich wyprzedzał na „ich” szlaku na tym pseudomotorze! Jeszcze czego!

Ale to już temat na inny artykuł...

Komentarze do artykułu