Miejscówki: Giverola polska wyspa na Costa Brava

Fakt, że trafiłem do Giveroli, trudno zakwalifikować do kategorii przypadku, bo wracałem tu wielokrotnie. Tylko po to zresztą, żeby się przekonać, że lepszej miejscówki rowerowej nie znam.



Powodów jest kilka, a każdy ważny. Absolutnie genialne trasy, sprzyjająca (zazwyczaj) pogoda. Przyjazna atmosfera, czy wreszcie fantastyczna gościnność gospodarzy, wymieniać można by długo. Nie inaczej było tym razem. Jeden dzień wolny, jeden telefon i jedziemy!

 

 

Bliska zagranica

 

Fajnie jest mieć tylko kilka godzin i móc poszaleć na rowerze. Szczęśliwi ci, co mają w pobliżu takie możliwości. Polska, płaska jak naleśnik, skąpi podobnych opcji, więc z entuzjazmem należy przyjąć fakt, że świat się gwałtownie skurczył. Nawet jeśli samoloty Ryanaira przypominają autobusy PKS, włącznie z kolejką przed wejściem, zapachem i upychaniem po kątach bagaży, trudno nie docenić, że do Hiszpanii da się dolecieć w niewiele ponad dwie godziny. W dodatku poza sezonem jest to wyprawa tańsza niż w polskie góry, gdzie, dodając paliwo i płatną autostradę, bez problemu wydamy 300 złotych. Dokładnie tyle wydaliśmy na osobę na bilet. Wraz ze wszystkimi opłatami, lecąc w połowie grudnia na Costa Brava, i to bez specjalnych poszukiwań najtańszych połączeń.

 

 

Full serwis

 

Club-Hotel Giverola specjalizuje się w obsłudze sportowców. Trudno właściwie znaleźć dyscyplinę, której nie da się tu uprawiać, ale miejsce w szczególności upodobali sobie kolarze. M.in. szwajcarska kadra MTB, z Frischknechtem, Schurterem i Vogelem na czele, ale nie tylko oni. Mnogość tras, zarówno „góralskich”, jak i szosowych, sprawia, że Giverola świetnie nadaje się na zgrupowanie, także techniczne. Na miejscu jest też basen i całe zaplecze pozwalające na odnowę biologiczną. Ba, jest nawet bateria rowerów stacjonarnych. I jeśli komuś się wydaje, że to miejsce żyjące bardziej tradycyjnym kolarstwem, to zdziwi bardzo, widząc kompleks BMX-owych instalacji, który powstał w sezonie 2012. To... największa w Europie konstrukcja drewniana tego typu! Otwarto ją z porównywalnym rozmachem, odbyła się tu impreza Vans Rebel Freestyle BMX Jam. Czegoś brakuje? Niemożliwe, latem na plaży znajdzie się i platforma do flatlandu... Czy wspominałem już, że na miejscu jest wypożyczalnia rowerów?

 

 

Klasyka

 

Kilka różnych wyjazdów i rowerów, kilku różnych przewodników, a mimo to mam wrażenie, że sieć okoliczny ścieżek nie ma końca! Są oczywiście klasyki, jak słynny Nazi Trail. Nazwa pochodzi od National i została pierwotnie nadana rundzie przez miejscowych, którzy bez przerwy spotykali trenujących na niej Szwajcarów. A jednak osoby takie, jak Jogi Brunner, który odkrywał tajemnice okolicy przed nami, czy Łukasz Komar, obecnie urzędujący na miejscu, mają do zaoferowania atrakcje dla każdego. I choć miejscowe trasy oferują genialny „flow”, a ścieżki pozwalają płynąć, to są i fragmenty dostosowane do różnych poziomów zaawansowania. Wiele z tych najbardziej interesujących nosi imiona ich odkrywców, czyli przewodników, które je wytyczyli, np. „Fippu Trail”. I szczerze mówiąc, lepiej poruszać się po okolicy z przewodnikiem, jeśli nie chcemy przegapić najbardziej atrakcyjnych miejsc. Siatka dróg jest gęsta, a krzaki kolczaste. W dodatku uwielbiają łapać nieostrożnych. To ważna wskazówka – tu długie rękawy i rękawiczki bardzo się przydają!

 

Nazi Trail nie mogło zabraknąć także w ramach tego wypadu. Również dlatego, że jest... zawsze po drodze. Start podjazdu zaczynającego rundę dzieli od hotelu w linii prostej może kilometr, choć oczywiście jest to wariant szwajcarski (czytaj: bardzo stromy). Najciekawszy fragment rundy to jednak zjazd, ostatnio jeszcze trudniejszy, bo poryty przez motory. Jakby wzdłużnych rynien sięgających półtora metra było mało! W dodatku szlak ostatnio przedłużono, sięga z powrotem niemal do hotelu. To obowiązkowy punkt programu.

 

 

Pieszym śladem

 

Zanim dotarliśmy do przeboju programu, czyli pieszego szlaku z Tossa de Mar w kierunku Giveroli, zahaczyliśmy po drodze o ścieżkę zwaną bardzo umownie „Carrera”, bo stanowi fragment trasy wyścigu z takim sponsorem w nazwie. Towarzyszył nam miejscowy ekspert Mac Coma, który wspomagał Łukasza Komara. Potem był Flamenco Trail, nazwany tak z powodu liczby zakrętów, jakie trzeba pokonać na trasie. Bardzo przypominający ostro wijący się tunel wśród gęstych drzew i krzewów. Przebój na Flamenco to próg, który potrafi nieźle przestraszyć, bo ma wysokość metra. To i tak było jednak nic w porównaniu ze wspomnianą już pieszą ścieżką, która dość niespodziewanie zbacza z głównego asfaltu z Tossy, gwałtownie spadając w kierunku morza. Choć ścieżka jest w 90% przejezdna, wymaga wybitnie mocnych nerwów. Z drugiej strony nie dziwię się, że akurat tu powstało kilka bardzo znanych zdjęć z katalogów Scotta. Pomarańczowe klify i lazurowa woda tworzą niepowtarzalną scenerię, która równie zasłużenie trafiła na oficjalną tapetę systemu Windows 7. Oczywiście, trzeba uważać na spotykanych pieszych, ale, zapewniam, że jeszcze bardziej będziecie zajęci tym, żeby w ogóle utrzymać się na rowerze! W dodatku tempo jazdy znacząco powstrzymywać może otwieranie ust na widok kolejnej ruchomej pocztówki za zakrętem.

 

 

Informacje praktyczne

 

Dojazd

 

Hotel-Club Giverola znajduje się w odległości 5 km od miejscowości Tosse de Mar, do której dojeżdżają regularne linie autobusowe zarówno z lotniska w Gironie (ok. 45 km), jak i Barcelonie (90 km). O wiele wygodniej będzie jednak wypożyczyć samochód, od razu przy rezerwacji biletów lotniczych, koszt to tylko ok. 40 zł dziennie (uwaga, musi być przy powrocie zatankowany, a na lotnisku w Gironie nie ma stacji (!), brak paliwa w baku kosztuje 170 euro…).

 

Nocleg

 

Ceny w sezonie (czerwiec – wrzesień) są nie na polską kieszeń, przynajmniej w części hotelowej. Obok jest duży camping, który pomaga rozładować tłok. W środku sezonu może też być, jak na nasze gusta, za gorąco, dlatego polecamy wypad w okresie od lutego do kwietnia oraz jesienią. Oficjalnie hotel czynny jest od marca, ale zorganizowane grupy kolarskie w sezonie 2014, urzędują na miejscu już od lutego. 

 

Rowery

 

Zabranie roweru na miejsce oznacza dodatkowe koszty. Jeśli będzie to samolot, należy doliczyć ok. 300 złotych. Równie dobrze rower można wypożyczyć na miejscu, dla klientów hotelu przygotowano specjalne oferty. Do wyboru są różne modele rowerów Scotta, które idealnie nadają się na tutejsze szlaki. To teren stworzony do all mountain, zupełnie nieprzypadkowo  odbyła się tu pierwsza prezentacja modelu genius. Szosówki pozostają na równie wysokim poziomie, model  swobodnie nadaje się do ambitnych treningów.

 

Klimat

 

Nawet zimą tutejsze temperatury dzienne pozwalają na swobodną jazdę na rowerze, a w marcu można się spodziewać od kilkunastu do dwudziestu stopni. Noce są chłodne. Przesunięcie na zachód sprawia, że czas zimowy jest mniej dotkliwy, dla przykładu 9 grudnia zmrok zapadł w Giveroli około 17.00, a we Wrocławiu ok. 15.30. Tym samym czasu na pedałowanie jest więcej.

 

Komentarze do artykułu