NS Bikes – ukochane dziecko Szymona Kobylińskiego

Cudze chwalimy, swego nie znamy. Jak jednak swoje chwalić, kiedy go rzeczywiście nie znamy? Cykl artykułów Made in Poland zaplanowaliśmy po to, by zaprezentować i przybliżyć to, co w polskiej branży rowerowej najlepsze, czyli przede wszystkim ludzi. Takich właśnie jak Szymon Kobyliński - właściciel marki NS Bikes.



W naszym kraju oprócz doskonałych riderów i świetnych projektantów spotkać można wielu zdolnych inżynierów i technologów, którzy w znaczny sposób przyczyniają się do sukcesów polskich konstrukcji na arenie międzynarodowej. Niestety, spektakularne sukcesy zagraniczne odbijają się słabym echem w Polsce, ciesząc jedynie niewielką grupę osób związanych z danym projektem. Tak też jest w przypadku marki NS Bikes – producenta jednych z najlepszych ram stalowych na świecie. U progu sezonu 2015 o firmie i jej zjazdówce, modelu Fuzz, rozmawialiśmy z Szymonem Kobylińskim, założycielem marki, oraz Wojtkiem Dąbrowskim, ojcem chrzestnym i głównym konstruktorem nowego modelu.




 

 


Rowery i muzyka

Marka NS Bikes ma swój początek w Gdańsku, gdzie Szymon Kobyliński (znany również jako gitarzysta i lider zespołu Blenders) wraz z żoną Anną założyli firmę 7Anna. Działalność firmy opierała się początkowo na dystrybucji części, komponentów oraz kompletnych rowerów dirt/street. Z czasem na półkach magazynów 7Anna zaczęły pojawiać się komponenty sygnowane marką NS Bikes. Początkowo nieśmiała próba wprowadzenia na rynek własnych produktów szybko przerosła oczekiwania firmy – komponenty NS Bikes stały się bardzo poszukiwane, a producent nie nadążał z dostawami.

Pierwszy sukces skłonił Szymona do jeszcze intensywniejszego zaangażowania w budowanie marki i poszerzenie jej działalności. Komponenty z ofert masowych azjatyckich producentów zaczęły ustępować autorskim produktom opartym na polskich projektach i designie. Marka NS Bikes zaczęła być rozpoznawalna nie tylko ze względu na oryginalne pomysły i wysoką jakość wykonania, ale także na niepowtarzalną i śmiałą stylistykę. Jest to szczególnie istotne, gdyż odbiorcami produktów NS są riderzy uprawiający dyscypliny grawitacyjne, dirt czy street. Tutaj bezbłędna stylówa jest równie istotna co niezawodność i parametry sprzętu. W tej kwestii gdańszczanie byli nieomylni. Śmiałe projekty (nierzadko uznawane za zbyt nowatorskie), świetna grafika i wysoka jakość otworzyły firmie drogę na rynki całego świata. W założeniu NS Bikes to marka o zasięgu międzynarodowym – nie koncentrowano się tylko na rynku polskim, ekspansja na Europę i poza stary kontynent rozpoczęła się już w początkowym okresie działania firmy.

Pojawiły się pierwsze rowery. Oparte na stalowych ramach modele dirtowe i streetowe stały się sprzętami kultowymi, które do dziś można spotkać w bike parkach. Tak NS Bikes stał się jednym z najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych producentów stalówek w Europie i na świecie. Sprzętu NS-a zaczęli używać nie tylko amatorzy, ale także profesjonalni riderzy. Gdańska firma zaczęła istnieć w sporcie, co przysporzyło jej dodatkowego prestiżu. Rozpoczęła się także współpraca z Samem Pilgrimem – jednym z najbardziej utytułowanych freeriderów na świecie. Jego obecny sprzęt, oparty na ramie NS Bikes Majesty Park 2012, wyposażono w wiele komponentów z oferty NS-a. W efekcie współpracy z Pilgrimem powstała seria produktów sygnowanych jego nazwiskiem.




 


Szymon Kobyliński to nie tylko biznesmen i muzyk, ale także kolarz z krwi i kości.

Wielokrotnie potwierdził to w latach 1991–1999, kiedy zdobywał wysokie miejsca na zawodach downhillowych. W duszy prawdziwego zjazdowca, właściciela firmy produkującej sztywne stalówki, od dawna tliło się marzenie o stworzeniu własnego fulla z prawdziwego zdarzenia. Szymon czekał na odpowiedni moment – chwilę, w której NS Bikes zbuduje odpowiedni potencjał rynkowy i konstruktorski, tak, aby nowe modele mogły odnieść sukces.

Cierpliwość się opłaciła – w 2010 zaprezentowano pierwszy prototyp sprzętu do freeride’u/enduro (tworzony już na przełomie 2008 i 2009 roku). Wersja ostateczna ujrzała światło dzienne 2 lata później. Tak powstał model Soda – ceniony za solidność konstrukcji oraz szerokie możliwości konfiguracji (zmiana geometrii i skoku, możliwość założenia tzw. singla). Udana premiera Sody nie uśpiła czujności Szymona. Słuchając wewnętrznego kolarskiego głosu, uświadomił sobie, że marzenia o potężnym zjazdowym fullu są coraz bardziej realne. Tlące się dotychczas wyobrażenie zapłonęło żywym ogniem. W ogniu tym zrodził się Fuzz…

 

 

Idea

Jak w przypadku wielu z nas Szymon, rowerowy zapaleniec, chciał zbudować kiedyś rower marzeń – idealną zjazdówkę. Będąc jeszcze zawodnikiem, nie miał takiej możliwości, jednak powstanie 7Anny skutkowało powolną krystalizacją marzenia, które stało się także ambitnym celem firmy. NS Bikes zbudowała spory potencjał konstruktorski. Rozpoczęła współpracę z wieloma producentami, zarówno w zakresie konstruktorskim, jak i wytwórczym. W firmie zaczęli pojawiać się ludzie o wysokiej specjalizacji w zakresie projektowania. NS Bikes było gotowe do budowy Fuzza.

Fuzz miał być sprzętem marzeń każdego zapaleńca szybkiej jazdy w dół. Jak podkreśla Szymon, menadżerowie projektu skupiali się na subiektywnych odczuciach riderów, analizując te elementy roweru, które wpływały na poczucie kontroli i przyjemności z jazdy. Fuzz miał być wspólnym mianownikiem, łączącym rower idealny każdego z testerów. Miał być szybkim „wspólnym mianownikiem”… Dlatego do projektu zaangażowano nowe osoby, a działanie firmy zostało zmodyfikowane. Nowa zjazdówka znalazła się na ważnym biegunie działania 7Anny.

 

 

Projekt

Wojtek Dąbrowski, główny konstruktor nowej zjazdówki, opowiedział nam, jak powstawał Fuzz na etapie projektowania. Główne założenia, takie jak rodzaj zawieszenia, geometria, czy inne podstawowe parametry, są ustalane wspólnie przez menadżerów i konstruktorów. Szymon postawił jeden warunek – Horst. Od dawna fascynował się czterozawiasowym zawieszeniem o dużym skoku, szczególnie interesowały go konstrukcje Turnera. Do tego dochodził „wbudowany” anti-squat, który przy odpowiedniej geometrii może zapobiegać nadmiernemu bujaniu.

Teraz rozpoczynała się ciężka praca Wojtka. Około 4 miesięcy pracy przy kompletnym projektowaniu roweru. Nowy model powstaje w całości komputerze. Wojtek to także zapaleniec rowerowy, więc wie, co robi, analizując wiele konstrukcji i publikacji z zakresu inżynierii. To już jego trzeci projekt dla NS-a. Gotowy model sprawdza się, przeprowadzając wirtualne testy wytrzymałości. Jeśli model zda egzamin, tworzony jest prototyp, który następnie przechodzi fazę testów w realu. Doświadczenie Wojtka sprawia, że jego zawieszenia udają się praktycznie za pierwszym razem. Na modelu fizycznym często wprowadza się zmiany w zakresie dopasowania elementów, ergonomii i sztywności. Geometria wychodzi zawsze jak na papierze. Rury ramy nowego modelu wykonano z aluminium metodą ekstruzji. To dzięki temu uzyskano tak oryginalny kształt rur podyktowany redukcją wagi i zwiększeniem sztywności. W okolicach dampera ramę wykonano z przestrzennej odkuwki aluminiowej. To samo dotyczy rockera. W ramie Wojtek wykorzystał najnowszą wiedzę, stosując odpowiednie krzywizny i przekroje oraz polerowane spawy (smooth welding) czy sztywną oś. Wprowadzane są kolejne zmiany, korekty. Opracowywana jest szata graficzna. Model fizyczny przechodzi jeszcze osiem różnych testów na maszynach wytrzymałościowych. Sprawdza się między innymi sztywność boczną, skręt i sztywność główki, wytrzymałość zmęczeniową rur siodła i  zawieszenia. Wykrycie jakichkolwiek defektów skutkuje zmianami w projekcie. Całe szczęście w przypadku Fuzz obyło się bez większych zmian – sprzęt był dopracowany już jako prototyp.

Pora na opracowanie technologiczne. Zajmuje się nim producent ram na Tajwanie, współpracując z polskimi inżynierami. Ludzie z NS-a przykładali ogromną wagę do jakości i szczegółów, tak jak w przypadku innych rowerów gdańskiego producenta. Po ustaleniu i zatwierdzeniu warunków rozpoczyna się produkcja pierwszych seryjnych sztuk. Te są sprawdzane jeszcze u azjatyckiego producenta i wysyłane do Polski. Przychodzi czas na ostateczny test. Modele są składane i katowane do granic możliwości. Jeśli przetrwają, pojawi się zielone światło dla produkcji seryjnej.

 

 

Przyszłość

W kuluarach dowiedzieliśmy się, że NS zmierza właśnie w kierunku pełnego zawieszenia. Szymon stara się prowadzić firmę zgodnie z rytmem własnego życia. Wie, że tak jak i on, tak i klienci NS-a ewoluują, przesiadając się ze sztywnych rowerów streetowych na sprzęt full suspension. Dlatego właśnie powstała Soda i Fuzz, i dlatego powstaną kolejne modele NS Bikes.

 

 

 


Na rozmowie z Wojtkiem o nowej zjazdówce spędziliśmy kilka dobrych godzin i wypiliśmy kilka butelek Kofoli (Wojtek mieszka w Czechach). Oto w telegraficznym skrócie, co Wojtek Dąbrowski sądzi o swoim projekcie.

 

„Pracując dla NS-a, czuję, że jestem nie tylko inżynierem, ale także designerem. Fuzz jest na pewno rowerem, na którym sam chciałbym jeździć. To bardzo nowoczesna konstrukcja. Sama klatka dampera odkuwana z aluminium to prawdziwy high-tech. To już mój trzeci projekt dla NS-a. Wymagał ogromnego zaangażowania i wielu godzin pracy przed komputerem. Kiedy jednak projekt ożywa, to dopiero satysfakcja! Ten rower jeździ! Jak projekt jest dobrze przygotowany, zawiecha wychodzi od razu. Ewentualne drobne poprawki dotyczą spasowania z osprzętem”

 

 

 


Szymon Kobyliński, założyciel NS Bikes, w trakcie rozmowy wyjaśnił, jak rozwija się młoda marka i jak nowy projekt zjazdówki wpłynął na całą firmę.

 

Jak wyglądały początki 7Anna i NS Bikes?

Działalność jako 7Anna rozpoczęliśmy od dystrybucji komponentów do rowerów dirt/street/FR. Sprzedaż szła nieźle, więc postanowiliśmy wprowadzić do oferty komponenty sygnowane własnym logo. Tak powstał NS Bikes. Z początku nieśmiała próba nabierała rozmachu. Nasze produkty stały się bardzo popularne, nie nadążaliśmy z dostawami! Kolejnym etapem było tworzenie oferty opartej na produktach autorskich. Pojawiły się w niej doskonałe stalowe ramy oraz gotowe rowery wyposażone w komponenty z oferty 7Anny. 

 

NS to przede wszystkim sztywne stalówki. Skąd więc pomysł na fulle?

Kilkanaście lat temu startowałem w zjeździe. Zawsze marzyłem o własnej konstrukcji z pełnym zawieszeniem. Po stworzeniu NS Bikes stało się to także wyzwaniem. Postawiłem sobie za punkt honoru zbudowanie nowoczesnego fulla. To także prestiżowe przedsięwzięcie. Czekaliśmy tylko, aż firma zbuduje odpowiedni potencjał.

 

Fuzz to jednak nie pierwszy full suspension. Soda była swoistym chrztem bojowym.

Tak. Pierwsze prototypy powstały w 2010 roku, jednak dopiero projekt Fuzza zaangażował firmę w stu procentach. Specjalnie na potrzeby nowego projektu przeorganizowaliśmy firmę i stworzyliśmy nowy zespół konstruktorów. Oczywiście, ekipa jest sprawdzona.

 

Sam jeździłeś na fullach, masz zapewne swoje zdanie na temat zawieszeń.

Fascynowały mnie czterozawiasy Turnera. Przekonywałem cały zespół, żeby w zawieszeniu Fuzza znalazł się link Horsta. Udało się. Uważam, że to jedno z najlepszych rozwiązań w DH.

 

Przekonamy się o tym zapewne w siodle nowej zjazdówki. Jeden projekt już zakończony, pora na kolejny?

Pracujemy już nad następnymi modelami. Niebawem zaprezentujemy nowe enduro, a to na pewno nie ostatnia tego typu konstrukcja…

 



PS
Tekst powstał, zanim mogliśmy przetestować enduro, czyli Snabba. 

PS 2 Anno Domini 2017
A potem już poszło z górki :) Sprawdźcie opisy Snabbów, które testowaliśmy na przestrzeni ostatnich lat:

NS Bikes Snabb Plus 1 29''

 NS Bikes Snabb E1 Carbon 27,5''

NS Bikes Snabb Trail Custom

NS Bikes Snabb E1