Home Miejscówki Nasz Kralicak albo bike park niespodzianka

Nasz Kralicak albo bike park niespodzianka

0
4618

“Kraliczak co?”- tak mogło brzmieć mniej więcej moje pytanie, gdy usłyszałem o nowym bike parku. Moi czescy znajomi wybierali się tam kolejnego dnia, opowiadając o bardzo dobrych trasach enduro. Na Śnieżnik Czesi mówią Kralicki Śnieżnik, ale Kraliczak?

Krótki risercz, znalezienie strony mujkralicak.cz i oto jest – bike park znikąd, położony tuż obok słynnego Dolni Morava. Nazwa jest oczywiście znacząca i nieprzypadkowa, bo Kraličák (z ptaszkiem czyta się jak cz, ale my Polacy lubimy czytać po swojemu więc zapewne wyjdzie z tego Kralicak tak jak Koprivna z Koprziwnej) rzeczywiście rzut mokrym beretem dzieli od Śnieżnika. To zimą jedna z pobliskich miejscówek narciarskich, czyli Horský areál Kraličák – swoją drogą po polskiej stronie też jest więcej wyciągów niż tylko w Czarnej Górze, np. w Kamienicy i Bielicach – a od ubiegłego roku, od sierpnia, także bike park. Jakim cudem uchował się do tej pory niezauważony nie wiem! Być może sprawił to fakt, że wszyscy przekraczający granicę pędzą do Dolni Morava, zachęceni tamtejszymi atrakcjami.

Tymczasem wystarczy po wjechaniu do Czech i zjechaniu z górki skręcić w prawo, by wylądować w miejscowości Stribrnice (Stříbrnice), co pozwala zaoszczędzić około pół godziny drogi. Ciekawostka – póki co strona firmowa nie ma wersji polskiej. A skąd moi znajomi wiedzieli o miejscówce? To tutaj odbyły się w tym roku Mistrzostwa Enduro Czech (i przy okazji jeden z pucharów). Więcej info znajdziecie pod enduroserie.cz, podobnie jak galerię zdjęć z imprezy tutaj.

Dokąd jechać?

Uwaga na wstępie jest dość istotna – jeśli będziecie jechać z innej strony niż Stronie Śląskie, to jako punkt startu zignorujcie inne górki wokół szczytu Stvanice (Štvanice), bo tak dla utrudnienia nazywa się sam szczyt, na który dociera wyciąg. Powód jest prosty – latem i jesienią tylko od Stribrnic działa wyciąg, choć na mapie jest ich kilka.

To w Stribrnicach znajduje się całe centrum zamieszania, z kasami, miejscem gdzie można coś zjeść, małym zapleczem z warsztatem. W sezonie bary i np. wypożyczalnia supów są też z drugiej strony góry, a w Hyncicach jest drugie bike centrum (kolovna), ale tak będzie wygodniej. Jak przystało na czeską miejscówkę, jest i trasa dla hulajnog oraz odpowiednia trasa (oznaczona na różowo na mapie). To w Stribrnicach jest też parking, miejsce do zaparkowania, a nawet dla kamperów i oczywiście prysznice. Całość jest dobrze przygotowana na przyjęcie gości, bez względu na moment w sezonie.

Trail i enduro park

To fascynujące, ale pomimo tego, że byliśmy na miejscu w środku tygodnia (ok, we wtorek), to miejscówka nie była całkiem pusta. Prawdziwy ruch zaczął się po południu, najwyraźniej magia Kralicaka działa, bo pojawili się całkiem liczni chętni, w tym całe szkółki dzieciaków, ćwiczących elementy na trasach enduro (!). Jednocześnie z wielu stron docierały do nas informacje, że w Dolni Morava jest tłoczno, do tego stopnia, że nie sprzedawano karnetów, albo trzeba było czekać pół godziny na wjazd na górę. Już choćby z tego powodu Kralicak stanowi poważną alternatywę, ale ni byłoby to istotne gdyby nie sama jakość tras. A te są po prostu dobre. Pod jednym może wyjątkiem – jeśli nie jest się zjazdowcem. Powód jest prosty, cała miejscówka jest sprofilowana pod inny typ użytkownika i klasycznej trasy DH tu nie znajdziemy.

Sama górka jest niewielka, ale dobrze wykorzystana – konkretnie rzecz ujmując „wybitność” czyli różnica wysokością startu i mety wynosi tylko ok. 250 metrów. Nic dziwnego, że górkę można podjechać, albo i użyć wygodniej kanapy, gdzie obsługa pomaga w pakowaniu rowerów.

Trasy do wyboru

Trasy oznakowane są kolorami, na mapie łatwo je odnaleźć. Ale uwaga – w terenie jest trudniej, bo oznakowania kolorami i strzałkami są bardzo małe. My żółtą podjazdówkę (przerywane kropki) czyli stoupak znaleźliśmy dopiero… zjeżdżając, bo nie startuje z samego dołu i bike centrum. Trasy zostały wykopane i wyszejpowane przez Hubleska Trail Crew.

Trasy zielone – są dwie, ale tak naprawdę jedna bardzo długa, jej odnoga to tylko łącznik do drugiego bike centrum. To trasa dla początkujących, pozwalająca ćwiczyć technikę jazdy. Atrakcja to… bunkry, którymi zresztą usiana jest cała okolica. Można nią też dotrzeć do zbiornika wodnego, jeśli ktoś ma ochotę na kąpiel. W momencie gdy byliśmy na miejscu wody było niewiele (ale SUPY obok owszem stały). Ta trasa nadaje się też do wybrania rodzinnie, z dziećmi.

Z zielonej można przeskoczyć na niebieską lub podjazdówkę (mniej więcej w 2/3), która sama w sobie także jest atrakcyjna i dobrze zrobiona. Finalnie jednak zielona praktycznie okrąża górę, by dojechać do kanapy (końcówka to droga).

Trasy czerwone – generalnie jest jedna, a raczej dwie, to zależy jak spojrzeć. Ujmując inaczej – jedna, ale z rozgałęzieniem. To zdecydowanie propozycja dla lotników, część dolna, wracająca do wyciągu to nawet poważny Airline, na poziomie zdeydowanie zaawansowanym. Tu także dodatkową atrakcją będą bunkry i zdecydowanie widoki!

Trasa czerwona po zakręcie w lewo – ta z powrotem do wyciągu – ma duże przeszkody, wymagające umiejętności, ale są chickeny!

Trasy czarne – jeśli ktoś lubi naturalne trasy z morzem korzeni, kamieni i mokrą ziemią to będzie czuł się jak w niebie. Jest ich aż pięć i generalnie, choć są do siebie podobne, to jednocześnie różne. I tak np. najbliższa wyciągu trójka jest stroma i korzenna, a piątka dla odmiany to więcej kamieni, w tym całe ruchome rockgardeny. Całość to zdecydowanie poziom ekspercki, nawet na sucho było trudno. Ze względu na ilość korzeni na mokrym będzie bardzo co robić.

To trasy czarne są najlepsze w całym kompleksie i ze względu na nie przede wszystkim warto tu przyjechać. Miejscówka idealnie nadaje się do trenowania rejcingowego enduro po naturalnych szlakach.

Oprócz tego jest też asfaltowy pumptrack i skill zone.

Ceny

Jeśli weźmiemy pod uwagę obecne tendencje zwyżkowe, to Kralicak należy do tańszych miejscówek. Całodzienny karnet to koszt 600 koron (111 zł), pojedynczy wjazd 150 korn (27 zł). Z punktu widzenia wypadu rodzinnego warto wspomnieć o torze saneczkowym (bobovka), hulajnogach oraz oczywiście niższych cenach na wyciąg dla dzieci.

Inne atrakcje

Okolica to oczywiście nie tylko sam Kralicak, ale też inne bike parki, jak i rzeczy godne zobaczenia. Generalnie w zasięgu kilkudziesięciu minut jest kilka innych rowerowych miejscówek, w tym bike parki Kouty i Kares oraz oczywiście Dolni Morava (a po polskiej stronie Czarna Góra). Zawsze jednak założyć można, że kiedyś będziecie zmęczeni, a tu godne polecenia do odwiedzenia są np. Větrov (918 m n.p.m.), czyli wzgórze gdzie od niedawna funkcjonuje nowo wybudowana wieża widokowa Dalimilova rozhledna (dalimilovarozhledna.cz), oddana do użytku w lipcu 2021 r. Ta wieża to praktycznie kopia poprzedniej wieży ze Śnieżnika, zburzonej w 1973 roku (w jej miejsce powstał obecny tzw. blender). Jeśli wespniecie się na cienką jak zapałka wieżę na Stvanicy (Stříbrná Twiggy) to tę drugą można dostrzec w oddali. Ciekawostka – nową, stalową wieże na Śnieżniku także widać z kopii starej.

Z drugiej strony Starego Miasta (Staré Město pod Sněžníkem) znajduje się urokliwe miasteczko Branna, a w nim oprócz zabytków minibrowar Kolstejn (kolstejn.cz) i bardzo dobra restauracja. Kolštejn to stara nazwa miejscowości do 1947 roku. Co ciekawe, najlepiej dojechać tu po zmroku, wówczas można podziwiać efektowną iluminację ratusza, gotyckiego zamku i całego zespołu zabytków, które położone są na szczycie.

Gdzie spać?

Sprawdziliśmy dla was dwa miejsca, po czeskiej i polskiej stronie. Tuż obok Brannej będzie to XPark Františkov (x-park.cz), całoroczny ośrodek, który będzie stanowił niezłe miejsce wypadowe do pobliskich bike parków, z Koutami na czele. Sprytnie zagospodarowano tu infrastrukturę narciarską na możliwość spania latem i jesienią, jest i małe jeziorko!

Jeśli jednak waszym celem będzie Kralicak i np. kolejnego dnia Dolni Morava, to polecamy Osadę za Górami za Lasami (zagoramizalasami.com) w Kamienicy. Sześć komfortowych domków dzieli dosłownie kilkanaście minut od pierwszej i 45 minut od drugiej miejscówki samochodem i… 45 minut rowerem od Dolni Morava. W pojedynczym domku mieści się do sześciu osób, jest i opcja umycia rowerów, jak i relaksu w saunie po całym dniu jazdy.

Zobacz także

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Translate »