Co to jest bikefitting, czyli tuning ostateczny

O tym, że to rower dopasowuje się do rowerzysty, wiedzą dobre sklepy rowerowe. Sprawa regulacji ustawienia siodła, jego wysokości i odsunięcia, położenia dźwigni hamulców i manetek, kąt nachylenia kierownicy czy wreszcie wysokość i długość mostka, wszystkie te rzeczy można łatwo zmienić, kupując nowego dwukołowca.



I... większość użytkowników na tym poprzestanie. Ale tam, gdzie liczą się efekty i wydajność, głos powinien zabrać profesjonalny bikefitter, czyli osoba mająca wiedzę z dziedziny dopasowywania roweru do kolarza na podstawie badania jego anatomii. Co sprowadza się do tego, że bikefitter powinien być fizjoterapeutą lub kimś z podobnym przeszkoleniem i kwalifikacjami. W krakowskiej siedzibie firmy Veloart spotkaliśmy się z Jarkiem Dymkiem oraz Katarzyną Polakowską. Katarzyna przywiozła swojego szosowego Rometa Huragana, który miał zostać poddany zmianom.

 

 

Bikefitting istnieje w słownikach wielu firm rowerowych jako zestaw metod i procedur dopasowujących. Pomijając specyficzny marketing, każdy fitting realizuje te same założenia i mniej więcej w ten sam sposób. Veloart, mieszczący się w stylowo urządzonych przestrzeniach na tyłach niepozornej willi na południu Krakowa, reprezentuje holistyczne podejście do tematu, bazując na doświadczeniu bikefittera. Jarosław Dymek jest tym, do którego przychodzi się po dopasowanie roweru, jak do doktora po diagnozę. Zdarza się, że bikefitter leczy chorych – z wad postawy, nieprawidłowej pozycji na rowerze – ale w przypadku profesjonalnych kolarzy bikefitting jest bardziej jak suplementacja diety i pomaga w osiągnięciu jeszcze lepszych wyników oraz w skuteczniejszym dysponowaniu możliwościami organizmu. 

 

 
Katarzyna Polakowska - zawodniczka Romet Racing Team. Ściga się od początku XXI wieku, głównie na szosie, a ostatnio również w MTB. Wielokrotnie stawała na naj- wyższym stopniu podium w klasyfikacji generalnej Bike Maratonu. W 2014 roku była 6. na Mistrzostwach Świata Masters w Słowenii.
 
Jarosław Dymek - bikefitter, Absolwent UJ, dyplomowany fizjoterapeuta i instruktor sportu Polskiego Związku Kolarskiego. Brał udział w szkoleniach: Retül University, Trek Precision Fit, Solestar, Sidas gebioMized. Umysł wybitnie analityczny, którego można słuchać w nieskończoność. Skarbnica wiedzy teoretycznej i praktycznej, zna kolarstwo z każdej strony.

 

WIEDZIEĆ WIĘCEJ O SOBIE

 
Początki kariery sportowej Kasi Polakowskiej sięgają 2001 roku. Droga do ścigania się w barwach Romet Racing Team była długa, a w jej trakcie zdarzyły się i narty biegowe, i rower górski i... kontuzja na szosie. Taki drobny incydent z życia kolarza, okazuje się, może mieć wpływ na pozycję na rowerze oraz motorykę ciała. Dlatego Jarek, przeprowadzając wywiad z zawodnikiem, zapisuje nie tylko każdy szczegół z przeszłości, ale i przyzwyczajenia, nawyki treningowe, wszystko, z czego nawet nie zdajemy sobie sprawy. Wywiad otwiera oczy – co jest istotne w dobrym kolarstwie, gdzie jest miejsce do poprawy nas samych, a w dalszej kolejności, co takiego wydarzy się z naszym rowerem i butami. A buty dla kolarza to sprawa kluczowa. Przypominamy sobie wydarzenia z przeszłości, poprzednich trenerów, analizujemy jak u psychoterapeuty. Kasia Polakowska jeden bikefitting miała już za sobą, wykonany dwa lata wcześniej, ale takich pytań nikt jej jeszcze nie zadawał. Często mówi się, że bikefitting polega wyłącznie na dopasowaniu roweru do zawodnika, co jest prawdą, ale tylko w części. Równie ważne okazuje się skorygowanie zawodnika z uwzględnieniem specyfiki jego ciała, zasugerowanie ćwiczeń czy nowych aktywności, które, wykorzystyjąc efekt synergii, przyniosą wymierne rezultaty, odczuwalne w dłuższym czasie i zauważalne po wynikach na szosie. To właśnie kolarstwo szosowe we wszelkich odmianach jest głównym powodem, dla którego kolarz przychodzi do bikefittera.
 
 
 

 
 
Rower górski również można dopasować, ale z racji specyfiki jego wykorzystania i częstej zmiany pozycji najlepiej przynieść swoją maszynę XC do maratonów, na której po prostu najwięcej siedzimy. Na szosie, gdy pedałujemy dużo w siodle, dopracowana pozycja, również pod względem aerodynamicznym, przełoży się na szybszą i lżejszą jazdę. Jarek poznawał swoją „pacjentkę” Katarzynę praktycznie od zera i w ciągu nieco ponad godziny wiedział o niej wszystko, co mówiło jej ciało – poznał motorykę, giętkość, szybkość, zakres ruchów koń- czyn, a nawet jej stabilność. Po wywiadzie przy kawie nastąpiła seria ćwiczeń przed lustrem oraz badanie na stole do fizjoterapii. Jarek cały czas uzupełniał notatki, do których nie wolno zaglądać postronnym. W końcu to tajemnica lekarska. W czasie badania wychodzą na jaw wszystkie przeszłe kontuzje i ich skutki, ukryte bóle, które być może występują w czasie długiej jazdy, ale o których nie pamiętamy. Pełna transparentność.
 
 

 

ROCKET SCIENCE

 
 
System Retül 3D robi wrażenie. Zawodniczka z założoną uprzężą czujników zasiada na rowerze postawionym w elektrycznej rolce, dozującej odpowiednie obciążenie na tylne koło roweru. System kamer i czujników rejestruje ruch umieszczonych na jej ciele punktów referencyjnych. Tworzy to mapę ruchów ciała, pokazuje pozycję na rowerze, w dalszej kolejności sugerując zmiany. W przypadku profesjonalnych kolarzy, legitymujących się wieloletnim doświadczeniem i wynikami, nie można mówić o dokonywaniu rewolucji w ustawieniach, choćby nawet system duże zmiany sugerował. Zawodnicy często mają za sobą przejechane dziesiątki tysięcy kilometrów na różnych ustawieniach sprzętu, na różnych ramach, w każdych możliwych warunkach. Mają swoje wypróbowane i sprawdzone metody treningowe, przyzwyczajenia tak mocno zakorzenione, że niemożliwe do zmiany i to wszystko trzeba wykorzystać na ich korzyść.
 
 

 
 
Dla Katarzyny zmiany w jej prototypowym Romecie Huraganie okazały się symboliczne, ale odczuwalne natychmiast. Jarek, po analizie jej pozycji, która okazała się dość typowa dla kobiet i wynikająca z ich anatomii, zasugerował nowe siodło. Padło na najnowszy model Bontragera, dedykowany ścigającym się na szosie kobietom. Katarzyna swoje ulubione siodło ma od dwóch lat. Przekłada je do każdego nowego roweru. Jej karbonowy Huragan ma unikalny profil rury podsiodłowej, pasuje do niego ta sztyca, którą dołączono do zestawu. Obawy wzbudza jej spory offset, ale w badaniu okazuje się, że wszystko jest w porządku i tuning jarzma, odsuwający punkt mocowania siodła bardziej w przód, nie będzie konieczny. Po wstępnym ustawieniu nowego siodełka okazuje się, że trzeba znaleźć kompromis, bo prawidłowy kąt jego nachylenia jest dla zawodniczki niekomfortowy. O jakie wartości tutaj walczymy? O stopień, góra dwa, idealna na dzisiaj pozycja jest tą, z którą Katarzyna przyjechała do Veloartu. Przy- najmniej dla niej jest idealna i komfortowa, ale badania jasno wskazują, jakie dalsze konsekwencje pociąga za sobą złe ustawienie siodła. To kolejny powód, dla którego nie warto doświadczonym zawodnikom fundować rewolucji w rowerze. Bikefitting ma pokazać, jak korzystać z roweru w maksymalnie efektywny sposób i jak do tego dojść systematyczną pracą i treningami adaptacyjnymi.
 
 

 

DRUGI TRENER

 
 
Analiza danych systemu Retül 3D daje informacje o zawodniku, a tym samym pozwala na stworzenie uniwersalnej instrukcji prawidłowego ustawienia roweru szosowego. Zawierają się w niej wszystkie istotne odległości między punktami kontaktowymi roweru z ciałem kolarza: pedałami i pośrednio umieszczeniem suportu, kierownicą i siodłem. Tych parametrów jest kilkanaście i zasadniczo wystarczy jedno pełne badanie, aby móc później samodzielnie przenosić dane na kolejne rowery. W praktyce okazuje się, że dalsza pomoc bikefittera jest pożądana i klienci wracają do studia przynajmniej raz w roku. To nie jest konieczność, ale potrzeba, bo fitter jest trochę jak drugi trener. Dla każdego kolarza buty są tym elementem ubioru, który przesądza o komforcie jazdy, skuteczności pedałowania i w konsekwencji o miejscu na mecie. Śliski aerodynamicznie strój, czy połykający powietrze kask nie liczą się tak bardzo, jak wygodny i pewny but. Jeszcze na etapie konsultacji fizjoterapeutycznej Jarek ogląda buty i sprawdza wstępnie ustawienie bloków, wracając do tego elementu garderoby regularnie podczas fittingu. Za pomocą specjalnej przystawki Ergona do butów szosowych ustala prawidłową pozycję bloków, która od tej pory powinna pozostać bez zmian. Do tego dochodzi korekta specjalnymi wkładkami lub poduszkami żelowymi, korygującymi układ stopy. Zasada jest prosta: jeśli czujecie drętwienie stóp w czasie jazdy, odczuwacie ból, niemal na pewno powinniście zasięgnąć porady bikefittera. A to zazwyczaj jest dopiero początek drogi do prawidłowo ustawionego roweru.
 
 
Poza nowym siodłem Katarzyna dostała jeszcze nowy mostek, nieco dłuższy od poprzedniego, o całe 10 mm. Z tak długim wspornikiem jeszcze nie jeździła, co nie znaczy, że nie okaże się on tym jedynym. Jej pozycja na rowerze, zarówno w siodle, jak i w sprincie, w górnym i dolnym chwycie, była ogólnie dobra. Bez wizyty w Veloarcie trudno by jej jednak było wypracować konieczne zmiany.
 
 

 
 
Katarzyna Polakowska: „Od czasu badania nie zrobiłam dużego dystansu, na pewno jednak do plusów zaliczam pozycję i model siodełka. Czuję się lepiej, rzeczywiście biodra nie chodzą na boki, środek ciężkości w końcu zbalansował się, równo na siodło i kierownicę. Kładę mniejszy nacisk na kierownicę niż wcześniej. Trochę nie mogę się jeszcze przekonać do mostka o długości 100 mm (dotychczas miałam tam 90 mm), być może muszę jeszcze trochę pojeździć, gdyż wydaje mi się, że ta pozycja mimo wszystko skuteczniej odciąża moje plecy. Bez wątpienia na plus oceniam ustawienie bloków, w wyniku korekty ustawienia można poczuć efekt mocniejszego nacisku na pedały. Wkładek nie zmieniałam, na razie się z tym wstrzymam, zgodnie z sugestią Jarka, że to temat na przyszłość”

Komentarze do artykułu