First Ride – Yeti SB100

W czasach, gdy wszyscy w rowerze mieli… rogi, śmiano się z podniesionych kierownic zawodników XC z Ameryki. Dziś takie kierownice w MTB to standard. Czy świat podąży śladem Yeti także w przypadku nowego SB100? Nie byłoby to złe rozwiązanie!



Genetyczny mix

 

Yeti wymieniło całą serię swoich rowerów amortyzowanych. Na pierwszy ogień poszło SB100, potem SB130 i SB150. Liczby w nazwach oznaczają skok zawieszenia. 100 mm w tym przypadku mogłoby sugerować jeszcze jeden z rowerów do cross country, w końcu wiele jest sprzętów o tym samym skoku, gdyby nie fakt, że z przodu mamy 120. Jeśli dodamy do tego, że seryjnie w rowerze znajdują się krótki mostek i szeroka kierownica, jasne staje się, iż otrzymaliśmy owoc mezaliansu dwóch różnych kategorii – XC i trailu.

 

Yeti SB100
Kultowa plakietka, jak za dawnych lat. Ten znaczek ma moc przyciągania.

 

 

I jak to zwykle bywa w przypadku kombinacji genetycznych, dziedziczenie cech nie zawsze od razu jest widoczne. W tym przypadku kierownica i mocno opadająca rama wydają się pochodzić od „taty” ścieżkowca, podobnie jak teleskopowa sztyca, ale już szybka wyścigowa „mamusia” odpowiedzialna jest za smukłość sylwetki i niską wagę. Które geny przeważają? Odpowiedź wymaga rozwinięcia.

 

Rama i zawieszenie

 

Zacznijmy jednak od ramy. W wariancie wyższym Turq ma ważyć 2,5 kilograma, w wersji podstawowej, nazwanej Carbon, waga wzrasta o 200 gramów za sprawą zastosowania prostszych (a przy okazji tańszych) włókien. Samej tańszej ramy nie da się jednak kupić, dostępna jest tylko w komplecie, jako cały rower. Wersja na ramie Torq, testowana przez nas, startuje od 33 900 zł (podobnie powinien kosztować nasz egzemplarz). Wszystkie ramy z serii SB wyglądają niemal tak samo.

 

Yeti SB100 zawieszenie

Cały „bajer” schowano w środku, więc nie cieszy oczu, a to Infinity Switch odpowiada za magiczne triki.

 

Ten sam jest system zawieszenia Infinity Switch. Ale uwaga, w większych modelach nie został on zminiaturyzowany! Poza zmniejszeniem dwóch tłoczków wyprodukowanych przez Foxa (Yeti z tą marką współpracuje od dawna), które pozwalają na przesuwanie się głównego punktu obrotu tak, by niwelować pracę napędu, Infinity Switch obrócono też o 90 stopni, dzięki czemu uzyskano miejsce na bidon wewnątrz ramy. Zdziwieni? W XC bidon pod ręką to nadal podstawa! W przeciwieństwie też do poprzedniej serii rowerów Yeti, typu SB4.5, rama jest niższa i skrócono rurę podsiodłową. W efekcie dostajemy bardzo duży przekrok, choć koła mają 29 cali. Infinity Switch schowano zaś tak sprytnie w okolicach środka suportu, że bez ściągnięcia specjalnej osłony dostanie się do niego jest niemożliwe. Testowany rower stanowił mieszankę zestawu sprzedawanego seryjnie – rama z tłumikiem, widelcem i sztycą – z mieszanką tuningowaną pod względem wagi.

 

Osprzętowanie

 

Napęd był niemal seryjny, czyli Sram GXEagle, ale już koła złożono na węższych obręczach DT Swiss, rower ma też fabrycznie masywniejsze opony Minion DHF/Agressor. Takie same w serii są za to hamulce XT. To, co najważniejsze, zachowano jednak bez zmian – amortyzację oraz elementy odpowiedzialne za sterowanie, czyli kierownicę i mostek. Rower został przetestowany dogłębnie, na bardzo różnych trasach. Przejechał spory kawałek Podlasia, był na Rychlebach (tam zrobiono zdjęcia) i nad Gardą. Pozwala to udzielić odpowiedzi, do czego służy.

 

Yeti SB100
Szeroko z przodu, krótko z tyłu? Zgadza się! Kierownica jak z enduro, ale tylko 100 mm skoku zawieszenia!

 

Czy to rower XC?

 

Nie, choć start w wyścigu cross country jest jak najbardziej możliwy. Testowany rozmiar M nie jest zbyt długi, co powoduje, że podjeżdżanie jest na nim wygodne, ale bardziej przypomina ścieżkowca. Zawieszenie specjalnie nie buja, odpowiada za to krótki mostek. Co nie znaczy, że rower podjeżdża źle, tyle tylko, że klasyczne fulle XC podjeżdżają jeszcze lepiej. Zawieszenie jest przy tym tak efektywne, że blokowanie go zupełnie nie ma sensu. Na zjazdach SB100 większość rowerów XC bije na głowę. Okazuje się jednak, że geny ścieżkowe mają charakter dominujący, bo dopóki kamienie nie są gigantyczne, rower łatwo pokonuje przeszkody. Na lekkich kołach ma przy tym tendencję do myszkowania. W końcu kąt widelca to niemal 68 stopni (67,8 konkretnie), do tej łatwości skręcania trzeba się przyzwyczaić. Yeti świadomie też dobrało widelec o zmniejszonym offsecie, co tę predyspozycję tylko wzmacnia. Czy to problem? Nie! Ten typ tak ma, to czysta zabawa, bo dzięki temu prowadzi się lekko niczym BMX. W dodatku tył, a Yeti zaleca aż 32% SAGU (!), sprawia wrażenie, jakby miał więcej skoku. Charakterystykę pracy zawieszenia dobrano tak, że nie udało mi się go dobić, mimo jazdy po ścieżkach i dropów. Tu zdecydowanie trudno porównać to z typowymi rowerami do cross country, gdzie preferowana jest raczej twardość i efektywność, a nie wykorzystanie skoku.

 

Yeti SB100
Czy ten kolor może kłamać? Zresztą kształt też nie. Wszystkie Yeti z serii SB są do siebie podobne.

 

 

Podsumowanie

 

SB100 bliżej do trailówki niż roweru XC, tym samym jest idealnym rowerem na 95% powierzchni Polski. Wystarczająco lekki, by jeździć w maratonach, bardzo dobrze radzi sobie w centrach ścieżkowych, nie pogardzi również okazjonalnym wyścigiem XC!

 

 

Dowiedz się więcej na: bikeline.pl

 

Przeczytaj również:

Gryzieni i drapani - Arizona Trail

Jak się robi kolarstwo - UKS Krupiński Suszec

Wujek dobra rada - rowery dla dzieci