Formula Cura 4 – Hamulce warte mistrza

Cura była jedynymi hamulcami używanymi w zeszłorocznym zjazdowym Pucharze Świata, na którym wygrywano te zawody. Loic Bruni testował prototypy najnowszego modelu, choć jeszcze z poprzednią wersją tarczy i został na nich mistrzem świata (choć zapewne za wiele ich nie używał).



Formula Cura 4Dźwignia Formuli dobrze leży w dłoni, do obsługi wystarcza jeden palec. Jest identyczna jak w modelu Cura.

 

Skoro dwutłoczkowa Cura miała wystarczającą moc, po co jeszcze mocniejsza z czterema? Sprawdziliśmy już seryjną wersję modelu w twentyninerze enduro i potwierdzam, że nie jest to przesada. Tam, gdzie zjeżdża się długo, a palce bolą, duża siła dostępna za pomocą jednego palca to błogosławieństwo. A siły jest dość, nawet przy tarczach 180 mm - takie były zamontowane. Trudno znaleźć wady nowego modelu, można ewentualnie lubić lub nie dźwignie z odsuniętym punktem obrotu. Hamulec jest nie tylko mocny, ale też łatwy w modulacji. I o to przecież chodzi.

 

Póki co nie dostaliśmy niestety pary do testu długodystansowego, to podstawowy problem z Formulą w polskich warunkach - utrudniona dostępność i kontakt z dystrybutorem. Szkoda. Przy ewentualnych zakupach należy więc szukać źródła, gdzie nie będzie problemu z serwisem czy gwarncją.

 

Formula Cura 4Cztery tłoczki kryją się w jednoczęściowym, kutym zacisku. Klocki mają większą powierzchnię niż w wersji z dwoma tłoczkami.

 

Dowiedz się więcej na http://www.rideformula.com/

 

Przeczytaj również:

 

O czy piszemy w wydaniu Bike 1-2/2019

Marine Alpine Star

Pivot Firebird 29