Pod prąd – Giant Trance E+ SX

Giant ma w swojej kolekcji na sezon 2019 dwa nowe modele ze wspomaganiem elektrycznym na różnych poziomach cenowych. Droższa jest seria Trance E+, tańsza Stance E+.



Sercem rowerów Giant Trance E+ ze skokiem 150 mm z przodu i 140 z tyłu jest nowy silnik Yamahy Sync Drive Pro. Tajwańska firma przystosowała go do roweru i zestawiła z akumulatorem o pojemności 500 Wh, który został zintegrowany w rurze dolnej ramy. Interesujący jest niski współczynnik Q wąskich korb, jak i kompaktowa obudowa jednostki napędowej. Nowy model ma zgrabny kształt, klasyczny. Równie elegancka jest jednostka sterująca na kierownicy, cztery przyciski zestawiono tu z diodami ustawionymi w dwa rzędy, które pokazują naładowanie akumulatora i tryb wspomagania silnika. To ostatnie ma pięć stopni, przy czym pierwsze trzy dynamicznie reagują na moc użytkownika włożoną w pedałowanie, dwa ostatnie dają maksymalne wspomaganie niezależnie od mocy własnej.

 

Giant Trance SX E+

 

Bez zmian pozostało zawieszenie Maestro, łączące wahacz za pomocą dwóch dźwigni z ramą główną. Tłumik zamocowano na łożyskach kulkowych. Zmodyfikowano jego charakterystykę pracy, w związku z czym ma obecnie większą progresję na ostatniej ½ skoku.

 

Giant Trance SX E+

 

Geometria jest klasyczna. Kąt widelca 66,5 stopnia, tył 470 mm, dzięki czemu łatwo powinno się skręcać, a podjeżdżanie nie sprawi problemu. Także w kwestii długości korb Giant nie zdecydował się na eksperymenty, od rozmiaru M zastosowano ramiona o długości 170 mm, tylko w S i XS mają one 165 mm. W wyposażeniu Giant stawia na mocne hamulce czterotłoczkowe we wszystkich modelach. Do tego dochodzą obręcze o szerokości 35 mm, jak i opony Maxxisa w rozmiarze 27,5x2,6 cala, seryjnie bezdętkowe. Trance E+ dostępny jest też w wariancie SX z tłumikiem sprężynowym i widelcem 160 mm (właśnie ten wariant przetestowaliśmy).

 

Giant Trance SX E+

 

Nowy, tańszy model Stance E+, ze skokiem 130/120 mm, bardziej stromym kątem widelca i krótszą rurą górną, zapewnia bardziej wyprostowaną pozycję. Ciekawostka, pozwalająca utrzymać cenę w ryzach – zawieszenie obywa się bez patentu Maestro. Zastosowany tu silnik Sync Drive Sport ma uproszczoną reakcję na moc włożoną w pedałowanie, ale tę samą moc własną co wersja Pro i akumulator o tej samej pojemności.

 

Giant Trance SX E+

 

TRANCE SX E+ 1 PRO. PIERWSZA JAZDA

 

Ze skokiem 160 mm z przodu, tłumikiem ze sprężyną stalową i kątem widelca 66 stopni SX to wariant bardziej zorientowany na zjeżdżanie. Sprawdziliśmy wersję Trance SX E+ 1 Pro za 21 999 zł. Rower podjeżdża bardzo dobrze, strome ścianki można pokonywać nawet bez użycia maksymalnego wspomagania (stopień trzeci z pięciu). Dzięki długiemu tyłowi przód późno się podnosi (tu kluczem do sukcesu jest umiejętne dozowanie mocy i dobór kadencji). Yamaha wspomaga pedałowanie płynnie, bez nagłych szarpnięć. Manetka do sterowania silnikiem jest ergonomiczna, ale dłuższą chwilę trwa nauczenie się, do czego służą poszczególne przyciski, także dlatego że są mało wyraźnie opisane. Klasycznego wyświetlacza brak. Z góry rower to prawdziwa ścieżkowa rakieta. Tył pracuje ekstremalnie czule, bez opcji dobicia. Zdecydowanie sprawia wrażenie, jakby skoku było o wiele więcej niż 140 mm. Przód (Fox 36 z serii Performance) wymaga więcej pracy przy ustawieniach, by nie za- padał się na stromych zjazdach, ale odwdzięcza się wówczas dużymi rezerwami, także trudno tu dobić (sugestia tuningowa – użycie tokenów). Prowadzenie jest neutralne, rower stabilny, bez wrażenia ociężałości. Dobrze też dobrano środek ciężkości, maszyna jest stabilna w locie. Opony mają dobrą przyczepność, z tyłem trzeba uważać, łatwo dobić (i złapać gumę).

 

Dowiedz sie więcej na: www.giant-bicycles.com

 

Przeczytaj również:

 

Elektryczne skoki - Fox Live Valve

Windą na szczyt - szwajcarskie Valais

Alpejskie polowanie - Scott Ransom vs. Cannondale Jekyll

Komentarze do artykułu