Home Testy Akcesoria Tacx Vortex Smart

Tacx Vortex Smart

0
1238

Sytuacja zmieniła się odrobinę w momencie, gdy po raz pierwszy przejechałem się na egzemplarzu wyposażonym w możliwość rozszerzenia o rzeczywistość wirtualną. Prosty fakt, że na ekranie przed nosem coś zaczęło się dziać, sprawił, że obudziła się we mnie nadzieja. Dziś mogę nawet nazwać się fanem trenażerów, powiedzmy, fanem po przejściach, dla którego jest to małżeństwo z rozsądku. Pedałowanie pod dachem pozwala mi przy minimalnym nakładzie czasu przejechać się na rowerze wtedy, gdy na zewnątrz jest to zwyczajnie niemożliwe. Nie tylko po to, by trenować, ale zwyczajnie dla przyjemności. Kluczem do sukcesu stał się sprzęt

Złożony Tacx Vortex Smart gotowy do działania
 

I tu pojawił się Tacx Vortex Smart. Dlaczego akurat ten model? Powód jest prosty – to najtańsze urządzenie, które pozwala w sensowny sposób korzystać ze wspomnianego rozszerzenia o rzeczywistość wirtualną i dodatkowe oprogramowanie. Sensowny, czyli nie tylko po prostu oglądać filmiki (bo przejazdy amatorskie różnych tras dostępne są choćby na youtubie, a obciążenie można zmieniać manetką, chcąc dopasować się do tempa ich odtwarzania), ale albo symulować w sposób automatyczny jazdę na zewnątrz, albo też realizować w wygodny sposób programy treningowe. Czy też grać i kręcić jednocześnie ze znajomymi na Zwifcie.
W poprzednim sezonie byłem użytkownikiem najdroższego modelu Tacx’a, czyli i-Genius Multiplayer, tym samym nazbierałem wystarczającą ilość doświadczeń do porównań. Różnice? Co do cen, oficjalnie Vortex Smart kosztuje 1799 zł (cena sugerowana przez oficjalnego dystrybutora Tacxa w Polsce velo.pl, ale zawarty jest w niej bon o wartości 200 zł, w sieci od ok. 1400 zł), i-Genius Multiplayer Smart 4799 zł

 

Zanim „ruszymy” z miejsca

Tacx Vortex Smart to jeden z trzech modeli z serii Smart, czyli skomunikowanych bezprzewodowo przez ANT+ i, które zostały przygotowane na sezon 2015. Poniżej znalazł się Satori Smart, o mocno ograniczonej funkcjonalności, bo sterowany jest ręcznie klasyczną manetką (telefon/tablet praktycznie pełni tylko rolę wyświetlacza). Powyżej Bushido Smart, którego układ hamujący to silnik elektryczny, w przeciwieństwie do układu magnetycznego w Vortexie i Satori. Dodatkowa konsekwencja różnych układów to maksymalny możliwy do uzyskania opór – w Bushido jest to 1400 watów, w dwóch pozostałych 950. 

 

Zasadniczo proces przygotowania urządzenia do pracy jest mało skomplikowany i sprowadza się do rozpakowania i dopasowania za pomocą dwóch śrub do odpowiedniej, preferowanej przez nas wielkości koła. Możliwe są 26, 28 cali (czyli też 29 w nomenklaturze MTB). Rozłożenie dwóch podpór pozwala Vortexa stabilnie ustawić. W zestawie dostajemy też podstawkę pod przednie koło, które pozwala wypionizować rower, oraz solidny zacisk do koła tylnego. Jak też kabel zasilający, bo Vortex Smart wymaga zasilania. W naszym przypadku trenażer stanął na gumowanej macie Tacx’a (249 zł), która dodatkowo go wycisza. Praktyczna jest też opona treningowa Tacx’a (119 zł), ale tu skuteczne okazują się też używane opony szosowe. Tak naprawdę jednak najwygodniej jest użyć dodatkowego koła budżetowego z podobną oponą treningową. Cały zestaw można uzupełnić o uchwyt na tablet, montowany na kierownicy, (149 zł), który jednak mógłby być prostszy w montażu (również go testowałem). 

Zielona dioda sygnalizuje chęć podjęcia dialogu
 

Co jeszcze? Trenażer należy podłączyć do prądu! Zielona dioda sygnalizuje, że jest gotowy do użycia. Kolejna czynność to kalibracja, która sprowadza się do wyregulowania docisku opony do rolki, ale ma wpływ na poprawność działania całości – czytaj ślizgania się opony – jak i wskazanie mocy. Najwygodniej kalibrację przeprowadzić za pomocą telefonu (iOS lub Android), łącząc się przez bluetooth. Jeśli trenażer zamontowany jest na stałe, a roweru nie ruszamy z miejsca, czynność jest niemal jednorazowa. Wystarczy pamiętać o ciśnieniu w oponie. Kolejna bardzo ważna sprawa to… sprawdzenie firmware urządzenia, robi to ta sama aplikacja. Najnowsza wersja softu otwiera pełnię możliwości, wprowadzając otwarty standard komunikacji ANT+ FE-C, a pozwalający kontrolować trenażer za pomocą aplikacji innych firm niż Tacx. Wspominałem już o Zwifcie? Najciekawsze jest jednak to, że trenażer można odpalić, bo do obsługi wystarczy tablet lub smartfon, w którym zainstalujemy bezpłatne oprogramowanie Tacx’a. W tablecie otrzymamy jego wersję rozbudowaną, z możliwością dodatkowego rozszerzenia o płatne dodatki, typu filmy, w telefonie okrojoną, ale ciągle pozwalającą na tworzenie własnych treningów. Ważne jest to, że w każdym przypadku można zapoznać się z wszystkimi istotnymi funkcjami bezpłatnie, włącznie z filmem demonstracyjnym, i w ten sposób rzeczywiście poczuć samemu, o co chodzi. Pamiętajcie też, że wiele sklepów w Polsce (w tym przede wszystkim tzw. centrum testowe Tacx’a) pozwala na wypróbowanie trenażerów firmy przed zakupem! 

 

(więcej…)

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Translate »