Dobrze wykonana robota Dandy Horse Wheels

Czasami wystarczy poczekać, a przyjdzie samo. Albo trafić na właściwych ludzi. W przypadku Dandy Horse Wheels potrzebne były jeszcze koła i tak mógł powstać reportaż o rzemieślnikach z Warszawy, który trafił do naszego cyklu Made in Poland.



Składanie kół to temat rzeka, a rzemiosłem tym para się w Polsce wielu specjalistów. Istnieją też firmy, które wytwarzają je na zamówienie. W tym numerze testujemy koła gotowe, kilkanaście modeli tzw. systemowych. Nie każdemu klientowi odpowiada jednak ściąganie ich z półki z gotowymi produktami, niektórzy preferują indywidualny dobór komponentów, zakładając, że takie najlepiej będą dopasowane do ich potrzeb. Dokładnie taki miałem plan, budując testowy zestaw MTB, składający się z piast Trailmech i karbonowych obręczy Nextie, a przeznaczony do maratonu. Szukając kogoś, kto połączy je w całość, przypomniałem sobie o Dandy Horse Wheels. 

 

 

Korpusy piast Dandy Horse Wheels przed wprasowaniem łożysk, montażem osi i bębenków.

 

Koła z ich logo znalazły się w seryjnych rowerach Rondo. Wcześniej też docierały do mnie pozytywne opinie na temat kół, które składali z powierzonych komponentów. Postanowiłem więc zebrać wybrane części i wykorzystać je jako pretekst do wizyty w warsztacie, a proces składania opisać. W ten sposób dwa razy w przeciągu dwóch tygodni trafiłem na Belgijską 6 w Warszawie. Niewielką uliczkę obok parku, zagubioną w środku wielkiego miasta. Równie skromną jak ludzie, którzy tam pracują.

 

 

Dandy Horse Wheels tworzą Rafał, Yasu i Paweł, pracownia budowy kół znajduje się na Belgijskiej 6 w Warszawie.

 

 

Klient

 

Co słyszy klient, który chce złożyć koła w Dandy Horse? Oczywiście, o ile wie czego chce. Jeśli więc wie, pierwsze pytanie, dość intymne, niekiedy niezręczne, brzmi – ile waży? Koła tworzone są bowiem na zamówienie z uwzględnieniem trzech podstawowych czynników: przeznaczenia, budżetu i wagi systemowej. Oczywiście niemal każdy, przynajmniej teoretycznie, chciałby, by zamówione były jak najlżejsze, ale nie jest to priorytetem ekipy Dandy Horse. W moim przypadku waga systemowa, czyli człowiek plus rower, nie przekraczała 90 kilogramów i ten limit wagowy został uwzględniony przy budowie kół. Odebrałem je po dwóch tygodniach i wówczas mogliśmy porozmawiać o wielu, pozornie mało istotnych, detalach. 

 

 

Prasa pneumatyczna obciąża koło z siłą większą, niż jest w stanie wygenerować zawodnik podczas jazdy.

 

Drobiazgi

 

Dyskusję rozpoczęliśmy od analizy konstrukcji kół i rozwiązań technicznych innych producentów, które to rozwiązania spotkały się z dezaprobatą Rafała, Pawła i Yasu. Praktyka, setki złożonych i naprawionych kół dają trudno porównywalne doświadczenie, które przekłada się na jakość ich produktów. Zaglądając na stronę dandyhorse.cc, czy na FB, znajdziecie gotowe zestawy firmowe, ukryte pod nazwami typu Grawiton czy Pozytron, ale w gruncie rzeczy wszystkie koła składane są na zamówienie. Tak jest prościej, bo uwzględniane są także indywidualne, niekiedy fantazyjne życzenia, np. dwa czerwone nyple, bo takie są napisy na rowerze. Wpływać można dosłownie na każdy pojedynczy element. Dandy Horse (nazwa pochodzi od praprzodka roweru, drezyny, którą prześmiewczo nazywano „koniem dandysa”) dobierają bowiem pojedyncze elementy swoich kół, pilnując każdego drobiazgu. Półprodukty importowane są z fabryk na Dalekim Wschodzie, ale wcześniej przechodzą proces surowej selekcji. Część ma już problem z pokonaniem pierwszej poprzeczki, ponieważ Dandy Horse są w stanie wyłapać praktycznie wszystkie niedoróbki. Nierówne obręcze, które nie są okrągłe (!), kompozyt użyty zbyt oszczędnie, który nie wytrzymuje naciągu szprych, czy same szprychy, które poddają się podczas centrowania i skręcają jak precle – te produkty nie mają szans. Wybrane, które zyskały akceptację, otrzymują stylowe logo i trafiają do asortymentu. Jeśli da się jeszcze coś poprawić, jest poprawiane! Dlatego np. piasty przybywają jeszcze bez zamontowanych łożysk i te osadzane są dopiero na miejscu, w specjalnej maszynie. Jakość piast od stałego dostawcy jest OK, ale Yasu wtrąca: „słabym punktem był montaż łożysk, nie robili tego starannie. Zaczęliśmy więc zamawiać oddzielnie łożyska, bębenki i korpusy”. Także szprychy, o ile to możliwe i potrzebne, są celowo przycinane i gwintowane (konkretnie rzecz ujmując, walcowane) w specjalnym narzędziu, tak, by idealnie dopasować ich długość do nypli. Gwintu ma być dokładnie tyle, ile w nyplu, nie więcej. Wszystko konkretne i praktyczne do bólu, bez zbędnych ozdóbek. Dokładnie takie, jak koła Dandy Horse. 

 

 

Organizer do nypli i podstawowych narzędzi do zaplatania kół.

 

Składanie

 

Proces składania kół, nawet jeśli laikowi wydaje się skomplikowany, w rzeczywistości taki nie jest. W dużych fabrykach na masową skalę robią to roboty. Tyle tylko, że dotyczy to produktów masowych, w przypadku których tolerancja jakości wykonania jest zupełnie inna. W procesie składania kół na zamówienie sytuacja jest odmienna, precyzja wykonania to słowo klucz. O jakiej dokładności mówimy? Strona internetowa Dandy Horse podaje: „Przy wyrównanym naprężeniu szprych tolerancja bicia pionowego wynosi 0,25 mm, a bocznego 0,15 mm”. Takie dopracowanie nie jest możliwe bez precyzyjnych narzędzi.

 


Podział pracy wydaje się klarowny. Paweł szprychuje koła, używając przy tym praktycznych pomocy, jak widoczny na jednym ze zdjęć segregator do nypli. Wystarczy nimi potrząsnąć, by ułożyły się główkami do góry. Rafał centruje. Yasu obsługuje klientów i zajmuje się marketingiem. Jeszcze tylko kontrola tensometru, używanego do kontroli naprężenia szprych (trzeba go regularnie kalibrować, szczególnie przy cieniowanych szprychach), i już można składać. Przy tej dokładności słynne uderzanie w szprychy, by usłyszeć, czy dźwięk jest taki sam, nie wystarcza! Wiele z narzędzi używanych w warsztacie kołodzielniczym zostało zresztą samodzielnie wykonanych przez ekipę. Należy do nich np. pneumatyczna prasa służąca do odprężania kół. Pomaga uniknąć słynnego dociągania koła, stosowanego kiedyś po przejechaniu pierwszych kilometrów, gdy szprychy się „układały”. Kilkukrotne odprężenie sprawia, że koło jest gotowe. Jeszcze tylko ważenie i wypełnianie metryczki, gdzie wpisywana jest liczba i długość szprych. Teraz klient może odebrać swój zestaw. Mimo że zasadniczo modele proponowane przez Dandy Horse składane są z typowych komponentów, może się zdarzyć, że uszkodzenie nastąpi np. na drugim końcu świata, wtedy informacja o długości szprych na wymianę okaże się bardzo przydatna. 

 

 

Stock szprych Sapim i DT Swiss.

 

Wybór

 

Fakt, że koła budowane są tradycyjnie, ma też tę zaletę, że w miarę zużycia można wymieniać pojedyncze elementy. Obok szprych czy obręczy należą do nich oczywiście także łożyska. Usługa odświeżenia zestawu również znajduje się w ofercie Dandy Horse. Zresztą oprócz własnych komponentów DH stosują także firmowe części, np. DT Swiss. Jak powiedział Rafał: „Lubimy ich, nie stosują żadnych nietypowych rozwiązań, wszystko mają starannie wykonane. To jedyna firma, która produkuje też piasty, obręcze i szprychy, i każdy element ma pod kontrolą”. Chętnie używają też szprych Sapima, doceniając bezproblemową dostępność również nowości. Praktycznie wszystko firma ma od ręki w magazynie, a czas to pieniądz! W dodatku Sapim oferuje też szprychy niegwintowane. Jak wspominałem, w przypadku Dandy Horse to zaleta. Znakomita większość kół DH montowana jest jednak na własnych piastach. Są lżejsze niż odpowiedniki DT Swiss i tańsze. Pracują na tych samych łożyskach co w modelu 350 Szwajcarów, a za zasprzęglanie odpowiada system sześciu zapadek współpracujących parami. Piasty Dandy Horse kosztują podobnie jak DT Swiss 350, ale są zdecydowanie lżejsze! A modele 240 Szwajcarów podnoszą cenę zestawu o 1000 zł, zaś 180 o 2000 zł. 180 ważą tyle samo co piasty Dandy. 

 

 

Maszyna do skracania i gwintowania szprych SCT Morizumi.


Oferta kół obejmuje wszystkie możliwe ich rodzaje oraz standardy, od szosy po tor i MTB. Droższe warianty są na płaskich szprychach i z piastami do wyboru – Dandy Horse albo DT Swiss. Można też wybrać materiał obręczy (aluminium lub karbon).
Paweł: „Najważniejsza jest dla nas trwałość ogólna kół. Szprychy, które nie pękają, nyple, które pozostają na miejscu, nie rozcentrowują się. Składamy, żeby nie przyjmować reklamacji. Łożyska się zużywają, trzeba wymieniać i już, jak olej w samochodzie”.
Yasu: „Wszystkie elementy są wymienne, najdrobniejsze sprężynki czy zapadki. Mamy wszystkie części do kół, które budujemy”.
Rafał: „Mieliśmy trochę problemów ze sprzedażą naszych kół, bo rzekomo są za ciężkie. Ale wolimy poczekać na kogoś, kto wybiera pewny produkt”.

 

Przykład? Para kół Dandy Horse na aluminiowych obręczach waży około 1580 gramów, przy wewnętrznej szerokości obręczy 25 mm i cenie ok. 1500 zł. Pełną ofertę możecie oczywiście znaleźć na dandyhorse.cc

 

 

Nypel, szef całości

 

Gotowe

 

Tego samego dnia, w którym odbierałem koła, w Dandy Horse pojawił się Jaromir, dystrybutor obręczy Nextie w Polsce. Wspólnie zbadaliśmy moje gotowe już koła, zostały też komisyjnie zważone. Zestaw ważył 1428 gramów (655,6/773,8 g przód/tył), już z opaskami tubeless i wentylami. Rozpoczęło się testowanie! Czekam też na kompletne koła Dandy Horse, które również chętnie sprawdzę. Mam tylko problem, co wybrać. Może z szerokimi obręczami do enduro? Tym bardziej, że za moment mają się pojawić nowe modele do twentyninerów! Przekonało mnie podsumowanie Rafała: „My nie jesteśmy firmą dla kogoś, kto szuka kół z szybkimi napisami, kto chce się pochwalić ziomkom. On pewnie nie kupi naszych kół. Ale jeśli ktoś miał już trochę kół w życiu i lubi dobrze wykonaną robotę, wybierze nasz produkt. Klienci z nami zostają, wracają po trzeci i czwarty zestaw”.  

 

 

Komisyjne badanie gotowych kół na komponentach Nextie i Trailmech, złożonych przez Dandy Horse.

Komentarze do artykułu