Trek Bielsko-Biała. Jedyny taki sklep

Wchodzi człowiek do sklepu, zachwyca się, by zaraz dowiedzieć, że wkrótce miejsce przestanie istnieć. Trudno o bardziej nieoczekiwany początek opowieści o wyjątkowym sklepie, jakim jest Trek Bielsko-Biała.



Trek Bielsko-Biała. Spokojnie, to tylko przeprowadzka! 

 

Przyznam, że mimo pomocy Google’a miałem problem ze znalezieniem sklepu. Wszystko wskazywało na budynek z czerwonej cegły, przypominający odrestaurowaną fabrykę, typowy raczej dla luksusowych butików niż miejscówek rowerowych, ale adres był właściwy. Marcin Książek przywitał mnie w drzwiach, co ostatecznie rozwiało wątpliwości. Od niego dowiedziałem się, że sklep zostanie zamknięty z końcem sierpnia. To jednak na szczęście nie koniec tej historii. Po prostu przeniosą się do sąsiedniego budynku. Powód? Brak miejsca! 

 

PRZĘDZALNIA
„Stary” sklep mieści się w Przędzalni, ale nowy będzie łatwo znaleźć, szukajcie go naprzeciwko.

 

 

 

Trzech braci

 

Do sklepu doprowadziły mnie przebłyski, a raczej ślady jego działań w różnych miejscach, atakujące z zadziwiającą regularnością. Gdy trzy lata temu testowaliśmy fatbike’i, jeden z rowerów pochodził z tutejszej wypożyczalni. Nieustająco bombardowały nas wiadomości na temat sukcesów teamu enduro Trek Bielsko-Biała Racing (reportaż o ekipie znajdziecie w lipcowym numerze Bike’a), szerokim echem odbijał się też #twardywtorek, czyli cotygodniowe spotkania tutejszych szosowców. By osiągnąć taki status, wystarczyło zaledwie pięć lat, bo tyle istnieje miejscówka. Co więcej, w Bielsku-Białej nie ma ona tradycji w postaci funkcjonującego wcześniej sklepu, choć nazwisko Książek jest znane w branży od końca lat 90. Marcin Książek zaczynał w sklepie jako mechanik, potem prowadził własny serwis, a następnie został właścicielem sieci sklepów rowerowych. Pierwszego, drugiego, trzeciego... Zmiana nastąpiła przy czwartym. Tym razem trzech braci Książek – Daniel, Łukasz i Marcin, założyło spółkę.

 

 

WNĘTRZE
Trek Bielsko-Biała ma wyjątkowy klimat. Kiedyś był tu klub, scena i występował m.in. Kazik Staszewski!

 

 

Trek Bielsko-Biała A.D. 2014 


Marcin: „W 2001 powstały sklepy w Andrychowie i Wadowicach, w 2009 w Oświęcimiu, w 2014 w Bielsku. Tak naprawdę Trek nam to zaproponował. Chcieli mieć sklep w Bielsku. Powiedziałem im: Zwariowaliście? Tu jest 25 sklepów! Odparli: Chcemy, żeby to był sklep fabryczny. Dostaliśmy miesięczny termin na podjęcie decyzji, objechałem miasto i powiedziałem Danielowi, że nie będzie drugiej takiej okazji”.
Tak się zaczęło. Również pozostałe sklepy handlują Trekami jako placówki partnerskie, oprócz tego oferują własną produkcję pod marką Goodman i Krossy na półce juniorskiej. Powody przenosin? Oprócz kwestii braku miejsca (nowe będzie miało 450 metrów powierzchni zamiast 300) również chęć przejścia na swoje. Marcin podkreśla, że nowa miejscówka jest tuż obok, więc właściwie nie zmieni lokalizacji. Z zainteresowaniem słuchałem uwag: „tutaj ciśniemy się i powstaje naturalny bałagan”, siedząc na przytulnej kanapie. Trek Bielsko to jeszcze jeden przykład metamorfozy, jaką przeszły sklepy rowerowe w Polsce w ostatnich latach, od stanu z początku 90. dzielą je lata świetlne.

 

 

 

 

Trek Bielsko-Biała - Sklep z duszą 

 

Siedzi się nam na tyle miło i wygodnie, że w końcu nie wytrzymuję i pytam, co było przed sklepem w tym miejscu. Marcin: „Spodobałoby ci się… Knajpa. Nazywała się Backstage, a tu była scena, grywali artyści typu Kazik”. Coś z tego klimatu pozostało. A w spadku również bardzo solidna podłoga. Wprowadzając się, gospodarze zastali oprócz niej tylko zniszczony bar i resztki sceny, trochę plakatów. Patrząc zazdrośnie na wnętrze, żałuję przenosin, ale Marcin mówi, że są konieczne głównie ze względu na serwis – „Brakuje stanowisk. Tu mieści się dwóch mechaników, tam będzie pięciu”. Na pytanie o tajemnicę sukcesu w mieście tak nasyconym sklepami rowerowymi odpowiada: „Gdybyś założył w tym miejscu sklep, który powiela inne, kiepsko by to wypadło”.

 

 

SERWIS
W sezonie lepiej umawiać się ze sporym wyprzedzeniem, nawet jeśli przy serwisie pomaga sam Marcin Książek.

 

 

Bielsko-Biała jest wyjątkowa 


Rozmawiamy o tym, że generalnie Bielsko-Biała jest wyjątkowa, nie tylko ze względu na liczbę sklepów, ale i firm, zarówno producentów, jak i dystrybutorów, czyli po prostu ludzi zupełnie zakręconych na punkcie rowerów. Marcin też jeździ, choć z powodu kontuzji kolana obecnie nieco mniej. Na rowerze enduro, szosowym i fatbike’u! Opowiada mi o innych zaletach Bielska i przekonuje, że jak spróbuję skitouringu, to przepadnę. Mówi: „Ta zima pokazała, że dyscypliny się doskonale uzupełniają. Do wysokości 600 metrów dało się świetnie jeździć na rowerze, np. rano, a po południu można było iść na skitoury”.

 

 

NOWY SKLEP
Tym razem miejsca nie powinno zabraknąć przez dłuższą chwilę,
nowy sklep ma 450 m²!

 

 

 

Trek Bielsko-Biała. Nieodległa przyszłość 

 

Nowa siedziba firmy znajduje się z drugiej strony placyku, wystarczy przeciąć parking i minąć modną palarnię kawy Proper Caffee. Marcin oprowadza i pokazuje, gdzie będzie stanowisko bikefittingu, a gdzie serwis. Wyeksponowanych ma być jednocześnie 120 rowerów, choć pierwotne plany zakładały 90. Taka jest potrzeba. W projektowaniu pomaga Centrala w osobie Gosi Adamskiej. Każdy sklep w Europie wychodzi spod jej ręki i każdy jest inny. Tu przestrzenny, jasny. Z głównego wejścia widać starą siedzibę. Czy wyjątkowy klimat zostanie zachowany? Sprawdzimy, a na razie polecamy wam miejscówkę przy Partyzantów 15, zanim przejdzie do historii. 

 

 

#TWARDYWTOREK
Cotygodniowe spotkania to już tradycja, #twardemuwtorkowi przewodzi Szefowa Sandra Firek.

 

 

#twardywtorek

O szosowe ustawki pytamy ich pomysłodawczynię Sandrę Firek. 

 

 

 

Skąd pomysł na regularne spotkania? 

 

Od zawsze planowaliśmy z Trek Bielsko-Biała zorganizowanie ustawek szosowych. Grup jeżdżących wspólnie ludzi w naszym regionie jest niestety wciąż mało. Zazwyczaj kolarze trenują sami, walcząc z podjazdami. Nam zależało, aby mogli pojeździć wspólnie, w peletonie, i przede wszystkim czegoś się nauczyć od siebie nawzajem.

 

Kiedy i gdzie można przyjechać? 

 

Ustawki organizowane są co tydzień, w każdy wtorek („twardywtorek”) o godz. 18:00. Kręcimy od kwietnia do września, nawet października, w zależności od pogody. Wszystkich informacji technicznych i organizacyjnych szukajcie na naszej grupie na FB #twardywtorek.

 

To wydarzenie towarzyskie czy sportowe, coffee ride czy ustawka? Traktujecie to również jako przygotowanie do wyścigów? 

 

#twardywtorek to wspólny wypad na rower. Przy 2-3 godzinach wieczornego treningu nie ma czasu na coffee ride. Zależy nam na jak najbardziej efektywnym wykorzystaniu tych kilku godzin. Zasada jest prosta – przyjeżdżasz na rowerze szosowym na własną odpowiedzialność, w pełni wyposażony i zgodnie z zasadami zachowania się rowerzystów w ruchu drogowym jedziesz w peletonie z ludźmi, których łączy to samo – miłość do rowerów! To nie jest wyjazd zorganizowany, więc każdy bierze odpowiedzialność za siebie i swój rower. Kilkanaście osób z peletonu ma swoich trenerów i ściga się w weekendy na zawodach w kraju i za granicą, ale trening ten traktują raczej jako przejażdżkę. Sama startuję w zawodach triathlonowych, więc spotkania wtorkowe to dla mnie idealny sposób połączenia treningu ze spotkaniem towarzyskim z fajnymi ludźmi.

 

Macie różne grupy zaawansowania? Przyjmujecie początkujących? 

 

Jeśli grupa jest spora, dzielimy się na słabszą i mocniejszą, ale zazwyczaj staramy się wyjeżdżać wspólnie i wspólnie kończyć trening. Na podjazdach chłopaki dają „w palnik” na tzw. segmentach, gdzie ścigają się i zdobywają punkty za ściganie. Każdego miesiąca prezentujemy trzech „Królów Gór”, nagradzając ich voucherami współpracującej z nami firmy PBC Sfera Bielsko, lokalnego przedstawiciela odżywek Olimp Sport Nutrition. Peleton czeka na wszystkich. Są wyznaczone miejsca, w których kolarze wiedzą, że muszą zaczekać na słabszych. Takim sposobem każdy, i początkujący, i średnio lub mocno zaawansowany, może brać udział w naszych ustawkach.

 

Gdzie jeździcie? Jakieś stałe trasy? 

 

Mamy kilka stałych tras. Zazwyczaj są to góry, podjazdy, zjazdy, tak by tempo było wypośrodkowane, a każdy mógł zrobić mocny lub słabszy trening. Z lokalnych gór w Beskidach można nas często spotkać na Przegibku, Żarze, Salmopolu, Kocierzu itd.

 

Jak zostałaś Szefową #twardychwtorków?  

 

Trenując triathlon, jeżdżąc aktywnie na rowerze szosowym i współpracując z Trek Bielsko, mogłam zrealizować moje marzenie. Chciałabym, żeby wspólnie z nami kręciło coraz więcej dziewczyn. Faceci są mocni, ale wiem, że tutaj w Bielsku i okolicach jest mnóstwo ludzi trenujących samotnie. Peleton i wiedza oraz entuzjazm, jakim zarażamy ludzi, dają pewność siebie podczas jazdy na rowerze. Na nasze ustawki często przyjeżdżają doświadczeni zawodnicy, także ci ścigający się z licencją elity, dzięki którym wspólnie rozwijamy umiejętności kolarskie. Sama dzięki jednemu z nich zakochałam się w kolarstwie szosowym i… w nim samym. 

 

 

Komentarze do artykułu