Home Miejscówki Zbudujmy sobie Heipark!

Zbudujmy sobie Heipark!

0
4861

Kiedy po lewej stronie jadąc autostradą nr 1 minęliśmy Ostravę, zaczęliśmy wypatrywać góry, na którą moglibyśmy się wspiąć. Nic jednak takiego nie był widać na horyzoncie, a licznik kilometrów malał dosłownie w oczach. Kilkakrotnie upewniałem się, że na pewno dobrze wpisałem nasz cel, czyli Heipark Tosovice.

I oto jest! A właściwie nie ma, bo im bardziej się zbliżaliśmy, tym bardziej go nie było. Fakt, były nawet tabliczki, ale jeszcze na kilometr przed miejscem witały nas tylko zielone pagórki, zupełnie nie sugerujące, że może tu być bike park. Bo do tego typu instytucji potrzebna jest przecież górka, czy nie?

Gdzie to właściwie jest?

Heipark Tosovice położony jest konkretnie rzecz biorąc 37 kilometrów za Ostrawą, jeśli spojrzymy od strony Polski. Łatwo sprawdzić, że o takich np. Katowic dzieli go tylko 134 kilometry i około 1,5 godziny drogi, podobnie zresztą jak z Bielska-Białej. W sumie być może dlatego, pierwszych sprawdzonych informacji na temat miejscówki zasięgnąłem od Mateusza Balińskiego, który przywozi tu swoich podoopiecznych na naukę jazdy.

Dlaczego warto tu przyjechać?

Heipark to ośrodek całoroczny, ale latem oczywiście interesowały nas przede wszystkim rowery! A tu, choć górka jest niewielka, zdecydowanie można zaplanować cały dzień jazdy, szczególnie wtedy, gdy ktoś chce się uczyć. Najlepsze bowiem zdecydowanie są trasy zielone i niebieskie – wystarczająco długie i dobrze zrobione!

Najpierw jednak trzeba dostać się na górę, a tu niespodzianka, bo wyciąg to orczyk! Wjeżdża się więc na własnym rowerze, zaczepiając specjalny uchwyt za mostek. To za pierwszym razem jest dość stresujące, ale potem wygodne. Uwaga – na górze uchwyt trzeba też samemu zdjąć z mostka, pociągając do siebie (bez tego leci się w kosmos).

Na terenie miejscówki w wielu miejscach można spotkać informacje, że bike park jest jeszcze w budowie. I to widać. Nadaje to mu wyjątkowego uroku, bo gdzie jeszcze można jeździć ze spychaczem w tle? Wszystkie trasy zaczynają się z tego samego miejsca, czyli ze szczytu. Dla uproszczenia generalnie rzecz ujmując do wyboru są dwa kierunki – ostro w prawo, albo po prostu w prawo.

Trasy czerwona i czarna (fiuczery na zdjęciach powyżej) szczerze mówiąc to nic specjalnego. Marosana to trasa zjazdowa na cześć Michala Marosi, jednego z kultowych czeskich riderów DH, ale niewielki szczyt sprawia, że szybko się kończy. Ma tylko stromy kawałek, potem w lesie jest płasko, zbyt nudno by poczuć frajdę. Najfajniejsy jest duży wallride, który widzicie na zdjęciach. Na dole trasa przechodzi w duże przeszkody ziemne i w gruncie rzeczy można ją kombinować z czerwoną Hubleska (poniżej), zdecydowanie przyjemniejszą do jazdy. tu poziom trudności to dropy (nie przekraczają 50 cm) i wysokie bandy. Trasy łączą się pod koniec.

Oprócz tego dla bardziej zaawansowanych jest Blue Jumpline – tu nazwa mówi sama za siebie. Dla tych co potrafią latać będzie to przygoda w kanadyjskim stylu. Ta linia filanie przechodzi w trudniejszą sekcję Matafaka, gdzie skoki są jeszcze większe i skomplikowane, osiągając poziom ekspercki.

Z tras czerwonej i czarnej płynnie można przejechać na pumptrack, z którego zresztą znany jest Heipark. To tu we wrześniu odbędą się mistrzostwa Czech w pump tracku. Pumptrack został wybodowany przez renomowaną ekipę Velosolution, a jego używanie wymaga dodatkowej opłaty. Generalnie jednak bike park jets tani, bo całodzienny karnet to tylko 300 koron (ok. 55 zł). Są też zniżki dla dzieci i studenckie.

Szczerze mówiąc jednak, to Heipark zdecydowanie ma sens jako miejsce do odwiedzenia ze względu na dwie trasy, które są nie dość że dobrze zrobione to zwyczajnie przyjemne do jeżdżenia. Zielona Shredik jest bardzo szeroka i ma idealnie wyprofilowane bandy, co sprawia, że poradzą sobie nawet małe dzieci. Gładka nawierzchnia zdecydowanie ułatwia zaprzyjaźnienie się z bandami i profilem trasy.

Podobna charakterem i tylko odrobinę trudniejsza jest niebieska Funflow, gdzie po prostu przeszkody lekko rosną, a nabranie prędkości tylko sprawia, że można się lepiej bawić. Sekcje w lesie, z powtarzającymi się bandami, to prawdziwy rollercoaster i generalnie najlepsza trasa całego bike parku. Fantastyczne jest to, że mało ludzi i niewielka górka sprawiają, że trasy można szybko powtarzać. A tym samym szlifować umiejętności.

Nie tylko bike park

Wjazd na górę pozwala sobie uzmysłowić, że teren jest znacznie większy, niż na pierwszy rzut oka się wydaje i obejmuje atrakcje dla całej rodziny. Oprócz tych oczywistych, widocznych tuż obok wyciągu, typu plac zabaw czy… łuki, są i te mniej typowe, jak rodeo, ze sztucznym bykiem! Jest i tak popularny tor bobslejowy, bez którego nie potrafi się obyć obecnie chyba żaden czeski bikepark, oraz odkryty basen z plażą. Nic więc dziwnego, że w upalny sierpniowy dzień, gdy byliśmy na miejscu, szczególnie ta ostatnia atrakcja była oblegana. Dla porządku wypada też wspomnieć, że na miejscu jest i restauracja, jak i hotel, gdyby ktoś chciał zostać dłużej. Oficjalna strona ma też wersję polską – heipark.cz/pl/

Dla kogo jest Heipark?

Wypad z rodziną, gdy różni jej członkowie preferują różne aktywności, albo są w różnym wieku, to może być pomysł na wykorzystanie tego miejsca. Na pewno przez cały dzień nie będziecie się nudzić. Zawsze też można po prostu wylegiwać się na plaży! Na pewno warto połączyć to z odwiedzeniem pobliskiej Ostrawy, szczególnie Vitkowic. To może być weekend nie tylko aktywny, ale też pouczający!

Dolni Vitkovice

Dlaczego akurat Dolni Vitkovice? Bo to miejsce jedyne w swoim rodzaju, kiedyś huta, dziś ośrodek kultury i nieziemskie muzeum w jednym! Wikipedia podpowiada: „Dolní Vítkovice (pol. Dolny obszar Witkowic[1], Dolne Witkowice[2]) – narodowy zabytek kultury Republiki Czeskiej znajdujący się w pobliżu centrum Ostrawy, w Witkowicach. Zabytek obejmuje obszar dawnej huty Witkowice z unikalnym zespołem architektury przemysłowej. W jego skład wchodzą trzy powiązane ze sobą kompleksy przemysłowe: kopalni węgla, koksowni i wielkiego pieca[3]. Nazywany jest nieformalnie „Ostrawskimi Hradčanami”[4]. Zabytek jest wpisany na Europejską Listę Dziedzictwa Kulturowego[5]. W 2016 r. roczna liczba odwiedzających zabytek przekroczyła 1 300 tys. turystów[6].

Następnym razem obiecaliśmy sobie, że dołączymy do zorganizowanej wycieczki z przewodnikiem po dawnym zakładzie wielkopiecowym, podczas której można dowiedzieć się wszystkiego o historii Dolnych Witkowic, produkcji surówki, wejść na wysokość około 36 metrów, a następnie po schodach (90 stopni) na Bolt Tower. Przy dobrej pogodzie wycieczka jest kontynuowana zejściem w dół (370 stopni), gdzie można zajrzeć do samego serca wielkiego pieca, platformy odlewniczej i sterowni! Tym razem obeszliśmy się smakiem, było już odrobinę za późno! Zainteresowani? Więcej szczegółów pod dolnivitkovice.cz

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Translate »