Mathieu van der Poel nie dzieli włosa na czworo

Obdarzony wyjątkowym talentem Mathieu van der Poel na sezon 2020 miał wielkie plany. Przekreślił je kryzys związany z pandemią. Utalentowany zawodnik opowiedział nam o swoich zawiedzionych nadziejach związanych z olimpijskim złotem i planach na przyszłość.



 

"Nie dzielę włosa na czworo"

 

Obdarzony wyjątkowym talentem Mathieu van der Poel na sezon 2020 miał wielkie plany. Przekreślił je kryzys związany z pandemią. Utalentowany zawodnik opowiedział nam o swoich zawiedzionych nadziejach związanych z olimpijskim złotem i planach na przyszłość.

 

BIKE: Mathieu, siedzisz murem w domu w Belgii. Twojego kraju również dotknęły ograniczenia związane z przemieszczaniem się i kontaktami. Cierpisz już na klaustrofobię?

Mathieu van der Poel: Nie, właściwie nie. Mieszkam na wsi, mogę trenować bez problemów. Mimo wszystko sytuacja nie jest prosta. Od dawna przygotowywałem się do tego sezonu, chciałem dać z siebie wszystko, zarówno na mistrzostwach świata, jak i na Igrzyskach. Teraz siedzę w domu, a moje wielkie cele rozpływają się w powietrzu. Najgłupsze w tym wszystkim jest to, że samemu nic nie można na to poradzić.

 

Widzisz coś pozytywnego w obecnej sytuacji? Masz w końcu więcej czasu zamiast dokładnego planu treningowego. 

Lubię swoje uporządkowane życie, lubię brać udział w wyścigach i wiedzieć, że już w kolejny weekend znowu muszę być w najwyższej formie. Oczywiście zostanie w domu i spędzanie czasu z dziewczyną też jest piękne. Ale to wszystko, jeśli chodzi o zalety obecnego sezonu. 

 

Zbyt duża ilość czasu wolnego może jednak prowadzić do zwątpienia. Jesteś człowiekiem, który zadaje sobie wiele pytań? 

Nie, nie dzielę włosa na czworo, na szczęście moja kariera zawodowa daje mi podstawy, których potrzebuję. Poza tym jestem jeszcze zbyt młody i zbyt skoncentrowany na celu, by zbyt dużo się zastanawiać. Myślę, że dotyczy to raczej zawodników, którzy stracili trochę serce do walki. 

 

Igrzyska przesunięte, Puchar Świata i mistrzostwa świata w zawieszeniu, do czego właściwie się teraz przygotowujesz? 

Próbuję pozostać w formie i mieć z tego przyjemność. Jest tak, jak powiedziałeś, nie wiem, do czego konkretnie mam się przygotowywać. Wstaję więc o 7:30, jem śniadanie i od razu potem zaczynam trening. Popołudniami gram w gry albo oglądam seriale na Netflixie, ostatnio „Dom z papieru”, bardzo wciągający. 

 

 

Z pewnych źródeł wiem, że potrafisz naprawdę długo jechać na tylnym kole. Zgadza się? 

(Mathieu śmieje się) To prawda, tak długo, aż dostaję skurczów w ramionach, być może 5 minut. 

 

Są jeszcze inne triki, które ci się podobają?

Oczywiście, np. whip. Myślę, że takie freestyle’owe triki sprawiają nie tylko przyjemność, ale też czynią naszą dyscyplinę bardziej atrakcyjną. Spójrz tylko na whipy Nino Schurtera, ludzie uwielbiają podobne akcje. Jest jeszcze tylko jeden zawodnik, myślę, że w kategorii U23, który podczas wyskoku składa ręce z tyłu. Bardzo bym chciał umieć zrobić podobnego „no-handera”. 

 

Aaa, podoba ci się whip Nino… 

Oczywiście, jest na co popatrzeć, ale można je zrobić jeszcze lepiej. Taki no-hander jest jeszcze bardziej odlotowy. 

 

Prowadzisz na WhatsAppie konwersacje z innymi zawodnikami, np. z Nino, na temat obecnej sytuacji? 

Nie, nie interesuje mnie to. Dogaduję się z większością zawodników, ale nikogo z nich nie nazwałbym przyjacielem. Uważam, że to i tak trudne, przynajmniej jeśli chodzi o pierwszą dziesiątkę. Każdy walczy dla siebie, a to wymaga dystansu. 

 

Ponieważ odwołano większość ważnych wyścigów, ogłosiłeś, że chciałbyś wystąpić w Tour de France. Czy sezon kolarstwa górskiego uznałeś już zamknięty? 

Igrzyska przesunięto. Nie wiadomo, czy odbędą się mistrzostwa świata. Moim najważniejszym celem była tęczowa koszulka, teraz potrzebuję czegoś nowego. Pomysł z Tour de France pojawił się raczej jako wariant awaryjny, to jedyny ważny wyścig, który nie został jeszcze odwołany. Idealne okoliczności do mojego pierwszego startu w TdF. Mój team i ja pozostajemy w kontakcie z organizatorem, ale nic nie zostało jeszcze potwierdzone. 

 

Igrzyska odbędą się w 2021. Co z planami MTB? Czy wystartujesz kolejny sezon na przełajówce i na szosie, tak jak planowałeś? 

Chciałbym móc ci odpowiedzieć, ale obecnie wiem po prostu za mało. Kiedy skończy się wreszcie ten kryzys, jakie wyścigi się odbędą i pod jakimi warunkami? To jeden wielki znak zapytania. Gdy tylko będę wiedział więcej, chcę z moim teamem stworzyć nowy plan. 

 

Niektórzy sądzą, że w kolarstwie górskim chcesz tylko zebrać kilka tytułów, a potem skoncentrować się znów na szosie. 

Być może kiedyś tak wyglądał plan, ale obecnie kolarstwo górskie zajmuje bardzo ważne miejsce w moim sercu. 

 

 

Kolarstwo górskie jest o wiele fajniejsze? 

(Mathieu śmieje się) Kolarstwo górskie zdecydowanie ma swoje uroki, także dlatego, że jest tak różnorodne. 

 

Hardkorowi mountainbikerzy mówią, że kolarze szosowi mają w tyłku kołek. Czy jest w tym coś prawdziwego? 

Nie, nie sądzę, to także wyluzowani, mili goście. Być może takie wrażenie powstaje w związku z tym, że w wyścigach szosowych zawodnicy obracają się raczej w kręgu swojego teamu. Kolarze górscy to z kolei indywidualiści i dlatego wydają się bardziej wyluzowani. 

 

W wywiadzie powiedziałeś, że twój plan i cele na 2020 kosztowały cię cztery lata przygotowań. Jak można to przełożyć na konkrety? 

Najpierw musiałem zbierać punkty UCI, by mieć dobrą pozycję startową. Tutaj reguły są bardzo konkretne. Short track bardzo mi pomógł, szybko mogłem osiągnąć dobre wyniki i tym samym punkty. Poza tym musiałem popracować nad swoimi umiejętnościami technicznymi. W MTB od ostatniego roku wygrywam też wyścigi, pomaga mi to mentalnie. Jeśli ktoś chce zdobyć złoto na igrzyskach, potrzebuje dobrych argumentów. 

 

Uchodzisz za mistrza strategii. Twoje zapowiedzi wygrania igrzysk i mistrzostw świata brzmią buńczucznie. I jednocześnie niepotrzebnie mogą być przyczyną stresu. 

Świadomie chętnie wyznaczam sobie ambitne cele. Nacisk, który wywieram sam na siebie, i tak jest mniejszy niż ten z zewnątrz. Odkąd pamiętam, ludzie mają wobec mnie duże oczekiwania. To też kwestia wiary w siebie. Jeśli sam nie wierzysz w zwycięstwo, jego zapowiedź może okazać się kontrproduktywna, bezcelowa. W moim przypadku jest odwrotnie. 

 

Wielu zawodników sięga po pomoc trenera mentalnego, ty także? 

Nie, ale nie uważam tego za niepotrzebne. Gdybym odczuwał niedostatki, nie miałbym oporów, żeby zwrócić się o pomoc. Mam jednak swój team i rodzinę, to wystarcza. Poza tym nie jestem gościem, który potrzebuje wiele gadać, raczej rozmawiam sam ze sobą. 

 

Wyróżniasz się pewnością siebie. Są w ogóle sytuacje, w których van der Poel nie czuje się pewnie? 

Nie, nic nie przychodzi mi do głowy. 

 

Ale są rzeczy, których nie potrafisz? 

Słabo śpiewam i raczej nie tańczę, po prostu nie do taktu. 

 

KRÓTKO I NA TEMAT 

 

Najlepszy sport poza kolarstwem: enduro.

Największe marzenie: zdobycie mistrzostwa świata w MTB, na szosie i w przełajach.

Co cię przestraszyło w ostatnim czasie: kiedy zamieszkaliśmy razem z moją przyjaciółką.

Z jakim nałogiem powinieneś zerwać: obgryzaniem paznokci.  

Twoje ulubione motto: musisz pragnąć tego tak bardzo, jak następnego oddechu.  

Z kim chętnie zamieniłbyś się na jeden miesiąc: z Cristiano Ronaldo. 

Co sprawia, że stajesz się agresywny: gdy przegrywam w Fortnite.

Co przegapiłeś do tej pory w życiu: chciałbym mieć więcej czasu dla rodziny, partnerki i przyjaciół. 

 

 

Kwarantanna i treningi na rolce we własnym ogrodzie. 

.

Komentarze do artykułu