Maratony Kresowe wystartowały wirtualnie i solo w Supraślu

Kolarskie Maratony Kresowe rozpoczęły sezon w Supraślu. Organizatorzy największego cyklu rowerowego Polski Wschodniej znaleźli sposoby na przeprowadzenie wydarzeń sportowo-rekreacyjnych w formie dostosowanej do obowiązujących ograniczeń. Zawodnicy rywalizują na prawdziwych trasach, z prawdziwymi rywalami i z najprawdziwszymi sportowymi emocjami! Rowerzyści mają do wyboru dwa cykle wyścigów: “Kresowe Wirtualnie” i “Kresowe Solo”.



W niedzielę, dokładnie o 10:30 wystartował wyścig “Kresowe Wirtualnie - Supraśl”. Zawodnicy rywalizowali ze sobą wykręcając wyścigowe kilometry we własnych domach. Jest to możliwe dzięki podłączeniu trenażerów do Internetu za pośrednictwem komputera lub tabletu. Nagrana kamerami sportowymi trasa jest synchronizowana z zapisem GPS. Odzwierciedlone jest także ukształtowanie terenu. 

 

 

Wirtualnie

 

Multimedialny wyścig liczył 32 km. Jego start został ulokowany w centrum uzdrowiskowego Supraśla. Na trasie zawodnicy mogli zobaczyć charakterystyczne punkty miasta: m.in. Muzeum Ikon, Monaster, czyli prawosławny klasztor męski, Pałac Buchholtzów i domy tkaczy. Następnie wirtualny peleton przejechał przez Ogrodniczki, Karakule, Ciasne, aby wrócić do Supraśla. Meta została zlokalizowana w Krasnym Lesie, do którego prowadził solidny podjazd.

 

W wyścigu wzięli udział zawodnicy z trzynastu krajów, w tym tak odległych jak RPA, czy Tajwan. Najszybciej trasę pokonał Portugalczyk Fausto Martins. Drugie miejsce zajął Dawid Bojarczak, który uczestniczy w Maratonach Kresowych od 2013 roku. Najszybszą zawodniczką była Sandra Permingeat z Francji. 

 

W trakcie wirtualnego wyścigu zawodnicy, którzy dołączyli z kamerą internetową mieli okazję na żywo wymieniać się uwagami na temat trwających zawodów. Do telekonferencji dołączył m.in. zawodnik z Rumunii. Była to też okazja do zaobserwowania warunków, w jakich realnie startowali uczestnicy. Przeważała opcja umieszczenia trenażera w domu. Paweł Kościelny mieszkający na stałe w Warszawie dołączył z wiejskiej działki, i jego konkurenci mogli usłyszeć jak pieją z zachwytu nad jego jazdą kury nioski...

 

 

Solo

 

Także w Supraślu, ale w prawdziwych warunkach terenowych wystartowała rywalizacja “Kresowe Solo - Supraśl”. Jest to wyścig MTB w formie INDYWIDUALNEGO startu, który będzie rejestrowany za pomocą aplikacji na telefonie komórkowym. Można powiedzieć, że kolarze ścigają się “korespondencyjnie”. Zawodnicy będą pokonywać trasę w dogodnym dla siebie czasie. Wynik zostanie zaliczony tylko wówczas, jeśli zawodnik prawidłowo pokona wyścigowy odcinek. W uzgodnieniu z Nadleśnictwem Supraśl trasa MTB została oznakowana do 30 czerwca 2020 r. 

 

Wyścig w Supraślu zawsze był jednym z najważniejszych punktów w kalendarzu Maratonów Kresowych. Jest wizytówką tego cyklu. Często używane jest określenie kultowe, supraskie interwały. Pierwsze kilometry są łatwe i szybkie. Po minięciu Galerii Rzeźb rozpoczyna się zasadniczy odcinek przez Wzgórza Krzemienne. Jego pokonanie potrafi solidnie zmęczyć, ale też gwarantuje ogromną satysfakcję. 

 

 

Start wyścigu „Kresowe Solo – Supraśl” został ulokowany w Podsupraślu na obszernej polanie Dębowik. Znajduje się tam wiata i przygotowane miejsce na ognisko. Idealna miejscówka na przyjemne spędzenie czasu dla całej rodziny, ale z możliwością zachowania bezpiecznej odległości od innych. Trasa wyścigowego odcinka dla dorosłych liczy niecałe 24 kilometry. W miniony weekend z rywalizacją Kresowe Solo w Supraślu zmierzyło się już kilkudziesięciu zawodników. Na prowadzeniu aktualnie jest Krystian Kamiński z Wasilkowa reprezentujący drużynę Zabłudów Team, zaś wśród kobiet najszybciej trasę do tej pory pokonała Białostoczanka Małgorzata Gołębiewska (WEST ROCK BIKE TEAM). 

 

W „Kresowe Solo – Supraśl” mogą rywalizować zawodnicy w każdym wieku. Dla dzieci został przygotowany dystans Mini o długości 6,5 km. Młodzi zawodnicy startują na polanie Dębowik, zaś finiszują w Galerii Rzeźb. Dla dzieci będzie to też okazja, aby poznać tragiczną historię tego miejsca. Autor Leśnej Galerii Powstania Styczniowego, Ryszard Bołtowicz chciał w ten sposób upamiętnić miejsce, gdzie w cieniu rozłożystego dębu w 1863 roku dokonano egzekucji oddziału powstańczego.

 

Info: maratonykresowe.pl 

 

Komentarze do artykułu