Test długodystansowy: Hunt 4050 Carbon Aero Disc

Para kół Hunt 4050 Carbon Aero Disc jest ujmując wprost udana. Mają dobrą aerodynamikę, są bardzo lekkie, a ich trwałość jest co najmniej dobra, a wszystko to w rozsądniej cenie. Ich szerokość sprawia również, że są kompatybilne z szeroką gamą opon.



Koła przetestowaliśmy w ciągu ostatniego pół roku. Najpierw trafiły do roweru gravelowego, gdzie użyte zostały w wyścigach gravelowych Pomorska 500 i Gravel Attack. Następnie założono na nie opony szosowe i powędrowały do kolejnego roweru, gdzie kręciły kolejne kilometry.

 

 

Koła po pierwszym montażu, jeszcze przed Pomorską 500

 

Zestaw kół nazwany 4050 oparty jest na przednim kole o wysokości 40 mm i tylnym o wysokości 50 mm. Stąd taka kombinacja? Podnoszenie wysokości obręczy daje zwykle lepszą aerodynamikę, ale rośnie ich waga, jednocześnie koła stają się wrażliwe na podmuchy. Zestaw z różną wysokością obręczy ma ten problem wyeliminować, bo obręcz o wysokości 40 mm z przodu pozwala już przecinać powietrze lepiej, a jednocześnie duża powierzchnia boczna koła nie sprawia, że kierownica będzie wyrywana z rąk w wietrzne dni. Fenomen ten znają doskonale jeżdżący na szczególnie dużych stożkach, typu 80 mm, wybierający kierunek jazdy przed wyjściem z domu, by uniknąć podmuchów.

 

 

Te same koła po 2 dniach jazdy z bagażem w wyścigu gravelowym

 

Waga testowanego zestawu wynosząca zaledwie 1472 g - włącznie z taśmą bezdętkową, która jest nalepiona seryjnie i koła dostajemy gotowe do montażu po wyjęciu z pudełka - oznacza, że reakcja na pedałowanie jest błyskawiczna, jeśli chodzi o wspinaczkę i przyspieszanie. Zbyt duże odchudzanie kół może powodować problemy przy przyspieszaniu - niektóre modele ważące poniżej 1500 gramów potrafią być elastyczne, co przeszkadza, np. podczas startów ze świateł. Fenomen ten występuje szczególnie często w przypadku kół tylnych. Nie dotyczy to Huntów, co potwierdziła m.in. jazda na gravelu. W błocie - na górze widzicie rower po ponad 300 kilometrach bagiennych przepraw Pomorskiej 500 - ta sztywność zdecydowanie pomogła. Nie dość, że wysokie stożki łatwiej przecinają błoto (dlatego też tak chętnie używają ich przełajowcy), to opony oblepione błotem, o jeszcze większej niż standardowo szerokości 40 mm, nie obcierały o ramę lub widelec.

 

Trwałość także jest mocną stroną tych kół,  nie poświęcono jej aby stworzyć tak lekki zestaw. Pomimo tego, że komentarze współstartujących na wyścigach gravelowych brzmiały w stylu "zapłakałbym się widząc koła w takim stanie", albo "nie miałbym serca", poza kilkoma rysami nie noszą żadnych śladów użytkowania. Nadal są też proste i nie wymagały centrowania. Dla zainteresowanych - dla spokoju ducha Hunt oferuje trzyletnią gwarancję na wady materiałowe i produkcyjne. W zestawie dostajemy też zapasowe szprychy we wszystkich potrzebnych rozmiarach w secie i klucz do szprych, podobnie jak wentyle do tubelessów. Szprychy to produkty tajwańskiej firmy Pillar, są płaskie i cieniowane - wykonano je z nierdzewnej stali Sandvik ze Szwecji i wykuto na zimno. Nyple są aluminiowe i łatwo dostępne z zewnątrz, co także ułatwia serwisowanie. Hunt twierdzi zresztą, że wszystkie koła zostały przetestowane pod kątem ekstremalnych obciążeń typu bruki. Jedyne ograniczenie to maksymalna waga użytkownika, wynosząca 109 kilogramów.

 

 

Koło przednie z założoną oponą z bieżnikiem o szerokości 40 mm

 

Różne opony

 

Założenie od razu było takie, że przetestujemy koła z różnymi oponami. Dlatego też znalazły się na nich różne gumy. Najpierw były to Schwalbe G-One o szerokości 40 mm, następnie Micheliny Power Road TL Ready o szerokości 28 mm, a finalnie Pirelli P Race TLR mierzące 26 mm. Hunt dopuszcza używanie kół zarówno z dętkami, jak i bez nich - w naszym przypadku za każdym razem były to systemy tubeless, bo uważamy, że to lepsze rozwiązanie.

 

 

Ścianki z oponą o szerokości 26 mm tworzą płynne przejście - zewnętrzna szerokość wynosi 27 mm

 

Bez względu na szerokość, każda ze wspomnianych opona nie sprawiała problemu z montażem i jazdą, jeśli chodzi o szczelność systemu. Problemem było założenie opon Challenge - które generalnie są ultra ciasne i na 90% kół sprawiają problemy. Finalnie te ostatnie z kołami nie były używane. 4050 mają specjalny kształt obręczy, jej dno ma specjalne wybrzuszenie nazwane H_LOCK, które sprawia, że brzeg opony dociskany jest do ścianki bocznej. To szczególnie istotne przy niskim ciśnieniu, działając jak dodatkowe zabezpieczenie przed spadaniem opony. Nasz test potwierdził skuteczność konstrukcji - Gravel Attack z ciśnieniem 30 PSI przód i 35 PSI tył został przejechany bez problemu. I to pomimo kamienistej trasy.

 

 

Przednie koło o wysokości 40 mm z oponą o szerokości 26 mm

 

Same obręcze wykonane są z mieszanki jednokierunkowych włókien węglowych Toray T700/800, i mają szerokość zewnętrzną 27 mm i wewnętrzną 19 mm. Oczywiście wiele obręczy przeznaczonych specjalnie do graveli jest obecnie szerszych, typowe staje się 24/25 mm, ale dla odmiany powoduje to problemy z montażem węższych opon szosowych, takich jak Pirelli 26 mm na zdjęciu. Hunt stosuje tu obręcz przystosowaną tylko do hamulców tarczowych, zrezygnował z żywicy odpornej na wysokie temperatury - firma podaje, że dzięki temu kompozyt może być jeszcze bardziej wytrzymały na uderzenia.

 

 

Tylne koło z taką samą oponą Pirelli

 

W piastach ze stopu aluminium 7075-T6 Hunt stosuje łożyska EZO, które moim zdaniem stoczą się bardzo dobrze i są trwałe. Przejeździłem tysiące kilometrów na różnych kołach Hunta w różnych warunkach i nigdy nie miałem żadnych problemów z piastami czy łożyskami.

 

 

Podoba mi się sprzęgło, którego używa Hunt, to jak szybko zapadki zaczepiają się o 48-zębowy pierścień zapadkowy. Jest to zauważalne przede wszystkim w terenie, gdy często zamienia się tempo jazdy lub przestaje pedałować, a tym bardziej cofa pedały. Te koła mają tylko 7,5 stopnia ruchu sprzęgła, zanim zapadki się zablokują. Samo sprzęgło jest też stosunkowo głośne - tę cechę trzeba lubić. Koła testowaliśmy z osiami 12 mm z przodu i z tyłu, ale możliwe są też zaciski, jak i inne osie - 9 mm przód, i 10 mm tył oraz różne szerokości tylnej piasty.

 

 

Koła 4050 mają aluminiowy korpus sprzęgła. W przypadku wersji XDR - na zdjęciu - nie jest to w ogóle problem ze względu na konstrukcję samej kasety. W sprzęgłe HG Hunt stosuje dodatkową stalową "łatę", która ogranicza wrzynanie się pojedynczych zębatek. Na zdjęciu powyżej widać też konstrukcję  zapadek i ich trzy ząbki, odpowiedzialne za jakość działania i szybkość sprzęgła. W środku po pół roku nadal widać oryginalny smar, pomimo wielokrotnych "kąpieli" błotnych kół i roweru.

 

 

Dostępne korpusy sprzęgła to Shimano/SRAM i Campagnolo, a także SRAM XD i XDR. Cieszy fakt, że Hunt wybrał jako standard do montażu tarcz w swoich kołach szosowych Centerlock, co upraszcza serwis. To szczególnie odczuwalne wtedy, gdy zmieniasz koła lub tarcze częściej. W zestawie dostajemy jednak także adaptery do tarcz na sześć śrub.

 

Podsumowanie

 

Ogólnie rzecz biorąc Hunt dostarcza bardzo uniwersalny zestaw kół, który sprawdzi się w bardzo różnych warunkach. Pomagają w walce z wiatrem, są wystarczająco lekkie by dobrze przyspieszać i podjeżdżać, trudno też narzekać na trwałość. Także cena, jeśli weźmie się pod uwagę te cechy i ich połączenie oraz gwarancję jest atrakcyjna.  Nic więc dziwnego, że polecam je z czystym sumieniem.

 

Koła kosztują 949 Euro.

 

Możecie je zamówić na huntbikewheels.com

Komentarze do artykułu