Home Miejscówki Praga MTB czyli zdobywamy góry nad Wełtawą! 

Praga MTB czyli zdobywamy góry nad Wełtawą! 

0
1217

„To taki Lasek Wolski?” – spytał znajomy, widząc instastory z Pragi i objazdu tamtejszych ścieżek MTB, mając oczywiście na myśli podkrakowską mekkę fanów górali. Odpowiedziałem: „Lepiej…”, będąc pod wrażeniem tego, co właśnie zobaczyłem.

Krakowowi można zazdrościć, ale Praga podbiła moje góralskie serce w stopniu zupełnie nieoczekiwanym. Bo czy w granicach dużego miasta można oczekiwać ścieżek MTB z prawdziwego zdarzenia? Bardziej kojarzących się z południową Francją niż grzecznymi singlami „dla każdego”? A czegoś takiego właśnie doświadczyłem.

Wcześniejsze skojarzenia, jakie towarzyszyły moim odwiedzinom, miały związek z Aksamitną Rewolucją, która pokojowo zakończyła komunizm w 1989 roku, no i oczywiście z Vaclavem Havlem. Poza tym Franz Kafka i Złota Uliczka z wycieczki szkolnej oraz eksżona Donalda Trumpa Ivana (a także córka Ivanka, z której Czesi śmieją się, że nie ma takiego imienia). Nawet jeśli pasjami śledzę wszystkie informacje, jakie mogę znaleźć na temat kolejnych centrów ścieżkowych, które powstają u naszych południowych sąsiadów, fajnego jeżdżenia w stolicy kraju akurat się nie spodziewałem. Co najwyżej tras zdatnych dla maratończyków, czeska obsesja na punkcie tej odmiany kolarstwa jest powszechnie znana. W całym kraju startują setki, a nawet tysiące.

Točná trails

Byłem więc sceptyczny, przyznaję. Na szczęście za przewodnika miałem Cory’ego Bensona, dziennikarza pracującego dla bikerumor.com, mojego bardzo dobrego kolegę i znawcę rowerowej Pragi. Jest Amerykaninem mieszkającym w stolicy Czech od 15 lat i jeździ chyba na wszystkich typach rowerów, jakie wynaleziono. To z jego pomocą przez trzy dni zwiedzałem okolicę, nie tylko zresztą na góralu, bo i na gravelu (tekst „Cztery bieguny Pragi” znajdziecie w Tour 3/2021). I dzięki jego propozycjom sprawdziłem oba warianty trasy, z dojazdem o własnych siłach na rowerze wzdłuż Wełtawy oraz z transportem samochodowym do punktu startu ścieżek. Do punktu startu dojechać można też pociągiem podmiejskim, ale z centrum proponowana pętla ma długość tylko 33 kilometrów (wraz z dojazdami), trudno więc uznać ją za wybitnie wymagającą. Sieć Točná trails znajdziecie na trailforks.com po wpisaniu Točná, ale wygodniejsze może się okazać skorzystanie z naszych śladów GPX (które znajdziecie obok). Uwaga! Jadąc nad rzeką, w tę i z powrotem, weźcie pod uwagę, że trasa może znacząco i niebezpiecznie się wydłużyć. Po drodze kuszą liczne bary! Podobno wstąpienie do każdego kończy się powrotem do łóżka o drugiej nad ranem. A Cory wie, co mówi… Co tydzień wraz z grupą znajomych odwiedzają ścieżki i po drodze wodzeni są na pokuszenie. Oficjalnie dopuszczalna zawartość alkoholu we krwi w Czechach wynosi 0,0 promila, ale, sądząc po liczbie rowerzystów okupujących punkty na trasie, ograniczenie to nie dotyczy… piwa.

Tocna.cz

Sieć ścieżek Točná jest jak najbardziej legalna, tyle tylko, że rowerzyści współdzielą je z innymi użytkownikami. Trzeba więc uważać na pieszych i jeżdżących konno. Nie zmienia to faktu, że spore fragmenty ścieżek są tak wyszejpowane, że tylko jazda rowerem ma sens, a bandy i serpentyny okazują się godne niejednego bike parku. Od razu widać, że trasy tylko częściowo są naturalne, dodatkowej dramaturgii dodają skały i kamienie. Ponieważ sieć rozciąga się i prowadzi po wysokiej, nadrzecznej skarpie, ścieżki są nieoczekiwanie strome. Chcąc wykorzystać cały potencjał, startuje się podjazdy niemal od poziomu rzeki, by później zniszczyć te same metry na drodze w dół. Dość powiedzieć, że dwie pętle z miejscowymi przebojami, mające w sumie niewiele ponad 11 kilometrów (ślad Točná trails z samochodem), liczyły w sumie ponad 400 metrów przewyższenia. A to wszystko z miastem w tle i jego rosnącymi jak na drożdżach wieżowcami. Dokładnie na wzgórzach, które odwiedziliśmy, istniało swego czasu celtyckie oppidum Závist, czyli najstarsze osady, z których później wyrosła stolica braci Czechów. O historii miejsca przeczytacie na tablicach, jadąc nasypami pełnymi kamieni. Zapewne niektóre z nich należały kiedyś do murów obronnych. Dziś w okolicy przyciąga też lotnisko ze swoją strefą rozrywki dla rodzin, należące do jednego z najbogatszych Czechów Ivo Lukačoviča (właściciela m.in. mapy.cz i windy.com, tak lubianych przez kolarzy). To również dogodny punkt wypadowy na ścieżki np. dla rodziców, którzy wymieniają się opieką nad dziećmi. W pobliżu znajduje się samolot, w sam raz do „demolowania” przez niewyżytych małoletnich. Sprawdźcie na tocna.cz.

Miejskie atrakcje inaczej

Być w Pradze i nie odwiedzić Mostu Karola, skoro nawet sam Tom Cruise nim chadzał? Podczas trzech dni byliśmy na nim kilkakrotnie, za każdym razem o innej porze, zawsze na rowerach. Na drugim końcu, przeciwnym do Starego Miasta, w środku dnia stoi policjant wymownie sugerujący, że nie wolno tamtędy jeździć. I słusznie, tłok bywa nieziemski. Słynną praską rzeźbę nazwaną „Sikający” odwiedziliśmy więc wieczorem. Rzeźba Davida Černego z 2004, zlokalizowana w Pradze przy ul. Cihelní 2b (obok muzeum Franza Kafki) przedstawia dwóch mężczyzn sikających do basenu w kształcie Czech. Autor zadziwiającej rzeźby zamierzał w niecodzienny sposób uczcić wejście Czech do Unii Europejskiej. Zdaniem Mariusza Szczygła (czechofila i autora m.in. nietypowego „Osobistego przewodnika po Pradze”) powstanie obiektu jest jednym z dowodów na pełne dystansu podejście Czechów do własnej historii i symboli narodowych*. Według interpretacji części odbiorców pomnik ma wyrażać stosunek polityków do kraju.
Po takim widoku bez specjalnego zdziwienia powitaliśmy kolejny przystanek, czyli rowerową knajpkę Bike Jesus (bikejesus.com) znajdującą się na naszej trasie szlakiem torów dirtowych i pumptracków. Położona na wyspie (ostrov Štvanice 1125) kawiarnia, galeria i pub piwny w jednym łączy ponad pokoleniami. I kolejne zaskoczenie, że w środku stolicy może istnieć oficjalnie ziemny tor rowerowy zamiast wieżowców. Mniej oficjalny charakter ma kolejny tor, tym razem raczej skill park z paroma pętelkami oraz linią hopek, który znajdziecie na 7. kilometrze trasy „City BMX, dirt jump, zoo & pumptrack tour”. Idealnie nadaje się do ćwiczenia umiejętności! Jak na Pragę przystało, stolicę mocno rowerową (szczególnie przyjemnie jedzie się wzdłuż Wełtawy), także tu doprowadzi was ścieżka. Śmiesznie byłoby jednak wyłącznie skakać hopki w Pradze, dlatego ciąg dalszy śladu poprowadzi was wokół praskiego Zoo i wreszcie do podnóża byłego pomnika Stalina, skąd jest fantastyczny widok na miasto.
Gdyby jeszcze było mało, trasa powrotna wiedzie przez ten sam ostrov Štvanice, gdzie naprzeciwko Bike Jesus znajduje się kultowy Mystic Skatepark Štvanice (mysticskatepark.cz), ale przykryty dachem. Co prawda w ostatnich latach, jak mówił Cory, pogoda pozwalała na jazdę w Pradze na rowerze również zimą, ale fani aktywności fizycznej też przecież odczuwają zimno. 

Jesień w Pradze

Tak czy owak wypad do Pragi z rowerem można planować przez okrągły sezon. Odwiedziny jesienią będą miały tę zaletę, że ścieżki nad Wełtawą okażą się mniej tłoczne. A że niektóre ogródki piwne będą nieczynne? No cóż, na co, jak na co, ale na brak miejsc, gdzie można napić się piwa, Czechy nie cierpiały nigdy! Choć z drugiej strony podobno Praga ma też kultowe kawiarnie. I już jest pomysł na kolejny wypad! Ciąg dalszy nastąpi. 

Chcecie powtórzyć nasze trasy?

Tocna trails samochodem – https://www.komoot.com/tour/472797895

Tocna singletrack tour – https://www.komoot.com/tour/472797956

City BMX, dirt jump, zoo & pumptrack tour – https://www.komoot.com/tour/472798415

*„Sikających miał zniszczyć rytualnie pochód czeskich skinów, ale upilnowali ich policjanci. Skini narodowcy zjechali się z całego kraju i było ich dwudziestu. Tylko tylu znalazło się obrońców honoru ojczyzny” (Mariusz Szczygieł „Zrób sobie raj”)

Zobacz także

https://magazynbike.pl/tour/2021/10/15/coffee-ride-praga/
0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Translate »