Test: Octane One OMG 29 – udany budżetowy ścieżkowiec

Octane One OMG 29 to rower, który ma szanse, by trafić do przydomowych garaży wielu użytkowników, bo nie dość że należy do modnej kategorii ścieżkowców to jeszcze ma atrakcyjną cenę, wynoszącą 7299 zł. Jeśli dodamy do tego jeszcze tzw. progresywną geometrię, to sukces wydaje się murowany. Sprawdzamy!



 

To nie sam kolor wyszczupla - rower jest po prostu zgrabny!

 

Niespodzianka

 

7Anna to takie małe mocarstwo, ekipa z Gdańska pod wodzą Szymona Kobylińskiego wymyśla i produkuje kolejne marki i rowery, dokładając każdego roku do układanki kolejne klocki. Obok sztandarowego NS Bikes, znanego wszystkim, jest i gravelowe Rondo a nawet miejskie Creme oraz Octane One. Wszystkie marki łączy jedno - nietuzinkowe podejście do tematu. Oznacza to mniej więcej tyle, że zamiast po prostu robić kolejny rower zawsze pojawia się jakiś element, albo kilka, które mają sprawić, że produkt ma się wyróżniać. Mogą być to rozwiązania techniczne, jak w Rondo z widelcem Twin Tip, czyli zmienną geometrią widelca, czy "proroczy" dizajn, pokazujący trendy, później kopiowane przez innych "a la NS". Octane One w tym małym rowerowym mocarstwie pełnił do tej pory trochę rolę brzydkiego kaczątka. A Wojtek Woźniak, w tym całym twórczym zamieszaniu odpowiedzialny jest za Octana, ma pomysły godne brandów z dłuższym stażem, dbając o to, by nie była po prostu marką tańszą, bo takie było pierwotne założenie. Wieść niesie, że OMG (Oh My God) powstał jako produkt uboczny, głównie dzięki mrówczej pracy kolegi Wojtka, w zaskakująco szybkim tempie.

 

W efekcie tych prac dostaliśmy zupełnie nowy, dojrzały rower, który trudno nazwać eksperymentem - to dojrzała konstrukcja. Zobaczcie #bikeporn, naszą prezentację modelu.

 

Najważniejsze cechy

 

  • Customowe rurki z aluminium 6061
  • Sztywna oś boost 148x 12mm
  • Amortyzator Manitou Machete 140 mm
  • Damper Manitou Radium Expert
  • Napęd Shimano SLX 11s 11-46 z
  • Hydrauliczne hamulce tarczowe Shimano
  • Sztyca teleskopowa X-Fusion 125 mm
  • Obręcze O1
  • Opony Nobby Nic 29x2,25 cala

 

 

Octane One OMG to konstrukcja czterozawiasowa, z zawieszeniem o skoku 130 mm z tyłu i 140 mm z przodu - z tyłu mamy klasyka, zawias Horsta

 

 

Aluminiowa rama została uzbrojona w zawieszenie Manitou - z tyłu jest to Radium Expert

 

 

A z przodu Manitou Machete Comp - widelec ma o 10 mm więcej skoku niż tył

 

 

Rower wyposażono w napęd Shimano SLX M7000 w wariancie 1x11, z trybem 11-46

 

 

Z korbą SR Suntour Zeron z przodu, sama zębatka ma 32 zęby. Miski suportu są wkręcane, to klasyczne BSA

 

 

Od razu w zestawie mamy też sztycę X-Fusion, która ma 125 mm skoku

 

 

Wiele komponentów, takich jak siodło, mostek, kierownica, gripy czy obręcze to komponenty Octane One

 

 

Rower toczy się na wąskich oponach Nobby Nic Schwalbe 29x2,25 cala, także ich mieszanka to podstawowy Addix

 

 

Za hamowanie odpowiadają zaś proste, podstawowe hamulce Shimano, z bardzo długimi klamkami

 

Pełna specyfikacja (ze strony dystrybutora 7Anna)

 

  • Rama: Custom formed and butted 6061 aluminum frame, 148x12 dropouts
  • Damper: Manitou Radium Expert
  • Widelec:  Manitou Machete Comp 140mm
  • Stery: FSA ZS tapered
  • Mostek: Octane One Tone 45mm 31.8
  • Kierownica: Octane One  760 mm, 31.8
  • Gripy: Octane One Bolt-on
  • Sztyca: X-Fusion Manic 125mm
  • Siodło: Octane One Phoam, synthetic leather cover, cromo rails
  • Hamulec przedni: Shimano BR-M315
  • Hamulec tylny: Shimano BR-M315
  • Klamki: Shimano BR-M315
  • Obręcze: Octane One Solar Trail 29” 32h, tubeless ready
  • Szprychy: Spokes w/14mm nipples
  • Piasta przednia:  Octane One 15x110 disc
  • Piasta tylna: Octane One Cassette 148x12mm
  • Opony: Schwalbe Nobby Nic 29x2.25 wire
  • Korba: Suntour Zeron 1x
  • Suport: Suntour Zeron 1x
  • Pedały: -
  • Łańcuch: KMC 11spd
  • Napinacz: -
  • Przerzutka tylna: Shimano SLX RD-M7000 11spd
  • Manetka: Shimano SL-M7000
  • Kaseta: Sunrace  11-46 11 sp

 

 

Testowanie

 

Na rowerze jeździłem w dwóch różnych miejscach, podczas kilku oddzielnych wypadów. Pierwsza jazda miała miejsce na Ślęży, premierowo OMG został przeciągnięty przez Żmiję i Dolce - to już tradycja, że na nowym rowerze lubię się wybrać na te same, znajome ścieżki. Pozwala to skoncentrować się na rowerze, a nie myśleć o tym, co za zakrętem. Kolejne jazdy obejmowały Ślężę i Radunię, już w zdecydowanie gorszych, bo późno jesiennych warunkach. Jednocześnie Radunia ma inny charakter - jest ślisko, atrakcyjność podnoszą korzenie. Finalnie zabrałem rower na całodzienną wyprawę w czeskie Zlate Hory (jej opis znajdziecie w Bike 1-2/20), by sprawdzić, jak się nadaje do turystyki. 

 

Podstawowe pytanie brzmiało, a zadałem je sobie po pierwszych jazdach - czy mógłby być to mój jedyny, uniwersalny rower MTB?

 

Ścieżki

 

Ślęża i Radunia cieszą się zasłużoną sławą wśród fanów ścieżek z tego prostego powodu, że są różnorodne. Jeśli ktoś chce łatwiej, to może sprobować sił na Raduni, zaczynając od Świerkowej czy Tajemnej. A jeśli lubi lekkie wyzwania, to jedzie na Ślężę i Żmiję czy Dolce. Osobiście zwykle zaczynam od Żmii, bo ma właściwą porcję esencji, to jest zmieszania odcinków trudniejszych z płynnymi. W dodatku jest to w dobrym tempie pełne 5 minut zjazdu, więc przynajmniej człowiek wie, po co pedałował pod górę. Ta mieszanka wielkich kamieni, ale i sekcji ziemnych sprawia, że Żmija to fajny poligon. Dolce jest trochę bardziej hardkorowa, ale w sumie podobna, choć mniej płynna.

 

Pierwsza jazda odbyła się w suchych warunkach -#takimamyklimat. Przed jazdą ustawiłem tylko amortyzację do swoich 75 kg żywej wagi (ok, ok. 80 kg z dodatkami) - tu obyło się bez niespodzianek dzięki temu, że amortyzacja w OMG jest powietrzna (SAG 25%). Dodatkowo też przesunąłem dźwignie do środka kierownicy tak, by sięgać dwoma palcami, czyli wydłużyć dźwignię. Oraz napompowałem opony do 1,7/1,9 bara (standardowo jest to mniej przy szerszych oponach, w okolicach 1,5/1,7, czyli 21/25 PSI). Tył był na tubelessie - ślady działań Michała Lalika, który jeździł przede mną, wesoło starczały frędzle :)

 

Wrażenia z jazdy - po słynnym pierwszym razie:

  • bardzo udana geometria. Bezproblemowe przejeżdżania trudnych sekcji dzięki płaskiemu kątowi widelca - wynosi 65,5 stopnia - i temu, że rower jest długi, reach to 455 w testowanym rozmiarze M . To połączenie sprawia, że nawet wysokie progi nie powodują wrażenia efektu przelatywania przez kierownicę, środek ciężkości pozostaje z tyłu, wystarczy tylko się przesunąć
  • OMG nie ma hamulców. W zasadzie je ma, po dotarciu, czyli kilku jazdach, było lepiej, ale to pierwsza propozycja tuningu - zmiana tarcz i klocków na inne, czytaj lepsze i większe. Gdyby dało się je od razu zmienić w sklepie na zestaw 2x180 mm Deore wystarczyłoby.
  • Nobby Niki w tym wariancie nie pasują do tego roweru. Są za delikatne, a przede wszystkim za wąskie. Na suchym nie miałem problemu z przyczepnością (o dziwo), sam rower jeździ naprawdę dobrze, więc zwyczajnie mi nie przeszkadzały. Na mokrym to inna sprawa - tu jest jak na łyżwach. Sprawdziłem to podczas kolejnej jazdy. Oponę z tyłu dodatkowo uszczelniałem większą ilością mleka, ale nadal coś ciągle nie trzymało, regularnie trzeba było ją dopompowywać (bez śladów mleka na samej oponie). Koniecznie trzeba od razu założyć solidniejsze opony - Hans Dampfy czy High Rollery II. Jeśli rower ma być używany turystycznie, a waga utrzymana w rozsądnych granicach, 2,35 cala (ewentualnie wkładka z tyłu).

 

Kolejne jazdy na Raduni i Ślęży:

  • ścieżki typu Gangster czy Brat Gangstera, Tajemna itd - dopóki jest sucho rower to czysta przyjemność z jazdy. Potwierdziło się, że nawet sekcje bardzo trudne techniczne, zblokowane kamieniami, to nie problem. Tu nie miałem wrażenia, że więcej skoku jest potrzebne, wystarczy udane geo. Zawsze wilgotne podłoże to już wyzwanie, bo.... znów ograniczają opony, które błyskawicznie zaczynają tańczyć. 
  • zawieszenie to mile zaskoczenie. Rower generalnie nie jest ekstremalnie sztywny, ale dobrze współpracuje przód z tyłem - łatwo jest wybierać linię jazdy, składać go w ostre zakręty, przerzucać ciężar (niska rama). Zawieszenie reaguje żywo, da się wykorzystać pełen skoku, także wyregulować tak, by było wystarczająco szybkie - klucz to jak najmniejsze ruszanie tłumienia
  • dźwignia tłumika z tyłu chodzi za lekko i przeszkadza. Udało mi się ją przełączyć niechcący kolanem
  • dotarte hamulce wystarczają do zatrzymania się. Kropka.

 

 

Same zdjęcia robiliśmy podczas kolejnego wyjazdu, gdy znów trafiliśmy na Gangstera i słynną ściankę - tu widać, jak stoję na jej szczycie i udaję Szymona Godźka na Rampage. Na ściance była woda, cala pokryta była liśćmi. Dwa dni wcześniej zjeżdżałem ją bez zastanowienia, tego dnia.... ominąłem z lewej strony. Czasami lepiej odpuścić - na tych oponach zwyczajnie nie czułem się pewnie w tych warunkach.

 

 

Kamień Mnicha na zjeździe z Biskupiej Kopy

 

Turystą być

 

Kolejny test odbył się już w Zlatych Horach, na polsko-czeskim pograniczu. Wjazd na Biskupią Kopę oraz sąsiedni szczyt Pricny pozwoliły sprawdzić, jak rower radzi sobie (albo ja) podczas całego dnia jeżdżenia. W temperaturach w okolicach zera dosłownie cały dzień zdobywaliśmy okoliczne góry, pokonując przy tym na zaledwie 30 km 1000 metrów w pionie. Podjeżdżając, pchając i zjeżdżając w różnym terenie. Sama wyprawa była rewelacyjna, polecam ją do powtórzenia w 100%, a jak sprawdził się rower?

  • napęd 1x11 Shimano SLX to pewniak z trybem 11-46 z. Z korbą z zębatką 32 z przodu nie mamy może zakresu jak w Eagle, ale całość działa bardzo dobrze i to dobry wybór do budżetowego roweru. Nie miałem problemów z zębatką SR z przodu, sama korba jest sztywna. Lubię środki BSA - tu zawsze przyszły serwis będzie prosty
  • jeszcze raz na zjazdach potwierdziły się wszystkie zalety geometrii. W nieznanym terenie, na ściankach i wśród kamieni jak większe i duże koty rower jedzie jak po sznurku. Pozostaje żywy i łatwy w kontroli. Lubię go za to - nie potrzebuję nic więcej.
  • progresywna geometria pozwala na podjeżdżanie, ale są rowery, które potrafią podjeżdżać lepiej. Wydłużenie ramy, żeby sięgnąć do kierownicy wymaga też bardziej stromego kąta siodła - ty wynosi on 75 stopni. Nie miałem problemu by cały dzień jeździć w tej pozycji, ale kolejnego dnia bolały mnie mięśnie (uda), które standardowo nie bolą. Tu temat wymaga dłuższego zbadania i testowania - być może wystarczy, by na rowerze jeździć dłużej, a mięśnie się przyzwyczają.   

 

Podsumowanie

 

Jeżdżę na bardzo wielu, różnych rowerach, do niewielu się przywiązuję, bo zmieniają się często. OMG ma jednak potencjał, by zagościć dłużej w mojej stajni, może w postaci samej ramy? Bardziej jako rower zabawowy, do szybkich wypadów na ścieżki niż turystyk do pełnodniowych wypadów. Przyczyna jest prosta - ma trafioną w dziesiątkę geometrię, jakiej oczekuję od roweru ścieżkowego. Pozwala mi zjechać wszystko, co i tak bym zjechał, nawet z większym skokiem, a nie irytuje mnie bujaniem na podjazdach. Jest żywy, pomimo wagi przekraczającej 15 kg w seryjnej specyfikacji (15,5 kg z pedałami). Niska rama ułatwia manewrowanie, już podstawowe zawieszenie i napęd nie stanowią ograniczeń dla przyjemności z jazdy. Na pewno opony nadają się do wymiany od razu, tuningu wymagają też hamulce. Tu zaś, po dodaniu kilkuset złotych, wkraczamy na teren konkurencyjnych modeli, takich jak Rift Zone Marina czy Nerd Lite NS Bikes. W tej cenie zawsze jednak w rowerach znajdziemy jakieś kompromisy, tu nie są one bolesne, ani specjalnie kosztowne do naprawienia!

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze do artykułu