Home Poradniki Sprzętowe Dwa za cztery

Dwa za cztery

0
609

Założenie jest takie, że za każdym razem celujemy w rower, który za niekoniecznie duże pieniądze pozwoli nam zasmakować każdego aspektu jazdy MTB. Bo przecież na hardtailu również można wybrać się w Rychleby czy na ulubiony szlak Beskidów i uprawiać kolarstwo górskie w sposób bezpieczny i dynamiczny, a dynamika będzie pozostawać pod kontrolą pedałującego, bez względu na to, czy chodzi o przyspieszenie czy zwalnianie. Ponieważ różnice pomiędzy rowerem za 2999 zł a tym za 3999 zł nie są dramatyczne, odpuszczam sobie segmentację tego zestawienia i wrzucam wszystkie omawiane rowery do przysłowiowego jednego wora. Wielokrotnie spotkałem się z sytuacją, kiedy klienci gotowi wydać „no tak ze trzyyyy” tysiące złotych, skłonni byli dorzucić kolejny tysiąc, wybierając sprzęt bardziej dostosowany do ich ambicji i lepiej rokujący na przyszłość. Standard Hollowtech II jest tym argumentem, który przekonywał wielu, do tego czasem zdarzało się, że widelec powietrzny z regulowanym tłumieniem był przedmiotem wymaganym, a przy kwocie ok. 3000 zł o taki sztuciec jeszcze trudno, co zresztą uważni Czytelnicy wiedzą z poprzedniego zestawienia.

 

Rower górski w cenie do 4000 zł będzie oczywiście lepszy od tego tańszego o 1000, ale zmiany na lepsze zachodzą wolniej, niż wcześniej. Podwójnie lub nawet potrójnie cieniowana rama jest standardem, koła wreszcie nie są traktowane po macoszemu i można znaleźć perełki o dużej wytrzymałości i odporności na zużycie, do tego stosunkowo lekkie i dynamiczne. Swoje miejsce znajdą coraz lżejsze elementy kokpitu, jak i zespół siodło – sztyca. Hydrauliczne tarczówki i trzydzieści – lub dwadzieścia – biegów są obowiązkiem, dojdą też nowe marki, których we wcześniejszych przeglądach rynku nie było. Innymi słowy, przy 4000 zł zaczyna się naprawdę ciekawy wybór i uczciwie przyznam, że bez trudu znalazłbym w nim rower, który mógłbym naprawdę polubić. A wiecie, jak to z tymi redaktorami – iksteery, sramy jeden razy jedenaście, krozmaksy i inne rowerowe bentleje. Po prawdzie, to chyba każdy z nas lubi grupę Shimano SLX – bardzo wydajna, trwała, nawet nie tak ciężka, za to tania i ogólnodostępna. Z kolei Sram wygrywa na polu widelców amortyzowanych, gdzie ich XC 30 i 32 przewijają się regularnie. Fox cały czas celuje w wyższą półkę, ale może trafi się nam jakaś niespodzianka?

 

„Chcę spróbować swoich sił w maratonach, mogę wydać 4000 maksimum”

 

Inwestowanie kwoty 4000 zł to moment, kiedy o sporcie zwanym „kolarstwo górskie” zaczynamy myśleć serio. Wśród rowerów używanych możemy przebierać niemal do woli, trafiając nawet na sprzęt niegdyś z górnej półki. To oznacza godzenie się na sprzęt nawet dziesięcioletni, ale nie stracimy wiele, gdybyśmy chcieli jednak coś z dłuższym terminem przydatności i najlepiej świeżego.

 

Zaczynając od rodzimego podwórka, Kross oferuje dwa modele Levela – B7 i R7. Zasadnicza różnica między nimi polega na zastosowaniu innego rozmiaru kół – seria R to 27,5 cala lub 650b, a seria B to dwudziestki dziewiątki. Skupimy się na tym drugim – potrójnie cieniowana rama aluminiowa z suportem typu Press Fit, sterami zintegrowanymi i adapterem hamulca typu Post Mount, do tego dwudziestobiegowy napęd oparty o grupę Shimano Deore wraz z przerzutką tylną SLX, niestety bez sprzęgła. Reszta już średnio ciekawa. Sprężynowy widelec Rock Shox XC 30 to nie jest szczyt marzeń, mocno przeciętnie wyglądają podstawowe hamulce Avid DB1 i koła na piastach Joy Tech. Nic dziwnego, że cały rower, pomimo bardzo dobrej ramy, waży 13,6 kg. To trochę sporo, zwłaszcza, że można znaleźć sprzęt tańszy i lżejszy. Przy cenie 3999 zł można oczekiwać lepszych wyników, przynajmniej tych „na papierze”. Unibike tak naprawdę zamyka swoją ofertę na progu 3999 zł, bo ich Expert jest najwyższym modelem w katalogu 2015. Dostępny w dwóch odmianach na kole 27,5 i 29 cali, lżejszy jest ten drugi. Ważący 12,1 kg rower posiada powietrzny widelec Suntour Raidon z regulacją tłumienia, dzisiaj model dopracowany i działający, bez irytującej wady w postaci nieszczelnej komory powietrznej. Suntour odrobił lekcje i oferuje widelec mocno konkurencyjny zwłaszcza wobec cięższego Rock Shoxa XC 30. W Expercie znajdziemy napęd w konfiguracji 3×10 pracujący na komponentach od Deore do Deore XT. Na plus należy zaliczyć lekkie koła i sprawdzone opony Schwalbe Rocket Ron, występujące w wersji zwijanej. Wersja na kołach 29 jest nieznacznie cięższa i jej 12,5 kilo wagi trzeba potraktować jako przyzwoity wynik.

Kross Level B7 i Unibike Expert – polskie propozycje z segmentu do 4000 zł.


 

NS Bikes znane jest z produkcji rowerów do grawitacyjnych odmian kolarstwa, istnieje jednak jeden model, który pasuje do naszych kryteriów, ale nie do końca nadaje się do podjeżdżania, przynajmniej nie bez małych modyfikacji. Rower Clash 1 (3299 zł) posiada bardzo solidną, aluminiową ramę z cieniowanych i hydroformowanych rur, widelec Rock Shox XC 32 o długim jak na hardtaila skoku 120 mm i napęd 1×9. Ta ostatnia cecha eliminuje go ze sportu wyczynowego i skutecznego pokonywania wzniesień pod górę, za to jadąc w dół poczujemy namiastkę roweru enduro – sprzyja temu specjalna geometria ramy i krótki mostek z szeroką kierownicą. Z tego samego obozu dystrybucji pochodzi jeszcze Mondraker Phase Pro SL 29 wyceniony na 3799 zł. Od konkurencji odróżnia się powietrznym widelcem Suntour XCR Air (najwyższa wersja popularnego XCR) oraz sporym rozstrzałem wśród firm, których komponenty tworzą jego 30-biegowy napęd: korby FSA, mechanizmy zmiany biegów i hamulce od Shimano – Deore, SLX; łańcuch i kaseta od Sram. Pomimo potrójnie cieniowanej ramy waży 13,4 kg, co pozwala myśleć, że ani użyte opony Kenda SBE, ani całe koła nie należą do klasy lekkiej.

NS Bikes Clash 1 i Mondraker Phase Pro SL 29 to dwie odmienne propozycje od 7 Anna. 


 

Sportowy supermarket Decathlon proponuje kolejną wariację swojego jednozawiasowego fulla. B’twin Rockrider 700S co prawda korzysta ciągle z kół 26 cali, za to w zamian oferuje osprzęt klasy Deore z korbami w standardzie Hollowtech II, widelec powietrzny Rock Shox XC 32 TK o skoku 120 mm i tłumik tylnego koła X-Fusion O2 RL, wyposażonego z blokadę skoku. Do tego dochodzą niezwykle efektowne koła Mavic Cross One, chociaż jest to podstawowy model francuskiego producenta, a komplet ich waży ponad 1800 gram. Jak na tanie full suspension, nie jest źle – waga w okolicy 13,5 kg pozwoli wyjechać w solidne góry i spróbować wszystkiego w temacie all mountain. Brak tylko opuszczanej sztycy, ale należy pamiętać, że cały czas mówimy o rowerach w cenie do 4000 zł. Zakup tego pozostawi nam wolną złotówkę do wydania (tylko nie szalejcie).

Jedyny full suspension tego zestawienia – ponownie jest to B’Twin.


 

Niemiecki Canyon, po zaspokojeniu sektora do 3000 zł zostawia nas z tylko jednym modelem. W Grand Canyon AL 5.9 może podobać się niska waga w okolicy 12,1 kg, chociaż zachodzi obawa, że jest ona podana dla rozmiaru XS, który w przeciwieństwie do pozostałych rozmiarów ram korzysta z kół 27,5 cala w miejsce 29 cali (przedstawiciel marki zapewnił, że waga 12,1 kg dotyczy rozmiaru M, a więc roweru na kole 29 cali – przyp. red.). Tym rowerem, w odróżnieniu od tańszego Yellowstone AL 4.9 ciężko się zachwycić. Obydwa są do siebie bardzo podobne, a różnica w cenie nie broni się przy dokładniejszej analizie. Osprzęt praktycznie jest ten sam, różnica tkwi głównie w ramie, jej sztywności i wadze. Ciekawiej prezentuje się również niemiecki Cube Attention SL 29, w ubiegłym roku nijaki, w tym, przy wyższej cenie kolejnego modelu Acid, stał się konkurencyjny nie tylko we własnych szeregach, ale i wobec innych marek. Co prawda nowa rama z serii CMPT nadal produkowana jest z niecieniowanych rur poddanych jedynie procesowi hydroformingu, za to osprzęt powodów do narzekań nie daje. Napęd 3×10 oparty o części Shimano Deore i przerzutkę tylną Deore XT, hamulce również Shimano, sztyca o średnicy 27,2 mm lepiej tłumiąca drgania, niż typowa o średnicy 30,9 lub 31,6 i widelec amortyzowany Rock Shox XC 32 TK ze sprężyną powietrzną Solo Air. Waga katalogowa wynosi 13,1 kg, co jest wynikiem niezłym.


Propozycje zza zachodniej granicy – Canyon i Cube. Co ciekawe, w tej rywalizacji przewaga Canyona jest niejednoznaczna.


 

Wśród największych producentów w sali świata, Trek wybija się na prowadzenie z modelem X-Caliber 8. Rama zbudowana z hydroformowanych i cieniowanych rur, posiada wyścigową geometrię, co przekłada się na długą górną rurę i krótki tylny widelec, do tego ma dożywotnią gwarancję i ciekawy osprzęt. Amerykanie lojalnie skorzystali z osprzętu swoich rodaków, firmy Sram. Combo grup X5 i X7 działa w konfiguracji 2×10, a hamulce to wyjątkowo model Shimano M395. Poza tym, jak to w Trekach, dużo części Bontrager, czyli wszelkie wsporniki, siodło, obręcze i opony. Widelec to Rock Shox XC 32, niestety sprężynowy, a chciałoby się widzieć tu element powietrzny. Podobnie jak u Canyona, małe rozmiary (XS i S) sprzedawane są na kołach 27,5 cala, a pozostałe jako twenty ninery. Specialized Rockhopper Expert Evo 650b to z kolei mocny hardtail to agresywnego XC. Spersonalizowany widelec z tłumikiem własnej konstrukcji pojawiał się już w tańszych modelach, tutaj dla odmiany posiada komorę powietrzną. Napęd korzysta z podzespołów Sram grup X5 i X7 i tylko ciężkie koła mogą negatywnie wpłynąć na wagę. Drutowane opony Ground Control dobrze trzymają w większości sytuacji, ale zdecydowanie lepiej spiszą się te z kevlarową linką. Tarczówki Tektro Gemini są odpowiednikiem tańszych hamulców Shimano. W cenie 3799 zł jest to na pewno rower bardzo dobrze wyglądający, o dopracowanej geometrii, ale w przypadku Specialized jest to zwykle okupione większą masą, której producent konsekwentnie w katalogu nie podaje.

 

Wywołany przy okazji ostatniego przeglądu rynku producent Shockblaze ma kilka rowerów w cenie między 3 a 4 tys. złotych, w tym model R7 Elite 29 kosztujący 3899 zł. Przy wadze 12,5 kg wygląda kusząco, z osprzętem grupy Deore i tylną przerzutką Deore XT (często spotykany zestaw w tym segmencie) i widelcem powietrznym Rock Shox XC 32 TK. Szkoda tylko, że korby nie są w standardzie Hollowtech II, tutaj dostajemy jedynie Octalink.

 


Trek i Specialized prezentują podobny poziom, ale inne podejście do kwestii geometrii i ergonomii. Shockblaze jest w tym zestawieniu lepszy pod względem osprzętu.


 

PODSUMOWANIE

 

Bez rewolucji i bez rewelacji, zwłaszcza w obliczu najlepszych propozycji w cenie do 3000 zł. W każdym jednym omawianym przypadku, za wyjątkiem Cube’a, dostajemy lepszą aluminiową ramę i co najwyżej widelec ze sprężyną powietrzną podstawowej klasy. Jeśli chcemy mieć rowery znacznie lepsze, nie trzeba daleko szukać – tuż ponad horyzontem 4000 zł znajdują się takie skarby, jak widelec Rock Shox Reba, kompletna grupa SLX czy lekkie koła, które łatwo możemy zaadoptować do systemu tubeless. Ale to oznacza kolejne wydatki, kolejne ustępstwa, które są tematem do innego przeglądu.

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Translate »