Magiczne przyciąganie sieci ścieżek MTB Trydentu!

MTB i Trydent. Od początków kolarstwa górskiego to zestawienie słów ma magiczną moc. Alpom nie brakuje tras i ścieżek. A jednak każdego roku można zaobserwować, jak fani MTB rezygnują z innych destynacji, by podążyć na południowy skraj Alp. Ich cel to jeden z rowerowych regionów Trydentu.



Skąd bierze się fascynacja tym kawałkiem przestrzeni? Szczególny urok sprawia, że ta część Italii wywiera przemożny wpływ na mountainbikerów. Przyciąga kombinacją niemal niewyczerpanych możliwości oraz tego czegoś, co trudno oddać słowami.

 

To, co przyciąga, co powoduje, że kolarze górscy tłumnie pielgrzymują przez Przełęcz Brenner, to bogactwo Trydentu zwane „ścieżkami”. Podróż w te rejony prowadzi gości w XIX wiek. Po konsultacjach, pragmatycznie, zdecydowano się w Trentino (Trydencie) na rozwiązanie najlepsze dla wszystkich zainteresowanych, czyli kierowanie boomem MTB. We wszystkich częściach regionu przedstawiciele turystyki, kolarzy górskich, lasów i ochrony przyrody oraz stowarzyszeń alpejskich usiedli do stołu. Zdecydowano się na „oficjalną sieć dróg MTB regionu”, która w przyszłości ma być reklamowana turystycznie. Drogi, które nie zostały w niej ujęte, nadal powinny być jednak dostępne bez ograniczeń, za wyjątkiem pojedynczych. W sezonie 2017 nowa sieć szlaków po raz pierwszy zostanie oficjalnie przedstawiona światu. Przedstawiamy wybór najciekawszych atrakcji w poszczególnych regionach.

 

W numerze 5/2017 BIKE znajdziecie przewodnik po Trydencie z opisem 20 tras. Numer dostępny TU.

 

Jeziora Garda i okolice Ledro

Lago di Garda

Nie trzeba nawet mówić „Garda”, by kolarz górski wiedział, że chodzi właśnie o to „Lago”. Kultowa miejscówka nastawia się obecnie coraz bardziej na klienta poszukującego flow.


Prawdopodobnie nie ma na tej planecie bikera, który nigdy jeszcze nie słyszał o Lago di Garda. Przy czym największe z jezior górnych Włoch wzbudza różnorodne odczucia, jak żaden inny rowerowy region. Jedni celebrują legendarny status Lago, przypominając o corocznym spotkaniu międzynarodowej sceny rowerowej na Festivalu BIKE i wspominają o niezliczonych możliwościach wypadów. Inni dla odmiany lękają się stromych podjazdów i groźnych szutrów Jeziora Garda, które ma sprawiać, że lekki zjazd staje się tańcem na krawędzi, a single karkołomnym wyzwaniem. Oba punkty widzenia mają swoje przyczyny. Mimo tego góry wokół Lago i na północ od niego, w graniczącej z jeziorem dolinie Sarca, także po 30 latach historii MTB kryją w zanadrzu niespodzianki. Także tutaj próbuje się dziś ukierunkowywać wciąż utrzymujący się boom, np. budując nowe ścieżki. Najlepszy przykład to Naranch Trail w pobliżu niewielkiej miejscowości Santa Barbara. W rekordowym czasie zyskał uznanie jako alternatywa dla Anaconda Trail, który został, jako fragment ścieżki pokoju, zamknięty dla rowerów. Podobnie sytuacja wygląda na Monte Baldo. Tu także w Bike parku Garda Trentino, ze ścieżkami przez Val del Diaol i Seicentou, stworzono dwie nowe linie dla fanów grawitacji. Zamiast pociętych wielkimi kamieniami tras znajdzie się tu ścieżki nadal wymagające, ale jednocześnie możliwie płynne i łatwe do pokonania na nowoczesnych rowerach. Zupełnie bez ingerencji w istniejącą sieć tras powstało Sentiero dei Russo koło San Giovanni al Monte. Zbocza łańcucha górskiego Monte Casales, między Ponte Arche i Doliną Serca, znają kolarze XC z corocznego maratonu towarzyszącego festiwalowi BIKE. Trail sam w sobie nie jest bynajmniej nowy, został zbudowany w czasie I wojny światowej przez rosyjskich jeńców. I mimo wszystko lepiej odpowiada nowej koncepcji niż linie grawitacyjne, oferując bikerom flow.

 

 

Widok ze zboczy Monte Baldo na Jezioro Garda

 

Valle di Ledro

Z dala od tłumów nad Jeziorem Garda w Valle di Ledro ukrywa się, wbrew obiegowym opiniom, całkowicie samodzielny rowerowy region. W ofercie ma takie klasyki, jak nieśmiertelne Passo Tremalzo.

 

Jeśli ktoś był już kiedyś nad Gardą z rowerem, dolinę Ledro z pewnością również zaliczy do tego regionu. Historycznie, ale przede wszystkim geograficznie, mamy tu jednak do czynienia z oddzielną krainą. Odcięta od Gardy przez surowe klify, ze szmaragdowym jeziorem Ledro, przez całe stulecia była osiągalna tylko za pośrednictwem wąskich górskich ścieżek albo potężnych objazdów. W związku z tym szczególnym położeniem geograficznym, i przynależnością doliny Ledro do Republiki Weneckiej, przez długi czas wymiana handlowa z sąsiadującym cesarstwem austriacko-węgierskim była bardzo ograniczona. Zmieniło się to dopiero w 1851 roku wraz otwarciem trasy Ponale, która pokonuje stromy klif na południe od Riva del Garda za pośrednictwem tuneli i ostrych zakrętów. Zalicza się do najpiękniejszych i najbardziej technicznie imponujących tras nad Jeziorem Garda. W tym wszystkim zapomina się, że rowerowe klasyki właściwie zaliczane są także do doliny Ledro. Przede wszystkim jest to Passo Tremalzo. W najczystszym stylu wojskowego szlaku droga Tremalzo łączy południową część Jeziora Garda z ówczesną graniczną górą Monte Tremalzo. Między Bocca dei Fortini, Passo Nota i Tremalzo droga wyznaczała frontowe pozycje włoskich wojsk podczas I wojny światowej. Jeśli ktoś chce zwiedzić austriackie pozycje, w trakcie drugiej wycieczki do Bocca di Dromaè znajdzie dobrze zachowane stanowiska. Także ta trasa zaliczana jest do klasyków nad Gardą. Kto jednak wybierze kwaterę w dolinie Ledro, zaoszczędzi do wspomnianych celów pierwsze 500 metrów wspinaczki wyciskające poty. Tym samym Passo Tremalzo staje się osiągalne bez użycia dodatkowego transportu w trakcie jednodniowej wycieczki. Po obu stronach doliny znajduje się wreszcie wiele obiecujących tras, których zazwyczaj nie odwiedza się, startując z Gardy.

 

 

 
Słynna droga Ponale, z Rivy w kierunku doliny Ledro
 

Dolomity Brenty

 

Val di Sole

Podłużna dolina na zachodzie Trydentu, jak dotąd słynna przede wszystkim ze względu na spektakularne imprezy rowerowe. Fani MTB znajdą tu wiele możliwości, od ścieżek typu flowline po przygodę w wysokich górach.

 

Od przeprawy przez Alpy, przez zjazd, do cross country. Jeśli ktoś uprawia jedną z tych dyscyplin, nazwa Val di Sole powinna być mu doskonale znana. Startujący w BIKE Transalpie przejeżdżają przez Passo Tonale starymi militarnymi szlakami do Val di Sole. Turyści zwykle preferują drogę przez Forcellina di Montozzo albo Rabbijoch. W obu przypadkach po odpoczynku w Val di Sole czeka ich ostry podjazd do celu etapu w pobliskim Madonna di Campiglio.

Black Snake Line w Commezzadura dla zjazdowców na grubych oponach jest niczym kultowy Kandahar dla narciarzy, uchodzi za najtrudniejszą technicznie trasę Pucharu Świata DH. Stromy potwór z korzeni, kurzu i dziur. Filmy przedstawiające upadki z mistrzostw świata w 2016 to już klasyka.

Także dla ścigających się w XC Val di Sole to stały punkt w kalendarzu. Ostatnio w 2016 odbył się tu finał Pucharu Świata, w 2016 również mastersi mieli tu swoje mistrzostwa. Trasa uchodzi wśród sportowców za równie wymagającą co przyjazną do oglądania. Rock garden, tuż przed metą, udowadnia, jak bardzo, oprócz siły i kondycji, umiejętności techniczne decydują dziś o zwycięstwie lub porażce.

W Val di Sole obok spektakularnych imprez stawia się też na niezawodową rowerową klientelę. Dlatego latem 2017 na Passo Tonale swoje wrota otworzy nowiutki bike park. W przeciwieństwie do dzikich zjazdów w Commezzadura tutejsze trasy stoją pod znakiem flow. Absolutny przebój bike parku to zjazd do sąsiedniej Val Camonica. Dodatkowo dostępne, na jeden bilet, są też trasy kompleksu Adamello Ski Area. Dla wszystkich fanów flow park to nowy cel nadchodzącego sezonu!

Kto woli klasyczne wycieczki, w Val di Sole również nie będzie narzekał na brak wyboru. Po obu stronach doliny znajduje się sieć dróg leśnych i militarnych, wznoszących się do wysokości 1000 metrów. A że w całej dolinie zaledwie dwóch ścieżek dotyczy zakaz wjazdu, wszystkie pozostałe otwierają kolejne możliwości.

 

 

Val di Non

Val di Non, zwana też Nonstal, dopiero niedawno odkryła swój potencjał przed kolarzami górskimi. Wytropiono tak wiele ścieżek, że połączywszy je, można zaplanować tam nawet czterodniową wycieczkę.

 

Ciasny wjazd do doliny koło Mezzocorony niekoniecznie pozwala przypuszczać, że za nią kryje się jedna z najbardziej rozległych dolin Alp Południowych. W rzeczywistości Val di Non rozciąga się na ponad 40 km z południa na północ. Na wysokości głównej miejscowości Cles szerokość doliny wynosi dobre siedem kilometrów. Tu jeden sad pełen jabłoni sąsiaduje z kolejnym. Około jedna trzecia wszystkich jabłek zbieranych we Włoszech pochodzi z tej doliny. Na południowym zachodzie surowe Dolomity Brenty górują nad Val di Non. Na północy i zachodzie zalesione stoki wspinają się łagodniej w kierunku Costierra della Mendola, wyznaczając gwałtownym obrywem granicę Tyrolu Południowego. Czeka tu na rowerowych odkrywców rozległy, na pierwszy rzut oka surowy region. Co za błąd! Co najmniej równie charakterystyczne co sady są tu kaniony sięgające 200 metrów głębokości, gęsto przecinające Val di Non. Tłumacząc to na język kolarzy górskich, kryje się tu wiele magicznych miejsc, stromych podjazdów i zjazdów, ale i niezliczone ścieżki. Najlepszy przykład to nowy lokalny przebój – Tour de Non. Po trasie tej można okrążyć dolinę w ciągu czterech dni. To prawdziwy test kondycji, bo w programie znajduje się 154 km, 6000 metrów przewyższeń i niezliczone kręte single. Jeśli ktoś lubi planować swoje trasy poza utartymi szlakami na północ od Dolomitów Brenty, znajdzie tu niezliczone możliwości.

 

 

Dolomity Brenty dosłownie zapierają dech w piersiach...

 

 

Dolomiti Paganella

Niewiele na północ od Jeziora Garda znajdują się najlepsze regiony południowych Alp do uprawiania enduro. Wokół Paganelli jest jeszcze stosunkowo spokojnie, ale na miejscu nie brakuje już niczego, by zaczął się prawdziwy, rowerowy boom!


Czy udany rowerowy dzień to taki, w którym pokonało się maksymalną możliwą liczbę metrów w pionie, jak najmniej się wspinając? Kto tak myśli, powinien bliżej przyjrzeć się okolicy Paganelli. Położona zaledwie 30 kilometrów w linii prostej na północ od Riva del Garda, ta wysoko umiejscowiona dolina wokół Lago di Molveno spełnia wszystkie warunki, by stać się miejscówką enduro. Zacznijmy od tego, że na wszystkich otwartych latem wyciągach bez problemu można transportować rowery. Kolejny argument sprowadza się do tego, że na miejscu jest zaledwie kilka ścieżek niedostępnych dla rowerów. Wszystkie pozostałe, a jest ich naprawdę wiele, są przejezdne bez ograniczeń. Ich jakości niczego nie można zarzucić, każdy biker dysponujący odpowiednimi umiejętnościami od razu poczuje wiatr w żaglach. Większość z nich to naturalne szlaki z korzeniami, krótkimi odcinkami po skałach albo twardym leśnym podłożu. Co prawda znajdzie się i kilka specjalnie przygotowanych pod kątem kolarstwa górskiego, ale trudno je nazwać autostradami bez zmarszczek. Trasy łatwe nie są, a wszystkie przejazdy dodatkowo najeżone są trudnościami, które w kluczowych momentach wymagają zimnej krwi. Oczywiście, wyjątki potwierdzają tylko regułę. Peter Pan Trail na Passo Santel według strony internetowej „ma tylko jeden cel – czystą przyjemność!”. Na szczycie Paganelli można rozkoszować się widokiem na Dolomity Brenty i jej główne szczyty Cima Tosa. Potem człowiek się obraca i na horyzoncie dostrzega błyski Lago di Garda. Zupełnie niewyobrażalny jest widok na znajdującą się niemal 2000 metrów niżej stolicę prowincji Trydent. Pozazdrościć tym, którzy mają obok taką górę!

 

 

Nie samym rowerem człowiek żyje...

 

Południowa część Trydentu

 

Val di Fassa

Potężny masyw Sella i Sassolungo to znaki rozpoznawcze Val di Fassa na północnym wschodzie Trydentu. Kolarze górscy znajdą tu wymagające i warte odwiedzenia ścieżki, z imponującymi Dolomitami w tle.

 

Obojętne, czy będzie to pilot enduro, freerider, fan Transalpu czy też poszukujący zwykłych ścieżek, kto szuka kombinacji wysokich gór i singli, znajdzie w Val di Fassa odpowiednio wyposażony region. Dolina położona jest w najbardziej wysuniętej na północ i na wschód części Trydentu i tworzy wraz z Wenecją i Południowym Tyrolem skrzyżowanie trzech regionów. Punktem centralnym i orientacyjnym w tej części Dolomitów jest olbrzymi, w kształcie tortu, masyw Selli. Sellaronda przychodzi tu do głowy natychmiast nie tylko kolarzom górskim, ale narciarzom, motocyklistom i szosowcom. Położone w dolinie Canazei stanowi idealny punkt startu do tej legendarnej trasy przez cztery przełęcze i przez cztery graniczące z masywem Sella doliny. Według uznania można pokonać trasę albo po śladach morderczego Sellaronda Hero Bikemarathonu albo też, od pewnego czasu, w wariancie ścieżkowym, korzystając z licznych wyciągów wokół potężnego masywu. Znajdą się jednak liczne powody, by pozostać w Val di Fassa. Pierwszoplanowym będzie bike park na Belvedere. Gdyby istniała skala ocen bike parków za piękno widoków, zapewne namieszałby w czołówce. Widoki na okoliczne giganty Dolomitów, takie jak Civetta, Marmolada, Sella, czy Rosengarten, są trudne do pobicia. Ale i miejscowe linie można polecić. Bike park został otwarty w 2006 roku i odtąd nieustannie ewoluuje. Znajdziemy tu mieszankę szybkich tras i trudnych technicznie zjazdów w stromym terenie. Piloci enduro również będą zadowoleni. Podczas gdy w pozostałej części Val di Fassa wyciągi można zintegrować w planach wyprawowych, większość ściany górskiej w dolinie stanowi plac zabaw raczej dla „klasycznych” turystów. Czekają na nich piękne, otoczon6 re skałami boczne doliny, niekiedy wymagające podjazdy i liczne ścieżki warte każdej męki na podjazdach.

 

 

 

Val di Fassa to rowerowy raj. I to z jakimi widokami w tle!

 

 

 

Valsugana Lagorai

Jazda na rowerze po śladach przeszłości. Valsugana pełna jest pamiątek z czasów, gdy Trydent należał jeszcze do Austrii. Jadąc, czasy te można poczuć na własnej skórze.

 

Jeśli jest taki region Trydentu, gdzie austro-węgierskie dziedzictwo zostało najlepiej zachowane, będzie to Valsugana. W starym kurorcie Levico Terme, wcześniej Löweneck, cierpiący na podagrę arystokraci dawali sobie puszczać krew. Niektórzy zbudowali tu nawet swoje siedziby. Wystarczy wspomnieć słynną cesarzową Sissi, której willa w parku zdrojowym do dziś stanowi kulturalne centrum miejscowości. Położone niedaleko od ówczesnej granicy Włoch miało Levico Terme znaczenie militarne. Jako pierwszy pierścień obronny twierdzy Trydent Valsugana na długo przed I wojną światową została rozbudowana w prawdziwy bastion. Dzisiejsze rowerowe cele prowadzą po śladach przeszłości. Trudno tu znaleźć rundę, która przynajmniej w części nie przebiegałaby po drogach zbudowanych przez wojskowych, która nie mijałaby umocnień albo tablic upamiętniających austriackich budowniczych czy potyczki w górach. Niemal wszystkie trasy na miejscu związane są z dużymi przewyższeniami, które trzeba pokonać. Jeziora Levico i Caldonazzo leżą w dolinie na wysokości 440 metrów. Fort na widocznym z każdej strony szczycie Cima Vezzena znajduje się na wysokości 1908 metrów. A 1500 metrów przewyższenia to wcale nie maksymalna różnica, jaką można pokonać w ramach jednej wycieczki. Oczywiście nie każda wyprawa zaczyna się na dnie doliny. Trasa, obok Vetriolo Terme, startuje dobre 1000 metrów wyżej i oferuje wiele przyjemnych singli. Te na miejscu występują licznie, wiele z nich ma taką jakość, że i fani zjazdu będą zaspokojeni. Jeśli jednak pamiętamy o tym, ile za każdym razem trzeba się wspinać, zdecydowanie dla większości fanów jazdy w dół będzie to region endurowy. Kto lubi się wspinać i ma odpowiednią kondycję, znajdzie za to w Valsuganie krainę nieskończonych możliwości wycieczkowych, z dodatkiem kultury.

 

 

Informacje ogólne

Wszystkie informacje na temat jazdy na rowerze w Trydencie w jednym miejscu znajdziecie tutaj

 

Noclegi przyjazne dla rowerzystów, od kampingów, przez mieszkania wakacyjne, aż po pięciogwiazdkowe hotele, dostępne są na: visittrentino.info/pl

 

Oficjalna sieć MTB regionu jest wyczerpująco opisana w Internecie. Oczywiście ślady GPS można ściągnąć za darmo. Obecnie znajduje się tam 517 km tras. Liczba rośnie. visittrentino.info

 

Aplikacja turystyczna z przewodnikiem – cały Trydent w kieszeni. Aplikacja na smartfony dostępna jest na iOS i Androida. Oferuje gościom informacje na temat urlopu, aktywności, rzeczy wartych zobaczenia, noclegów i miejsc, gdzie można zjeść. Aplikacja działa także offline i można ją znaleźć na: visittrentino.info

 

Trentino Guestcard

Karta gościa pozwala na uzyskanie wielu zniżek i wejść gratis, np. na busy Bicibus. Więcej informacji na: visittrentino.info/guest-card

 

Trentino e-bike

Idealne rozwiązanie dla rodzin. Rowerowe regiony Comano Terme na południu i Dolomity Brenty oferują gościom dobrze funkcjonujący program e-bike’ów. Informacje pod: evvai.bike i visitacomano.it.