Home Miejscówki Miejscówki: Zamek Bolczów – łamacz kół i ram!

Miejscówki: Zamek Bolczów – łamacz kół i ram!

0
877

Gdzie?

Mieszkając przez kilka lat w Jeleniej Górze zdążyłem spenetrować dość dokładnie okoliczne szlaki. Poza tak oczywistymi, jak w okolicach Szklarskiej Poręby i Karpacza, także bardziej odległe (choć odległość jest tu umowna, bo to maksymalnie kilkadziesiąt kilometrów), jak przebiegające po stokach i „graniach” Rudaw Janowickich. Góry te, poza samymi Sokolikami, cieszą się nieprzesadną popularnością, co pozwala uniknąć tłoku i w spokoju szukać nowych tras. Brak większego ruchu rowerowego – poza maratonami – sprawia, że trudno mówić o szlakach czysto rowerowych. Jeździ się albo drogami leśnymi, albo szlakami pieszymi. Te zresztą często się pokrywają, choć akurat nie w opisywanym tu przypadku. Na Zamek Bolczów najłatwiej trafić wyjeżdżając za szlakiem zielonym spod stacji PKP w Janowicach Wielkich. Trudno zabłądzić.

 

Istnieje też kilka innych wariantów dojazdu, z Janowic można słabym asfaltem wyjechać szlakiem żółtym, by ostatnie kilkaset metrów pokonać zielonym – wówczas do zamku dojedziemy od tyłu. Jeśli zaś pojedziemy tym samym żółtym aż do niebieskiego, to skręcając niebieskim w lewo dojedziemy do czarnego, łącznikowego, który doprowadzi do Bolczowa… od góry. Ten ostatni wariant pozwala najbardziej wydłużyć zjazd, ale też oznacza najdłuższy podjazd.

 

 

Jaki rower?

 

Sam zjazd na pewno będzie przyjemniejszy na fullu, bo naturalne bandy, ale i kamienie sprawiają, że nabranie szybkości na sztywniaku może zostać gwałtownie ukarane. Jednocześnie najtrudniejszy fragment po kamieniach da się ominąć łatwiejszym objazdem, co sprawia, że całość da się bez problemu objechać na sztywniaku. Uwaga – w górnej części po opadach, na kamieniach, jest ślisko! Standardowo na maratonach to tutaj stoi GOPR. I ma co robić.

 

 

Dokąd jechać?

 

Wjazd i w szczególności zjazd z Bolczowa to perełka, ale warto zaplanować wyprawę w okolicę w ten sposób, by mieć więcej czasu. Szczególnie warte polecenia jest przejechanie szlaku zielonego od Janowic aż do Karpnik, z wypadem czerwonym na Sokolik. To tego typu trasa, którą pamiętać się będzie przez lata. Nie spiesząc się, z atrakcjami w stylu wspinaczka na Sokolik, wystarczy pół dnia, idealna wyprawa na krótki jesienny dzień. Z Karpnik wracamy asfaltem do Janowic, przez Trzcińsko. Warto zajrzeć do schroniska Szwajcarka pod Krzyżną Górą!

 

 

Dla kogo?

 

Trasa wymaga bardziej kondycji niż wybitnych umiejętności technicznych. Jeśli ktoś nie da rady podjechać, zawsze można rower wprowadzić. Zjazd, poza wspomnianym fragmentem po kamieniach, który ma ok. 200 m, także jest stosunkowo łatwy. 

 

 

Przebieg trasy

 

Wariant najprostszy zaczyna się obok stacji PKP, a jego wersja minimum to parking samochodu obok leśniczówki, na końcu asfaltu. Stamtąd zielonym szlakiem ruszamy powoli pod górę. Trasa początkowo jest płaska, trzeba przejechać tylko strumyk – łatwizna. Po kilkuset metrach robi się stromiej. To tu przydają się umiejętności techniczne, jak i kondycja. Jeśli tylko będzie sucho, nawierzchnia sprzyja, jest twardo, niczym na skale. Problem to głównie kąt nachylenia terenu, bywa stromo. Po chwilowym odpoczynku zaczyna się najtrudniejszy fragment – kamienie. Objazd kryje się po prawej stronie, ale pod górę niewiele pomaga. Tu pewnie trzeba będzie pchać. Jeśli tylko będziecie jesienią, to po minięciu kamieni warto zacząć patrzeć w prawo – widać już mury zamku. Nasza ścieżka także prowadzi w prawo. Kilka progów i jesteśmy na miejscu. Sam zamek jest rewelacyjny, warto pozaglądać tu i tam. Tym bardziej, że widok z góry murów jest nieziemski. Można zjechać tą samą drogą, albo dalej polecieć zielonym, co polecamy.

 

Ps. jeśli spotkacie kota pozdrówcie go od nas. Z dokarmianiem radzimy być ostrożni, wygląda tak, jakby jadał głównie w nocy. Raczej krwiste mięso.

 

Tu znajdziecie proponowaną trasę do powtórzenia – Zamek Bolczów

 

 

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Translate »