SZOSA NA HAMULCACH SZCZĘKOWYCH – WYMIERAJĄCY GATUNEK

Coraz liczniejsza grupa producentów odstawia na boczny tor klasyczne rowery szosowe na hamulcach szczękowych. Czy zatem inwestycja w takie konstrukcje ma jeszcze sens i jest wciąż opłacalna? W naszym teście wzięliśmy pod lupę rowery z przedziału od 15 000 do aż 38 000 złotych i udzielamy jednoznacznej odpowiedzi.



KRÓTKO I NA TEMAT

 

Dwa z pięciu egzemplarzy testowych ważyły w okolicach 6,8 kg. Porównywalne cenowo modele tarczowe będą z reguły o dobry kilogram cięższe. Niska waga przekłada się bezpośrednio na zwinność (czytaj: przyjemność z jazdy). Tak znacząca różnica jest również nie do przecenienia podczas wspinaczki. Ale rowery wyposażone w hamulce szczękowe są godne uwagi nie tylko ze względu na niską wagę. Giant w modelu Propel Advanced prezentuje odmienne podejście. W swojej klasie cenowej rower oferuje kapitalną aerodynamikę, a fabrykę opuszcza już z seryjnym miernikiem mocy. Równie atrakcyjny pakiet w rowerze na hamulcach tarczowych jest w najbliższej przyszłości po prostu niewyobrażalny.

 

HAMULCE SZCZĘKOWE W ODWROCIE

 

Niezależnie, czy to Cube, Focus, Specialized czy Trek, jeśli w ofercie coraz liczniejszej grupy marek znajdziemy jeszcze jakiekolwiek rowery szosowe z hamulcami szczękowymi, to już tylko w przedziale cenowym około 4000 złotych i poniżej tej kwoty. Przyglądając się aktualnym propozycjom tej czy innej firmy, można odnieść wrażenie, że jedynym możliwym systemem hamulcowym w nowoczesnej i dobrej szosie jest już tylko hydrauliczny układ tarczowy.

 

UMIARKOWANY ENTUZJAZM

 

Z punktu widzenia producentów taka polityka ofertowa jest nawet zrozumiała. Dochody generowane przez rowery szosowe często nie są na tyle duże, żeby istnienie jednej i tej samej serii rowerów, ale o różnych układach hamulcowych, znalazło ekonomiczne uzasadnienie. Firmy postępują jednak arbitralnie, a przyszły użytkownik pozostaje bez możliwości wyboru. Tymczasem dla wielu rowery z tarczami są po prostu zbyt skomplikowane ze względu na wymagający serwis czy transport.

 

Hamulce szczękowe

 

To główne i niezmienne zarzuty wobec tarczowego układu hamulcowego, który w swej szosowo‑wyścigowej odsłonie pojawił się na rynku po raz pierwszy w 2013 roku. Niestety zwolennicy tych argumentów nie odczują wielkich zmian także w 2020 roku. Wprawdzie nie brakuje argumentów przemawiających za tarczami, jak np. większa siła hamowania, lepsza modulacja i łatwiejsza do przewidzenia skuteczność, szczególnie na mokrym. Ale mimo tego w ocenie wielu kolarzy zalety te nie równoważą wad. Dlatego nie zaskakuje wynik letniej ankiety Toura, w której prawie jedna trzecia uczestników przyznała, że ich kolejna szosa znów będzie wyposażona w hamulce szczękowe.

 

KONSERWATYWNI PROSI

 

Nawet w środowisku kolarzy i teamów zawodowych przesiadka na tarcze nie jest oczywistością i nie przychodzi łatwo. Najlepszym przykładem niech będzie ubiegłoroczny wyścig Tour de France. Na podium tego najważniejszego na świecie wyścigu stanęli Egan Bernal, Geraint Thomas i Steven Kruiswijk – trzej zawodnicy, którzy mimo popularyzacji hamulców tarczowych wciąż polegają na szczękach. I o ile obecny test czterech modeli z hamulcami szczękowymi nie wnosi żadnych nowych argumentów do hamulcowego sporu, który siłą rzeczy nacechowany jest subiektywnymi oczekiwaniami wobec roweru szosowego, to jednak zwraca uwagę na fakt, że jeszcze nie wszyscy producenci jednoznacznie opowiedzieli się za tarczami.

 

Hamulce szczękowe

 

Włoska marka Basso na razie wyklucza koniec ery hamulców szczękowych, a firma Müsing minionej jesieni wprowadziła na rynek nowego szczękowego Aviatora jeszcze przed modelem na tarczach. Także szczękowy Ultimate CF SLX, na którym Alejandro Valverde wywalczył w 2018 roku tytuł mistrza świata, jest bestsellerem marki Canyon, co potwierdza Sebastian Jadczak (odpowiedzialny za rozwój rowerów szosowych u producenta z Koblencji). Słupki sprzedażowe ostatnio wprawdzie lekko spadły, ale równie dobrze może mieć to związek z tym, że wkrótce pojawi się szósta generacja modelu.

 

WARTOŚCI OPORU POWIETRZA

Hamulce szczękowe

 

PONIŻEJ 6,8 KG – GOTOWY DO STARTU

 

Każdy zadowolony użytkownik hamulców szczękowych, który nie widzi powodu, dla którego miałby się przesiadać na rower z tarczówkami, w kolejnych latach wciąż będzie mógł znaleźć dla siebie atrakcyjne szosówki. Bo wciąż nie brakuje argumentów przemawiających za tym klasycznym rozwiązaniem. Chociaż – nie ma co się oszukiwać – ich wybór z pewnością będzie mniejszy, a ceny wyższe. W gronie czterech sprawdzonych przez nas maszyn Canyon i Storck ważyły znacząco poniżej 7 kg. Dla porównania warto wspomnieć, że średnia waga dziesięciu szosówek na tarczach, które kosztowały podobnie, tj. między 19 400 a 25 800 zł, i które ujeżdżaliśmy swego czasu, wynosiła powyżej 7,6 kg. A najlżejsze tarczowe szosówki, którymi mieliśmy okazję jeździć dotychczas, to Canyon Ultimate CF Evo  (6,1  kg) oraz Wilier Zero SLR (6,6 kg). Tak długo, jak długo producenci nie uporają się z problemem wagi, rowery szosowe z hamulcami szczękowymi wciąż będą warte rozważenia.

 

Hamulce szczękowe

 

HAMULCE SZCZĘKOWE

 

Sprawdzona funkcjonalność to jeden z powodów, dla których hamulce szczękowe wiodły prym w rowerach szosowych aż do momentu, kiedy kilka lat temu pojawiły się tarcze. Hamulce szczękowe w obecnym stanie osiągnęły już swój rozwojowy limit. Ostatnie znaczące poprawki tego układu datuje się na lata dziewięćdziesiąte.

 

Hamulce szczękowe

 

ZALETY

 

Niedrogie, lekkie, łatwe w regulacji, bezproblemowa dostępność części zamiennych. Szybka wymiana kół dzięki prostemu i sprawdzonemu szybkozamykaczowi.

 

WADY

 

Zużywające się linki, modulacja uzależniona od jakości, zużycia, zabrudzenia i poprowadzenia linek. Na mokrym mocno spada siła hamowania, a w połączeniu z karbonowymi obręczami może być nawet krytycznie. Warto pamiętać, że obręcz (nierzadko droga) jako główny element układu hamulcowego ulega zużyciu. Rzadko, przy złej konfiguracji podzespołów i na długich zjazdach, może dojść do uszkodzenia dętki pod wpływem gorąca. Niektóre (nie wszystkie) obręcze z karbonu mają tendencję do uszkodzeń spowodowanych wysoką temperaturą. Hamulce szczękowe ograniczają miejsce na oponę, dopuszczając z reguły maksymalnie 28, rzadziej tylko 25 mm.

 

WYNIKI TESTU

 

Skuteczność układu szczękowego w najwyższym stopniu zależy od okładzin hamulcowych oraz rodzaju obręczy odgrywających w tym duecie także rolę materiału ciernego. Hamulce Shimano (od 105), SRAM (od Rival) i Campagnolo (nie występują w tym teście) w połączeniu z aluminiowymi obręczami nie niosą ze sobą żadnego ryzyka. Tańsze hamulce o prostszych okładzinach i linkach mają z reguły odczuwalnie gorszą siłę hamowania i modulację. Hamulce w standardzie Direct Mount (w naszym teście Basso) pozostawiają trochę większy prześwit dla szerszej opony, są sztywniejsze, a punkt hamowania jest nieco twardszy.

 

HAMULCE TARCZOWE

 

To nowoczesny, ale i bardziej skomplikowany układ hamulcowy. Hamulce tarczowe wymagają specjalnych ram, widelców i kół. Za wyjątkiem wymiany klocków, a w dłuższej perspektywie także płynu hamulcowego, są w dużym stopniu bezobsługowe. Jeśli system straci szczelność albo punkt hamowania będzie „wędrował”, trzeba będzie odpowietrzyć układ. Operacja odpowietrzania jest wymagająca i nie obędzie się bez specjalnych narzędzi.

 

Hamulce szczękowe

 

ZALETY

 

Wysoka siła hamowania, lepsza i niezmienna modulacja, przewidywalne zachowanie na mokrym. Działanie jest niezależne od poprowadzenia przewodów. Maksymalna szerokość opony determinowana jest budową ramy i widelca, a nie konstrukcją hamulca.

 

WADY

 

Większa waga: od 500 g (w najlepszych rowerach) do 1 kg (a czasem nawet więcej) w rowerach za mniej niż 4000 złotych. Przy dużym obciążeniu może dojść do zanikania siły hamowania (fading) albo do uszkodzeń temperaturowych tarczy. Podatność na piszczenie pod wpływem wody czy zabrudzeń. Skomplikowany pierwszy montaż, regulacja i serwis. Wymiana kół ze względu na sztywne osie zabiera trochę więcej czasu.

 

WYNIKI TESTU

 

Tarczówki SRAM i Campagnolo zapewniają nieco większą skuteczność niż układy Shimano. Pod wpływem wysokiej temperatury hamulce SRAM mają jednak tendencję do zanikania siły hamowania (fading). Z kolei hamulce Shimano mają większą niż konkurencja skłonność do hałasowania. Wszystkie współczesne układy są wystarczająco odporne na wysoką temperaturę. Starsze tarczówki Shimano i Campagnolo mogły w ekstremalnych warunkach zawodzić.

 

Hamulce szczękowe

 

 

DOSTĘPNE OD RĘKI!

 

CANNONDALE CAAD13

 

Hamulce szczękowe

 

Branża rowerowa już zdecydowała, że przyszłość szosówek to hamulce tarczowe. Ale na razie wiele firm produkuje wciąż rowery z hamulcami szczękowymi. Najczęściej są to jednak modele obecne na rynku już od dwóch, trzech lat. Jest raczej mało prawdopodobne, żeby ich następcy pojawili się w odmianie szczękowej. W kolejnych latach oferta będzie zatem coraz uboższa. Dziś wciąż jednak dostaniemy jeszcze nowe jednoślady z klasycznym układem hamulcowym: Basso Vento, Cannondale SuperSix Evo, Cannondale CAAD13, Rose Reveal.

 

RIDLEY Noah Fast

 

Hamulce szczękowe

 

Wiele marek kontynuuje linię modelową z 2018 i 2019 roku, często jednak już nie we wszystkich rozmiarach. Znamienne, że wiele z dostępnych szosówek na szczękach opiera się na ramach o wyścigowej geometrii. Aktualne modele o geometrii maratonowej to: Basso Venta, Canyon Endurace CF, Canyon Endurace AL, Rose Reveal, Scott Addict i Wilier Cento10 NDR. Nasza tabela przedstawia listę szczękowych modeli (Shimano 105 lub wyżej) najważniejszych marek, które według producentów są wciąż dostępne.

 

JAK CZYTAĆ GRAFIKĘ TESTOWĄ

 

Hamulce szczękowe

 

 

BASSO Diamante SV

Cena od 23 999 zł | Waga 7,5 kg | Aerodynamika 216 W

 

Hamulce szczękowe

 

Modelem Diamante SV Basso w mistrzowski sposób łączy ekstrawagancję i technikę, która po prostu przekonuje. Dobry wynik aero (216 W przy 45 km/h) to zasługa między innymi rur ramy i widelca o profilu kammtail oraz mądrego doboru wyposażenia. Wprawdzie rzadko w konstrukcji jednego roweru spotyka się mariaż w postaci komponentów Shimano i kół Campagnolo, co nie zmienia faktu, że pod kątem aerodynamiki, mechaniki i hamowania jednoślady Bora‑WT0‑60 należą do najlepszych, jakie oferuje rynek. Taka konfiguracja sprawdza się po prostu od strony technicznej, ale sprawia też, że rower jest drogi. Dzięki nasadce, która jednocześnie pełni rolę bieżni górnego łożyska, można przedłużyć rurę sterową o 20 milimetrów.

Kierownica leży ekstremalnie nisko, ale dzięki ww. nasadce można ją podnieść do poziomu charakterystycznego dla rowerów maratonowych bez zaburzania stosem nieestetycznych podkładek pod mostkiem eleganckiej linii. Sztyca siodełka o wklęsłym przekroju poprzecznym zaciskana jest elastomerową wkładką, która lekko tłumi wibracje tylnego trójkąta oraz gwarantuje trwały montaż bez pozostawiania śladu na wsporniku.

 

PLUSY: dobra aerodynamika, stabilność jazdy, bardzo dobre koła, siedem rozmiarów
MINUSY:
drogi

Hamulce szczękowe

 

 

CANYON Ultimate CF SLX 9.0 Etap

Cena 30 099 zł | Waga 6,6 kg | Aerodynamika 223 W

 

Hamulce szczękowe

 

Szczękowy Ultimate CF SLX stał się klasykiem już w 2018 roku, kiedy Alejandro Valverde na identycznej ramie zdobył tytuł mistrza świata w kolarstwie szosowym. I chociaż model ten ujrzał światło dzienne już w 2015, nie widać, aby się jakoś bardzo postarzał. Wręcz przeciwnie. Przetestowaliśmy wiele innych pierwszorzędnych modeli, które były znacząco cięższe i możemy tylko potwierdzić, że na hiperlekkim (6,6 kg) Ultimate kolarz czuje się jak w rakiecie. Rower tłumi lepiej niż inne i stanowi niemalże spełnienie marzeń o perfekcyjnej szosie. A przyczynia się do tego także napęd 2 x 12 SRAM Red, w którym przełożenia zmienia się bezprzewodowo.

Napęd pod względem zakresu oraz precyzyjnego zestopniowania wyznacza standardy i zyskuje nasze uznanie za sprawą intuicyjnej obsługi. Konkretne uzupełnienie stanowi zintegrowany z korbą miernik mocy, tak jak ma to zresztą miejsce w większości tegorocznych modeli SLX serii Ultimate, Aeroad i Endurace. Drogi dodatek sprawia, że dosyć wysoka cena, jak na rower marki Canyon, to rzecz względna.

 

PLUSY: bardzo lekki, ekstremalnie stabilny, wysoki komfort amortyzacji, napęd 2 x 12, fabryczny miernik mocy, siedem rozmiarów

Hamulce szczękowe

 

 

GIANT Propel Advenced Pro 1

Cena 15 045 zł | Waga 7,8 kg | Aerodynamika 213 W

 

Hamulce szczękowe

 

Dzięki bardzo dobrej aerodynamicznie ramie oraz karbonowym kołom na obręczach 42 mm z przodu i 65 mm z tyłu Propel zdecydowanie wysuwa się na prowadzenie, uzyskując w tunelu aerodynamicznym 213 W. A mimo to potencjał aero nie został jeszcze wyczerpany. Dysponując budżetem 15 000 zł, zbudowaliśmy w celach testowych taką samą ramę. Wartość 202 W, którą wtedy uzyskaliśmy, jest do tej pory najlepszym wynikiem w testach aerodynamicznych TOUR. Wynik nie został pobity nawet przez najbardziej zaawansowane szosówki. Rower wodzi na pokuszenie zaprojektowanym przez markę Giant i wbudowanym w korbę Ultegra miernikiem mocy z obustronnym pomiarem. Dzięki niemu jakoś łatwiej wybaczyć twardość siodełka i stosunkowo wysoką wagę.

A biorąc pod uwagę normalną rynkową cenę (3499 zł) za miernik tego typu, okaże się, że w kwocie 15 045 zł trudno będzie znaleźć równie skuteczny sprzęt treningowo wyścigowy. Ciekawe są też detale, jak na przykład specjalne hamulce, które działają według zasady V‑brake i są naprawdę mocne, albo mostek, którego boczne klapki zapobiegają przycinaniu się linek podczas skręcania. Niemal identyczny model Propel Advanced Pro 2 na Shimano 105 kosztuje 12 999 zł.

 

PLUSY: dobra aerodynamika, łącznie z miernikiem mocy

MINUSY: niski komfort w siodle, stosunkowo ciężki

Hamulce szczękowe

 

 

STORCK Aernario.2 Comp

Cena 17 620 zł | Waga 6,8 kg | Aerodynamika 228 W

 

Hamulce szczękowe

 

Tylko 766 g waży rama Aernario Comp, co czyni ją jedną z najlżejszych karbonowych ram, jakie ostatnimi laty przewinęły się przez progi naszego laboratorium. Kompletny frameset z łożyskami sterów daje 1176 g i to najlepszy wynik z całego porównania. Pierwsze, co przyszło nam do głowy, to podejrzenie, że Storck, budując rower, mógł omyłkowo wybrać lżejszy i droższy wariant ramy. Ale dowiedzieliśmy się, że pomyłki nie było, a tak niska waga to wynik optymalizacji procesu produkcyjnego i w 2020 roku wszystkie ramy Aernario Comp mają być równie lekkie. Fakt, że sprzedawca wysyłkowy przedłożył wagę nad aerodynamikę, także w przypadku kół, które zostały zmontowane jako ulepszenie w stosunku do podstawowej wersji roweru, świadczy o konsekwencji.

Bardzo lekkie koła DT Swiss z karbonu są wprawdzie niższe, co okupione jest gorszym o kilka watów wynikiem w tunelu aerodynamicznym, ale w znaczącym stopniu przyczyniają się do tego, że rower jest dziarski i zrywny.

 

PLUSY: ekstremalnie lekka rama, dobry komfort amortyzacji

Hamulce szczękowe

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Topowe podjazdy

Test: Rowery maratonowe do 11 000 zł

Test: Szosa do ścigania dla kobiet

Komentarze do artykułu