WYWIAD: FABIAN CANCELLARA – A PO WSZYSTKIM JEST PUSTKA

Fabian Cancellara przez ponad dekadę uchodził za najmocniejszego w zawodowym peletonie specjalistę od klasyków. Opowiedział nam nie tylko o predyspozycjach fizycznych i psychicznych, ale także wymaganiach i wyrzeczeniach, jakie niosą ze sobą klasyczne wyścigi kolarskie.



W czasach swojej aktywności sportowej Fabian Cancellara zaliczał się do światowej czołówki w indywidualnej jeździe na czas i był niekwestionowanym faworytem wiosennych klasyków. Waga 80 kg i wzrost 186 cm sprawiały, że był idealnym zawodnikiem do walki na brukowanych odcinkach wyścigów. Wywodzący się z Berna (o włoskich korzeniach) Cancellara zakończył sportową karierę w 2016 roku, zdobywając olimpijskie złoto w indywidualnej jeździe na czas. Dziś współpracuje z BMC oraz Gore Wear. Najważniejsze osiągnięcia sportowe Zwycięzca olimpijski w indywidualnej jeździe na czas 2008 i 2016; tytuł mistrza świata w indywidualnej jeździe na czas 2006, 2007, 2009 i 2010; Mediolan San Remo 2008, Wyścig dookoła Flandrii 2010, 2013 i 2014; Paris‑Roubaix 2006, 2010 i 2013. Zwycięstwa punktacji ogólnej Tour de Suisse i Tirreno Adriatico; 7 wygranych etapów Tour de France.

 

Tour: Dlaczego klasyczne wyścigi kolarskie są tak wyjątkowe?

 

Fabian Cancellara: Klasyki są jedyne w swoim rodzaju ze względu na historię. Są inne i wyróżniają się na tle „normalnych” wyścigów jednodniowych. Dla świata kolarstwa szosowego są tym, czym Turniej Wielkiego Szlema dla miłośników tenisa. To naprawdę duże wydarzenie.

 

Co zatem odróżnia je od innych wyścigów?

 

Jeśli korty trawiaste są znakiem rozpoznawczym Wimbledonu, dla wiosennego klasyka Paris – Roubaix jest nim kostka brukowa. Liège – Bastogne – Liège jest szczególnie trudny ze względu na długie podjazdy, Wyścig dookoła Flandrii to już specyficzna wspinaczka po kocich łbach. Do tego dochodzą jeszcze kibice przy samej trasie. Ludzie, dla których ten wyścig ma ogromne znaczenie. Nadchodzi dzień, w którym jako kolarz musisz dać z siebie naprawdę wszystko. Każdy chciałby stanąć na najwyższym stopniu podium! A wygrać może tylko jeden.

 

To brzmi trochę jak starożytne walki gladiatorów?

 

Za moich czasów inauguracja Wyścigu dookoła Flandrii odbywała się na Rynku w Bruggi. Kolarz pojawiał się niczym gladiator na arenie i od razu ruszał do boju. To było coś.

 

Jakie predyspozycje powinien mieć kolarz, żeby w ogóle myśleć o wygranej w klasyku? Czy chodzi o utrzymywanie wysokiej mocy w zadanych odcinkach czasu?

 

Pamiętam moje zwycięstwo podczas Wyścigu dookoła Flandrii w 2010 roku. Na wyjeździe z Mauer von Geraardsbergen miałem 1200 watów – to był szczyt. A przez kolejną godzinę utrzymywałem 400 W. Mogłem przypuścić atak i zachować spokój.

 

Fabian Cancellara

 

Wśród profi byłeś mocnym zawodnikiem…

 

Tak, to była moja broń. Radziłem sobie ze zmęczeniem i mogłem dalej kręcić na 100%. Ale moc to rzecz względna. Im lepsza podbudowa mentalna, tym więcej można osiągnąć. Podczas trzytygodniowego wyścigu nie musisz każdego dnia jechać na 100%. Przez cały ten czas musisz tylko utrzymać się na powierzchni. Ale podczas klasyków chodzi właśnie o walkę, dlatego miałem ksywkę Spartakus.

 

Wspomniałeś o zdolnościach mentalnych. Ale jeśli spojrzeć na najlepszych kolarzy klasyków, każdy z nich wydaje się niepokonanym gladiatorem. Jak to wygląda od kuchni? Co się dzieje w głowie zawodnika?

 

Myślisz tylko o tym, żeby nie odpuścić aż do samego celu. Pierwsze zwycięstwo odnosisz już wtedy, gdy udaje ci się odjechać innym. Wtedy walczysz już tylko z bezlitosną brukowaną trasą i mentalnie próbujesz odepchnąć od siebie cały ten ból. Musisz znaleźć na to sposób.

 

I jak to zrobić?

 

Chodzi o to, kto pierwszy odpuści. Jeśli pomyślę, ile wycierpiałem w trakcie tych wszystkich startów, sam się teraz dziwię, jak daleko potrafiłem przesuwać granicę bólu. Na mecie jesteś padnięty, po prostu zniszczony zmęczeniem. A to znak, że się wyprułeś. Nie trochę, ale totalnie, do reszty.

 

Ale jak przesunąć tę granicę bólu? Jak oszukać samego siebie?

 

Zawsze pomagała mi wiara w siebie, we własne siły. Zawsze bardzo dużo od siebie wymagałem, miałem bardzo, ale to bardzo duże oczekiwania względem siebie. Ale miałem też trening mentalny. Koniec końców starałem się przeobrazić w maszynę, która nigdy się nie poddaje. Po prostu się tego nauczyłem.

 

Fabian Cancellara

 

Jakie cechy charakteru muszą mieć pretendenci do wygranej w klasykach?

 

Nie chcę powiedzieć, że trzeba mieć predyspozycje masochistyczne, ale trzeba umieć przezwyciężyć wewnętrznego lenia. Kolarz potrzebuje siły mentalnej, ale i fizycznej. Stajesz się zawziętym zwierzęciem. Towarzyszy ci głód wygranej. Tak, jak miało to miejsce w 2014 roku podczas Wyścigu dookoła Flandrii. Trzej Flamandczycy (Gerg Van Avermaet, Sep Vanmarcke i Stijn Vandenbergh – przyp. red.) mogli mnie z łatwością urwać. Ale wpoiłem sobie, że choćby nie wiem co, nie pozwolę odjechać żadnemu z nich, że na ostatnią prostą wjedziemy wspólnie.

 

I wygrałeś ten sprint. Potrzeba jeszcze czegoś więcej, żeby wygrywać?

 

Musi zgrać się wiele czynników. To trochę jak układanka z puzzli: sprzęt, wsparcie własnej drużyny i obsługi, drużynowy duch walki, inni zawodnicy, taktyka, pogoda oraz praca i trening, któremu należy poświęcić się jeszcze na długo przed startem. Każdy z tych elementów jest ważny!

 

A jak wyglądają pierwsze dni po wyścigu?

 

Dlaczego nigdy nie jechałem Amstel Gold Race (tydzień po Paris – Roubaix– przyp. red.)? Nie chodzi o to, że nie miałem już sił fizycznych. Ciało było w świetnej kondycji. Byłem wykończony mentalnie. Przesadziłbym może, używając słowa depresja. Ale po wyścigu nadchodziły dni pustki – bez znaczenia, czy wygrałem, czy nie. To wyścig był celem, na który długo i ciężko harowałem, aż tu nagle jest już po wszystkim. I trzeba stawiać sobie nowe cele i wyzwania, skupić się na czymś nowym. A to jest trudne.

 

A dziś? Skąd czerpiesz adrenalinę, jakiś zamiennik pobudzenia przedstartowego?

 

Dziś nie odczuwam już takiej potrzeby. Bardzo dużo dało mi zakończenie kariery złotym medalem na Igrzyskach w Rio. Moim celem zawsze było wygrywanie wyścigów. Dziś, korzystając z doświadczenia, chcę zrobić coś dla świata rowerowego. Teraz czuję się zwycięzcą, gdy uda mi się zachęcić kogoś do jazdy. Dzięki takim prostym rzeczom jestem szczęśliwy.

 

Organizujesz imprezy pod nazwą „Chasing Cancellara”. Jedna z nich prowadzi przez kluczowe dla Wyścigu dookoła Flandrii etapy. Jak czuje się dzisiejszy „kolarz amator”, gdy wraca na wybrukowane trasy?

 

Gdy pokonujemy tamtejsze krótkie i bardzo strome brukowane podjazdy, nic nie jest takie samo jak kiedyś. To tak, jakbym próbował porównywać dzień do nocy. Dziś wskakuję na rower raz, dwa razy w tygodniu, nie jestem już tak szybki, nie mam już tej siły, którą miałem w przeszłości. Ale wciąż lubię współzawodnictwo. To naprawdę podniecające – jedziemy przez miejsca, które kształtowały historię mojego życia.

 

A czego oczekują, o co pytają fani, współtowarzysze takich wypadów?

 

Zadają mnóstwo pytań. Chcą wiedzieć, jakie to uczucie jechać po bruku. Jak powinno się to robić, na jakim biegu, jaki powinien być tor jazdy, jaką trzeba mieć kondycję, jaki sprzęt.

 

A gdyby ktoś zapytał o najważniejsze wskazówki na brukowane pod- jazdy Wyścigu dookoła Flandrii?

 

Na stromych, brukowanych podjazdach pomocne będą na pewno dobre opony – 28 mm nie będzie złym wyborem. Oczywiście trzeba mieć już nieco umiejętności. Kocie łby utrudniają bowiem utrzymanie toru jazdy, ale jest to do zrobienia przez każdego. Nie ściskamy za mocno kierownicy, bo może się to skończyć skurczami i utratą sił, której nasze nogi będą potrzebowały. I stawiamy sobie cel – chcę wjechać na samą górę!

 

Obecnie dużo mówi się o zmianach. Co należałoby zrobić, żeby klasyczne wyścigi kolarskie były nowocześniejsze i bardziej atrakcyjne dla kibiców?

 

Klasyki są świetne takie, jakie są!

 

 

CHASING CANCELLARA

Przejazdy trasami klasycznych wyścigów kolarskich z gwiazdą Fabian Cancellara powołał do życia imprezę autorskiego formatu „Chasing Cancellara”. Na różnych odcinkach tras można mierzyć się z dwukrotnym złotym medalistą olimpijskim, między innymi na najważniejszych etapach Wyścigu dookoła Flandrii.

 

INFORMACJE NA STRONIE

chasingcancellara.com

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

 

Majorka - Wyspa spokoju na gravelu

Test: wszechstronne rowery gravelowe dla kobiet

Test: Szosa do ścigania dla kobiet

Komentarze do artykułu