TEST: RONDO RUUT ST1 STAL W WERSJI 2.0

To zabawne, jak niuanse mogą zmieniać charakter roweru. W przypadku stalowego Ruuta nie tylko one, ale tak się składa, że zdominowały wrażenia z jazdy. Zanim jednak opowiemy o nich, wypada napisać, co konkretnie się zmieniło.



KOMPAKTOWO I FILIGRANOWO

 

Przede wszystkim inna jest rama. Nową wersję rozpoznacie na pierwszy rzut oka za sprawą innych, wygiętych widełek tylnych, które mają sprawiać, że tył będzie lepiej filtrował drgania. Przy okazji wywołują iluzję optyczną. Tył wydaje się bardziej kompaktowy, a rower wizualnie krótszy i lżejszy. Nawet jeśli nie przekłada się to bezpośrednio na wagę, wrażenie pozostaje. Istotniejsze jest, że ramę po prostu lekko odchudzono, lżejszy jest też widelec. Zmieniono również rurę górną ramy, która teraz ma przekrój owalny (widziana z boku jest cieńsza). Kolejna sztuczka optyczna? Tak, ale dzięki temu możliwości pracy w pożądanej, poziomej płaszczyźnie są większe. Bardziej filigranowy jest także widelec TwinTip 2.0, w którym oczywiście zachowano firmową możliwość zmiany geometrii poprzez przełożenie wkładki w hakach w jednej z dwóch pozycji. To zresztą metoda, którą skopiowało już kilku innych producentów. A widelec zdecydowanie bardziej pasuje do skromnych przekrojów rurek.

 

Rondo Ruut ST1

 

OSPRZĘT

 

Pod względem osprzętu rower zmienił się niewiele, znów z drobnymi, acz istotnymi szczegółami. Nadal do napędzania sprzętu służy Sram Rival 1, sprawdzona grupa z jedną zębatką z przodu i z trybem 11–42 z tyłu. Oczywiście za hamowanie odpowiadają hydrauliczne hamulce z tej samej grupy. Zmieniono jednak opony, w miejsce Gravel Kingów Panaracera pojawiły się WTB Nano, przy okazji szerokość gum spadła z 43 do 40 mm. Co jednak istotniejsze? Nowy mostek nie dość, że jest ładniejszy, to w każdym rozmiarze krótszy. I tak w testowanym M ma on teraz długość 90 a nie 100 mm jak wcześniej. Tu wielkość ma znaczenie!

 

Rondo Ruut ST1

Nowy widelec, funkcja bez zmian – opcja zmiany geometrii.

 

WYGODNA GEOMETRIA

 

Na temat różnic w geometrii rowerów i jej wpływu na jazdę można by napisać pracę doktorską. Niektóre są istotne, inne mniej, różna jest też wrażliwość użytkowników na pewne zmiany. Dopóki mieszczą się w zakresie wymiarów uznawanych za ergonomiczne, całość sprowadza się do właściwego doboru ramy do wzrostu użytkownika. Chyba że jest to różnica taka, jak zmiana w widelcu TwinTip, gdy zmienia się charakter roweru, a rozmiar minimalnie. Jeździłem na wszystkich wersjach Ruuta Rondo i wolę ustawienie osi w dolnym położeniu. Przesunięcie w pozycję górną, choć niewielkie, uznaję za zbyt ekstremalne (eksperymentalnie pokonałem tak Rapha Festive500).

 

Rondo Ruut ST1

Tu także wygięcie mające podnieść poziom komfortu.

 

To jeden z niewielu rowerów, który na podobne zmiany w ogóle pozwala, możecie więc spróbować sami. W moim przypadku wybór był prosty. Pozycja jest bardziej komfortowa. Co więcej, po zmianie mostka na krótszy w sezonie 2020 na tyle wygodna, że bez problemu mogę jeździć na rozmiarze M, choć normalnie wybrałbym S (taki też rozmiar przy wzroście 169 cm zaleca producent). Wszystko to wpisuje się spójnie w projekt roweru, który oszczędza kręgosłup dzięki pracy stalowych rurek. Czuje się to szczególnie po przesiadce z ram aluminiowych.

 

PODSUMOWANIE

 

W tym sezonie, z wiadomych względów, nie miałem jeszcze okazji sprawdzić Ruuta w ramach kilkudniowego wypadu, ale przejechałem między innymi trasę po Śląsku (reportaż z Pojezierza Palowickiego). Rower testowało też kilkoro innych członków redakcji. Z mojej strony propozycja tuningu dotyczy tylko opon – WTB toczą się ciężko!

 

Rondo Ruut ST1

Także kokpit to generacja 2.0, głównie za sprawą mostka.

 

Kolejna generacja Ruuta ST jest lepsza, rower jest lżejszy, a za sprawą minimalnych zmian w geometrii od razu oferuje lepszą pozycję, co w połączeniu z zabiegami konstrukcyjnymi sprawia, że jest bardziej komfortowy. Bez zmian pozostały możliwości zabawy z geometrią, nadal też swobodnie można go przerobić na rower wyprawowy. Bardzo solidna i przemyślana propozycja.

CENA: 8999 zł
Dowiedz się więcej na: 7anna.pl

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Paris-Roubaix: Przewaga dzięki technice

Pojezierze Palowickie - cudze chwalicie, swego nie znacie

Coffee Ride: Przez straszny most do Kotowic

Test Giant Revolt E+ Pro: elektryzujący gravel

Komentarze do artykułu