PsychoCross by UCI Bandits bo przełaje lada moment!

W ramach "NO PCMC - To nie są żadne mistrzostwa, to jest impreza!" niezastąpiona ekipa UCI Bandits zorganizowała przełaje. Byliśmy i piwo tam piliśmy. Mógł ktoś powiedzieć wcześniej, że należy wybrać bezalkoholowe!



Od zawsze tęsknię do imprez przełajowych w brytyjskim stylu, na luzie, nic więc dziwnego, że imprezy Bandytów zwyczajnie lubię. Wystarczy wspomnieć Mistrzostwa Świata Wrocławia w Kolarstwie Przełajowym, czy Gravel Attack. Mają w sobie dryg szaleństwa, w końcu UCI Bandits zobowiązuje. Nic więc dziwnego, że niespecjalnie zaskoczyła mnie informacje w informatorze o konieczności przebrania. Przebrałem się mniej więcej za klomb - ok., ciuchy miały wzorki roślinno-owocowe - zakładałem też, że Maryś i Iza jak zwykle staną na wysokości zadania i w razie czego uzupełnią moją garderobę. I owczem, dostałem balonik, który przyczepiłem do kasku. Na szczęście nie musiałem przy tym zrzucać kamuflażu, by rozebrać się do rosołu! Ale i tak - choć przyznaję, że mogłem się tego spodziewać -  nic nie podejrzewałem zaznaczając w formularzu zgłoszeniowym że "piję alkohol". A była obok opcja kluczowa - że nie! Z drugiej strony, skoro UCI Bandits i kurierka to skojarzenie oczywiste...

 

 

 

 

 

 

Skoro całość rozegrała się na Kilimandżaro na Wielkiej Wyspie, czyli rzut beretem od redakcji, przynajmniej tym razem były szanse, by się stawić na miejscu na czas! impreza wystartowała... zapisami, sama rywalizacja zaś mniej więcej o 12, gdy wszyscy (albo prawie wszyscy) zainteresowani zdążyli dotrzeć. I tu docieramy do clou całości - na starcie dostaliśmy po puszce piwa, które należało duszkiem wypić. Dopiero po tym niełatwym fakcie (a raczej akcie) można było wystartować.

 

 

 

 

 

 

 

Trasę o długości 6,66 km - czyli sześć kółek wokół Kili - wszyscy mieli taką samą, bez względu na dosiadany sprzęt. Moje szanse na wygraną przepadły zupełnie po trzech kółkach, gdy trzeba było pęknąć balon, dmuchając go.... Tu Św. Mikołaj, podobnie jak Obcy, i parę innych osób, nie dali mi zupełnie szans. Przyznam - wcześniej nie trenowałem.

 

 

 

 

 

 

Wcześniej czy później wszyscy dojechali do mety, odbyło się rozdanie nagród i uroczyste ich wręczenie! 

 

 

 

 

 

 

Potem zaś odbyło się... roztrenowanie ;) Więcej fot znajdziecie na stronie wydarzenia na FB - NO PCMC

 

 

 

 

 

 

 

Komentarze do artykułu