#HowWeLiv – Ewa Papla

Jeszcze kilka lat temu kobiety jeżdżące na rowerach wydawały się mało widoczne, a zrzeszające je inicjatywy można było policzyć na palcach jednej ręki. Od jakiegoś czasu obserwujemy jednak wzrost popularności kobiecego kolarstwa, powstaje coraz więcej grup i coraz więcej dziewczyn swoimi działaniami zaczyna udowadniać, że „w babkach siła”.



 KOBIETY NA ROWERY

 

Dziewczyny stały się śmielsze w realizowaniu siebie. I nie jest tak, że na siłę chcą odróżnić się od mężczyzn. Kobiece kolarstwo jest specyficzne, nie lepsze ani nie gorsze od męskiego. Jest inne. Klimat i atmosfera na dziewczyńskich ustawkach rowerowych to zupełnie inna bajka niż męskie przepalanie łydy. Tego rodzaju spotkania tylko w kobiecym gronie są bardzo potrzebne, budują poczucie siły, wartości, pewność siebie. Tam dowiadujemy się, że złapana guma to nie koniec świata, na czym polega jazda po zmianach i zgłębiamy tajniki techniki jazdy w trudniejszym terenie.

Także rowerowe brandy dostrzegły potencjał w dziewczynach. Chcą tworzyć rowery, na których będzie się nam jeździło lepiej, wspierać lokalne inicjatywy, mające na celu rozwój kobiecego kolarstwa. Jedną z takich marek jest Liv. Ambasadorski program Liv powstał po to, by promować i zachęcać dziewczyny do jazdy. Ambasadorki marki nie są zawodowymi sportowcami, to dziewczyny z sąsiedztwa, z klatki obok, takie jak my.  Są ambitne, często trenują i osiągają wyniki bliskie wyczynowym sportowców. Swoimi działaniami i postawą pokazują #HowWeLiv.  Jedna z nich, Ewa Papla, triathlonistka z Bielska‑Białej, ambasadorka Liv, swoim uśmiechem i energią wprost zaraża innych.

 

Jak zaczęła się twoja przygoda ze sportem?

 

EWA PAPLA: Od dziecka, przez 11 lat, trenowałam akrobatykę sportową. Potem pokochałam sporty wytrzymałościowe. Rozpoczęło się od biegania i pływania, następnie pojawił się triathlon i tak już zostało.

 

Dlaczego akurat triathlon?

 

Każdy trenuje z jakiegoś powodu. Dla jednych jest to krótkotrwałe wyzwanie, dla innych związek na dobre i na złe. Godziny treningów, rywalizacja, zawody oraz emocje. Uwielbiam wyzwania i towarzyszący temu dreszczyk emocji. Kiedy po raz pierwszy w mojej głowie pojawiła się myśl „triathlon”, serce zabiło mocniej. Od razu wiedziałam, że jest to coś, co przyciąga. Dla mnie triathlon jest kwintesencją sportu. Sprawdzam się na wielu płaszczyznach. To niesamowite czuć czasem każdy mięsień po treningu. Chyba żaden sport nie dawał mi tyle emocji i przeżyć.

 

Jakie jest twoje największe osiągnięcie sportowe? Z czego do tej pory cieszyłaś się najbardziej?

 

Każdy sukces cieszy, a taki, na który się naprawdę ciężko zapracowało, cieszy podwójnie. Wygrana w kategorii wiekowej podczas 70.3 Ironman Astana i kwalifikacja na Mistrzostwa Świata w RPA to jest to, z czego pod względem sportowym cieszyłam się naj- bardziej.

 

A jakie plany na ten sezon?

 

Cel jest jeden! Ironman na pełnym dystansie.  Czas zabrać  się za mocny trening!

 

Miałaś jakieś doświadczenia, przygody z MTB, a może nawet enduro? Nie ciągnie cię w tym kierunku? Mieszkasz przecież w Bielsku, polskiej stolicy enduro.

 

Tak, mieszkam w polskiej stolicy enduro, jednak dużo lepiej realizuję się na szosie. Czasem dla urozmaicenia treningu, czy też zabawy, wypożyczam rower enduro i ruszam na ścieżki rowerowe na Koziej Górce, jednak moje umiejętności jazdy w terenie nie są zbyt dobre, nie czuję się pewnie i wolę nie ryzykować.

 

Co daje ci bycie aktywną fizycznie?

 

Aktywność fizyczna jest ważnym elementem życia każdego człowieka, niektórzy tylko jeszcze tego nie odkryli. Lepsze samopoczucie, zdrowie, samorealizacja, satysfakcja z osiągniętego celu, lepsza organizacja dnia, nowe znajomości i podróże to tylko niektóre z zalet uprawiania sportu.

 

Trening czy kolarstwo romantyczne?

 

Uwielbiam długie wycieczki rowerowe, gdy można poznać nowe zakątki, zrobić przerwę na kawę w jakiejś lokalnej cukierni i cieszyć się z aktywności. Ale jestem też zawodniczką, chodzi o realizację siebie i przekroczenie kolejnych barier. Uwielbiam moment, kiedy mogę powiedzieć zrobiłam to, dałam z siebie wszystko na treningu czy zawodach.

 

Jesteś bardzo pozytywną i zawsze uśmiechniętą dziewczyną, zarażasz innych pasją. Jesteś też Ambasadorką Liva w Polsce. To również pewna forma misji?

 

Mam taką nadzieję, że pokazując piękno sportu, niejednego kanapowca zachęciłam do choćby niewielkiej aktywności. Na co dzień pracuję jako trener i tu również staram się pokazać, że aktywność jest fajna i dla każdego, wystarczy tylko chcieć.

 

A jak to się stało, że zostałaś Ambasadorką?

 

Kiedy zaczynałam przygodę z triathlonem, nie miałam potrzebnego sprzętu. Chcąc się ścigać na wyższym poziomie, potrzebowałam roweru czasowego. Triathlonowy znajomy wpadł na pomysł, żeby wysłać mój profil sportowy do firmy, która wspiera kobiecy triathlon, czyli do Liv Polska. I tak to się zaczęło. Do tej pory jestem wdzięczna za zaufanie Pani Ani, która wsparła moją przygodę.

 

W jaki sposób najlepiej zachęcać i motywować inne dziewczyny do aktywności?

 

Myślę, że coraz więcej dziewczyn chciałoby trenować i być sprawnymi, nie tylko z myślą o sylwetce. Nie wiedzą jednak, jak zacząć i co mogłyby robić. Dziewczyny, do dzieła! Jeśli już trenujesz, za- chęć swoją przyjaciółkę, koleżankę, sąsiadkę. W wielu miastach organizowane są również otwarte treningi, np. biegowe, nordic walking, kolarskie itp. Dziewczyny, pamiętajcie, one są dla każdego! Zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych, więc korzystajcie!

 

Twój partner też trenuje triathlon? Jak udaje wam się łączyć życie prywatne ze sportowym? To chyba trudne połączyć starty, wyjazdy i treningi?

 

Kuba to też typ sportowca, który lubi wyzwania. Kiedyś był świetnym zawodnikiem, uprawiał kajakarstwo. Obecnie jest trenerem reprezentacji Polski. Zawsze chciał spróbować triathlonu. Kiedy pojawiłam się ja, dostał triathlon w pakiecie ze mną. Kuba jest dla mnie ogromnym wsparciem i świetnym kompanem do treningów. Mam kogo gonić, np. na rowerze. Trening jest dla nas sposobem na wspólne spędzanie czasu, a długie wyprawy rowerowe to nasza ulubiona część tygodnia.

 

Przez długi czas byłaś aktywnym członkiem Fundacji Imperium Sportu. Możesz powiedzieć coś więcej na temat tej organizacji?

 

Działania fundacji ukierunkowane są na uzdolnione sportowo dzieci, których opiekunowie nie mogą sobie pozwolić na finansowanie zajęć dodatkowych, a tym samym sportowych pasji dzieciaków. Fundacja kładzie nacisk na wychowanie przez sport. Organizuje również biegi charytatywne przy współpracy z CH Gemini Park, jak „Bielska Dycha” czy „Super Paka dla Dzieciaka”. Odbędą się one również w sezonie 2020. Mnie będziecie mogli zobaczyć jako jedną z osób prowadzących imprezę.

 

Dziękujemy za rozmowę i życzymy powodzenia w realizacji sportowych planów.

 

Dzięki i do zobaczenia na szosie.

 

* * *

Ewę znajdziecie w mediach społecznościowych: https://www.facebook.com/fitewka/ https://www.instagram.com/fit_ewka_imperium_sportu/

 

Przeczytaj również:

 

Wywiad: Sean Kelly czyli wtyczka

Trudny egzamin: Sportful Dolomity Race

Dario Pegoretti: Triumf uporu