REPORTAŻ – CYKLO GRAVEL KROKOWA

Jadę sam. Nie widzę nikogo przed sobą ani za sobą. Zakręt w prawo, dziurawy asfalt, fragmenty starych torów kolejowych, jakaś bocznica? Jadę na gravelu, w sumie nic dziwnego, ale to wyścig! Podoba mi się.



Grinduro, Blinduro, te nazwy może nie śnią mi się po nocach, ale ilekroć je słyszałem, żałowałem, że wyścigów gravelowych nie ma w Polsce. Ba, nawet próbowałem zapisać się wcześniej na jeden z nich w Czechach, ale koniec końców nie dotarłem. Dlatego gdy tylko okazało się, że w Krokowej odbędzie się impreza, mocno postarałem się być na miejscu na początku listopada. Chciałem tak bardzo, że gdy poprzedni termin nie do końca mi pasował, kombinowałem, jak skrócić hiszpański wyjazd do Girony! Tym bardziej, że przymiarki do ścigania po szutrach i po Kaszubach trwały już przynajmniej dwa lata. Czas był najwyższy.

 

ŻARNOWIEC

 

Przewody, morze przewodów. Próbuję sobie przypomnieć mapę wyścigu. Wiem, że do mety już jest blisko. Elektrownia szczytowo‑pompowa po lewej, zbiornik gdzieś niedaleko, ruiny, gdzie miała być atomówka. Zgadza się, bocznica to jest to. Ostatnie dziesięć kilometrów powinno być szybkie, ale… nie jest. Doganiają mnie dwie osoby, asfalt się kończy, zaczyna długi podjazd leśną drogą. Nie tak miało być! Koleżanka, z którą jadę niemal od startu, jest minimalnie mocniejsza na podjazdach, równo depcze, nawet nie zrzucając na lżejsze przełożenie.

Trzymam się tylnego koła, byle do przodu, do końca podjazdu. Atakuję na trudniejszym fragmencie, jakaś miedza, zaorane pole… Doganiam kolegę na różowym, przełajowym Treku, dokładnie takim, jakiego miałem jeszcze niedawno. Urywam go na fragmencie jak z przełajów. Błoto, to lubię! Udaję, że oddychanie nie boli, nie oglądam się. Kolejna górka i zjazd. 60 km/h? Łykamy parę na góralach, nie mają szans! Jeszcze jeden mały podjazd i prosta do mety.

 

Cyklo Gravel Krokowa

 

Finisz przegrywam z kolegą od różowego Crocketta na ostatnich metrach. Po kresce pyta: „dlaczego odpuściłeś?” W sumie to nie wiem. Podobało mi się tak bardzo nie ze względu na miejsce, tylko wyścig sam w sobie. Ściganie na gravelach to jest to! Potem oglądam jego film z wyścigu, naprawdę dogonił mnie tuż przed kreską…

 

GRAVELONDO

 

Różnica jest subtelna. Właściwie, żeby ją poczuć, trzeba spróbować. Sprytne połączenie szosy z MTB w rowerze szutrowym sprawia, że jazda na gravelu generalnie jest przyjemna, a jeśli dodamy do tego jeszcze element rywalizacji, robi się dodatkowo ciekawie (oczywiście pod warunkiem, że ktoś to lubi!). Teoretycznie na lekkim góralu można jechać z podobną wysoką średnią, tylko po co, skoro jazda na MTB w jeszcze trudniejszym terenie jest zwyczajnie fajniejsza? Sportowa pozycja, twardy rower i prędkość sprawiają, że gravelowanie paradoksalnie przypomina kolarstwo górskie z czasów, gdy rowery były tylko i wyłącznie sztywne, a opony węższe, trasy zaś jednak trochę łatwiejsze niż dzisiejsze szlaki enduro.

Przedsmak takiego ścigania miałem w ramach Gravelondo, stałych ustawek gravelowych, które startują z Gdańska i odbywają się tylko jesienią i zimą, a w których już dwa razy brałem udział. Bez problemu znajdziecie je na Facebooku i u nas na stronie (fotokod!). Niby to tylko treningi, ale standardowo są trzy grupy startujące w kilkuminutowych odstępach. Dwie pierwsze nie biorą jeńców, w trzeciej finisze są „tylko” na każdym wzniesieniu. A Kaszuby to zupełnie inna historia. Do jazdy gravelem nadają się idealnie! Są szutry albo niespotykane gdzie indziej drogi z płyt, asfalty zdarzają się rzadko. Do tego lasy i pagórki poprzetykane jeziorami. I konie niczym z reklamówek Tour de Pologne. Ktoś je chyba specjalnie ustawia w bardziej fotogenicznych miejscach.

 

Cyklo Gravel Krokowa

 

KROKOWA

 

Wyścig miał start i metę w Żarnowcu, ale Krokowa w nazwie (położona tuż obok) jest nieprzypadkowa. Bartek Glaas z ekipą często organizuje imprezy wokół tej dużej kaszubskiej wsi, z szosowym wyścigiem Cyklo Krokowa na czele, mieli więc ułatwione zadanie. Wyścig przebiegł bez zakłóceń. Zanim poznałem szczegóły, wyobrażałem sobie, że czeka nas epicki dystans. Być może zapatrzony byłem w amerykańskie imprezy typu Dirty Kanza, gdzie koronny dystans wynosi 200 mil, czyli ponad 320 kilometrów. Zastanawiałem się, jak pokonam 100 km w listopadzie, gdy będzie zimno i mokro. Oczami wyobraźni widziałem mokre bruki i zapadający wcześnie zmrok… Pomysł na premierową imprezę okazał się jednak inny.

Były dwie pętle liczące około 30 kilometrów każda, a do wyboru przejechanie ich raz lub dwukrotnie. Z punktu widzenia finiszera i biorąc pod uwagę moment w sezonie, uważam, że był to dobry pomysł. Jedni mogli spróbować, jak się jedzie, inni jechać dłużej. Zawsze istniała bezpieczna rezerwa na słabszą pogodę. Może i 100 km byłoby epickie, ale nie wiem, czy dotarłbym do mety… Garmin po wyścigu i tak sugerował mi trzydniowy odpoczynek, nawet jeśli moja jazda trwała tylko 1:25 h. A koronny dystans wygrał przełajowiec! Andrzej Kaiser z czasem 2:12 i średnią 32,66 km/h.

 

DAREK TRYBOCKI, VELOMANIA .PL, PARTNER RAJDU

 

Cyklo Gravel Krokowa

 

„Geneza powstania i popularności graveli jest taka, że rower przełajowy służył głównie do treningów kolarzy szosowych w zimie i do ścigania się w zawodach przełajowych. Przełajówka miała i ma jednak pewne ograniczenia wynikające z przepisów kolarskich, m.in. maksymalną szerokość opony 33 mm i dosyć agresywną i niewybaczającą błędów geometrię. Rower gravelowy został za to mocno złagodzony. Tu liczy się komfort jazdy, uniwersalność i możliwość szybkiej jazdy zarówno po asfalcie, jak i drogach gruntowych (szutrach, polnych, leśnych). Jeśli dodamy do tego wspaniałe tereny, mnóstwo dróg bocznych, mało uczęszczanych, leśnych, to mamy idealne warunki do jazdy z dala od ruchu samochodowego, a więc bardzo bezpiecznie! Po pierwszej edycji ludzie pytają od razu, kiedy będzie kolejna. Podobała im się trasa, ponieważ, jak mówią, miała w sobie wszystko. I była bardzo szybka”.

 

BARTEK GLAAS, ORGANIZATOR

 

„CYKLO GRAVEL Krokowa określany jest mianem rajdu, bo każdy traktuje go na swój sposób. Pomorska czołówka zawodników ścigała się o zwycięstwo i jak najlepszy czas przejazdu, gros uczestników traktowało jednak wyścig po prostu jako wyzwanie, pokonanie trasy oraz własnych słabości. Jestem przekonany, że ta impreza na stałe zagości w naszym kalendarzu”.

 

MAGDA LEWANDOWSKA, PIERWSZA WŚRÓD KOBIET NA KRÓTKIM DYSTANSIE

 

Cyklo Gravel Krokowa

 

„Dlaczego wystartowałam? Chciałam sprawdzić swój rower gravelowy. Właśnie go kupiłam, specjalnie pod wyścigi gravelowe i przełajowe. Nie ścigam się w MTB, bardziej na szosie, całe Cyklo tu przejechałam. Nie ścigałam się wcześniej w przełajach, to mój pierwszy start. Uważam, że trasa była trudna, były momenty stricte pod MTB albo przełajowe. Na jednej górce z piachu nie dało się na cienkich oponach. Frajda!”

 

MARIUSZ KRZYWIEL , DNF

 

Cyklo Gravel Krokowa

 

„Super by było, gdyby nie kapeć na 20. kilometrze. Na początku prowadziłem, bo było bardzo nierówno, a potem, gdy były asfalty, jechałem. Fajna trasa. Szkoda, bo prowadziłem pierwszą grupę i pomyliłem trasę troszkę. Potem ścigałem i złapałem kapcia”.

 

CIĄG DALSZY (NA PEWNO) NASTĄPI

 

Opinie uczestników na mecie były jednoznaczne – podobało się. Dlatego wszystko wskazuje, że imprez będzie więcej. Nawet jeśli wąskie opony miały swoje ofiary! Jak na tak łatwą trasę sporo było defektów, ze 110 osób, które wystartowały, ostatecznie nie zostało sklasyfikowanych aż 23. Dominowały kichy. Wyścigi gravelowe to interesująca propozycja zarówno dla tych, którzy lubią maratony MTB, ale niekoniecznie w górach, bo obawiają się trudności technicznych, jak i dla szosowców, którzy chcieliby spróbować czegoś nowego, ale wymagające szlaki nie są ich mocną stroną. Dodatkowa zaleta? Gravelowe wyścigi można organizować niemal wszędzie! O popularności może świadczyć fakt, że przyszłoroczne edycje już zapowiedziano. Pomorska 500 czy Poland Gravel Race cieszą się rekordowym zainteresowaniem. Do organizacji cykli szykują się też organizatorzy dużych imprez MTB. Wygląda więc na to, że spotkamy się na starcie co najmniej kilkakrotnie. Na mnie na pewno możecie liczyć! Co do graveli a la Cyklo plany są takie, że już na wiosnę można się spodziewać kolejnego ścigania. Albo w podobnej formule albo… etapówki, gdzieś na Kaszubach!

 

Więcej na temat imprezy znajdziecie na cyklo.info.pl.

 

Przeczytaj również:

 

Gravel: Trendseterzy

 

Nasze wywiady:

 

Komentarze do artykułu