Kolejny sezon Syrenki CX pod hasłem profesjonalizacji

Z Pawłem Kuflikowskim, człowiekiem który stoi za Syrenką CX, rozmawialiśmy o tym wyjątkowym zjawisku. W temacie przełajowym, ale nie tylko, dzieje się wiele!



Syrenka CX wchodzi w kolejny sezon. Pisaliśmy o Was już w ubiegłym roku, co się zmieniło w tym?

 

Przede wszystkim, wcale nie przesadzając, podwoiło się zainteresowanie. Nie pamiętam, żeby w zeszłym roku na sobotnich treningach było więcej niż kilkanaście osób. Teraz 20-30 osób to standard. Sezon zainaugurowaliśmy na przełomie września i października w jednej z najlepszych lokalizacji w Warszawie - na Forcie Bielany. W zeszłym roku w tym terminie w zawodach wzięło udział około 25 osób, w tym blisko 60!

 

Chciałoby się też powiedzieć, że Syrenka CX się profesjonalizuje, ale może byłoby to nadużycie. Nadal, i oby jak najdłużej, to przede wszystkim oddolna inicjatywa zachęcająca ludzi do uprawiania kolarstwa przełajowego, w mojej ocenie jednej z najbardziej miejskich odmian kolarstwa w ogóle. Finansujemy się sami za pośrednictwem Patronite, a że osób dorzucających się jest coraz więcej, to są też inwestycje, które mam nadzieję jeszcze bardziej wpłyną na pozytywny wizerunek Syrenki, przede wszystkim na zewnątrz.

 

Kolejny sezon Syrenki CX

 

Czy jest już zamknięty kalendarz na ten rok? Gdzie szukać aktualizacji?

 

Kalendarz jest w zasadzie ramowy, cały czas ważą się losy niektórych lokalizacji. Trzymamy się zasady sobotnich poranków - treningi odbywają się o 9:00, a zawody o 10:00. Jeśli chodzi o rundy przełajowe, to przede wszystkim kontynuujemy współpracę z operatorem PGE Narodowego, spółką PL2012+ i tu, na błoniach stadionu, odbędzie się większość zawodów oraz część treningów. Współpraca z PL2012+ daje nam dostęp do prawdopodobnie jednego z najbardziej rozpoznawalnych obiektów w kraju. Dzięki temu łatwiej jest też namówić kolejne osoby do spróbowania swoich sił w cyclocrossie. 

 

Jeśli chodzi o dostęp do bieżących informacji, to polecam przede wszystkim zakładkę “Wydarzenia” na fanpage Syrenka CX. Lada chwila rusza też strona internetowa pod adresem syrenka.cx. Jest także konto na instagramie - jak można się domyślić, nosi nazwę syrenkacx ;)

 

Kolejny sezon Syrenki CX

 

Czy to nadal treningi czy ściganie....? Wcześniej można było odnieść wrażenie, że aspekt treningowy był istotny, ostatnio są to głównie informacje o regularnych wyścigach!

 

Od treningu do sportowej rywalizacji - tak bym to ujął. Zawsze będę podkreślał, że inspiracją do działania był dla mnie Piotr Scolvus Próchnicki z drużyny Rama na Ramię, na którego przełajowych ustawkach w 2015 roku po raz pierwszy sam zetknąłem się z cyclocrossem. Piotr zaprzestał organizacji wyścigów, skupiając się na trenowaniu siebie oraz zawodników i rozwoju drużyny RnR, a ja po prostu zagospodarowałem powstałą pustkę ;) Więc naturalnym jest, że z jednej strony zapraszamy do wspólnych treningów, ale raz na jakiś czas trzeba się będzie sprawdzić w wyścigu - tych przełajowych w Warszawie nie było wcale, więc trzeba było samemu coś zorganizować. Początkowo organizowaliśmy ustawki, czyli takie mało formalne wyścigi, a raczej treningi w formule wyścigowej, z numerami oczywiście. Od zeszłego sezonu, dzięki pomocy PL2012+, robimy już zawody z profesjonalnym zabezpieczeniem medycznym.

 

Ten rok to kolejny krok naprzód, bo jak już wspomniałem na wstępie, na przełomie września i października odbyły się zawody przełajowe na Forcie Bielany. Na celowniku są jeszcze dwie lokalizacje. 

 

Wyciągnęliśmy też wnioski z lat poprzednich i skróciliśmy “sezon”. Ostatnie zawody, swego rodzaju finał, zaplanowane są tydzień po Mistrzostwach Polski CX. Walka o koszulki z orłem w weekend 11-12 stycznia 2020 w Szczekocinach, a finał Syrenka CX 18 stycznia w Warszawie. 

 

Czy ktoś, kto nigdy w życiu nie miał do czynienia z przełajami, może się u was pojawić? I czy przeżyje.... ;)

 

Zaletą cyclocrossu jest to, że trening czy zawody odbywają się na stosunkowo krótkiej rundzie - wg przepisów to między 2,5 i 3,5 km, a czas trwania to już kultowa wręcz “godzina w piekle”. To daje dosłownie każdemu możliwość dołączenia do nas, bo niezależnie od tempa czy umiejętności może jeździć po rundzie doskonaląc swoją technikę, dynamikę, a z czasem także wydolność. Tu nie ma tak, jak na szosie, że grupa Ci odjeżdża i zostajesz sam. Kolarstwo przełajowe to sport indywidualny.  

 

Oczywiście “próg wejścia” dziś jest kompletnie inny niż 3-4 lata temu. Przez próg mam tu na myśli zderzenie takiej świeżej osoby z tym jak my, osoby jeżdżące regularnie, radzimy sobie na rundach treningowych. Widzę to także po sobie - jedną z najtrudniejszych rund jest ta na Forcie Augustówka. Kiedy zaczęliśmy na niej jeździć trzy lata temu, to kaleczyłem praktycznie każdy jej element. Dziś większość rundy pokonuję płynnie i o wiele szybciej niż kiedyś. Znam osoby, które zarzekały się, że jest dla nich za trudna, a dziś jednak bez problemu sobie z nią radzą. 

 

Takie właśnie zderzenie może frustrować nowe osoby, ale wszyscy wiemy, że tylko regularny trening i konsekwencja przynoszą efekty. Na pocieszenie dodam, że nie przychodzi mi do głowy ani jedna osoba, która zrezygnowałaby po spróbowaniu przełajów.

 

Kolejny sezon Syrenki CX

 

Nowe miejscówki?

 

Na przestrzeni lat udało się, można powiedzieć, wypracować kilka naprawdę ciekawych lokalizacji na terenie Warszawy. Niestety część z nich na zawsze pozostanie co najwyżej areną treningową, bo próby uzyskania zgody na organizację zawodów kończyły się fiaskiem. Jest ogromny problem po stronie urzędniczej ze zrozumieniem istoty dyscypliny. Nie ma tu żadnej złośliwości, po prostu większość osób, które słyszą o jeździe terenowej, od razu szufladkuje sobie naszą inicjatywę jako kolarstwo górskie, jazdę ekstremalną, szerokie opony i dużą eksploatację podłoża. Faktem jest, że opona przełajowa nie jest do końca obojętna dla podłoża, ale najbardziej mnie osobiście boli, że mimo dołożonych starań - zdjęć, wideo, opisów - kolejne rozmowy z urzędnikami są cały czas o "zawodach MTB".

 

Ale nie jest tak źle. Są światełka w tunelu, jak chociażby zawody na Forcie Bielany, które odbyły się pod koniec września za zgodą nie tylko Urzędu Dzielnicy Bielany, ale przede wszystkim Lasów Miejskich i to na terenie otuliny Rezerwatu. To taki mój mały sukces. Liczę na to, że w tym sezonie jeszcze co najmniej raz tam się pościgamy, bo to jest absolutnie najlepsza przełajowa runda w Warszawie, ze wszystkimi elementami cyclocrossu.

 

Na horyzoncie tego sezonu są jeszcze dwie lokalizacje.

 

 

Czy trudno jest namówić gospodarzy miejsc na stworzenie rundy przełajowej?

 

Przede wszystkim nie staramy się tworzyć rundy przełajowej. O ile w cross country coraz częściej mówi się o budowaniu tras, o tyle w przypadku cyclocrossu staramy się za wszelką cenę wykorzystać naturalne ukształtowanie terenu. Warszawa szczęśliwie ma dwie rzeczy - system fortów obronnych z XVIII i XIX wieku, które przynajmniej częściowo przetrwały do dziś, a ponadto lewobrzeżna strona miasta ulokowana jest częściowo na skarpie. Runda przełajowa to kwestia pewnej wyobraźni przestrzennej, a część z nich wyznaczyłem wcale nie na rowerze, a podczas treningów biegowych.

 

Jakiego rzędu wielkości koszty niesie ze sobą utrzymanie w stanie używalności takiej rundy?

 

Część terenów, na których trenujemy i się ścigamy jest na obszarach, którymi zarządza miasto i - co ważne - o których magistrat pamięta, bo są miejscem aktywnego wypoczynku mieszkańców. Dlatego też są regularnie koszone, sprzątane itp. Wtedy nic, tylko jeździć. Mamy jednak w swojej "puli" dwie lokalizacja zapomniane przez wszystkich i tu potrzeba odrobiny determinacji, trochę czasu oraz kilkuset złotych na wypożyczenie kosy spalinowej, z którą późną wiosną trzeba się przejść przez rundę.

 

Kolejny sezon Syrenki CX

 

Plany na przyszłość - imprezy wyjazdowe?

 

Syrenka CX, jak sama nazwa wskazuje, to lokalny, warszawski projekt i nie widzę ani potrzeby, ani możliwości organizacji zawodów przełajowych poza stolicą. Inna sprawa, że coraz częściej obserwuję przenikanie się środowiska przełajowego i gravelowego. Daje to potencjał na nowy projekt, który, jak sądzę, niedługo ujrzy światło dzienne, ale nie zapeszajmy.

 

W ubiegłym sezonie pisaliśmy o tym, że Syrenka CX to impreza amatorska. Czy chcą w niej startować też zawodnicy? Co z przepisami PZKOL zabraniającymi startu w imprezach nieoficjalnych?

 

Dwa lata temu zwróciłem się z zapytaniem do MWZKol o zasady wpisania chociażby jednych zawodów do oficjalnego kalendarza. To są realne koszty - wpisania do kalendarza, opłacenia sędziów. Niejednokrotnie o tym rozmawialiśmy w gronie osób najmocniej związanych z Syrenką i uznaliśmy, że nie potrzebujemy tego do szczęścia. Tym bardziej, że 80-90% osób biorących udział w zawodach to osoby bez licencji kolarskiej - nie tylko elity, ale przede wszystkim Masters. 

 

Na Syrence startują amatorzy, ludzie z przełajową zajawką, osoby, którym w zdecydowanej większości nigdy nie przyszłoby do głowy wyrobić licencję kolarską. A jak ktoś jeździ w elicie i obawia się egzekucji przepisu 1.2.019 o imprezach zakazanych, to mamy dla niego piękne numery startowe VIP, prawo do startu z pierwszej linii i oczywiście, a może przede wszystkim, jazdę poza klasyfikacją.

 

PS Ekipa Pawła Kuflikowskiego szykuje już nowość, czyli amatorską ustawkę gravelową pod hasłem gravel.LOVE - Przygoda w Kampinosie. Pierwsza edycja ma się odbyć już 27.10!

 

Komentarze do artykułu