Rotor – nieustraszeni innowatorzy

Czy istnieje jeszcze miejsce dla kolejnego napędu obok Shimano, SRAM i Campagnolo? Oczywiście! – odpowiada hiszpański producent Rotor, wprowadzając na rynek swoją grupę Uno. Odwiedziliśmy firmę i zajrzeliśmy za jej kulisy.



Od młodzieńczej pasji, do biomechanicznych napędów

 

„Już w wieku dziesięciu lat wiedziałem, że chcę zostać konstruktorem”. Pablo Carrasco, 49 lat, założyciel i wizjoner firmy Rotor wypowiada się powściągliwie, ale z dużą pewnością siebie. „Miałem ten cel zawsze przed oczami i studiowałem aeronautykę, ponieważ dużo sobie po niej obiecywałem” – mówi Carrasco. Swój pierwszy patent za rowerową skrzynię biegów wysprzęglającą ruch dwóch korb Carrasco otrzymał, będąc jeszcze studentem.

 

Rotor-nieustraszeni

 

Przerodziło się to w produkt, „ponieważ zorganizowałem pieniądze, które Pablo wydał”, opisuje swoją rolę współzałożyciel i adwokat Ignacio Estellés. W 1996 dwaj przyjaciele założyli firmę Rotor. W 1998 rozpoczęli sprzedaż zoptymalizowanych biomechanicznie napędów. 19 lat później biomechanika nadal spełnia ważną rolę w marce Rotor. Firma znana jest przede wszystkim z owalnych blatów z regulowanym punktem nacisku Q‑Rings. Według danych jedna trzecia zysków firmy pochodzi dziś ze sprzedaży blatów, jedna trzecia z działalności w młodej branży mierników mocy, a jedna trzecia to korby, suporty i drobne części.

 

Punkt zwrotny

 

Punktem zwrotnym w historii firmy było zwycięstwo w Tour de France 2008 Carlosa Sastre. „Potem nastąpił prawdziwy wzrost sprzedaży Q‑Rings” – wspomina Carrasco. Przeżyliśmy finansowo, mimo że byliśmy blisko bankructwa. Lecz patent na Q‑Rings nie będzie wiecznie pozostawiał z tyłu potencjalnych naśladowców. W międzyczasie pojawił się już trzeci inwestor, by zagwarantować firmie wzrost. „Przyjaciele i poprzedni inwestorzy pomogli nam w kryzysach, w tym również zawodowi kolarze, jak David Millar i Carlos Sastre, i dlatego mogą mieć udział w zyskach” – uważa Carrasco. Z drugiej strony jest duża presja, by wprowadzać na rynek nowe produkty.

 

Rotor-nieustraszeni

Q ‑ RINGS & CO: Rotor od początku swego istnienia poświęca się optymalizacji obrotu korbą. Zdjęcie nr. 1 pokazuje pierwszy prototyp skrzyni biegów rozsprzęglającej mechanizm korbowy. W pierwszej fazie obrotu ramiona poruszają się wolniej niż w drugiej, naśladując ruch kraulem. Zdjęcie nr. 2 (powyżej) przedstawia późniejsze rozwiązanie, skrzynię biegów zintegrowaną z osią suportu. Dzięki niej wygrano wiele wielkich wyścigów. Zdjęcie nr. 3 (poniżej) ukazuje stan na dziś, eliptyczne blaty zmieniają stosunek przełożenia w trakcie obrotu korbami, pomagając w poprawieniu współczynnika sprawności pedałowania. Clou to precyzyjne ustawienie położenia kątowego blatu i tym samym indywidualizacja wspomagania pedałowania.

 

Rotor-nieustraszeni

 

W ten sposób przed sześcioma laty zrodził się pomysł stworzenia kompletnej grupy komponentów. W końcu to producenci grup osprzętu rządzą rynkiem, co zaobserwował Carrasco. Lecz w jaki sposób mała firma Rotor, zatrudniająca na całym świecie 110 pracowników, miałaby wyprzedzić sto razy większego giganta Shimano? „Opanowując nisze, trafia się w wyjątkowy gust” – brzmiała odpowiedź zarządzającego przedsiębiorstwem José Manuela Banqueri. Elektroniczny napęd nie wchodził w grę, mechaniczny również. Miał to więc być napęd hydrauliczny. Wymagający, niezależny, trochę zwariowany, „porównywalny z ekskluzywnym mechanicznym zegarkiem”, tak wyobraża to sobie Banqueri. „I byłem świadomy, że podejmujemy wysokie ryzyko” – wtrąca Ignacio Estellés, „lecz trzeba próbować i trzeba być odważnym, szczególnie gdy w grę wchodzi ryzykowne przedsięwzięcie”.

 

PRECYZYJNA TECHNOLOGIA FREZOWANIA W NIEPOZORNYCH HALACH

 

Serce produkcyjne firmy Rotor bije oddalone o sto metrów od efektownej, funkcjonalnej centrali firmowej w okręgu przemysłowym w Madrycie. Niepozorne hale pokryte blachą nie zdradzają, że w środku znajduje się blok produkcyjny z precyzyjną technologią CNC. Kilkadziesiąt stacji obróbki z tokarkami i frezarkami codziennie skrawaniem obrabia tonę aluminium. 80 procent z tego idzie do recyklingu jako wióry, reszta zostaje przerobiona na korby, blaty i (nowość) części do przerzutek. Oprócz pierścieni uszczelniających, łożysk i substancji smarujących powstaje tutaj wszystkie 485 elementów grupy, które w ciągu 13 godzin ręcznej roboty zostają poskładane w tylną przerzutkę i hamulce.

 

Rotor-nieustraszeni

 

Aluminium dostarczane jest do produkcji w formie płyt lub cylindrycznych prętów. Z płyt o powierzchni dwóch metrów kwadratowych strumień wody (tzw. waterjet) wycina okręgi, w firmie nazywane „biszkoptami”. Przy dwukrotnej prędkości dźwięku woda, zmieszana z ostrym australijskim piaskiem, tryska przez aluminium. Szef produkcji Enrique Del Rey wymienia to jako zaletę w porównaniu z cięciem laserowym, ponieważ w trakcie obróbki struktura molekularna nie zmienia się, gdyż materiał nie nagrzewa się laserem, lecz schładza strumieniem wody.

 

Rotor-nieustraszeni

PIERWSZE DZIEŁO: Tylna przerzutka jest mechanicznym cudem napędzanym olejem.

 

Biszkopty są okręgami, z których wykonane zostaną blaty. Korby powstają przez sfrezowanie materiału w okrągłym kształcie. Najcięższe do wykonania są precyzyjne cięcia 3D owalnych blatów, wyjaśnia Del Rey. Duży stos wybrakowanego towaru ukazuje, na czym polega rygorystyczna gwarancja jakości. Niektóre krytycznej wartości części przeznaczone do hydrauliki zostają przetestowane w klimatyzowanym laboratorium pomiarowym, by zapewnić stuprocentową wymiarowość.

 

Produkcja jest tak elastyczna, jak to tylko możliwe. Części dostępne są w ograniczonej ilości, inaczej niż ma to miejsce w masowej produkcji, jaką uprawia Shimano. Maszyny muszą szybko zostać przestawione do różnych zadań. W najnowszej generacji produkcyjnej jest to rozwiązywane w taki sposób, że obrabiane przedmioty, już wstępnie zawierające uchwyty montażowe i chip, przychodzą do pośredniego magazynu z informacją, co należy zrobić. Maszyna, bazując na oczekujących częściach, wybiera samodzielnie najlepszą strategię, w jakiej kolejności można wytwarzać z najmniejszym czasem przezbrojenia. Robot pobiera okręgi z magazynu i zaopatruje w nie maszyny.

 

PRZEWAGA MAŁYCH PRZEDSIĘBIORSTW

 

Rotor jest wyraźnie dumny z samodzielnego opanowania skomplikowanej technologii produkcji w najdrobniejszych szczegółach, od konstrukcji po wytwarzanie. „Najlepiej rozumie się tylko to, co się samodzielnie wytwarza” – uważa Pablo Carrasco. Tylko rozumiejąc istotę produktu, można rozwijać prawdziwe innowacje, tak brzmi jego filozofia. Droga od projektu aż do pierwszego produktu jest w firmie Rotor bardzo krótka, co jest zaletą w porównaniu z większymi przedsiębiorstwami. Elastyczna produkcja CNC umożliwia projektantom wprowadzanie danych z prototypu do bieżącej produkcji w każdym momencie i już w krótkim czasie pozwala trzymać w dłoni świeżo obrobione części.

 

Rotor-nieustraszeni

CENTRALA: Rozwój, dystrybucja i główny magazyn. Wszystko znajduje się pod jednym dachem.

 

Chociaż grupa komponentów Rotora o nazwie Uno (10 500 złotych bez korby!) jest bardzo droga, osiągnięty zysk wydaje się raczej skromny. Niezbędna ilość pracy ręcznej w produkcji małoseryjnej, zwłaszcza w montażu, jest zbyt duża, by uzyskać wysoką marżę. Dlatego grupa spełnia się głównie jako instrument marketingowy, latarnia morska, która ma zasygnalizować, że Rotor potrafi dotrzymać kroku największym koncernom.

 

Patentowe meandry

 

Więcej oczekiwać można od komponentów, takich jak zębatki, kasety i nowe piasty, dla których Pablo Carrasco wymyślił nowy mechanizm wolnobiegu, który ma być lżejszy i dodatkowo nie wymagać częstej konserwacji (jak znane egzemplarze z zapadkami lub uzębieniem wieloząbkowym). Wniosek patentowy został złożony. Patenty odgrywają bardzo istotną rolę w projektowaniu nowych części. W biurze działu projektowego znajdują się aż dwa rzędy stołów. Po jednej stronie siedzi naprzeciw siebie czterech konstruktorów. Drugi stół jest stołem patentów. Tutaj zasięgają informacji kolejni dwaj inżynierowie, by stworzyć coś nowego, a jednocześnie nie naruszyć istniejących patentów. Co nie zawsze się udaje. To, że grupa nie pojawiła się na rynku już w 2016 roku, było spowodowane tym, że projekt kasety został zaskarżony.

 

Rotor-nieustraszeni

 

„W sumie nie było aż tak źle” – mówi Carrasco – „dzięki temu zostaliśmy zmuszeni do namysłu i stworzyliśmy jeszcze lepsze rozwiązanie”.

Carrasco jest optymistą wyćwiczonym w improwizacji. Jego partner Estellés uważa, że obojętne jest to, co nas czeka, radość z życia musi być na pierwszym miejscu. „Nawet kiedy staliśmy u progu bankructwa, byliśmy w stanie zrelaksować się i śmiać”. Kto wie, co jeszcze nadejdzie. Uno w końcu znaczy po prostu jeden. „Jeden jako nasz pierwszy krok” – mówi wieloznacznie Carrasco.

 

PS: Na targach Eurobike Rotor, jako pierwszy na świecie, zaprezentował napędy 1x13, oczywiście sterowane hydraulicznie. Od razu w wersjach do rowerów szosowych i MTB. Więcej dowiecie się z naszego artykułu: „Rotor Uno - pierwsza na olej"

 

Przeczytaj również:

 

Bartosz Mikler - z miłości do błota, czy z miłości do roweru?

Algarve - mniej morza

Basso - cichy olbrzym

Komentarze do artykułu