BASSO: CICHY OLBRZYM

W przypadku Basso „made in Italy” nie jest czczą obietnicą. Dzięki biznesowej dalekowzroczności i wyczuciu trendów w czterdzieści lat od założenia firmy rodzinne przedsiębiorstwo z Veneto wciąż produkuje swoje karbonowe ramy głównie we Włoszech. Odwiedziliśmy Alcide Basso i jego rodzinę.



RODZINNA PASJA

 

Alcide Basso powitał nas w swojej lakierni w Dueville, na północ od Vicenzy. Na biurku w jego gabinecie leżało kilka wiekowych numerów TOUR, na samej górze wydanie z marca 1983 roku. Na pięciu bogato ilustrowanych stronach ówczesna redakcja zaglądała za kulisy przedsiębiorstwa założonego w 1977 roku. Tytuł brzmiał „Rodzinna pasja – rower”. Zdjęcie pokazywało 27‑latka z czarnymi włosami obok imponującej karuzeli do lutowania, która pozwalała jednocześnie lutować wiele ram.

 

Alcide Basso

 

„Artykuł przyczynił się do tego, że marka stała się rozpoznawalna” – przypomina sobie Basso. Ożywiony wspomina początki firmy. Jak w wieku 21 lat, po odbyciu służby wojskowej, wpadł na pomysł, by budować rowery szosowe. Jak jego firma błyskawicznie urosła do rozmiaru średniej wielkości przedsiębiorstwa produkującego ramy. Już w 1982 Basso wraz z dziewięcioma współpracownikami produkował rocznie 4000 ram, przynajmniej jedną trzecią sprzedając za granicą. Wytwarzano także ramy dla innych marek, takich jak Cesare M. i Barellia. Basso wspierany był początkowo przez swoich starszych braci. Renato zajmował się sprzedażą, Marino, można powiedzieć, odpowiadał za kampanię marketingową. Swego czasu, w erze Merckxa, Marino Basso był jednym z lepszych sprinterów, wygrał kilka etapów w TdF i Giro, a w 1972 został szosowym mistrzem świata.

 

Alcide Basso

 

STALOWA PASJA

 

W trakcie rozmowy Alcide Basso wyciąga z szuflady odkutą z jednej części stali mufę suportową. To jego własne dzieło, chronione patentem, z które‑ go dumny jest do dziś. Opowiada o zaletach rur Mannesmanna i srebrnego lutu Degussy. Ramy ze stali to ewidentnie jego wielka miłość. Jeszcze dziś Basso osobiście lutuje 180 ram w roku, niemal wszystkie są sprzedawana do Japonii. Gdy go posłuchać, można by wziąć za przedstawiciela odchodzącego zawodu, z czasów, gdy stal była uznawana za jedyny akceptowany materiał, a świat rowerowy był uporządkowany. Basso jednak nie można nie doceniać. Jak bardzo leżą mu na sercu tradycyjne szosówki, tak stale jednocześnie śledzi nowe trendy. Jako jeden z pierwszych zaczął zabezpieczać swoje ramy antykorozyjnie. Wcześniej niż wielu jego konkurentów budował stalowe ramy bez muf, pozwalające na większą swobodę przy wyborze kątów. Wcześniej niż inni dostrzegł też, że stalowe ramy to nie koniec rozwoju konstrukcji. Pod koniec lat osiemdziesiątych nawiązał kontakt ze specjalistą od budowy ram z tworzyw, który już wówczas eksperymentował z materiałem i wkrótce miał zrewolucjonizować ich budowę za pomocą karbonu.

 

Alcide Basso

 

Po wycieczce przez wzorcowo zorganizowaną lakiernię, w której sześciu pracowników uszlachetnia codziennie 35 ram, Alcide Basso przekazuje nas pod opiekę swojego syna Alessandro. Ten 26‑latek jeździł przez kilka lat we włoskiej reprezentacji w zjeździe. W 2015 ukończył studia inżynierskie na wydziale kompozytów. Zawiózł nas na tereny przemysłowe autostradą nr 4 z Vicenzy i zaprowadził do firmy, która z powodu wielu znanych klientów, szczególnie z branży motoryzacyjnej, dużą wagę przywiązuje do dyskrecji i nie chce być przywoływana z nazwy. Nie mogliśmy tam też fotografować.

 

BLOKI SILNIKA Z KARBONU

 

Firma zatrudniająca 35 osób zalicza się do liderów w obróbce karbonu we Włoszech. Jej klienci wywodzą się ze sportu motorowego, to światowe marki z Niemiec, Włoch i Korei. Produkuje się tu elementy zawieszenia do pojazdów Formuły 1 i Moto GP, ale i bardzo skomplikowane elementy, jak bloki silnika z karbonu. Po to firma dysponuje trzema dużymi autoklawami, zbiornikami o podwyższonym ciśnieniu, gdzie pojedyncze warstwy laminatu pod wpływem ciśnienia i wysokiej temperatury ulegają sprasowaniu. W związku z wysokimi kosztami inwestycji metoda produkcji z użyciem autoklawu uchodzi za najdroższą w kompozytach. W przemyśle rowerowym stosowana jest rzadko.

 

Alcide Basso

 

Basso produkcję swojej pierwszej ramy z karbonu zlecił w 1989. We wczesnych latach dziewięćdziesiątych jeździli już na nich profesjonalni zawodnicy. Zachowały się zdjęcia pokazujące Erika Zabela i Rolfa Aldaga. W połowie lat dziewięćdziesiątych Basso i jego żona Lucia Mazzarolo, pochodząca ze znanej rodziny przemysłowców z Veneto, zostali udziałowcami firmy. Była to dalekowzroczna inwestycja, która sprawiła, że marka Basso jest dziś jednym z wyjątków w branży rowerowej. Podczas gdy niemal wszyscy producenci w całości, albo w większej części, produkcję ram przenieśli do Azji, Basso nadal pozostaje prawdziwym producentem. Obecnie w fabryce w Vicenzie metodą monolityczną produkowane są cztery typy ram, wśród nich Diamante SV, zaliczająca się, dzięki wyjątkowemu dizajnowi i wielu nietypowym detalom, do najmocniej dyskutowanych modeli szosowych ostatnich lat. Także pierwsza generacja, z 1998 roku, była produkowana właśnie tutaj. Wówczas ramy z karbonu stanowiły jeszcze wyjątek i zwykle wypadały słabiej niż dominujące wówczas ramy z aluminium. Basso opłaciło się jednak wczesne postawienie na nowy materiał. Gdy w styczniu 2004 roku TOUR przeprowadził pierwszy duży test porównawczy ram z karbonu, model Basso Diamante zajął trzecie miejsce.

 

Alcide Basso

 

EKSPOZYCJA SAN ZENONE DEGLI EZZELINI

 

Po odwiedzeniu fabryki pojechaliśmy jeszcze w trzecie miejsce. W San Zenone degli Ezzelini, 40 kilometrów na północ od Vicenzy, w kwietniu 2017 Basso otworzył nową centralę firmy, ze stałą ekspozycją i przylegającą do niej kawiarnią. Miejsca nie wybrano przypadkowo. Średniowieczne miasta Bassano del Grappa i Asolo są oddalone o zaledwie kilka kilometrów. Monte Grappa, z malowniczymi podjazdami, jedna z najpiękniejszych kolarskich destynacji Europy, leży w zasięgu wzroku. Pomysł polegał na tym, że korzystne położenie centrali wielu kolarzy skłoni do odwiedzin, do wstąpienia na prawdziwe espresso i przy okazji zapoznania się z aktualną kolekcją rowerów Basso.

 

Alcide Basso

 

POWŚCIĄGLIWY MARKETING

 

Dla rodzinnej firmy otwarcie showroomu oznacza duży postęp. Do tej pory marka przedstawiała się publiczności raczej powściągliwie. Duży team zawodowy wyposażała ostatnio w 1991 roku. Praca z klientami jak do tej pory ograniczała się głównie do obecności na targach. Alcide Basso zauważył jednak, że z czasem, by utrzymać zainteresowanie marką, może to nie wystarczać. Siłą napędową nowego showroomu został jego syn Alessandro, który, choć liczy sobie zaledwie 26 lat, jest już imponująco pewny siebie i elokwentny, jak też w pełni zaangażowany w przedsiębiorstwo.

 

Alcide Basso

 

Wkrótce w firmie pojawi się też jego o trzy lata młodszy brat Leonardo, który obecnie studiuje marketing. Wydaje się, że Alcide Basso nie będzie miał ani problemów, ani specjalnych oporów i chętnie przekaże pałeczkę. Otwarcie przyznaje, że po 40 latach na czele firmy chciałby wkrótce przekazać odpowiedzialność kolejnemu pokoleniu Basso. Nie chce jednak zupełnie odejść na emeryturę. Jak długo nie będzie brakowało miłośników stalowych ram, Alcide Basso zawsze znajdzie czas, by sięgnąć po lutownicę.

 

Odwiedź stronę Basso na: www.bassobikes.com

 

Przeczytaj również:

 

Przełaj: Technika jazdy - triki w terenie

Przełaj - zimowy narkotyk

W trasie wśród pikseli

 

Tekst ukazał się po raz pierwszy w numerze 3/18 TOUR. Numery archiwalne można kupić tutaj sklep.magazynbike.pl/produkt/numery-archiwalne-tour/ lub w wersji elektronicznej na e-kiosk.pl

Komentarze do artykułu