Emonda

MISTRZOWIE ILUZJI

Otwierają drogę z własnego domu w wielki świat… Smarttrainer, czyli sprytne trenażery. Od teraz sezon jest już zawsze, gdy tylko się tego chce. Które urządzenie dostarcza przy tym najwięcej przyjemności? Sprawdziliśmy w teście pięć modeli w cenie od 1800 do 6000 złotych.



ZIMA NA ZWIFCIE

 

Zima dla kolarzy jeszcze nigdy nie była tak łatwa. Wirtualne światy zapraszają, nogi nie przestają się kręcić. Obojętne, co wyczynia pogoda, czy świeci słońce, czy błyszczą gwiazdy, jazda pod dachem jest zawsze możliwa. A z właściwym wyposażeniem sprawia nawet przyjemność. Tym samym jazda w miejscu zbliża się do prawdziwej jazdy na rowerze. Wrażenia z pedałowania są bardziej realistyczne, animacje bardziej szczegółowe, a możliwości interakcji społecznościowej większe. Z piwnicznej jaskini, w której buczy trenażer, wjeżdżamy do pokoju z oknem otwartym na świat, czego potwierdzeniem są sukcesy na Zwifcie. To wiodąca obecnie wirtualna platforma treningowa, w której używać można urządzeń praktycznie wszystkich producentów.

 

SMARTTRAINER

 

By w tym uczestniczyć, niezbędny jest tzw. smarttrainer, który z reguły robi z roweru stojący ergometr z podłączeniem do Internetu. Do wyboru są wówczas wirtualne trasy, specjalnie zbudowane jednostki treningowe albo i wyścigi (patrz: reportaż na poprzednich stronach). Wszystko, co odwraca uwagę od tego, że pedałuje się w miejscu, zasadniczo jest dobre. W ten sposób mózg ma się czym karmić i nie przejmuje się każdym strzyknięciem w kostce. Trening staje się wówczas przyjemnością, dłużej pozostaje się na rowerze i lepiej utrzymuje formę. Komputery wszelkiej maści (smartfony, tablety, PC) tworzą most między rowerem a światem oprogramowania. By jednak wszystko zaczęło działać, można stracić kilka dłuższych chwil. Lepiej więc wcześniej przejechać się na zewnątrz na rowerze. To odpręża.

 

POWIEW NOWEGO

 

Jako urządzenia treningowe coraz bardziej zyskują te z napędem bezpośrednim. Mają wiele zalet w porównaniu z klasycznymi, w których opona napędza walec. W napędach bezpośrednich wpina się rower z wypiętym tylnym kołem w trenażer, a łańcuch działa bezpośrednio z trybem. Nie ma ślizgania się, zużytych opon, a wrażenia z jazdy są realistyczne aż po sprint. Są też stosunkowo ciche i nadają się do mieszkań wynajmowanych. Za podobne urządzenia trzeba zapłacić od 2500 w górę, aż po okolice 6000 złotych. Do tego należy doliczyć abonamenty za oprogramowanie (patrz: poprzednia strona), jeśli tylko podstawowe funkcje bezpłatnego oprogramowania, które dostajemy w komplecie, nie wystarczają. Standardy wyznacza tu Wahoo ze swoją appką Fitness, żadna nie jest bardziej intuicyjna.

 

PODSUMOWANIE

 

W naszym teście rolka od Elite za 1800 złotych jest najtańsza, to smarttrainer spokrewniony z protoplastą klasycznego urządzenia do treningu pod dachem, używanego przez torowców od dziesięcioleci. Zasada działania takiej rolki jest dobra, ale w kategoriach dokładności, siły hamowania i regulacji te z napędami bezpośrednimi grają w zupełnie innej lidze. Rolka przemówi raczej do specjalistów, którzy lubią to rozwiązanie. Jeśli ktoś rower zamocuje na stałe, znajdzie godnego partnera w jednym z pozostałych czterech urządzeń i nie musi sięgać po najdroższe z nich. Wszystkie cztery mierzą moc pedałowania z akceptowalną dokładnością (maksymalnie +/-3,5 procenta) i oferują większą siłę hamowania, niż produkują łydki. Dostrzegalne różnice sprowadzają się do detali, a opisy prezentowanych poniżej produktów objaśniają szczegóły.

 

Mistrzowie iluzji - CycleOps-HAMMER-H2

 

CYCLEOPS HAMMER H2

Maksymalna moc 2200 watów
Maksymalne nachylenie 20%

Jest niczym opoka. Hammer H2 przejmuje istotne cechy poprzednika, ale w szczególności oprogramowanie zostało poprawione i może zostać zaktualizowane przez użytkowników pierwszego Hammera. Masa koła zamachowego jest potężna i obraca się bez końca, moc hamulca w razie potrzeby wielka. Szerokie, składane i szybko regulowane stopy pewnie podpierają Hammera. Kadencja jest mierzona bez zewnętrznego czujnika, czas reakcji w Zwifcie bardzo szybki, a dokładność, na którą narzekaliśmy w ubiegłym sezonie, teraz bez zastrzeżeń. Bez appki Hammer zachowuje się jak progresywny hamulec o szerokim zastosowaniu. Trenowanie jest tym samym zawsze możliwe, dopóki jest prąd. Głośność przy niskim tempie jest umiarkowana, a przy dużym specjalnie nie rośnie. Dzięki uchwytowi i niewielkiej objętości po spakowaniu Hammer jest wygodny w obsłudze i w przechowywaniu. Producent rezygnuje z własnej appki, ale jest kompatybilny z wieloma innymi.

 

Mistrzowie iluzji - ELITE-ARION-DIGITAL-SMART



ELITE ARION SMART B+


Maksymalna moc 400 watów przy 35 km/h
Cena 1815 zł

 

Klasyczna rolka z podłączeniem do wirtualnego świata. Rower spoczywa na trzech walcach, naprawdę trzeba jechać i utrzymywać równowagę. W przeciwieństwie do trenażerów, gdzie rower jest wstawiony. Zaleta? Zawsze jest coś do roboty, ćwiczona jest równowaga. Wada? Masa zamachowa jest mniejsza, więc pedałowanie z mniejszymi kadencjami mniej równe, można też spaść z rolki. Hamulec nie jest tak mocny jak w trenażerach stacjonarnych, a pokazywana moc przekracza znacząco rzeczywistą. Za pomocą kalibracji można zbliżyć się do tych właściwych, ale miernika mocy nie zastąpi. Poziom hamulca wystarcza do treningu wytrzymałościowego, także w świecie Zwifta. Rolkę można łatwo złożyć i transportować. Działa też bez prądu i bez appki, jest wszechstronna.

 

Mistrzowie iluzji - ELITE-DRIVO-II

 

ELITE DRIVO II


Maksymalna moc 2300 watów
Maksymalne nachylenie 24%
Cena 5199 zł

 

Topowy model od Elite jest jak skała. Ciężki, wytrzymały i bardzo mocny. Masa zamachowa przy wysokim tempie obraca się bardzo szybko i długo się kręci, odpowiednio można na chwilę odpuścić kręcenie i swobodnie je podjąć. Przy większych prędkościach maszyna jest też głośna i huczy trochę, a hamulec regularnie wydaje dodatkowe odgłosy. Czas reakcji w Zwifcie, wynoszący 3 sekundy, jest dość wolny. Appka Elite jest użyteczna, dostajemy też trzy lata abonamentu, denerwuje jednak małymi błędami. Pomiar mocy za pomocą optycznego sensora przeciętnie pokazuje 12 W mniej niż SRM, użyty jako wzorzec. Także bez prądu i appki trenażer daje progresywny opór w ograniczonym zakresie.

 

 

Mistrzowie iluzji - TACX-NEO-SMART

 

TACX NEO SMART


Maksymalna moc 2200 watów
Maksymalne nachylenie 25%
Cena 5199 zł

 

Futurystyczny, samowystarczalny, cichy. Bardziej niż na dużą masę koła zamachowego Neo stawia na dopracowaną technikę regulacji, by uzyskać realistyczne wrażenia z jazdy. Działa to zaskakująco dobrze, o ile utrzymuje się wysokie tempo. Gdy pominie się kilka obrotów korbą, początek jest twardy, zarówno w aplikacji Tacxa, jak i w Zwifcie, wówczas mała masa jest zauważalna, przez moment pedałuje się w kontrze do zbyt dużego oporu. Na konkretnych zjazdach Neo pcha skutecznie, zapewniając przez to realistyczne wrażenia z jazdy. Neo jest w stanie nawet drgać i symulować nierówności – to funkcja, która niestety nie było do wykorzystania w Zwifcie. Mocowanie koła daje lekką elastyczność na boki, co także podnosi realizm. Pomiar mocy jest bardzo dokładny, a urządzenie przy mniejszych prędkościach jest bardzo ciche, a przy większym umiarkowane. Można je płasko złożyć, ale brakuje uchwytu do noszenia. Neo produkuje sam prąd, gdy nie ma sieci, bez appki działa jak trenażer progresywny.

 

Mistrzowie iluzji - KICKR-CORE

 

WAHOO KICKR CORE


Maksymalna moc 1800 watów
Maksymalne nachylenie 16%
Cena 3499 zł


Uproszczony klasyk ze zredukowaną ceną. Kickr kilka lat temu mocno namieszał na rynku urządzeń smart. Core to tańsza opcja treningu z bezpośrednim napędem. Różnice w stosunku do dużego Kickr są małe. Stopy są prostsze, brakuje chwytu do przenoszenia, masa koła zamachowego zmniejszyła się z 7,2 do 5,4 kg. W czasie jazdy trudno to zauważyć. Kickr nadal ma wystarczającą moc, mocno trzyma rower, a pedałowanie jest realistyczne. W porównaniu do starszych modeli Core jest cichszy, ale powyżej 60 km/h tworzy rezonansy, które w mieszkaniu mogą być problemem. W połączeniu z symulatorem podjazdów Climb i wentylatorem Headwind (poniżej) Kick trafia do czołówki w wirtualnych światach Zwifta i spółki. Bezpłatna appka Wahoo Fitness to najlepsze rozwiązanie dla tych, którzy chcą używać trenażera przede wszystkim jako klasycznego ergometru.

 

 

Mistrzowie iluzji - KICKR-HEADWIND

 

WENTYLATOR WAHOO HEADWIND


Cena: 989 zł

Jazda w miejscu powoduje, że człowiek się bardzo poci, wentylatory są przy tym bardzo przydatne. Tu Wahoo stworzyło nowy standard. Wentylator Headwind stoi na ziemi i owiewa jadącego strumieniem powietrza. Strumień ten można regulować manualnie albo automatycznie za pomocą czujników. Czujniki ANT+ tętna albo prędkości podłącza się za pomocą appki Wahoo Fitness, można je też konfigurować. U ujścia strumienia zmierzyliśmy maksymalnie 50 km/h, do kolarza dociera maksymalnie 15 km/h. Głośność przy wolnej jeździe przypomina szept (28 dBa), przy pełnym gazie cichsza niż trenażer (48 dBA). Efekt chłodzący jest rewelacyjny.

 

Mistrzowie iluzji - KICKR-CLIMB

 

WAHOO KICKR CLIMB


Cena: 2365 zł

Kick Climb staje zamiast przedniego koła w widelcu i podnosi ten automatycznie w górę i w dół, gdy w wirtualnym świecie pojawiają się podjazdy lub zjazdy. Automatyka ta działa jednak tylko z urządzeniami Kick od roku produkcji 2017. Alternatywnie można też wybierać kąt nachylenia za pomocą pilota na kierownicy. Symulowane są podjazdy od -10 do +20 procent. Doświadczenie siły przyciągania jest przemożne, już 10% pod górę jadąc w miejscu odbiera się jako ścianę. Do idealnej iluzji podjeżdżania brakuje jednak wrażenia, jak na zewnątrz z każdym nadepnięciem pedałów przyspiesza się. Także podczas jazdy na stojąco odwzorowanie rzeczywistości nie jest idealne. Zapięcie na stałe z tyłu i trochę wolności z przodu – to nie pasuje do siebie. Podczas jazdy na stojąco kabel zdalnego sterowania metalicznie uderza w rurę sterową. Mimo wszystko z Climbem przyjemne jest podjeżdżanie, bo nadaje jeszcze więcej życia wirtualnym światom.

 

Przeczytaj również:

 

Częstochowa Trek Race we wrześniowym słońcu

KTM X-Strada 2020 czyli gravel klasy średniej

Pinarello Dogma F12 Egana Bernala

Komentarze do artykułu