BŁOTO I SZUTRY AMATORÓW. PRZEŁAJE ALTERNATYWNIE

12 i 13 stycznia 2019 roku w Strzelcach Krajeńskich będą miały miejsce 82. Mistrzostwa Polski w kolarstwie przełajowym. Przełaje mają w Polsce długą tradycję i choć obecnie wydaje się, że dobrze sobie radzą, były już lepsze czasy dla tego sportu, gdy obłożenie na MP było tak wielkie, że eliminacje do nich musiały przebiegać regionalnie.



To pierwotna dyscyplina. Starsza niż klasyczne kolarstwo szosowe. Przynajmniej 50 lat starsza niż smarkate MTB. Może śmiać się w twarz współczesnym dyscyplinom grawitacyjnym. Prosty rower, proste zasady i zła pogoda. Cyclocross niesie uderzenia adrenaliny, uosabia walkę z żywiołami, bo często w rozszalałych żywiołach się rozgrywa, jest szybki, bezpardonowy, męski. Przełaje nierozerwalnie związane są ze ściganiem! W ciągu zaledwie kilku lat, dzięki większej dostępności sprzętu, ale chyba też dzięki ogólnoświatowemu trendowi, garstka uczestników zawodów Pucharu Polski urosła do kilkuset. Startują w nich szosowcy, ale i górale mający w swoich życiorysach zawody cross country i maratony. Nawet jeśli nie każdy startuje, każdy przez chwilę zastanawia się, czy nie podjąć takiej próby. Przełaje stały się modne!

 

 

 

 

 

 

PRESTIŻ PRZEŁAJU

Jest też inna strona. Puchar Polski to zawody rozrzucone po całym kraju. Zimowe weekendy spędzone w samochodzie. Krótkie, zimne dni. Spartańskie warunki, brak zaplecza, szatni, miejsca, gdzie można odpocząć, odtajać… Do większości lokalizacji trudno dojechać pociągiem, są często na końcu świata, w małych miejscowościach. Puchar Polski to wyścigi dla licencjonowanych zawodników, amatorom wstęp wzbroniony. Zawsze rygor, przepisy, kary, wykluczenia, dyskwalifikacje. Ktoś się kłóci, ktoś przeklina, ktoś płacze. Na trasie atmosfera jest gorąca, są kibice, doping, frajda. W boksie, na mecie i za kulisami czasem robi się gorzko. Nie jest trudno zarazić aktywnego człowieka kolarstwem przełajowym, to piękny sport, w którym liczy się siła, szybkość, technika, ale i charyzma. By uprawiać przełaje, trzeba być trochę szalonym (a bycie szalonym ma w sobie coś ekscytującego), bo każdy wyścig to zgoda na sponiewieranie. Trudno jednak przekonać ludzi, którzy zasmakowali luzu amatorskich wyścigów, do tego, że potrzebne jest takie napięcie, że kłótnie z sędziami to element tej gry i tak być musi, że zła atmosfera podnosi prestiż tego sportu. Trudno taką filozofią trafić do świadomego użytkownika roweru.

 

URODA USTAWKI

A rower przełajowy można lubić. Jest klasyczny i nieskomplikowany. Lżejszy od górala, a jednak wszędobylski. Radzi sobie na asfalcie, jest niezawodny w błocie, potrafi pokonać terenowe wzniesienia i dobrze zjeżdża. Jest szybki, wygodny i niemal absolutnie uniwersalny. Tańszy od górala i tańszy od szosy. Gdyby przypiąć mu sakwę, można by polecieć na nim w nieznane… Zatem właśnie poza zgiełkiem rywalizacji, poza klasyfikacjami generalnymi i medalami z plastiku urodził się zupełnie nowy trend. Też ma wąskie opony i kierownice baranki, też unika asfaltu i swoje powodzenie zawdzięcza trochę przełajom, a trochę marketingowemu chwytowi, który chyba przerósł plany producentów – gravel bike. Nagle z grupy świadomych użytkowników rowerów, ścigantów skoncentrowanych na treningu i wynikach, spośród miłośników kolarstwa i pasjonatów sprzętu wyłoniła się silna grupa o innej filozofii. 

 

Pokolenie świadomych, dorosłych kolarzy amatorów nauczyło się, że można spotkać się inaczej, poza linią startu Pucharu Polski, bez rygoru, bez licencji, bez szczególnych nagród i klasyfikacji, a i tak się „ujechać”, ubrudzić i mieć z tego satysfakcję. Przyglądamy się kilku inicjatywom, które wykiełkowały z małych ziarenek zasadzonych gdzieś na Facebooku, w małych społecznościach czy grupach, a teraz, po paru zaledwie latach, stały się wydarzeniami, w których uczestnictwo jest prestiżowe. Przedstawiamy najciekawsze z nich.

 

 

 

 

 

 

 

SYRENKA CX PO WARSZAWSKU

Syrenka CX to inicjatywa mająca na celu promocję kolarstwa przełajowego na terenie Warszawy i okolic. Jest projektem w pełni społecznym, nie stoją za nim organizacje ani kluby. To otwarte treningi w kolarstwie przełajowym, ale także ustawki, czyli małe wyścigi. W sezonie 2016/17 trenowali na Stadionie Syrenki, stąd nazwa. W sezonie 2018/19 można ich spotkać w Forcie Augustówka oraz na błoniach Stadionu Narodowego.

czytaj więcej... 

 

 

GRAVELRONDO

MICHAŁ BOGDZIEWICZ, zawodnik i trener, nasz przewodnik podczas Coffee Ride Trójmiasto

„Kiedy dwa lata temu wspólnie z Szymonem Kobylińskim z 7Anna wsiadaliśmy na gravele i jeździliśmy po szutrach, wszyscy pukali się w czoło. Rok temu nasze wspólne treningi z podopiecznymi otworzyliśmy dla wszystkich."

czytaj więcej...

 

 

 

 

 

 

WROCX PO WROCŁAWSKU

WroCX narodziło się w głowach członków redakcji Tour jesienią tego roku. Trochę zainspirowała nas Syrenka CX, trochę nam samym brakowało we Wrocławiu towarzystwa do treningów przełajowych. Okazało się, że jest więcej osób z podobnymi do naszych potrzebami.

czytaj więcej...

 

 

 

 

 

 

Artykuł ukazała się w TOUR 4/2018

 

Papierowe wydanie wciąż do nabycia w naszym SKLEPIE

 

Elektroniczną wersję możecie nabyć w eKiosku

 

 

Komentarze do artykułu