CANYON-SRAM. TEAM Z MISJĄ.

W trzecim roku istnienia Team Canyon-Sram ma przed sobą zadanie z gatunku nadzwyczaj ambitnych. Jego szef Ronny Lauke chce jednego… by ekipa była najlepsza w kobiecym peletonie.



W celu realizacji tego przedsięwzięcia przed rozpoczęciem sezonu 2018 do teamu dołączyły nowe zawodniczki, z Kasią Niewiadomą na czele! Wszystko po to, by go wzmocnić. Odwiedziliśmy dziewczyny na pierwszym przedsezonowym zgrupowaniu, w luźnej atmosferze, jeszcze bez śladów nerwowości związanej ze ściganiem.

 

Okolice Koblencji o tej porze roku zapewne potrafią być urocze, ale i nas, i zawodniczki, początek grudnia przywitał załamaniem pogody i pierwszym śniegiem. Hotel Jakobsberg, położony tuż obok pola golfowego w malowniczej Dolinie Lolerey, był ledwie widoczny zza chmur. Na szczęście już z parkingu mogliśmy dostrzec samochody i namioty teamowe. W chwilę potem podziwialiśmyrówne rzędy rowerów górskich Canyona czekających na zawodniczki. W planach na ten dzień była jazda MTB, podobnie jak dnia poprzedniego. Instagramowe fotki mówiły jedno – integracja ekipy trwała w najlepsze. Rano, gdy przyjechaliśmy, zawodniczek jeszcze nie było widać. Biorąc pod uwagę mżawkę, nic w tym dziwnego. Z drugiej strony już wcześniej wiedzieliśmy, że szef temu Ronny Lauke przywiązuje dużą wagę do punktualności. Rozpiska dnia, jaką otrzymaliśmy od jego najbliższej współpracowniczki i drugiej współwłaścicielki teamu Beth Duryea, robiła wrażenie liczbą kolumn w tabeli i rozplanowaniem wszystkiego z dokładnością co do minuty. Nawet jeśli miało to być pierwsze zgrupowanie w nowym składzie, nie było miejsca na spontan, wszystko wydawało się maksymalnie precyzyjnie zaplanowane. Na pierwszym miejscu nie figurowały jednak treningi, a zapoznanie się „starych” zawodniczek z teamowymi nowicjuszkami oraz spotkania ze sponsorami i przedstawicielami mediów.

 

Nawet jeśli Ronny Lauke sprawiał wrażenie bardzo sympatycznego, jednocześnie czuło się, że wszystko ma pod kontrolą. Dokładnie wie, co chce powiedzieć i jakie wrażenie zrobić. Zawodniczki odnosiły się do niego z widocznym szacunkiem, a on nie stwarzał sztucznego dystansu. Stół i wspólny posiłek tego dnia były później świadkiem wielu uśmiechów i żartów. A hotel? Może i był golfowy, ale jedzenie już jak najbardziej kolarskie. Niczego nie pozostawiono przypadkowi. Także poza sezonem.

 

 

10. SEZON W KOLARSTWIE KOBIET

 

Lauke w kobiecym kolarstwie funkcjonuje od dawna i może się pochwalić ponadprzeciętnym doświadczeniem. Kierował już różnymi teamami. Najpierw były Columbia i HTC‑HighRoad, następnie Specialized‑Lulemon i Velocio‑Sram. Sytuacja uległa dość istotnej zmianie przed ponad dwoma laty, gdy Lauke przestał być tylko dyrektorem sportowym, a stał się szefem. Poprzedni team nie miał już racji istnienia, bo dotychczasowa szefowa Kristy Scrymgeur oświadczyła, że chce się skoncentrować na własnej firmie, czyli Velocio, tym samym zamierza wraz z końcem sezonu zamknąć Velocio‑Sram. To był kolejny cios. Sezon wcześniej Specialized wycofał się ze sponsorowania kobiecej ekipy, a Velocio zostało głównym sponsorem poniekąd z przymusu i głównie za sprawą zaangażowanej szefowej, która długo walczyła o istnienie drużyny, między innymi organizując zbiórki społecznościowe.

 

Pieniędzy jednak wciąż brakowało. Niektóre starty w imprezach, jak np. Tour of California, udawało się ratować w ostatniej chwili. Lauke po otrzymaniu informacji o problemach nie złożył broni. Razem z Beth Duryea, drugą dyrektorką sportową w ówczesnym teamie, zaczęli się zastanawiać, co są w stanie zrobić. Stwierdzili, że zamknięcie teamu jest wykluczone. Za pośrednictwem dawnego kolegi ze szkoły Lauke dotarł do Canyona i spotkał się z odpowiednimi osobami. Wkrótce podpisano trzyletni kontrakt, który uczynił Canyona trzecim współwłaścicielem teamu. Skład starej grupy w dużym stopniu pozostał bez zmian, miejsca pracy zostały utrzymane.

 

Laukemu, w momencie gdy miał już Canyona, łatwiej było przekonać do współpracy Srama, również na trzy lata. Zaś Duryea dokooptowała do tego grona Raphę jako producenta ubrań oraz sponsora. Trzeba mieć świadomość, że podobne długodystansowe kontrakty w kobiecym kolarstwie są rzadkością i dają unikalną pewność planowania (sponsorzy wciąż są zainteresowani dalszą współpracą). Lauke twierdzi, że budżet teamu to „pierwsza piątka” w kobiecym kolarstwie, choć jednocześnie nadal jest to poziom męskiego teamu kontynentalnego. Topowe grupy funkcjonują na zupełnie innym poziomie. Lauke może to potwierdzić. Pracował kiedyś w podobnym teamie, również jako dyrektor sportowy.

 

 

 

Canyon-Sram

 

REALNE KOSZTY

Wszystkie zawodniczki mają pensje, co w kobiecym kolarstwie nie jest takie oczywiste.

 

 

 

MAŁY, LECZ PROFESJONALNY

 

W pierwszym sezonie istnienia ekipa liczyła dziewięć zawodniczek, u progu trzeciego już trzynaście. Beth Duryea w rozmowie z nami podkreślała, że „wszystkie zawodniczki mają pensję”, co w kobiecym kolarstwie nie jest takie oczywiste. Kalkulowano ostrożnie, stąd i stopniowa rozbudowa teamu, najpierw chciano poznać realne koszty. Trzeba pamiętać też o tym, że w większości wyścigów startuje tylko sześć zawodniczek, tak więc nawet mniejszy team zwykle nie miał problemów z ich obsadą. Jedynie na Giro Rosa potrzeba było osiem, stąd i wskazane szersze zaplecze. Jeszcze inna sprawa, podobnie jak w kolarstwie męskim, również w kobiecym nie liczy się tylko wygląd (Team Canyon‑Sram uchodzi za najbardziej stylowy, także z racji zaangażowania Raphy), ale i wyniki. Dlatego w poprzednim sezonie do ekipy dołączyła potrójna mistrzyni Pauline Ferrand‑Prévot, a przed kolejnym Kasia Niewiadoma i Alice Barnes. Wzmocnienie teamu zawodniczkami o różnych specjalizacjach ma przynieść wyniki sportowe. O tym, że kalkulacja była słuszna, można się było przekonać już na początku sezonu, gdy Hannah Barnes wygrała dwa etapy i klasyfikację generalną Setmana Ciclista Valenciana, a Kasia Niewiadoma po pasjonującej walce była druga w Strade Bianche.

 

 

 

 

Canyon-Sram

 

MISJA

Ekipa sama siebie postrzega jako forpocztę kolarstwa kobiecego.

 

 

 

Strona sportowa nie zmieniła jednak innego założenia, które wciąż jest widoczne w tle. Ekipa sama siebie postrzega jako forpocztę kolarstwa kobiecego w ogóle, a ludzie, którzy za nią stoją, nieustannie szukają nowych metod, by to osiągnąć. Oprócz profesjonalizacji funkcjonowania są to inicjatywy takie, jakie jak CANYON/SRAM Zwift Academy, czyli wirtualna rywalizacja dla chętnych z całego świata z nagrodą w postaci profesjonalnego kontraktu. Leah Thorvilson, która wygrała w pierwszym sezonie trwania konkursu, znalazła miejsce w ekipie także na rok 2018. Kolejna zwyciężczyni Tanja Erath dołączyła po drugiej edycji. Sam fakt, że ktoś bez kolarskiej historii może wywalczyć sobie miejsce w ekipie zawodowej ze światowej czołówki działa niesamowicie motywująco. Udowadnia, że niemal wszystko jest możliwe. Takie nieszablonowe myślenie staje się znakiem rozpoznawczym Teamu Canyon‑Sram.

 

 

 

Canyon-Sram

 

 

 

 

KASIA…

 

Team, ze względu na szefa, jak i głównego sprzętowego sponsora, początkowo postrzegany był jako ekipa niemiecka, jednak stopniowe rozszerzanie składu sprawiło, że stał się bardziej międzynarodowy. Dla nas, oczywiście, bezpośrednim impulsem do przedstawienia go bliżej była informacja, że ekipę zasili Kasia Niewiadoma. Znając jej talent i dotychczasowe osiągnięcia oraz historię teamu, wiedzieliśmy, że oznacza to nowy rozdział w jej karierze. Ronny Lauke w rozmowie potwierdził, że także dla teamu było to istotne wydarzenie.

 

 

Dlaczego Kasia?

 

Ronny Lauke: Rozmawialiśmy z różnymi zawodniczkami, w tym z Kasią. Już za pierwszym razem zrobiła na nas bardzo dobre wrażenie, po prostu jako osoba. Ma świeże spojrzenie, jest niezwykle uprzejma, a z drugiej strony bardzo zmotywowana. Planuje swoją przyszłość i dąży do wyznaczonych celów.

 

 

Jaką rolę ma Kasia do odegrania w teamie?

 

Oczywiście będzie jedną z liderek. Udowodniła w ostatnich dwóch sezonach, że może wygrywać wyścigi, i to różnego typu. Zarówno pagórkowate, jak i płaskie. Potrafi też pomagać innym w teamie, jest gotowa pracować na innych. To, do czego dążymy, to stworzenie drużyny, która będzie nieprzewidywalna w wyścigach Oczywiście, mamy liderki, ale jednocześnie chcemy zaskakiwać naszą konkurencję. Jeśli spojrzymy na listę osiągnięć Kasi, okazuje się, że jest w stanie wygrywać zarówno na podjazdach, jak i w sprintach. Ma też na koncie zwycięstwa solowe. Kasia to idealne połączenie talentu i osobowości. Dlatego chcieliśmy ją mieć w teamie.

 

 

Jednym z powodów jej zaangażowania był więc charakter?

 

Tak, to jest zawsze dla nas ważne. Będziemy mieli w sumie trzynaście zawodniczek w tym roku, a cała ekipa liczy dwadzieścia osób. Ważne było, żeby kolejny członek drużyny pasował do nas. Ktoś, kto by nie pasował charakterologicznie, mógłby zniszczyć specyficzny klimat.

 

 

 

Canyon-Sram

 

STYLOWY

W kobiecym kolarstwie nie liczy się tylko wygląd, choć Team Canyon‑Sram uchodzi za najbardziej stylowy, ale i wyniki.

 

 

 

Jaka jest najważniejsza cecha poszukiwana u zawodniczek?

 

Umiejętność pracy w zespole. Jeśli jesteś sportowcem i chcesz osiągnąć coś w swojej karierze, musisz być trochę egoistą. Ale jednocześnie kolarstwo to sport zespołowy, więc musisz czasami zostać z tyłu i pomóc innym, bo mają większe szanse. Takich osób szukamy.

 

 

Jak to działa w praktyce? Ranek przed bardzo ważnym wyścigiem, jest plan, a co się dzieje potem?

 

Mamy dyrektora sportowego i trenera, wykorzystujemy oprogramowanie TrainingPeaks i mierniki mocy. Możemy zapisywać dane z treningów, wyścigów i je analizować. A następnie wydawać opinię. Powstaje trójkąt. Na przykładzie Kasi działa to tak… Trener ekipy Andreas Lang, trener osobisty zawodniczki (Arek Kogut – przyp. red.) i sama Kasia regularnie wymieniają informacje, jak wyglądają postępy i forma. Następnie Kasia przyjeżdża na wyścig, z Hiszpanii lub Polski, i patrzymy, w jakiej jest formie mentalnej. Następnie łączymy wszystko razem. Skomplikowane, ale i zabawne! Przed samym wyścigiem jeszcze raz sprawdzamy dane, nastroje, analizujemy trasę, jej profil i podpowiadamy zawodniczkom, co powinny zrobić. Ustalamy, kto jest liderem, a kto pomocnikiem. I mamy nadzieję na wygraną.

 

 

TO NAJWSPANIALSZY SPORT NA ŚWIECIE!

 

Najważniejszą nową zawodniczką w teamie w ubiegłym sezonie była Pauline Ferrand‑Prévot. Musiało paść pytanie i o nią, skoro wielu nie kojarzy jej z szosą. Dlaczego znalazła się w teamie?

 

Ronny Lauke: Ze względu na jej medialność. Staruje w przełajach, XC i na szosie. My zaś chcemy, żeby ludzie wiedzieli, co robimy. Chcemy pokazać, że każda jazda na rowerze sprawia przyjemność, bez względu na dyscyplinę. Pauline była idealnym wyborem. Nie ma zbyt wielu zawodniczek z podobnymi możliwościami. Sprawia wrażenie bardzo nieśmiałej, ale przy bliższym poznaniu okazuje się mieć otwarty umysł, była też bardzo otwarta na pomysły i cele, jakie mamy jako team, ale i pomysły dla niej. Od razu było to szczęśliwe połączenie. Jesteśmy też zadowoleni, że mamy zawodniczkę, która może przyjechać na wyścig szosowy i opowiadać o innych doświadczeniach. To odświeżające.

 

Pozwala nam to wrócić do tematu misji, jaką ma sam Team Canyon‑Sram, a która zawsze jest gdzieś w tle, nawet niewypowiedziana, czyli po prostu popularyzacja kolarstwa. Przebija ona i w polityce kadrowej, i w działaniach takich, jak Zwift Academy. Kolarstwo to społeczność. Chcemy pokazać, że nikt nie powinien się wstydzić „iść na rower”. Wahania w stylu „nie dam rady” nie mają sensu. Rower to rower, jeśli chcesz to robić, po prostu rób. Nie czekaj. Chcemy usuwać bariery, także psychiczne bariery, które mogą mieć ludzie. Chcemy zachęcać kobiety z różnych środowisk. To absolutna nowość. Pracujesz cały dzień, wracasz do domu, jest ciemno. Nie chcesz wychodzić na rower, bo jest niebezpiecznie. Jak możesz dołączyć do kolarskiej społeczności? Zwift! To idealne rozwiązanie, a także powód, dla którego powstała Zwift Academy. Jednocześnie rodzaj zaplecza, bazy fanów i wielkie wsparcie dla naszych zawodniczek. Mamy nadzieję, że dzięki nam więcej kobiet wsiądzie na rowery. Chcemy pokazać, że to wspaniały sport. Tak naprawdę najwspanialszy sport na świecie!

 

 

 

Canyon-Sram

 

CANYON/SRAM Zwift Academy, czyli wirtualna rywalizacja dla chętnych z całego świata z nagrodą w postaci profesjonalnego kontraktu. Sam fakt, że ktoś bez kolarskiej historii może wywalczyć sobie miejsce w ekipie zawodowej ze światowej czołówki działa niesamowicie motywująco. Udowadnia, że niemal wszystko jest możliwe…

 

 

 

Jeśli spojrzeć na profile zawodniczek na Facebooku czy w innych mediach społecznościowych, widać, że są zaangażowane w rowerowe działania w lokalnych społecznościach. Czy to strategia teamowa?

 

Szukając zawodniczek, zwracaliśmy uwagę nie tylko na osobowość, ale także na to, czy są aktywne w swoich społecznościach. Chcieliśmy, żeby były otwarte, tak jak team. Nie chcemy też w żaden sposób ich ograniczać. To, co widzisz na Facebooku czy Instagramie, to one same. Niczego im nie sugerujemy, nie wydajemy zaleceń. To są ich naturalne zachowania i myślę, że ludzie po prostu to czują. Jednocześnie poza samą misją macie przemyślaną strategię marketingową. Poprzednie wersje kobiecego teamu osiągały sukcesy sportowe, a mimo tego zawsze borykaliście się z problemami finansowymi, trudno było zbudować długodystansowy model biznesowy. Coś należało zmienić? Co powinniśmy zrobić, żeby więcej ludzi się nami interesowało? Nie wystarczy wygrywać wyścigi, trzeba zbudować most między zawodnikami a jeżdżącymi na co dzień. W kolarstwie kobiecym nie możemy korzystać z marketingowej mocy Tour de France.

 

Odpada ci od razu 80% przestrzeni medialnej zajętej przez kolarstwo. W tych pozostałych 20% musisz znaleźć swoje miejsce. W przypadku teamów męskich mniej więcej tak wyglądają proporcje między Tour de France a pozostałymi wyścigami. Mając więc to 20%, musisz starać się być kreatywny. A najlepsza metoda przyciągnięcia uwagi to team z zawodnikami, którzy są naturalni, pozostają sobą.

 

 

CEL NUMER JEDEN

 

Na pierwszym zgrupowaniu treningi nie były najważniejsze. Budowanie teamu i owszem. Składały się na to wspólne jazdy na rowerach górskich, traktowane jako forma zabawy w terenie oraz poranna rozgrzewka, czy wspólne ćwiczenia ze stabilizacji centralnej. Brały w nich udział wszystkie zawodniczki. W kręceniu filmu reklamowego wszystkie… za wyjątkiem Niewiadomej i Barnes, które w tym momencie były jeszcze zobowiązane do jazdy w strojach poprzednich ekip. Paskudna pogoda nie była w stanie zepsuć świetnego nastroju. Czystą przyjemność sprawiało nam przy tym obserwowanie, jak zawodniczki, szczególnie nowe, poznawały swoje rowery i wyposażenie. Przedstawiciele Canyona, Srama i Ergona (zawodniczki biorą też udział w testowaniu produktów, np. siodełek dla kobiet) cierpliwie odpowiadali na wszystkie pytania.

 

 

Problemy z integracją w ekipie?

 

Nie dało się ich zauważyć. Wszystko wydaje się sprzyjać temu, by team został numerem jeden na świecie. Ronny Lauke nie jest skromny – cel pozostaje wciąż ten sam.

 

 

 

Canyon-Sram

 

W kolarstwie kobiecym nie możemy korzystać z marketingowej mocy Tour de France. Odpada 80% przestrzeni medialnej. W pozostałych 20% musisz znaleźć swoje miejsce .

 

 

 

TEAM Canyon-Sram

 

MENADŻER TEAMU I DYREKTOR SPORTOWY

Ronny Lauke

 

DYREKTOR SPORTOWY

Beth Duryea

 

 

ZAWODNICZKI

 

Alena Amialiusiuk (Białoruś)

Alice Barnes (Wielka Brytania)

Hannah Barnes (Wielka Brytania)

Elena Cecchini (Włochy)

Tiffany Cromwell (Australia)

Tanja Erath (Niemcy)

Pauline Ferrand‑Prévot (Francja)

Lisa Klein (Niemcy)

Kasia Niewiadoma (Polska)

Christa Riffel (Niemcy)

Alex Ryan (USA)

Leah Thorvilson (USA)

Trixi Worrack (Niemcy)

 

 

 Wywiad z Kasią Niewiadomą przeprowadzony przez TOUR podczas jej pierwszych dni w Team Canyon-Sram przeczytacie TUTAJ

 

 

Artykuł ukazał się w TOUR 1/2018. Jego elektroniczną wersję możecie nabyć w eKiosk.

 

 

Aby zdobyć wydanie papierowe Tour 1/2018, napiszcie do nas na redakcja@magazynbike.pl

 

Komentarze do artykułu