Emonda

Rondo. Od NS Bikes, przez Creme, po Rondo…

Co z tego wychodzi, gdy dwóch rowerowych pasjonatów nudzi się na plaży na Fuercie z powodu braku wiatru? Zamki na piasku albo nowa marka rowerowa. Oczywiście jeśli spotkają się właściwi ludzie, tacy jak Szymon Kobyliński i Tomek Cybula - ojcowie koncepcji gravela Rondo.



Brzmi jak anegdota, ale ta historia wydarzyła się naprawdę...

 

 

Koledzy jeszcze ze scenicznych czasów Blendersów (kto pamięta „Czarny ciągnik” z wokalem Szymona?). Obaj jeżdżą na rowerach i choć tak naprawdę zaczęło się od szosówki, bo o takim rowerze rozmawiali, po dwóch latach światło dzienne ujrzało gravelowe Rondo.

 

Projektowi przyświecało motto – „chcemy stworzyć rowery, na jakich sami chcielibyśmy jeździć”. Teoretycznie, można by powiedzieć, że tym razem było łatwiej. W końcu firma „matka”, należąca do Szymona, odpowiada za rowery NS Bikes, a panowie przyłożyli też ręce do marki Creme. Z drugiej jednak strony temat „szosowy” był dla nich częściowo ziemią nieznaną. Poza wielokrotnym przegadaniem tematu sięgnięto więc po fachową pomoc ze strony Jurka Dąbrowskiego, specjalisty od karbonu, oraz Maćka Ryniewicza zajmującego się dizajnem. O ile ten pierwszy w branży rowerowej jest znany (patrz: Antidote), drugi to projektant i specjalista od kreacji marek. Gdzieś tam w tle przewinął się też m.in. menadżer projektów Bentleya (to ściśle tajne, więc nie powiemy kto…), a w tzw. międzyczasie trwały i trwały testy prototypów. Nieprzypadkowo Rag+ NS Bikes jest podobny, to na nim testowano niektóre koncepcje. Podobno pierwsza wersja widelca Twin-Tip ważyła 3 kilogramy (i miała aż cztery warianty ustawień). Prace nad karbonową ramą trwały w sumie dwa lata, a projekt to całkowicie własna konstrukcja. Karbonowe ramy Rondo produkowane są w Chinach, podobnie jak aluminiowe, stalowe zaś na Tajwanie. Rowery jednak montowane są w Polsce, w tej samej fabryce, w której składane są np. BMC i Votec.

 

 


KOLEKCJA RONDO


Filozofię marki Rondo najkrócej można scharakteryzować, mówiąc, że rowery te są narzędziem do trenowania zimą. Co nie dziwi tym bardziej, gdy osobiście sprawdzi się trasy na Kaszubach, po których ludzie związani z Rondo jeżdżą na co dzień. Nawet jeśli klasyczny rower szosowy będzie szybszy, wymaga asfaltu, i to dobrego, no i niekoniecznie lubi zmienne warunki pogodowe. Co innego gravel, przystosowany praktycznie na każdą pogodę. Dodatkowo projektanci marki zadbali o cechę wyjątkową, czyli „vario geo”, możliwość zmiany geometrii dzięki specjalnemu widelcowi TwinTip. Ten widelec znajdziemy we wszystkich rowerach z kolekcji obejmującej cztery modele – dwa karbonowe, aluminiowy i stalowy. Rowery mają spójną stylistykę, ale różne kształty ramy. Najtańszy jest model aluminiowy AL (7599 zł, Sram Apex 1), stalowy ST (9399 zł, ram Rival 1) może być budowany samodzielnie od podstaw, bo dostępna jest też sama rama; karbonowe CF2 (11999 zł, Sram Rival 1) i CF1 (14999 zł, Force 1) także dają tę możliwość. Wszystkie rowery mają napędy 1x11 oraz hydrauliczne hamulce tarczowe. Oprócz materiałów ram i poziomów napędów różnią się też szerokością opon. W teoretycznie bardziej sportowych karbonowych mają one szerokość 35 mm, w AL i ST aż 43 mm (!). Wszystkie ramy są też dostępne w czterech rozmiarach – od S do XL.

 

 

 

 

 

RONDO RUUT ST Stalowa rama, Sram Rival CENA 1, 9399 zł 

 

 

 

RONDO RUUT AL Aluminiowa rama, Sram Apex 1, CENA 7599 zł

 

 

 

RONDO RUUT CF1 Karbonowa rama, Sram Force CENA 14 999 zł

 

 

 

 

Tomek Cybula w akcji na stalowym Rondo.

 

 

 

 

 

RONDO RUUT CF2


W ramach prezentacji dla mediów mogłem na modelu CF2 przejechać kaszubskie 60 kilometrów, co pozwoliło się z nim zaprzyjaźnić. Identyczną sztukę mamy już też w redakcji, będzie też możliwość wyrobienia sobie opinii po dłuższym dystansie. Osobiście jestem fanem napędów 1x11 także w rowerach szosowych, ale na wstępie warto zaznaczyć, że Ruut CF pozwala na użycie napędu z dwiema zębatkami z przodu (jak i Di2, mieści się korba 52/36 z). Być może ktoś będzie też zainteresowany tym, że da się zamontować i koła 27,5, z oponami do 2,1 cala (nieoficjalnie 2,3), co pozwala na kolejne eksperymenty. W topowej wersji CF1 rower waży katalogowo 8,2 kg, w przeze mnie testowanej 9,02 kg (bez pedałów, z dętkami).

 

 

PIERWSZA JAZDA

Całą rundę przejechałem na ustawieniu górnym widelca, które go w uproszczeniu skraca. Minimalnej zmianie ulega też wysokość środka suportu, kąt widelca wyostrza się o 0,5 stopnia (offset o 10 mm) i o 6–7 mm zmienia się Reach (zasięg). Teoretycznie dostajemy wówczas geometrię „sportową”, w przeciwieństwie do „endurance”, po przestawieniu TwinTipa. Przyznać trzeba, że różnica nie jest gigantyczna, ale zdecydowanie odczuwalna. W moim przypadku, bo obecnie jeżdżę na drugiej pozycji, to ona jest bardziej uniwersalna, pozwala poczuć się na rowerze swobodniej. Co nie zmienia faktu, że w obu karbonowe Rondo to maszyna o sportowym zacięciu. Bardzo sztywna rama i równie sztywny widelec (nie dajcie się zwieść wygiętym do tyłu hakom!) odpowiadają za bezpośrednie prowadzenie roweru, który pozwala precyzyjnie wybierać tor jazdy. Na wygodę jazdy duży wpływ ma też komfortowa kierownica (projekt własny Rondo, szerokość wynosi 440 w rozmiarze M), owijka i bardzo wygodne siodło Fabric Scoop Flat. Mimo opon o szerokości 35 mm (a może dzięki nim) zestawienie komponentów i dobrze dobrana geometria sprawiają, że rower bardzo chętnie przyspiesza. Zaskakująco dobrze jeździ też po szosie, co bardzo nietypowe jak na gravele. Nie jestem w stanie wymienić innego, który robi to równie dobrze. Tu prawdziwym odkryciem okazały się opony Panaracera Gravel Kings, które świetnie radziły sobie z brukami, piaskiem, jak i szutrami. Japończycy powracają w wielkim stylu. Napęd i hamulce? Bez zastrzeżeń, zważywszy na zastosowanie. Tarcze 160 mm to najlepszy wybór do tego modelu, podobnie jak przełożenia, z zębatką 11–42 z z tyłu i 40 z przodu.

 

 


HVRT – aerodynamiczna szosówka


A co z szosowymi marzeniami, nawet jeśli gravele to „new road”? Podczas prezentacji ekipa Rondo zaprezentowała koncept modelu HVRT, czyli aerodynamicznej szosówki na tarczach. Wydruk 3d wersji karbonowej pozwolił zobaczyć, jak rower będzie wyglądał, ale oczywiście nie dało się na nim jeździć. Model ma być gotowy już w przyszłym roku, przewidziane są, tak samo jak w Rondzie, cztery wersje, w tym dwa karbonowe, stalowy i aluminiowy. Jak na innowacyjną markę przystało, od razu zaplanowano użycie grubych opon 32 mm, ale też kół 650b oraz… zastosowano widelec TwinTip, by zmieniać geometrię. Ceny mają sięgać od równowartości 1599 euro (AL) do 5599 euro (CF1, Ultegra Di2). Już nie możemy się doczekać produktu finalnego!

 

 

 

 

 

Szymon Kobyliński opowiada o kolejnym projekcie. Obok wydruk 3D Rondo HVRT.

 

 

Artykuł został opublikowany w numerze 9/2017 Magazynu BIKE, wersja elektroniczna TU

 

Komentarze do artykułu