Poradnik i test: jak dobrać siodełko rowerowe?

Jak powinno wyglądać dobrze dopasowane siodełko? Swego czasu wszystkie były długie i wąskie, dzisiejsze trendy promują modele krótkie i szerokie. Potrzebowaliśmy sprawdzonych informacji z pierwszej ręki, dlatego z pytaniami zwróciliśmy się do fachowców. Za pomocą najnowocześniejszej techniki pomiarowej dziesięć wybranych modeli sprawdziliśmy zarówno w laboratorium, jak i w praktyce.



ROZŁOŻENIE OBCIĄŻENIA

 

Uczucie ucisku, drętwienia, ból w okolicach krocza i pośladków, które towarzyszą nam po powrocie z  trasy rowerowej, mogą mieć różne podłoże. Po intensywnym obozie treningowym, czy trudnym maratonie, wspomniany dyskomfort znika z reguły automatycznie. Poszukiwanie potencjalnych przyczyn dokuczliwego bólu staje się jednak bardziej skomplikowane, jeśli ten utrzymuje się przez dłuższy czas. Natychmiastowa wymiana siodełka na nowe to niekoniecznie najlepsze rozwiązanie, nawet jeśli nasz test traktuje właśnie o siodełkach.

 

Nasz bikefitter przez szereg lat opiekował się zawodnikami i radzi, aby na samym początku, zanim w ogóle jeszcze pojawi się pomysł wymiany siodełka, przyjrzeć się naszej pozycji za sterami roweru. Za nisko umieszczona kierownica, za daleko odsunięte siodełko to według niego dwie podstawowe przyczyny bolesnych dolegliwości związanych z jazdą na rowerze. Ekspert do spraw biomechaniki zauważa, że: „Wielu kolarzy jeździ rowerami, w których różnica wysokości między siodełkiem a kierownicą jest po prostu dużo za duża”. W wyniku tego miednica przechyla się do przodu, a cały ciężar przenosi się z kości kulszowych, które z założenia powinny dźwigać największą jego część, na wrażliwe tkanki miękkie. Z kolei jeśli siodełko zostało przykręcone za daleko z tyłu, miednica rotuje do przodu, doprowadzając do tego samego efektu, a więc bólu spowodowanego brakiem podparcia na kościach kulszowych. Ale jeśli mimo skorygowanej pozycji za sterami roweru problemy pozostają, to znak, że nadszedł odpowiedni moment na wymianę siodełka.

 

Specjaliści od bikefittingu z Laboratorium Rowerowego w Monachium argumentują podobnie: „celem jest opieranie się kolarza na kościach kulszowych”. W kontekście tych problemów kierownik laboratorium wskazuje nawet na doświadczenia z lotów kosmicznych! Odnotowano bowiem, że wśród astronautów, u których tkanka kostna w wyniku nieważkości utraciła pierwotną gęstość, po powrocie na Ziemię siedzenie sprawiało początkowo ból. Podobnie jest w przypadku kolarzy. „Jeśli dotychczasowa pozycja na rowerze wymuszała siedzenie na kościach łonowych, po zmianie siedzenie na kościach kulszowych może być początkowo bardzo odczuwalne. Ale kolarze przyzwyczają się do tego, ponieważ z czasem tkanka kostna zgęstnieje i stwardnieje”.

 

Kolejną przyczyną problemów związanych z jazdą na siodełku są siły działające na przyczepy mięśniowe i ścięgniste. Powstają w szczególności w wyniku stosowania za mocno wyściełanych i zbyt miękkich siodełek oraz za grubych wkładek w spodenkach rowerowych. Na początku może się nam nawet wydawać, że w końcu jest super wygodnie, ale z czasem grube siodełka i wkładki wygniatają się i prowadzą do bolesnych otarć. Doświadczenie bikefitterów mówi, że najdotkliwszych problemów wynikających ze stosowania miękkich siodełek doświadczają przede wszystkim kolarze o dużej masie ciała. Lżejsi, szczuplejsi, mocno pedałujący rowerzyści z niewielkim rozstawem kości kulszowych zdecydowanie rzadziej uskarżają się na podobne dolegliwości.

 

Zgodnie z najnowszymi ustaleniami zarówno u kobiet, jak i u mężczyzn, problem bólu dotyka bardzo podobnych obszarów. Wyniki badań przeprowadzonych w 2015 roku w Szkole Sportowej w Kolonii na grupie 240 osób obu płci udowadniają, że o dopasowaniu siodełka decyduje nie tyle płeć, co zdecydowanie bardziej kąt nachylenia podczas jazdy i rozstaw kości kulszowych. Wobec tego kobiety nie potrzebują specjalnych, typowo damskich siodełek, a jedynie szerszych, o mocniej wyprofilowanych strefach odciążających w przedniej części, co wynika z większego rozstawu kości kulszowych, głębszego umiejscowienia kości łonowych i jeszcze wrażliwszej tkanki miękkiej.

 

 

ZDJĘCIE GRUPOWE - trzy siodła o różnej budowie: stopniowane SQ-Lab (po lewej), model z rowkiem od Specializeda (w środku) oraz Synchros z otworem.

 

PRZETŁOCZENIE, ROWEK, OTWÓR?

 

Siodełkowe klasyki, jak Flite od Selle Italia, które swój debiut świętowało trzydzieści lat temu, czy reklamowane hasłem „The longest in the Peleton” Arione Fizika łączy długi i wąski kształt. Najwidoczniej lżejsi i przyzwyczajeni do dużej różnicy wysokości między siodłem a kierownicą zawodowcy o szczupłej budowie ciała dobrze się z nimi dogadywali, a cała reszta amatorów po prostu musiała przykręcać do swoich szosówek te wąziutkie beleczki. Dziś wybór jest duży. Nowoczesne siodełka są krótsze, ale za to dostępne w wielu różnych szerokościach. Zrywają z dotychczasową koncepcją wyglądu i mają zapobiegać powstawaniu jakichkolwiek dolegliwości. Za ich budową i kształtem przemawia możliwość łatwiejszego dopasowania do różnego rozstawu kości kulszowych. Wiadomo już, że wyraźnie wydłużone noski nie przynoszą korzyści związanych z kontrolą roweru, a siodełka stają się tylko niepotrzebnie cięższe. Pod lupę wzięliśmy siodła dziesięciu producentów. Żadne z nich nie ma 25 cm długości, najczęściej dostępne są w dwóch lub trzech szerokościach z przetłoczeniami, rowkami, otworami, tudzież uskokami, mającymi na celu odciążenie wrażliwych miejsc. Większość siodełek oferowana jest w uniwersalnej wersji unisex, ale dwa modele, Selle Italia i Specialized, zostały przeznaczone specjalnie dla kobiet, chociaż zgodnie z tym, co mówią producenci, wybierane są także przez panów. Ceny wahają się od 400 zł za model Syncros Belcarra do ponad 800 zł za Bontragera Aelous Pro. Przedstawiciele najtańszej frakcji w większości mają stalową konstrukcję stelażu, a droższe modele wyposażono już w pręty z włókna węglowego, dzięki czemu ważą nieco mniej.

 

Mimo różnego kształtu specjalne strefy siodełek mają jedno wspólne zadanie – zapobieganie uciskom przyczepów mięśniowych, nerwów i układu krwionośnego poprzez odciążanie wrażliwych na nacisk i ból okolic krocza. To założenie może się sprawdzić, ale niestety nie musi, co w dużej mierze zależy od indywidualnej budowy anatomicznej. Na brzegach i krawędziach otworów, przetłoczeń, rowków i uskoków mogą bowiem powstawać punkty ucisku, które stają się źródłem bólu. Aby unaocznić, w jaki sposób dystrybuowane jest obciążenie, czwórka testerów zajmowała miejsce na siodełkach wyłożonych specjalną folią pomiarową – dokładnie taką, jakiej używają bikefitterzy i niektórzy producenci siodełek, np. SQ-Lab i Gebiomized. Rozstaw kości kulszowych u testujących mężczyzn i kobiet wynosił od 105 do 140 mm. Wszystkie siodełka były zakładane do ich własnych rowerów, a pomiary prowadzone podczas krótkiej próby według tego samego schematu. Analiza rozłożenia nacisku wyraźnie pokazała, że u szczupłych i lekkich testerów (jeden mężczyzna i jedna kobieta) główny nacisk rodził się z reguły pod kośćmi kulszowymi, podczas gdy obciążenie obszaru wokół krocza utrzymywało się w normie. Para testerów zakwestionowała tylko zbyt słabo taliowane siodełka, szeroki nosek ograniczał bowiem swobodę ruchu nóg na boki, a uda mogą w takim wypadku ocierać o krawędź siodełka.

 

 

DAWNIEJ I DZIŚ - różnice w budowie klasycznego modelu Selle Italia Flite i Specilized Women’s Power Expert są znaczące.

 

KWESTIA NACISKU

 

Zdecydowanie bardziej zauważalne są różnice w przypadku testerów i testerek o większym rozstawie kości kulszowych. Ze względu na niedostateczny stopień podparcia rzeczonych kości na wąskich siodełkach o wyraźnym sklepieniu nacisk przesuwał się do narażonego na ból przodu. Szczególnie w przypadku siodełek Cube i Prologo, w których za odciążanie odpowiedzialny jest tylko płaski rowek. Ale jeśli strefa odciążająca ma kształt dużego otworu o płaskich krawędziach na powierzchni siodełka (na przykład w modelach Bontrager i Pro), siła nacisku jest niewielka, a siodełka te rzadko spotykają się w praktyce z krytyką. Ciekawe są wyniki testu stopniowanego siodełka SQ-Lab. Zdjęcia nacisku na folii pomiarowej pokazują, że wszyscy testujący siedzieli tak, jak powinni, tzn. na kościach kulszowych, i mieli zapewnione dobre podparcie, chociaż wszyscy jednogłośnie przyznali też, że siodełko wymaga przyzwyczajenia. Zapytaliśmy o to naszych specjalistów od bikefittingu, którym (jak się okazało) takie zjawisko nie jest obce i potwierdzili, że wielu kolarzy szybko przyzwyczaja się do nowego, nieznanego im dotąd uczucia i koniec końców pozytywnie ocenia takie siodło.

 

KRÓTKO & NA TEMAT

 

Problemy z siodełkiem mogą być naprawdę dokuczliwe, a przyczyny ich powstawania rozmaite. Siodełko warto jednak wymienić dopiero wtedy, gdy przeanalizowana, a w razie potrzeby skorygowana, zostanie pozycja rowerzysty za sterami, a uciski i uczucie drętwienia mimo korekty nie miną. Kolarze ciężsi i/lub ci z szerokim rozstawem kości kulszowych (od 13 cm) częściej zmagają się z podobnymi dolegliwościami aniżeli osoby o szczupłej budowie ciała. Test wskazuje, które modele potencjalnie mogą się okazać zbawienne.

 

 

 

TAK TESTUJE TOUR

 

Aby unaocznić, jak rozkłada się nacisk na powierzchni siodełek, użyliśmy specjalnej folii pomiarowej oraz oprogramowania komputerowego. Program łączył ze sobą pojedyncze odczyty czujników, tworząc w ten sposób całościowy, wielokolorowy obraz. Czerwony obszar oznacza, że w danych miejscach nacisk jest największy, jaśniejsze pola to mniejsza siła nacisku. Czerwone punkty w tylnej części siodełka to miejsca podparcia kości kulszowych, które w zależności od budowy siodełka i budowy anatomicznej mogą rozciągać się w kształcie odwróconej litery V do przodu. Czerwone powierzchnie w przedniej części spojenia łonowego to obszar występowania potencjalnych problemów. Do weryfikacji z folią pomiarową używaliśmy rowerów ekipy testującej. Rowery pracowały na trenażerze typu smart, a siodełka zostały zamontowane w sposób charakterystyczny dla każdego z testerów, odwzorowujący ich zwyczajową pozycję. Aby badać same siodełka, panie i panowie jeździli w spodenkach bez wkładek.

 

Podczas jazdy testowej przez minutę program rejestruje około 1500 pojedynczych pomiarów, na podstawie których sporządza się uśredniony obraz. Przedstawiamy obrazy dla najcięższych testerów o 125 mm rozstawie kości kulszowych, w sportowo wyciągniętej pozycji za kierownicą z palcami dłoni spoczywającymi na klamkach hamulcowych. Wyniki pozostałych osób także wpływają na ocenę końcową. Aparaturę pomiarową udostępniła firma SQ-Lab. Wszystkie pomiary były przeprowadzane przez współpracowników magazynu w laboratorium TOUR. Po badaniach laboratoryjnych wszystkie siodełka zostały sprawdzone przez naszą czteroosobową ekipę na szosie. Wrażenia z jazdy każdego z nich stanowią integralną część podsumowania.

 

 

Komentarze do artykułu