PORADNIK: jak kupić używany rower i nie wtopić

Handel sprzętem używanym wpisany jest w polską tradycję. Całkiem niedawno marzeniem był używany Mercedes, dziś jego rolę przejął full z drugiej albo i trzeciej ręki.



Rozwój rynku rowerowego i kultury uprawiania kolarstwa jako aktywności fizycznej napędza popyt i podaż. Zakup nowego roweru wysokiej klasy nie jest czymś niezwykłym (chociaż nadal ci, którzy wydają jednorazowo kilka tysięcy złotych, muszą liczyć się z uwagami rodziny w stylu: „kiedy ty w końcu dorośniesz?”). Niekiedy zakup nowego sprzętu jest zwyczajnie poza naszym zasięgiem i wtedy właśnie zapada decyzja o nabyciu czegoś używanego, z drugiej ręki, na OLX, z ogłoszenia lub na giełdzie. Część osób używane kupuje świadomie, bo nie tylko taniej, ale i ekologicznie. Znawcy polują w ten sposób na marzenia z dzieciństwa, bo w końcu ich stać! Jest jeszcze jedna kategoria kupowania używek, ale o paserstwie wspomnę później.

 

RESERCH

 

Jeśli już zdecydowaliście się na kupno używki, na wstępie warto sobie dobrze zaplanować, czego będziecie szukać i gdzie. W dużych miastach funkcjonują różnej maści giełdy i targi niedzielne. To szczególnego rodzaju mieszanina kupców, pośredników, przypadkowych posiadaczy cudzej własności z kupującymi, którzy lawirują między wszelkim gruzem zwiezionym w sobotnio-niedzielną noc. Można tam nabyć rower każdego gatunku, zazwyczaj starszy niż pięć lat, w stanie muzealnym (dobrze zachowany) lub tragicznym (lepiej lub gorzej zatuszowany). Z kupowaniem online jest podobnie. Zasadniczo więc nie powinno się kupować używanego roweru na dystans. Zawsze bądźcie gotowi do odbioru osobistego i taki sugerujcie sprzedawcy. 

 

Jeśli nastawiacie się na konkretny rower, giełda praktycznie nie wchodzi w rachubę. Szansa, że natraficie akurat na poszukiwany model, jest bliska zeru. Z kupnem w Internecie bywa o tyle łatwiej, że można skorzystać z wyszukiwarek. Jeśli interesuje was np. Intense, w kilka sekund będziecie znali wszystkie dostępne w danym momencie opcje. Obok rowerów nowych, z wyprzedaży sklepowych, traficie na aukcje i ogłoszenia prywatne. Oczywistym plusem kupowania używek jest ich niska cena, często wynosząca połowę ceny detalicznej nowego sprzętu. Pamiętajcie jednak, że w grupie dziesięciu propozycji do wyboru najtańsza nie zawsze będzie najlepsza. Nie da się jednak ukryć, że i tak Internet jest dziś najlepszą opcją, by znaleźć wymarzony sprzęt. Tak zwane „wystawki” w szybkim tempie odchodzą w przeszłość.

 

 

 

MASZ WĄTPLIWOŚCI, SZUKAJ DALEJ

 

Najlepszym możliwym rozwiązaniem jest zakup roweru od obsesyjnego pasjonata, który w pogoni za zmieniającymi się standardami jest w stanie sprzedać swój dopieszczony sprzęt w atrakcyjnej cenie tylko po to, żeby mieć więcej pieniędzy na następny. Przykładowo, wszelkie MTB na kołach 27,5 cali tanieją, bez względu na klasę. Zwykle trudniej jest sprzedawać bardzo duże lub bardzo małe ramy i ten czynnik też dodatkowo redukuje cenę. Mimo „dużego licznika” rowery pasjonatów utrzymywane są w najlepszej kondycji, chuchane i niuniane, z napędem przechodzącym regularne wymiany i serwisy. Czy może się trafić coś jeszcze lepszego? Może… Zakup u mechanika rowerowego jego prywatnego sprzętu.


Jeśli jednak wybierzecie dla siebie rower na ramie karbonowej, kluczową sprawą powinien być wiek sprzętu. Karbon może mieć wady ukryte, pęknięcia strukturalne, które na pierwszy rzut oka wydadzą się niegroźne. Lekka rama kusi, ale wszelkie zmiany w kolorystyce lakieru, miejscowe plamy zakrywające oplot włókien czy, nie daj Boże, ślady klejenia powinny automatycznie wzmóc waszą czujność. Z doświadczenia wiemy, że takie tematy po prostu lepiej sobie odpuścić. W sieci znajdziecie też stosunkowo młody sprzęt, ale intensywnie eksploatowany przez zawodników amatorów, często sprzedawany naprawdę tanio. Naczelna zasada brzmi jednak – jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości, szukaj dalej.

 

UŻYWANY FULL

 

Trochę więcej uwagi trzeba poświęcić ramom z tylną amortyzacją. Dochodzi sprawdzenie nie tylko samej struktury ramy, ale i łożysk oraz tłumika. Jeśli jest powietrzny, sprawdźcie jego szczelność i czułość działania. Wszelkie wycieki nie są mile widziane i oznaczają zwykle spore wydatki w serwisie. Mając odrobinę wprawy i skrzynkę z narzędziami, możecie sami wymieniać zużyte łożyska w osiach obrotu. Jeśli nie, koszt takiej operacji wyniesie kilkaset złotych. Z egzotycznymi markami też trzeba uważać. Mogą się w nich czaić rzadkie lub obecnie niespotykane patenty lub podzespoły, których nie da się łatwo kupić w sklepie. Rowery zjazdowe sprzed dekady mogą mieć piasty tylnego koła o szerokości 165 mm lub nawet z osiami 15 mm i np. nietypowym napędem z przekładnią planetarną. Abstrahując od techniki, nie każdy full jest wart zakupu. Historia widziała przykłady zawieszeń cokolwiek dziwacznych, które po prostu nie działały.

 

WYBIERZ MNIE!

 

Zdecydowaliście, kupujecie w sieci. Co teraz? Która z platform będzie najlepsza? Przedstawiamy zalety i wady poszczególnych opcji.

 

Firmy handlujące sprzętem używanym

 

W przeciwieństwie do branży samochodowej w rowerówce takie firmy to wciąż nowość. Choć jest już w Polsce parę takich, które zapracowały na renomę. Najlepiej do weryfikacji sprzedawcy nadaje się Facebook i opinie klientów, tam też najczęściej trafiają ogłoszenia. Bernard Cycle Sport, Val Di Sport czy roweryuzywane.com to miejsca popularne, a ich oferta jest stale uzupełniana. Często sprzedają też rowery nowe albo potestowe, tyle że z ubiegłych sezonów. Wada? Ograniczony wybór modeli, rozmiarów, często są to pojedyncze sztuki i niekiedy wyższe ceny niż w przypadku sprzętu od indywidualnych sprzedawców. Za to możemy dostać fakturę i gwarancję (choć nie zawsze). 

 

Aukcje

 

Akcja wielostopniowa, ale bezpieczniejsza niż po prostu rower z ogłoszenia. Po znalezieniu interesującego sprzętu za pomocą wyszukiwarki sprawdzamy opinie o sprzedawcy. Mała liczba komentarzy lub negatywne muszą wzbudzić waszą czujność. Rower powinien być dokładnie opisany i pokazany na zdjęciach. W razie wątpliwości najlepiej przed licytacją napisać do sprzedającego, np. prosząc o większe zdjęcia. Jeśli rower jest drogi i istnieje taka możliwość, najlepiej pojechać i obejrzeć go na miejscu. Co do ceny przydatne jest sprawdzenie w zakończonych aukcjach. Widać, czy ten sam rower był wystawiany wcześniej, jak też, w jakiej cenie model sprzedawał się u innych. Na podstawie przeglądu cen ustalamy własną i nie dajemy się ponieść emocjom w ostatniej chwili. Sprawdza się np. snajper.net, licytujący za nas. Kupowanie sprzętu „poza aukcją” może być przyczyną dużych problemów, zarówno w razie reklamacji, jak i problemów z prawem. Platforma aukcyjna dodatkowo zabezpiecza kupujących!

 

OLX

 

Opcja dla ludzi o mocnych nerwach. Wszystko, co warte jest więcej niż kilkaset złotych, lepiej najpierw zobaczyć. OLX to raj dla oszustów i fantastów. Nie wiadomo, co gorsze. Zabezpieczenia klienta są symboliczne, więc w razie wątpliwości lepiej dać sobie spokój. Nie wysyłać pieniędzy z góry! Drugą stroną są okazje, ale i w tym przypadku patrz: zasada pierwsza! Sprzedający z rozpaczy rwą włosy, czytając kolejną propozycję transakcji za pół ceny.

 

Facebook

 

Obok firm i osób prywatnych dużą popularnością cieszą się grupy typu „Kolarstwo – handel, giełda, kupno/sprzedaż rowery”, czy „Największa GIEŁDA ROWEROWA”, liczące często tysiące członków. Miewają formę półprofesjonalnych tablic ogłoszeń, z których sprzedający korzystają tym chętniej, że są bezpłatne. Wyszukiwanie konkretnych rowerów to jednak mordęga, te same sztuki powtarzają się w wielu miejscach i powracają jak fala, o ile ktoś ich nie sprzedał. Dla osób mających dużo czasu i cierpliwości. I, jak zwykle, weryfikacja powinna nastąpić w rzeczywistości. 

 

Najnowszy wariant handlu na FB to ogłoszenie: „Pokażcie, co macie”. W tym miejscu następuje mało precyzyjny opis typu „szukam górala do 2000 zł, najchętniej fulla, ale, jak pokażecie coś fajnego, mogę wydać więcej”. Co tylko świadczy o sporej popularności używek. Kupujący to zauważyli. Dla chcących naprawdę szybko sprzedać szkoda czasu.

 

 

ZJAZD CENOWY

 

Wiele modeli znanych producentów w ciągu pierwszego roku potrafi stracić pięćdziesiąt procent wartości. W przypadku nowości albo rowerów firm wysyłkowych spadek cen jest mniejszy.

Trek Procaliber 9.7 – sztywniaki ze średniej półki dłużej utrzymują cenę

 

Procaliber SL to najlżejszy i najwyższy hardtail Treka. Nowy z wyposażeniem z tak zwanej średniej półki (Rockshox Reba RL, Sram NX Eagle) kosztował 10 999 złotych. W zależności od rozmiaru aktualnego rocznika można się spodziewać do 1000 zł upustu. Pojedyncze sztuki z ubiegłego roku można upolować za ok. 9000 złotych. Po trzech latach dobrze utrzymane modele kosztują nadal w okolicach 5000-6000 złotych. Generalnie hardtaile na tym poziomie, tj. poniżej topowych, nieźle trzymają cenę, choć i zainteresowanie klientów jest mniejsze niż w przypadku fulli.

Canyon Spectral CF 7.0 – małe rabaty w firmach wysyłkowych zamrażają ceny

 

Canyon Spectral 7.0 z karbonową ramą kosztuje obecnie 13 399 zł i, jak to zwykle bywa, w trakcie sezonu po agresywnie skalkulowanych cenach nie należy spodziewać się żadnych rabatów. Bywa tak również za sprawą dużego pobytu, wywołanego m.in. wielokrotnymi zwycięstwami w testach. Ta strategia stabilizuje także ceny rowerów używanych. Nic więc dziwnego, że ubiegłoroczny model w stanie idealnym potrafi kosztować ok. 10 000 złotych. Nawet trzyletnie czy czteroletnie modele z karbonową ramą (w dobrym stanie) na aukcjach nadal kosztują ponad 8000 złotych.

Scott Spark 930 – fulle znanych marek z większą utratą wartości

 

Porównywalny cenowo do Spectrala Scott Scale z karbonową ramą, nowy, kosztuje 14 399 złotych. Duża liczba rowerów i dostępność w sklepach wpływają jednak na spadek ceny. Już w połowie sezonu rabaty sięgają często 2000 złotych. Obniżka cen nowych rowerów i duża dostępność? Wystarczy sprawdzić na OLX, że jest ich wiele. W następstwie redukują nawet cenę używek. Czteroletnie Scotty Sparki mimo bardzo dobrego stanu można znaleźć w cenie poniżej 8000 złotych.

 

 

JAK KUPIĆ?

 

 

Giant Trance od dziewczyny

 

Naszym przykładowym rowerem jest Giant Trance 4 z sezonu 2016. Ogłoszenie pojawiło się jako polecane wśród rowerowych znajomych na Facebooku. Rower został wystawiony za 3799 złotych na OLX. Opis sprzętu uzupełniono bardzo dokładnym opisem części. Właścicielka zainwestowała w lepsze hamulce (w stosunku do seryjnych), podała też miejsce, gdzie rower był serwisowany (Bike Doctor Service, Bielsko-Biała, cieszący się renomą). Zdjęcia były duże, pokazywały, że rower jest w bardzo dobrym stanie, co zdawało się potwierdzać, że sprzęt rzeczywiście przejechał deklarowane 600 kilometrów i dbano o niego w międzyczasie. Nawet opony miały jeszcze włoski. Skąd tak niski przebieg? Użytkowniczka nie mogła jeździć z powodów rodzinnych (małe dziecko). Nie było problemów z kontaktem. Podstawowy model Trance, na przyzwoitym osprzęcie, cena, jak na stan i rocznik, nadal atrakcyjna. Ograniczenie? Rower jest mały, dla osób o odpowiednim wzroście będzie to jednak tylko zaleta.

 

 

PASERSTWO

 

Regularnie na tablicy na Facebooku widuję ogłoszenia „skradziono rower!”. Ta plaga będzie się przetaczać jak Polska długa i szeroka jeszcze lata, zanim tolerancja złodziejstwa i ochota na kupowanie rzeczy podejrzanie tanich w narodzie nie zginie. Jeśli ktoś sprzedaje rower zbyt tanio w stosunku do jego realnej wartości, w dodatku nie jest w stanie rzeczowo opisać sprzętu i nie ma na niego żadnych papierów, historia na bank nie wygląda jak w powiedzeniu: „Niemiec płakał, jak sprzedawał”. W przypadku udowodnienia komuś, że ma roweru kradziony, grozi mu odpowiedzialność z Art. 292 Kodeksu Karnego. Jeśli chcecie mieć spokojne sumienie i jeździć rowerem legalnie nabytym, bądźcie czujni i nie bójcie się pytać sprzedającego o pochodzenie roweru. Dodatkowo można to szybko zweryfikować, wpisując w wyszukiwarkę internetową frazę „skradziono…” i wstawiając nazwę kupowanego roweru.

 

Komentarze do artykułu