Laponia – wyprawa za karę

Kto jest niegrzeczny, za karę zostaje wysłany do Kiruny, której w Szwecji boi się każde dziecko. Ale akurat w tym miejscu, w Laponii, rozpoczyna się RALLARVÄGEN TRAIL. Mattias Fredriksson przejechał historyczną trasę prowadzącą aż do norweskiego wybrzeża.



KIRUNA – ŻELAZNA KRAINA ZA KOŁEM PODBIEGUNOWEM

 

„Jeżeli nie będziesz grzeczny, wyślemy cię do Kiruny!” – tym w Szwecji straszy się niegrzeczne dzieci. Później, w okresie dojrzewania, groźba zabrania telefonu komórkowego okazuje się bardziej skuteczna. Mimo wszystko w podświadomości tkwi piekło w odległości 1000 km na północ od Sztokholmu, 200 km za kołem podbiegunowym. Złoża rudy żelaza są jedynym powodem, dla którego pod koniec XIX wieku ludzie osiedlili się w punkcie tak bardzo wysuniętym na północ. W ten sposób powstała nie tylko duża kopalnia, ale również największa linia kolejowa służąca do transportu rudy żelaza, która łączy Kirunę z leżącym na wybrzeżu Norwegii, niezamarzającym portem w Narviku. Dodatkowo równolegle do linii kolejowej powstał szlak wykorzystywany przez budowniczych torów „Rallarvägen”. Kiedyś szeroka trasa, na której mieścił się zaprzęg konny z materiałami budowlanymi, dziś wąska 55‑kilometrowa ścieżka, której mogą używać jedynie wędrowcy i rowerzyści, nieprzejawiający strachu przed dotarciem do straszliwej Kiruny.

 

Laponia

Dziesięciokilometrowy trail wije się w dół od najwyżej położonej chaty w Szwecji aż do Björkliden. Pokonujemy go o wpół do czwartej nad ranem.

 

ZIELONE PIEKŁO O 3:30 NAD RANEM

 

Jest w pół do czwartej nad ranem w drugim dniu naszej wyprawy. Janne czeka już na zewnątrz i ogrzewa sobie twarz. „Całkiem zielone jest to piekło” – stwierdza rozbawiony, kiedy i ja pojawiam się na stacji górskiej Låktatjåkko. To prawda, najwyżej położona chata Szwecji króluje na wysokości 1228 m n.p.m. na stepowym płaskowyżu, otoczonym zielonymi wzgórzami Narodowego Parku Krajobrazowego Abisko. Wielokrotnie byłem już w szwedzkiej części Laponii i dlatego wiem, że nasi rodzice naopowiadali nam bzdur. Ten region nie jest piekłem, lecz prawdopodobnie ostatnim dzikim zakątkiem Europy. Absolutną strefą przygód!

 

Laponia

Låktatjåkko Mountain Station (1128 m n.p.m.).

 

Z grymasem na twarzy w końcu dotarli nasi dwaj kompani Micke i Carston. Widocznie źle spali. „Ta chata ma okropnie cienkie ściany, który z was tak strasznie chrapał?” Mnie za to bolą szy ja i ramiona. Wczorajsze trzygodzinne wnoszenie rowerów dało w kość. W sumie nawet nie byłoby potrzebne, gdybyśmy się tylko trzymali Rallarvägen. Ale nie tylko dla 55‑kilometrowej trasy między Abisko i norweskim Rombaksfjord podróżowaliśmy tak daleko. Z odrobiną wprawy oznakowaną dawną trasę pracowników kolejowych można pokonać w pół dnia. Nam ma posłużyć jako motyw przewodni całego tygodnia. Ze wszystkimi swoimi rozgałęzieniami jest główną atrakcją regionu dla miłośników enduro.

 

Laponia

Rallarvägen imponuje przede wszystkim swoimi niesamowitymi widokami.

 

NATURALNE SZLAKI WARTE WPYCHANIA ROWERÓW POD GÓRĘ

 

Poprzedniego dnia wybraliśmy pierwszy wariant w kierunku chaty Låktatjåkko. Ślad szybko zmienił się w bolesny odcinek, na którym trzeba było pchać rowery, ale wiedzieliśmy, na co się piszemy. I z taką nagrodą zaczynamy wcześnie rano drugi etap. Od chaty prowadzi dziewięciokilometrowy zjazd supertrailem do Björkliden. Naturalna ścieżka naszpikowana wszystkim, co pozwala się obudzić. Wąskie zakręty, schody, żwir i skały. Podczas 800 metrów zjazdu widzimy Torneträsk, jedno z największych szwedzkich jezior. Jego wody są szerokie niczym morze. Po dotarciu do brzegu nie wskakujemy do wody, lecz spotykamy innych kolarzy korzystających ze śladów GPS okolicy. Chętnie dołączamy do grupy, żeby zaliczyć dodatkowe szlaki.

 

Laponia

 

SKITOUROWY KLASYK W AKRKTYCZNYM ŚWIETLE

 

Następnego ranka znowu musimy przejechać dodatkowe 40 kilometrów Rallarvägen trasą z Björkliden aż do norweskiej granicy. Mijamy małe jeziorka i powoli jedziemy w górę. Jest już popołudnie, kiedy docieramy do miejscowości Riksgränsen – 40 mieszkańców, dwa hotele, parę wyciągów narciarskich, jeden sklep spożywczy. I to by było na tyle. Miejscowość znana jest na całym świecie, przynajmniej wśród miłośników freeskiingu. Na stokach regionu odbywają się legendarne zawody. Wiosną kręci się tu epickie filmy backcountry za sprawą specyficznego arktycznego światła.

 

Laponia

Czasami trzeba pieszo pokonywać ośnieżone odcinki.

 

A propos światła. Jesteśmy wprawdzie zmęczeni i moglibyśmy bez problemu położyć się spać w Niehku Mountain Villa, ale słońce świeci tutaj do godziny 23:00, dlatego postanowiliśmy zaliczyć jeszcze skitourowy klasyk – trasę Stora Ölturen. Runda ma 20 kilometrów i zaczyna się drogą przez las, po chwili zwęża się w kamienistą ścieżkę i prowadzi wzdłuż norweskiej granicy aż do górskiego wypłaszczenia.

 

Laponia

Jeśli chodzi o enduro, lepiej wybrać oznaczone trasy.

 

Z tego punktu freeskii’owcy zaczynają wiosną swoje zjazdy. Zamiast zachwycać się ośnieżonym krajobrazem widzimy w terenie perfekcyjnie wymodelowany trail. Wije się po łąkach, ostro zatacza zakręty w ziemi i co 20 metrów serwuje nam głaz. W taki sposób po chwili znowu zjeżdżamy wzdłuż szwedzkiej granicy i po godzinie jazdy docieramy do Bjørnfjell. O bogactwie ścieżek w tym przygranicznym rejonie wiedzieliśmy już wcześniej z portali internetowych, dlatego zatrzymaliśmy się w Riksgränsen na parę dni. Pobyt umilała nam regionalna kuchnia hotelowego szefa kuchni Ragnar.

 

Laponia

Balans nad leśnymi bagnami.

 

WIECZNE SŁOŃCE

 

„Jeden deszczowy dzień byłby nawet spoko” – mówi Carston w trakcie kolacji, wyjmując sobie ość łososia spomiędzy zębów.  Zgadzamy się z nim. Świetne jest to, że wieczorem nie jesteśmy przeganiani ze ścieżek przez nadchodzący zmierzch, ale długie wyprawowe dni dają się nam już we znaki. „Niestety, muszę was rozczarować” – mówi Ragnar, odkorkowując nową butelkę wina. „W najbliższym czasie nie zapowiada się na deszcz”.

 

Laponia

Trzeba zaopatrzyć się w prowiant, dzień liczy 24 godziny.

 

Słońce świeci nadal nawet wtedy, gdy po paru dniach pakujemy swój cały majdan w plecaki. Wprawdzie nad ranem, o wpół do piątej, nie ma jeszcze śniadania, ale Ragnar przygotował dla nas muesli i mleko. To powinno wystarczyć na ostanie 17,5 km Rallarvägen po norweskiej stronie. I faktycznie, trasa okazała się mieć wyrównaną nawierzchnię. Toczymy się spokojnie, bo i większość drogi prowadzi w dół. Na końcu mkniemy nawet po Rombaksfjord. Prawie 1000 metrów przewyższenia z widokiem na intensywnie niebieskie morze. Wytyczony szlak rowerowy kończy się w doku dla statków.

 

Laponia

Już dla samego jedzenia warto udać się do Niehku Mountain Villa w Riksgränsen.

 

PIEKŁO NIEDOSYPIANIA

 

Moglibyśmy rozejrzeć się teraz za polną drogą w kierunku Narviku. Miejscowość, w której kończy się również linia kolejowa, leży na początku fiordu, dlatego musielibyśmy wspiąć się na ponad 1000 metrów, wątpliwe jednak, czy znajdziemy tam jakiś trail prowadzący w kierunku miasta portowego. Dlatego wsiadamy na statek, z którego energicznie macha nam kapitan. Wyspecjalizował się w obsłudze letnich turystów na Rallarvägen. Rozpoznaje ich z daleka po ich błądzącym po okolicy wzroku. W taki sposób wodą pokonujemy ostatnie 20 kilometrów, dopływamy do Narviku na późny obiad w porcie. Micke jako pierwszy kończy „kabeljau” i przegląda swoją komórkę. „Powinniśmy skorzystać jeszcze z gondoli na Fagernesfjord. Tam znajduje się bikepark z trailem Red Snake…” Oczywiście jedziemy tam. Kiedy na pierwszych zakrętach z powodu braku sił prawie wylatuję ze szlaku, przychodzi mi jednak myśl, że w powiedzeniu o Kirunie jest coś zastanawiającego. Niedobór snu z powodu braku ciemności jest naprawdę piekłem.

 

Laponia

Stacja kolejowa w Anisko ma ponad 100 lat.

 

Informacje: Rallarvägen

 

Trasa Szlak pracowników kolejowych prowadzący wzdłuż historycznej linii kolejowej między Kiruną a Narvikiem rozpoczyna się w szwedzkim Parku Narodowym Abisko i po 55 kilometrach kończy w norweskim Rombaksfjord. Trasa jest oznakowana i na początku prowadzi przez soczysto zielony płaski teren Laponii. Przez finałowe 17,5 kilometra ścieżka ciągnie się po norweskiej stronie, a później pnie się wzdłuż wymagającego górskiego terenu. Główne atrakcje tygodniowego marzenia w stylu enduro gwarantują tylko spontaniczne wyprawy, które można zaplanować z Rallarvägen, np. trail z chaty Låktatjåkko, rundy po skitourowych pętlach w legendarnym Riksgränsen lub bikepark w Narviku.

 

Laponia

Legendarne trasy skitourowe w Riksgränsen latem okazują się wyśmienitymi ścieżkami.

 

Podróż

 

Kiruna ma lotnisko. Można również wybrać nocny pociąg ze Sztokholmu do Kiruny lub do Narviku (czas podróży ok. 20 godzin).

 

Laponia mapa

 

Czas podróży

 

Od połowy maja do połowy lipca słońce nie zachodzi poza koło podbiegunowe, temperatura osiąga momentami 20 stopni. Z opadami deszczu i śladami śniegu trzeba się liczyć codziennie.

 

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

 

Ofensywa online - Test rowerów dziecięcych

Kontrabanda - test narzędzi zintegrowanych

Bontrager MTB BITS - Nowy gracz na rynku narzędzi zintegrowanych

Kellys 2021 i zupełnie nowa generacja kompozytów?

 

Komentarze do artykułu